18:52

Agnieszka Krawczyk "Siostry" - recenzja

Agnieszka Krawczyk "Siostry" - recenzja
Jak wiecie, myślę, że już na tyle mnie znacie, bardzo lubię książki obyczajowe, kobiece, jak co niektórzy mówią. Lubię też oczywiście kryminały, muszę do nich wrócić, bo ostatnio coś cienko u mnie z tym gatunkiem literackim.
Ostatnio udało mi się wypożyczyć z biblioteki książkę „Siostry” A. Krawczyk. Z powieściami tej autorki miałam, już przyjemność się zapoznać, przy okazji czytania serii „Magiczne miejsca”.
Główna bohaterka Agata Niemirska to 27-letnia pracownica korporacji, która tak naprawdę woli las niż miasto, trampki niż szpilki itp. Jest ona bardzo pracowita, jednak nie uznaje wyścigu szczurów, więc często jej pomysły i prace przypisuje sobie szef, nierób i leń.



Agata nie lubi kłopotów, a tu pewnego dnia, po powrocie z pracy odsłuchując wiadomość, dowiaduje się, że zmarła jej matka. Nie byłoby w tym nic dziwnego, że dziecko dowiaduje się o śmierci rodzica, gdyby nie to, że Ada Niemirska porzuciła swoją kilkumiesięczną córeczkę. Wyjechała i słuch po niej zaginął. Agata oczywiście próbowała odszukać matkę, miała nadzieję, że może ta odezwie się do niej sama. Niestety tak się nigdy nie stało. Dlaczego matka ją porzuciła? Czy faktycznie nie próbowała się z nią skontaktować? Czy los córki faktycznie jej nie interesował? Dziewczyna jedzie na pogrzeb matki wraz ze swoją przyrodnią siostrą Danielą.
Dziedziczy ona po matce dom, kiosk i dziewięcioletnią … siostrę Antosię.
Niemirska odkrywa powoli tajemnice swojej matki i nie tylko jej. Musi ogarnąć sprawy spadkowe i sprawy związane z adopcją. Stara się być dobrą i troskliwą siostrą, pomaga jej w tym Daniela. Razem wszystko starają się jakoś w miarę trzymać w garści. Co z jej praca w korporacji? Tu w małej mieścinie zaczyna jej się bardzo podobać. Co zrobi? Czy miasteczko tak ją zauroczy, że w nim zostanie, czy może jednak wróci do Krakowa? Tam przecież został jej narzeczony.
Miasteczko położone u szczytu Lisiej Góry to typowa sielska, anielska i senna mieścina, która ma jednak swoje tajemnice i swoje czarne owce. Siostry spotkają na swojej drodze, zarówno tych życzliwych ludzi, ale będzie im dane niestety spotkać jak i tych mniej sympatycznych. To z kim się zaprzyjaźnią, będzie zależało już tylko od nich samych.




Czy Agacie uda się rozwiązać pomyślnie wszystkie problemy? Czy uda jej się rozwikłać wszystkie zagadki? Tego oczywiście dowiecie się po przeczytaniu książki.

Jest to idealna książka na wakacje. Bardzo pogodna, ciepła. Przepiękne opisy pozwalają przenieść się do przecudnego miasteczka. Akcja nie jest może zawrotna, ale nie pozwala nam się nudzić. W tym przypadku to, że akcja toczy się powoli, zupełnie nie przeszkadza. Pozwala nam na to, żeby coś sobie przemyśleć, domyślić się czegoś, odpocząć od codziennych spraw.
Cudowna książka, bardzo polecam na wakacje.

20:26

Żerca Katarzyna Berenika Miszczuk- recenzja

Żerca Katarzyna Berenika Miszczuk- recenzja
Przyszedł czas na Żercę. To  kolejna część serii „Kwiat paproci” Katarzyny Bereniki Miszczuk. Kolejna dawka, humoru, elementów słowiańskiej mitologii, szczypta erotyzmu (może nawet dość duża dawka). Jeśli czytaliście Szeptuchę i Noc Kupały, Żercę musicie przeczytać obowiązkowo. Jeśli jeszcze nie czytaliście, koniecznie musicie po nie sięgnąć.





Jak zapewne pamiętacie Gosia, nasza główna bohaterka to dziewczyna obdarzona nie tylko urodą, ale również  darem bycia Widzącą wpada w wielkie tarapaty podczas nocy Kupały. Omal nie traci życia, narażając się bogom i szalonej ex narzeczonej Mieszka. Udaje jej się na szczęście wykaraskać z tych wszystkich przeciwności.

Jej ukochany wyjeżdża nie wiadomo gdzie, ją męczą koszmary i … do wsi przyjeżdża nowy Żerca. Nie wiem czemu, ale od samego początku coś mi w nim nie pasuje. Jest jakiś taki nie pasujący do reszty. Jestem ciekawa, jakie wrażenie zrobi na was Witek? Czy moje przeczucia się sprawdzą? Czy Może jednak nie ?
Mieszka nie ma, Jaromira wyjeżdża, Gosława zostaje sama na gospodarstwie. Znając ją, można się domyślić, że łatwo nie będzie.
Jej upodobanie do pchania się w kłopoty niestety dalej jest.
Nigdzie sobie nie poszło.


Jedno można powiedzieć życie Gosi na pewno, nie jest nudne. Jest pełne niespodzianek, nieziemskich istot, bogów, bożków itp. Jak potoczą się losy naszej bohaterki, przekonacie się o tym, czytając książkę.

Książka nie odbiega niczym od pierwszej i drugiej części, mogę powiedzieć z pełną świadomością, że podoba mi się jak na razie najbardziej. Było tu dla mnie trochę zaskoczenia, trochę Fantazy i to też mi się podoba. Akcja toczy się płynnie i dynamicznie. Kiedy sięgałam po kolejną część, bałam się trochę nudy, no bo co można jeszcze wykorzystać z mitologii słowiańskiej, przecież już chyba wszystkie obrządki już zostały opisane. I tu się myliłam. Jest jeszcze kilka fajnych obyczajów, które można opowiedzieć. Piękne słowiańskie, nasze. Pięknie opisana swaćba  zachwyca.



Ciekawe są również wątki romansowe. Myślę, że te nie mogą się, nie podobać są, bardzo ładnie i z wyczuciem napisane. Jest w nich erotyzm, ale taki delikatny i romantyczny. Piękny po prostu.
Ja jestem zauroczona i postanowiłam, że podczas wakacji sięgnę po mitologię Słowian i poczytam o tych wszystkich bogach, bożkach, strzygach i innych stworzeniach, na pewno tez poszukam o obrzędach słowiańskich, bo bardzo mnie to zainteresowało.
Polecam świetna lektura na wakacje.




Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu WAB.

12:19

„ Emi i tajny Klub Superdziewczyn. List w butelce”- recenzja

 „ Emi i tajny Klub Superdziewczyn. List w butelce”- recenzja


Dotarła do mnie kolejna książka z serii „ Emi i tajny Klub Superdziewczyn. List w butelce”

Mimo tego, że jestem już troszkę za leciwa na książki o super klubach, lubię czytać takie książki, żeby wiedzieć co polecać moim małym czytelnikom.
Wcześniejsze części są rozchwytywane w bibliotece. Ciekawa byłam kolejnych przygód dziewczyn. 



Tym razem bardzo bliski mi temat – ekologia. Od młodych lat wpajam dzieciom swoim i tym ze szkoły, jak ważna jest dla nas wszystkich ekologia.. dlaczego warto segregować śmieci, oszczędzać wodę.
Wszystko zaczyna się od zorganizowanych w szkole warsztatów ekologicznych, podczas których dziewczyny dowiadują się co to takiego upcykling. Ciekawa jestem czy Wy wiecie co to takiego?. Na pewno wiecie, jeśli nie odsyłam do książki. I tu zaczyna się nasza opowieść.




 Pani Laura postanawia całkowicie zerwać z życiem w ciasnym i pełnym hałasu i smogu mieście. To oczywiście wiąże się z wyjazdem. Planuje ona przeprowadzkę nad morze.
A co Klubem, bo przecież wszystkie dziewczyny nie wyjadą?  Wyruszają wszyscy na poszukiwania nowego domu dla Flory. Wyjazd okazuje się bardzo ciekawy, podczas akcji sprzątania plaży odnajdują butelkę z tajemniczą przesyłką w środku.




Co było w środku? Nie powiem, bo mnie znacie, że nie zdradzam takich rzeczy.
Czy tajny Klub się rozpadnie, tego i wiele innych ciekawych rzeczy dowiecie się czytając przygody sympatycznych dziewczynek.
Moje młode czytelniczki już zacierają rączki, żeby wypożyczyć książkę z kolejnymi przygodami Emi i jej koleżanek.
 Ja polecam!!!!








Za książkę dziękuję Wydawnictwu Wilga.

20:22

Dziewczyna z nagietkowym szalem Susan Meissner-recenzja

Dziewczyna z nagietkowym szalem Susan Meissner-recenzja
„Dziewczyna z nagietkowym szalem” to powieść, która w zasadzie zauroczyła mnie okładką, piękne pastelowe kolory, spokój i relaks. Potem przeczytałam recenzję na okładce. I tu już miałam pewność książka dla mnie. Poza tym tytuł bardzo mnie zaciekawił.
Wydawało mi się, że będzie to cudowna powieść, która przeniesie mnie w krainę miłości i ciepła.
Czy się zawiodłam … powiem Wam na koniec recenzji?



Jest rok 1911, Clara Wood pracująca jako pielęgniarka na nowojorskiej wyspie Eblis. Pragnie ona zapomnieć pewne tragiczne wydarzenie, które miało miejsce w jej życiu. Straciła ona kogoś bardzo ważnego w pożarze. Oddaje się zatem całkowicie swojej pracy, po to, by nie myśleć i nie wspominać. Opiekuje się ona emigrantami napływającymi tabunami do stanów. Jak wiadomo, wielu z nich choruje. Na jednej ze zmian Clara poznaje mężczyznę, który kurczowo trzyma przy sobie piękny szal. Okazuje się, że jego żona zmarła na szkarlatynę na statku, którym płynęli. Mężczyzna wydaje się bardzo miły, Clara postanawia mu pomóc. Ten prosi ją o przyniesienie z osobistej walizki (której nie pozwolono mu zabrać ze sobą) książki z wykrojami. Jest to pamiątka po jego ojcu i jest dla niego bardzo cenna. Dziewczyna przychodzi do bagażowni, żeby odszukać walizkę Andrew, jednak jako pierwsza wpada jej w ręce walizka jego żony. Tam znajduje się tomik poezji, w nim list, który napisała Lily do Andre i jeszcze coś… dokument…





I drugi watek w powieści to rok 2011, Taryn, pracownica sklepu z materiałami, jest matką dziesięcioletniej córeczki. Jej mąż jest ofiara zamachu na Word Trade Center.
Kobieta jest bardzo zamknięta w sobie, trauma po zamachu (była ona świadkiem, tej tragedii), nie pozwala jej, do końca zapomnieć o tym, czego doświadczyła.
Jednak pewnego dnia musi się zmierzyć ze swoim lękiem. Czy jej się to uda? Czy zdoła przezwyciężyć starach? Przełomowy jest telefon, od człowieka, który kiedyś uratował jej życie.

„Dziewczyna z nagietkowym szalem” to powieść całkowicie zmyślona jednak, jak mogliście zauważyć, jest tu kilka wątków, które każdy chyba kojarzy. Atak terrorystyczny na World Trade Center czy szpital, w którym pracuje Główna bohaterka. Czytając tę powieść, przypomniało mi się, jak wyglądał tragedia ludzi, skaczących z wierz, choć wiadomo było, że się nie uratują. Straszne. Autorka bardzo wiarygodnie opisuje, nam jakie uczucia towarzyszyły ludziom, których bliscy zginęli w tej tragedii.
Nie mogę sobie nawet wyobrazić, jak czuła się kobieta, która była świadkiem i która wiedziała, że tam ginie jej mąż.
Książka nie jest może z tych lekkich, łatwych i przyjemnych, ale z ogromną przyjemnością ja czytałam. Było to ogromne przeżycie, takie wiele emocji towarzyszyło mi podczas czytania. Emocji tak silnych, że czasami łzy płynęły same po policzkach.
Jak zauważyliście fabuła książki to rok 1911 i 2011. Dwie kobiety, które przeżyły traumatyczne wydarzenia i nie potrafią o tym zapomnieć. Opowieści łączy ze sobą nagietkowy szal, jednak nie tylko…
Czy uda im się odnaleźć spokój i ukojenie? Jaką rolę będzie miał piękny nagietkowy sza? Co pomoże im przezwyciężyć strach?



Jest to piękna, bardzo emocjonalna, pełna zarówno bólu, jak i nadziei powieść, w której autorka przekonuje nas, że potęga miłości jest ogromna. Książka, która zmusi Cię do płaczu i do uśmiechu. Dasz się namówić na spotkanie z dwiema cudownymi kobietami?



17:11

NOC KUPAŁY - KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK- recenzja

NOC KUPAŁY - KATARZYNA BERENIKA MISZCZUK- recenzja
Noc Kupały to kontynuacja bestsellerowej powieści Katarzyny Bereniki Miszczuk – Szeptucha.



Tu możecie przeczytać moją recenzję Szeptuchy, która mnie osobiście bardzo zauroczyła. Z niecierpliwością zabrałam się za drugą część, bo ciekawa była co tym razem autorka przygotowała dla swoich bohaterów.
Czy Gosi ocali swojego ukochanego? Czy odnajdzie kwiat paproci?




No i pierwsze zaskoczenie Otte, była żona Mieszka. Wraca Ci to zza grobu i próbuje namieszać. Nie wiem, skąd autorka to wymyślą, ale musi mieć bardzo bujną wyobraźnię, żeby stworzyć coś takiego. Mianowicie strzygę, to taki demon, który zabija bez skrupułów.
Czy Gosi uda się jednak przechytrzyć ex żonę ukochanego? To w końcu jego pierwsza wielka miłość, a wiecie pierwsza miłość to podobna najszczersza i najpiękniejsza.
Czy zatem nasza przemiła pani doktor wygra z Otte? Którą z nich wybierze Mieszko?



Akcja rozgrywa się bardzo dynamiczne i strzyga nie jest jedynym problemem Gosławy, bo przecież są jeszcze Bogowie, którym spieszy się do zdobycia upragnionego kwiatu paproci. Noc Kupały już lada dzień i ich marzenie może się niedługo spełni.
Komu Gosia odda magiczny kwiat?




Powiem wam szczerze, że czytając Noc Kupały, przepadłam z kretesem. Tak mnie, wciągnęło, że przeczytałam ją w jeden dzień.
I tu znowu będę nudna, ta książka jest genialna.
Bardzo dobrze budowane napięcie nie pozwala nam ani na moment odłożyć książki. Dzieje się tu tyle, że nie chcemy niczego przeoczyć.
Bardzo zainteresował mnie wątek Otte, byłam ciekawa, jak się rozwinie. Ja byłam zadowolona z rozwoju sytuacji ,  czy Wam też spodoba się ten wątek? Sceny są czasami krwiożercze i bardzo emocjonujące, no ale cóż każda kobieta by się zdenerwowała, jakby ktoś sypiał z jej mężem, no sorry ex mężem. Nie mniej jednak Otte to bardzo charakterystyczna i charakterna postać. Wprowadza element napięcia i może trochę lęku, co będzie dalej z naszymi bohaterami.




Polubiłam się w sumie ze wszystkimi bohaterami i tymi dobrymi i tymi złymi. Każdy z nich ma do spełnienia jakąś funkcje w książce i tym samym ważną rolę.




Podsumowując , Noc Kupały potrafi zaskoczyć. Żona z odległej przeszłości, miłość, zdrada, a nawet sekta zapewni wam moc wrażeń. Zwroty akcji, których naprawdę nie da się przewidzieć, zaskoczą nawet najbardziej wytrawnego czytelnika. Historia jest tak stworzona, że wciąga nas od pierwszego zdania.
Zabieram się zatem za kolejny tom i już się zastanawiam, co tym razem mnie czeka.





Za świetną książkę dziękuję Grupie Foksal i Wydawnictwu W.A. B

16:52

"MORDERSTWO NA KORFU" ALEK ROGOZIŃSKI- recenzja

"MORDERSTWO NA KORFU" ALEK ROGOZIŃSKI- recenzja

Kolejny kryminał Alka Rogozińskiego
Joanna, popularna romansopisarka, wyrusza na wielkie greckie wakacje, na których zamierza w spokoju skończyć pracę nad swoją nową książką. Niestety, spokój to ostatnie, co jest jej dane. Już pierwszego dnia autorka staje się świadkiem morderstwa. Szybko okazuje się, że mógł je popełnić tylko ktoś, kto wraz z nią zamieszkał w niewielkim pensjonacie, znajdującym się na pięknej wyspie Korfu. Kto z jedenastki na pozór sympatycznych urlopowiczów okaże się bezwzględnym zabójcą?
Morderstwo na Korfu to druga z serii komedii kryminalnych, których bohaterkami są Joanna, popularna autorka romansów, i jej menedżerka Betty. Szukajcie w księgarniach także poprzedniej książki o ich przygodach - Ukochany z piekła rodem.
W przygotowaniu kolejne tomy: Zabójcza korekta i Skarb pod wieżą.


Wiele dobrego czytałam na temat twórczości Alka Rogozińskiego, więc podczas jednej z wizyt w bibliotece, kiedy zobaczyłam jego książkę na półce z nowościami, od razu wzięłam.

„Morderstwo na Korfu” to druga część serii kryminalnej, której bohaterkami są Joanna, popularna pisarka romansów i jej menadżerka Betty.  Joanna to kobieta, która lubi kłopoty. Gdzie się nie pojawi tam trup…
Niestety nie czytałam pierwszej części, gdzie trupem jest jej kochanek.
Tu nasza pisarka wyjeżdża na Korfu, żeby odpocząć i napisać kolejną  książkę.
Pech jednak nie opuszcza Joanna, od razu pierwszego dnia zostaje ona bowiem uwikłana w kolejne morderstwo.
Zatrzymuje się  w pensjonacie poleconym przez znajomą, znajduje się w  nim tylko 11 osób, wszyscy się dobrze znają, bo spędzali tu już wcześniejsze wakacje.



Joanna zaprawiona w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych postanawia rozwikłać i tę zagwozdkę.
Na pomoc wzywa swoją niezastąpioną menedżerkę Betty i jej chłopaka, policjanta.
Czy uda im się znaleźć mordercę? Kto nim będzie?  Jakie niespodzianki czekają ich na Korfu?
 Jestem zachwycona stylem Alka Rogozińskiego. Fabuła nie pozwala nam się w ogóle nudzić. Akcja rozkręca się od samego początku, później już tylko przyśpiesza. No i co mnie urzekło to wspaniałe poczucie humoru, śmiałam się w niektórych momentach w głos.
Jest to naprawdę genialna polska komedia kryminalna.
Ja pędzę do biblioteki, po kolejne książki tego autora. A WY?






08:38

Czerwień Jarzębin Katarzyna Michalak- recenzja

Czerwień Jarzębin Katarzyna Michalak- recenzja
24 maja 2017 roku miała premierę kolejna książka Katarzyny Michalak „Czerwień Jarzębin”. Kiedy dostałam ją, do przeczytania nie wiedziałam, że jest to drugi tom serii. Wtedy pewnie poszukałabym najpierw pierwszego, ale nic nie szkodzi. Drugi przeczytałam…

Skończyłam czytać i w zasadzie nie wiem jak powinna wyglądać moja recenzja- a to mi się nie zdarza często.
A to dlatego, że chciałbym Wam wiele napisać o tej książce, a jednocześnie nie napisać zbyt wiele, żebyście sami mogli się rozkoszować przyjemnością czytania.
Piękna okładka, która bardzo przyciąga o zachęca do czytania.



Zaczynamy  i zaraz od pierwszej strony, od pierwszego zdania mamy pełną napięci akcje, która od razu powoduje , że chcemy czytać, dalej i dalej.
Bohaterowie książki, czyli Gabriela, jej przyjaciółki Maja i Julia, oraz bracia Prado nadal nie mogą sobie pozwolić na spokojne i szczęśliwe życie. Zło, które prześladuje braci Prado, rozsiewając swoje macki wszędzie, nie odpuszcza.
Nie jest to pozycja bardzo lekka i łatwa. Sprawy w niej poruszane nie zawsze są przyjemne, cóż życie też nie składa się z samych przyjemności.
Mam jednak wrażenie, że tu nieszczęścia chodzą stadami. Jest ono związane z przeszłością braci Prado, a dokładnie z ich nieobliczalnym i na wskroś złym ojczymem.




Akcja jest bardzo wartka i nie pozwala na nudę, świadczy o tym fakt, że przeczytałam książkę za jednym podejściem. Usiadłam po południu, skończyłam w nocy, tak mnie, wciągnęły niesamowite, choć czasami przerażające życie bohaterów.
Prawdę mówiąc, gdy zobaczyłam okładkę, spodziewałam się kolejnego romansu, lub książki obyczajowej. A tu takie zaskoczenie. Nie wiem w zasadzie jak nazwać ten gatunek, ale znajdziemy tu elementy obyczajowe, kryminał, trochę thrillera i fantasy.
Pomyślicie o matko, to musi być dopiero twór, uwierzcie mi, że autorka tak sprytnie to wszystko powiązała, że przechodzimy bardzo płynnie w kolejne elementy książki.
Powiem Wam w tajemnicy, że czytając, czasami czułam ulgę, że to tylko fikcja literacka. Jednak napisana tak realistycznie, że czuje się więź z bohaterami i ma się ochotę im pomóc lub podpowiedzieć jakieś rozwiązanie.




Jak zauważyliście, toczy się tu, odwieczna walka dobra ze złem. Kto wygra tym razem? Czy uda się przezwyciężyć zło? Czy miłość tym razem rozwiąże wszystkie problemy?
Tego musicie już doświadczyć na własnej skórze, podczas czytania.
Powiem Wam tylko, ze zakończenie, może Was zaskoczyć…




Mam tylko jedno, ale, moment, w jakim zostawia nas autorka w oczekiwaniu na kolejną część. Dlaczego pani Kasiu ? Liczę na to, ze trzeci tom serii już niebawem.


Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić was do jak najszybszego dotarcia do biblioteki czy księgarni, poszukaniu Czerwieni Jarzębin przeczytaniu jej.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Znak. 


13:15

Szeptucha Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja

Szeptucha Katarzyna Berenika Miszczuk - recenzja

 Powiem szczerze, że już dawno chciałam przeczytać „Szeptuchę”, niestety w bibliotece ciągle była niedostępna. Czekałam cierpliwie. I się doczekałam. Dostałam ją od wydawnictwa W.A.B, za co serdecznie dziękuję. Powieść  ta otrzymała w 2017 r. tytuł najlepszej Powieści Roku 2016 w kategorii literatura fantasy portalu lubimyczytac.pl.
Książka oczywiście zebrała ogromną ilość pozytywnych recenzji, dlatego koniecznie,usiałam ją przeczytać. Fakt, że sam bardzo sceptycznie podchodzę do tych pozycji , które są wychwalane pod niebiosa. Tu jednak muszę przyznać racje wszystkim tym, którzy napisali  o niej tyle dobrego.




Główna bohaterka to Gosia, właśnie kończy studia na medycynie i musi odbyć praktyki u wiejskiej Szeptuchy. Gosia twardo stoi na ziemi, jest ateistką, nie wierzy w bogów, demony, zjawy, strzygi itp. Kiedy jednak ląduje na wsi, wszystkie jej teorie przestają mieć sens? Tu ludzie żyją innym życiem niż ci w wiecznie zagonionej Warszawie.
Zastanawiacie się pewnie czy zatem Gosława – bo tak brzmi imię nasze Gosi – zmieni swoje przekonania? Może jednak pozostanie wierna swoim zasadom i małomiasteczkowość w ogóle nie wpłynie na jej charakter?

Książkę czyta się fantastycznie. Świat stworzony przez autorkę zauroczył mnie od samego początku. Wprowadził mnie w przecudowną słowiańską kulturę różnorakich stworzeń, przesądów. Pięknie wszystko opisane pozwala na przeniesienie się w te piękne czasy.

Akcja rozgrywa się we współczesności, ale… autorka postanawia przedstawić nam Polskę, która nie przyjęła chrztu. Genialny pomysł, który fantastycznie dodał smaczku powieści.




Gosławę polubiłam od razu, denerwowała mnie czasami oczywiście, ze swoim zachowaniem, ale jest postacią bardzo charakterystyczną. Jej postępowania pozwala nam czasami się pośmiać, czasami zatrzymać się na chwilę i pomyśleć.

Bardzo polubiłam Szeptuchę, co prawda moje wyobrażenie o niej było inne – raczej miałam na myśli stara zgorzkniałą kobietę, a tu taka niespodzianka.
Jaka była Szeptucha nie zdradzę, bo straci swój urok podczas czytania.



No i Mieszko przystojny, tajemniczy mężczyzna, w którym kocha się cała żeńska część wsi. Bardzo miło się poznaje wszystkie jego tajemnice. Oczywiście o tym ciii…, nie wolno ich zdradzać.




Podsumowując, jeśli ktokolwiek nie przeczytał jeszcze „Szeptuchy”,musi to koniecznie nadrobić.
Jest to świetnie napisana powieść, której warto poświecić czas na przeczytanie. Gwarantuję, że będą to chwile niezapomniane i fantastyczne.

Nie pozostaje mi nic innego jak napisać

Polecam, polecam, polecam… 

Ja zaczynam czytać drugą część.;)


15:17

Brulion zabaw w podróży - recenzja

Brulion zabaw w podróży - recenzja


Dzisiaj chciałbym Wam przedstawić kolejny świetny brulion z zabawami dla dzieci.
Na pewno każdemu z nas się zdarzyła sytuacja typu:
Jedziemy samochodem i słyszymy

- Mamo, daleko jeszcze
- Jeszcze troszkę – odpowiadamy
Za pięć minut :
- Mamo nudzi mi się
… I tak co pięć minut.

 


Tu mam dla was genialną rzecz Brulion zabaw w podróży. Wierzcie mi, że warto zainwestować 15zł.
To jest po prostu genialna sprawa.
Bardzo fajne zabawy, łamigłówki, które dziecko może wykonać samodzielnie.
Świetna zabawa, nie ma nudy, podróż mija nie wiadomo kiedy.

 

Mnie osobiście bardzo podoba się strona wizualna. Stylizowana na stare zeszyty tzw. bruliony. Fajne jest też to, że kartki można wyrywać, są tam specjalne dziurki ułatwiające odrywanie.
Ja jestem zachwycona, u nas książka już przetestowana. Książka przeznaczona dla dzieci młodszych, ale i starsze znajda tam coś dla siebie. Gra w państwa miasta, wiele innych ciekawych propozycji.
Ja jestem zachwycona. A Wy co sadzicie o takiej formie spędzania czasu podczas podróży.




09:01

Magdalena Kordel - Córka wiatrów - recenzja

Magdalena Kordel - Córka wiatrów - recenzja
Nowa seria autorki bestsellerowego Anioła do wynajęcia

Życie Konstancji już raz legło w gruzach. Dzięki własnej sile i determinacji stanęła na nogach. Jest panią dużego majątku, ale trzyma się na uboczu, wiedzie spokojne, choć samotne życie. Jej powiernicą jest stara ochmistrzyni Pelasia.

Kiedy po wielu latach do jej dworu przyjeżdża Jan, Konstancja jest przekonana, że stoi za tym coś więcej niż chęć spotkania się z dawną miłością. Z niezwykłą siłą wracają wspomnienia i uśpione uczucia: rozpacz po śmierci męża, powstanie listopadowe, rozstanie z najlepszą przyjaciółką. Wizyta Jana sprawia, że Konstancja zaczyna inaczej patrzeć na otaczający ją świat i ludzi, dostrzega sprawy, które dotąd umykały jej uwadze. A to dopiero początek zmian. Co musi się stać, by jej życie wróciło do dawnego rytmu?

Pierwszy tom nowej serii Wilczy dwór Magdaleny Kordel to wciągająca opowieść o długo skrywanych tajemnicach, a także o sile więzi, magii wspomnień i meandrach uczuć. Dzięki niej przeniesiesz się do świata ponadczasowych emocji.




W tym roku otrzymałam super prezent od Wydawnictwa Znak na moje imieniny. Była to najnowsza książka Magdaleny Kordel „Córka wiatrów”. Jest to pierwsza część cyklu „Wilczy dwór”.
Nie powiem, że zabrałam się od razu do czytania, bo tak nie było. Najpierw książka pojechała ze mną na Warszawskie Targi Książki po autograf autorki.
Po powrocie z Warszawy i skończeniu innej książki zasiadłam do lektury.
Ponieważ uwielbiam książki tej autorki, miałam nadzieję, że ta zauroczy mnie równie mocno, jak pozostałe


No i co…
Pierwsze, na co napotykamy to przecudowna legenda o wilkach, tłumacząca, dlaczego Wilczy dwór. Legenda jest bardzo, bardzo piękna. Tu już wiedziałam, znowu zostałam złapana na haczyk i to gruby.
Książka jest po prostu rewelacyjna od pierwszej do ostatniej strony.

Przyznam się, bez bicia, że nie pochłonęłam książki jednego dnia. Było to jednak celowe działanie z mojej strony, bo nie chciałam się z nią tak szybko rozstawać.


Autorka w tak wspaniały sposób opisał dwór i jego mieszkańców, że moja wyobraźnia szalała, wyobrażając sobie jak, wyglądały poszczególne pomieszczenia. Postacie są tak charakterystyczne, że w mojej głowie nabrały konkretnych kształtów.
Przecudowna Konstancja, silna i stanowcza kobieta, którą podziwiałam od pierwszego poznania. Pelasia, jej służąca i zarazem przyjaciółka ze swoimi zabobonami i burzenie po prostu kochana.
Delektowałam się tym wszystkim powoli, dozując sobie przyjemności.

Fabuła powieści nie jest może bardzo dynamiczna, ale tu akurat to nie przeszkadza. Wydarzenia następują po sobie płynnie, co nie pozwala na nudę. Tak zbudowana pozwala nam delektować się klimatem książki. Pochłaniać go i wtapiać siew niego powolutku, zakochiwać się miejscu i w bohaterach.




Piękne opisy, pozwalają się nam, poczuć tak jakbyśmy tam byli.
Wyobrazić sobie te piękne kreacje, fryzury kobiet. Można by powiedzieć, że kobieta była codziennie piękna.
Nie będę oczywiście zdradzał treści, bo cóż to byłaby dla Was za przyjemność czytania, jeśli już wszystko wiadomo. Wiem tylko, że nie zawiedziecie się, sięgając po książkę. Przeniesiecie się w cudowny świat Magdaleny Kordel.
Bardzo trudno było mi wczoraj odłożyć już przeczytaną książkę. Liczę jednak na to, że już niedługo znowu się zobaczę z bohaterami Wilczego dworu w drugiej części serii.
Zapraszam Was do Wilczego dworu, na pewno Wam się tu spodoba,

polecam!




Za możliwość przeczytania książki (i super prezentu imieninowego) dziękuję Wydawnictwu Znak.

08:24

Cena szczęścia_ Krystyna Mirek - recenzja

Cena szczęścia_ Krystyna Mirek - recenzja


Od zakończenia pierwszego tomu sagi minęło już trochę czasu, jednak los bohaterów cały czas gdzieś błądził po mojej głowie. Zastanawiałam się, jak dalej potoczą się losy Kate. Bardzo spodobała mi się postać tej szalonej rudowłosej dziewczyny.
I w końcu dotarł do mnie drugi tom sagi.




Kate jest tu pełnoprawną narzeczoną hrabiego Aleksandra. Kochają się bardzo. Miłość kwitnie i narzeczeni nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Jednak taka błoga sytuacja nie może przecież trwać długo. Na ich drodze staje oczywiście nie kto inny jak była kochanka hrabiego.
Jej podstępny plan jest podły, ale skuteczny niestety. Niespodzianka, która szykuje Lady Adler, nie spodoba się ani hrabiemu, ani Kate.
Znacie mnie i oczywiście wiecie, że nie powiem, co to będzie.



Druga część czytało mi się chyba jeszcze lepiej i szybciej (niestety) niż pierwszą. Każdy z bohaterów ma jakąś swoją tajemnicę, większą lub mniejszą. Mniej Lub bardziej straszną. Powoli autorka odkrywa przed nami, skrywane sekrety.






Akcja powieści jest bardzo dynamiczna, nie pozwala się nudzić czytelnikowi. Płynnie przechodzimy z jednego wątku do drugiego. Bohaterowie są świetnie wykreowani i przemyślani. Są bardzo wyraziści, przez co, zapadają nam w pamięć. Lubimy ich albo nienawidzimy. Postacią, która mnie bardzo intryguje, jest Alice, jest to czarownica, której wszyscy mieszkańcy się obawiają. Jednak jest ona świetną zielarką i w razie potrzeby wszyscy pukają nieśmiało do jej drzwi. Oczywiście ma ona również swoją tajemnicę. Chce odkryć tajemnicę swego pochodzenia. Czy jej się to uda? Kto jej w tym pomoże? Oczywiście musicie już sami to odkryć.




Piękne opisy pozwalają pobudzić naszą wyobraźnię, powodując, że możemy wtopić się w akcję i uczestniczyć w niej bardzo realnie.

Bardzo intrygujący jest również dla mnie, postać ogrodnika, który w tajemniczy sposób sadzi kwiaty w ogrodzie Catendorf oraz w innych ogrodach. Są to miejsca, które wymagają naprawy. Jest to jednak taki rodzaj podpowiedzi, w ogrodzie Catendorf, ogród jest przepiękny, a jednak ogrodnik działa. Podpowiadając, że coś jest do naprawy. Ciekawa jestem, czy mieszkańcy pałacu w końcu domyślą się, że nie chodzi tu o ogród.




Rozbawił mnie watek Kopciuszka, ale nie jest to cudowny malutki pantofelek, ale wielgachny męski bucior. Chcecie dowiedzieć się więcej o męskiej wersji Kopciuszka, musicie koniecznie przeczytać Cenę szczęścia.




Podsumowanie jest proste. Cena szczęścia to intrygująca i niezwykła historia, którą czyta się jednym tchem. Jeśli lubicie świat zamkowych tajemnic, ta książka tam Was zaprowadzi.
Czekam z niecierpliwością na ostatni tom, w którym jak zapewniła mnie autorka, wszystko się już wyjaśni i porozwiązuje. Jestem bardzo ciekawa. Niestety muszę cierpliwie poczekać do lipca na rozwiązanie wszystkich zamkowych tajemnic.

10:42

Targi książki w Warszawie- jedna z najbardziej wyczekiwanych imprez.

Targi książki w Warszawie- jedna z najbardziej wyczekiwanych imprez.



Od trzech lat odwiedzam Targi książki w Warszawie.
Czekam na nie, cieszę się i ekscytuje przed wyjazdem jak dziecko. No i oczywiście jeszcze nigdy się, nie zwiodłam. Co roku jest wiele atrakcji. Co roku mam spisana całą listę miejsc, do których muszę dotrzeć, bo tam są spotkania z ulubionymi pisarzami.


Tak też było w tym roku. Miałam wypisanych kilka stanowisk, na które musiałam dotrzeć obowiązkowo. Dojechałam na około 12.00, niestety nie zdarzyłam do Ewy Chodakowskiej, ale zderzyłam się z Joanną Krupą, bo właśnie opuszczała swoje stanowisko.

Pierwszy  przystanek to Cecil Ahern. Uff tu zdążyłam, udało się zdobyć autograf.






Następnie dotarłam do wydawnictwa Edipress Książki i tu autograf i krótka, ale jakże przemiła rozmowa z panią Krystyną Mirek (przeurocza kobieta), dowiedziałam się, że już w lipcu ostatnia część czytanej przeze mnie i moją mamę sagi. Tu recenzja pierwszej części. Druga właśnie się czyta, więc lada dzień spodziewajcie się recenzji.








Kolejny autograf, który chciałam mieć to  Olga Rudnicka, ale niestety nie było już najnowszej książki, więc nie poszłam stać w ogromniastej kolejce, bo zależało mi właśnie na tej nowej książce. Wydawnictwo przygotowało za mało książek.


Skoro nie stałam w kolejce do Rudnickiej, postanowiłam udać się do wydawnictwa Albatros, gdzie swoje książki podpisywał Graham Masterton. Prawdę mówiąc, ostatnio nie czytałam jego książek, ale było to mój ulubiony autor jakieś 20 lat temu. Czytałam i posiadałam wszystkie jego książki. Więc tak przez sentyment chciałam zdobyć autograf. Na stoisku dowiedziałam się, że Masterton pisze teraz kryminały, więc od razu zakupiłam i stanęłam w kolejce. Kolejka niebotyczna, stałam około dwóch godzin, ale mam, mam mój cenny autograf.






Kolejny  autor, to Andrzej Maleszka i jego Magiczne drzewo, ulubiona książka mojego syna.





Później  obiad, krótka chwila odpoczynku, nabranie sił na kolejne bieganie.


I ostatni zaplanowany przystanek to pani Magdalena Kordel. Autorka, która pisze przepiękne kobiece powieści. Książki, przy których się odpoczywa i marzy. Przemiła kobieta, bardzo ciepła i super się z nią rozmawiało.
No i mam kolejna zdobycz. bardzo się cieszę, ze się udało. Tu recenzja innej książki tej autorki.







Później spacer i oglądanie innych stoisk. Napawanie swoich oczu taką ilością książek, że aż dech zapiera.
Mam tylko niestety wrażenie, że w tym roku było mniej ludzi na targach, niż w ubiegły. Mam nadzieję, że było to spowodowane piękną pogodą i ludzie pojechali po prostu nad wodę, a nie spadkiem czytelnictwa w naszym kraju.

Do zobaczenia za rok.;)



Copyright © 2016 Janielkowe wariacje , Blogger