21:12

Tajemnica bzów - M. Kordel _ recenzja

Ostat­nio mia­łam przy­jem­ność recen­zo­wać dla Wydaw­nic­twa Znak książkę M. Kor­del Sezon na cuda. Powiem szcze­rze, że bar­dzo mi się spodo­bała, więc pobie­głam do biblio­teki i udało mi się wypo­ży­czyć Tajem­nicę bzów tej samej autorki.


Tajem­nica bzów to trze­cia część powie­ści o Malow­ni­czym mia­steczku. Nie oba­wiaj­cie się jed­nak, że nie zna­cie wcze­śniej­szych, ponie­waż książka ta sta­nowi odrębną całość i można ją spo­koj­nie czy­tać oddziel­nie. Akcja książki dzieje nie na dwóch płasz­czy­znach: teraź­niej­sza – Malow­ni­cze, prze­szłość – Lwów. Magda – Główna boha­terka otwiera w mia­steczku księ­gar­nie, pew­nego dnia po odbiór zamó­wio­nych ksią­żek przy­cho­dzi pani Leon­tyna (znana mi już z Sezonu na cuda – prze­sym­pa­tyczna star­sza pani, która ma sklep ze sta­ro­ciami). Magda zauważa, że coś jest nie tak, że z jej klientką coś się dzieje.


Mag­dzie jako upar­tej i wni­kli­wej oso­bie udaję się namó­wić panią Leon­tynę na zwie­rze­nia. I tu zaczyna się opo­wieść, w któ­rej pozna­jemy rodzinę star­szej pani, jej wuj­ków, dziad­ków i rodzi­ców oraz ich dzieje. I co naj­cie­kaw­sze opo­wiada ona histo­rię swo­jej wiel­kiej miło­ści w cza­sach wojny. Tak pro­wa­dzona fabuła pozwa­lał prze­no­sić się do Malow­ni­czego, pięk­nego uro­kli­wego mia­steczka. Powiem szcze­rze, że czy­ta­jąc o tym, z fili­żanką her­baty ręku i pod cie­płym kocem nie chciało się wra­cać do teraź­niej­szo­ści. Podróże w prze­szłość na Kresy Wschod­nie i do pięk­nego Lwowa tez miały swój urok. Tym bar­dziej że tu wkrada nam się mały watek o zdol­no­ściach nad­na­tu­ral­nych pew­nego pier­ścionka zarę­czy­no­wego i jego obecnej właścicielki - Leontyny. Książka uświa­da­mia nam jak, wielką war­tość mają nasze wspo­mnie­nia, nie tylko dla nas, ale rów­nież dla innych ludzi. Jakie są one war­to­ściowe, gdy jeste­śmy już sta­rzy i w zasa­dzie zostają nam tylko te wspo­mnie­nia.


Jak zwy­kle w książ­kach tej autorki spotkamy wspa­niale posta­cie, wraż­liwe, cie­płe i kocha­jące. Takie, które na pewno chcie­li­by­śmy spo­tkać na swo­jej dro­dze. Wątek, który zro­bił na mnie naj­więk­sze wra­że­nie to wojna – powsta­nie war­szaw­skie. Wia­domo, czy­ta­łam wiele na temat powsta­nia, oglą­da­łam filmy, ale czas wojny i powsta­nia zawsze mnie prze­raża. Nie mogę pogo­dzić się, że tak wielu ludzi musiało zgi­nąć. Książka wyzwala w nas wiele wzru­szeń, rado­ści, ale rów­nież smutku, współ­czu­cia, a nawet łez. Jest to książka, z gatunku oby­cza­jo­wych jed­nak zakoń­cze­nie może tro­chę zasko­czyć czy­tel­nika. Cie­szę się, że posta­nowiłam po raz drugi zaj­rzeć do mia­steczka Malow­ni­cze. Już czeka na mnie w biblio­tece kolejna książka tej autorki. 


Myślę, że każdy chęt­nie wybie­rze się we wspa­niałą podróż po małym mia­steczku w Sude­tach i prze­cudną podróż w cza­sie.
 Zapraszam do przeczytania.






4 komentarze:

  1. Sięgnęłabym po nią bo wydaje się lekką i wciągającą książką - idealną na długie wieczory. =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie. Książka super, ciepła, ciekawa i bardzo wciągająca.;)

      Usuń
  2. Lwów zawsze mnie interesuje, a poza tym książka wydaje się mieć niecodzienny klimat :) rzadko sięgam po literaturę obyczajową, ale ta pozycja mnie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam wszystkie książki tej autorki. Zawsze wciągają mnie losy bohaterów i pozostaję w takiej wzniosłej, ciepłej atmosferze po czytaniu.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Janielkowe wariacje , Blogger