11:13

K. Bonda -Florystka - recenzja

Hubert Meyer popełnił błąd w profilu i porzucił pracę w policji. Stary przyjaciel prosi go o pomoc w przesłuchaniu młodej kobiety, w związku z zaginięciem jej 9-letniej córki. Policjanci próbują łączyć tę sprawę z bestialskim zabójstwem 11-letniego Amadeusza, którego matka jest szanowaną w mieście florystką. Okazuje się, że była ona ostatnią osobą, która widziała Zosię żywą.
Florystka początkowo pomaga w poszukiwaniach, ale gdy ciało dziecka odnajduje się na tym samym cmentarzu, gdzie pochowano Amadeusza, staje się główną podejrzaną.


"Florystka" to kolejna książka Katarzyny Bondy, którą miałam okazję przeczytać. Powiem szczerze, że książka podobała mi się, choć jak zwykle w przypadku Bondy nie jest to dla mnie wow.
Za długa, za dużo wątków niepotrzebnych. Książka zaczęła mi się podobać od jakieś 260 s, co może oznaczać, że nie jeden czytelnik już dałby sobie spokój z czytaniem. Ja znając styl pani Katarzyny, postanowiłam przebrnąć. No i dobrze, bo później książka super. No i jeszcze jedno niestety ja już od początku jak tylko pojawiła się postać mordercy, wiedziałam, że to ta osoba.;(nie było więc dla mnie zaskoczeniem rozwiązanie zagadki.
No dobrze ponarzekałam, to teraz może troszkę o książce.






Główny bohater książki Hubert Meyer rozstał się z katowickim etatem profilera po tym, jak popełnił błąd w śledztwie. Hubert nie może pogodzić się z porażką. Kolejnym dramatem dla niego jest odejście rodziców. Mieszka on w domu pozostawionym mu przez rodziców, sam w lesie. Otaczają go tylko zwierzęta i las, z daleka słychać wycie wilków, z pobliskiego domu, gdzie biolożka Magdalena Knut stara się badać ich zwyczaje.
Hubert Mayer jest w klasycznym dołku, psychicznym i fizycznym, nie dba o swój wygląd, stara się nie myśleć za bardzo, żeby jeszcze bardziej nie przeżywać porażki.

I tu nieoczekiwanie pojawia się Lena Pawłowska, dawna znajoma, która udowadnia mu, że nadal jest atrakcyjnym mężczyzną. Po czym składa mu propozycję pracy, na którą się nie zgadza.

Tymczasem Mayera odwiedza dawny przyjaciel Domański (zwany Doman). Doman tez obecnie jest w bardzo skomplikowanej sytuacji. Nadal jest żonaty, ale związał się z dużo młodszą kochanką. Panowie oczywiście przy kilku głębszych dochodzą do porozumienia. Doman proponuje Hubertowi pracę w jednostce policji, w której pracuje. Do rozwiązania jest zagadka zaginięcia małej Zosi córki białostockiej Cyganki. Tu pojawia się postać tytułowej florystki (ale czy na pewno), Ola Jekel to właścicielka kwiaciarni, która od pięciu lat nie może się pozbierać po śmierci syna Amadeusza (został również zamordowany). Z czasem okazuje się, że to ona może być odpowiedzialna za zaginięcie Zosi.




Pojawia się wiele tropów, wiele nieścisłości, ale to zostawiam już Waszej ocenie. Nie mogę przecież zdradzić Wam całej fabuły, bo jaka byłaby przyjemność z czytania?
Autorka porusza tu dwa bardzo ważne problemy.
* problem pogodzenia się ze śmiercią dziecka. Jest to bardzo poważny i bardzo złożony proces, ale każdy powinien go przejść we własnym tempie. Ola nie chce się pogodzić ze śmiercią Amadeusza, nie chodzi na cmentarz, nie była na pogrzebie. Popada przez to w chore urojenia.
* problem Meyera-męski punkt widzenia, nie mam pracy, nie jestem potrzebny = jestem bezużyteczny.




13 komentarzy:

  1. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, ale z pewnością kiedyś sięgnę po którąś z jej książek. Żeby poznać jej styl pisania i wyrobić sobie własne zdanie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta część jest jeszcze przede mną! :) Dwie poprzednie mi się podobały, ale druga najbardziej :*

    OdpowiedzUsuń
  3. "Powiem szczerze, że książka podobała mi się, choć jak zwykle w przypadku Bondy nie jest to dla mnie wow." - mam identyczne odczucia. Przeczytam, poczytam, pomęczę chwilami, ale bez wowwowwow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się że mamy podobne zdanie. Już się bałam, ze zostanę skrytykowana, że mam takie zdanie.;)

      Usuń
  4. Bardzo lubię tego typu książki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja ciągle nie sięgnęłam jeszcze po książki Bondy, chociaż na półce czeka jedna na swoja kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podobała mi się ta książka! W sumie to wszystkie książki Bondy które czytałam do tej pory są świetne! Poluję teraz na "Lampiony"...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tej autorki, ale fabuła zapowiada się ciekawie. Może uda mi się znaleźć audiobooka, bo ostatnio słucham książek w czasie pływania, ale muszą mieć akcję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kilka egzemplarzy tej autorki leży w domu, bo córka czytała. Po tej recenzji i ja zacznę czytać K. Bonde :) Uwielbiam recenzje!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie słyszałam zupełnie o tej pozycji, ale w wolnej chwili mogłabym po nią sięgnąć ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już nie raz słyszałam o książkach Katarzyny Bondy, ale do tej pory jeszcze nie miałam okazji przeczytać. Kiedyś będę musiała to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam wszystko co napisała Bonda do tej pory. Seria o Hubercie podoba mi się średnio, za to pierwszy tom o Saszy jest całkiem interesujący.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam te wszystkie Bondy w domu i wiesz co.... rozczarowuję się. Florystkę zaczęłam czytać jednym tchem, ale te wszystkie wątki poboczne... o mało zrozumiałym żargonie policyjnym... Może jestem za głupia, ale znam inne kryminały - bardzo dobre! - gdzie nie muszę ciągle wertować tłumaczeń języka potocznego...

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger