00:59

Bolek i Lolek zwiedzają Polskę Zuzanna Kiełbasińska, Anna Nowacka - recenzja

 Bolek i Lolek zwiedzają Polskę  Zuzanna Kiełbasińska, Anna Nowacka - recenzja
Uwaga. Smok Wawelski poszukiwany. Wyszedł z domu i nikt nie wie, gdzie jest. Bolek i Lolek już spakowali plecaki. Nie bój się i wyrusz z nimi na poszukiwanie Smoka. Kto wie, jakie przygody czekają was po drodze!

Kultowi bohaterowie najbardziej znanej bajki na tropie Smoka Wawelskiego. Zwiedzaj Polskę z Bolkiem i Lolkiem!



„Bolek i Lolek zwiedzają Polskę” to nowa propozycja dla dzieci Wydawnictwa Znak.
Jak wszyscy wiemy Bolek i Lolek to kultowe postacie z kreskówek, które zna chyba każdy. Od tych starszych do najmłodszych. Są to postacie jak dla mnie, które odnajdują się wszędzie. Serial o dwóch chłopcach powstał w 1962 roku i w zasadzie są oni znani do dzisiaj. Pamiętam jak razem z braćmi, oglądaliśmy parę tych zwariowanych chłopaków w „Wieczorynce”. Później już jako dorosła kobieta podsunęłam film o Bolku i Lolku mojej córce i co okazało się to strzałem w dziesiątkę. Polubiła tych dwóch urwisów. Potem przyszła pora na syna (różnica wieku 10 lat), no cóż ….. Bolek i Lolek znowu okazali się hitem.
No dobrze rozpisałam się o filmie, a tu przecież ma być recenzja książki.



Po otrzymaniu paczki najpierw zasiadłam sama do książki. No i co obejrzałam ją surowym okiem bibliotekarza i stwierdziłam, super kupiłabym do biblioteki.
Książka zabiera dzieciaki w różne miejsca w Polsce, w poszukiwaniu smok wawelskiego.




Odwiedzają najważniejsze miasta i zakątki naszego pięknego kraju. Podróż rozpoczyna się w Krakowie, gdzie pod pomnikiem smoka znajdują tajemniczy list z mapą. Ida tropem pokazanym na mapie, przy okazji zwiedzają nasz piękny kraj.




Ponieważ ja pochodzę z Mazur, oczywiście zaraz sprawdziłam, czy chłopcy zawitali w moje strony. Byli nad jeziorem Bełdany.
Odwiedzili też Kazimierz Dolny, Lublin czy Gdańsk. Nie zapomnieli również o naszym stary dębie Bartku. Z każdej historyjki możemy się czegoś dowiedzieć o danym miejscu, nie jest to rodzaj przewodnika, ale zgrabnie wpleciona jakaś charakterystyczna część danego miejsca. Gdańsk Neptun, który zgubił swój Trójząb. Puszcza Białowieska – oczywiście żubr.



Potem podsunęłam książkę mojemu dziesięciolatkowi. Na pierwszy osąd poszły ilustracje. No ba, ilustracje są super, bardzo kolorowe, duże i ciekawe. Potem przeczytaliśmy pierwszą historyjkę, no i już dalej poszło. Ciekawość czy znajdą smoka zwyciężyła. Książka przeczytana od deski do deski. Ciekawość zaspokojona.
No i chyba o to w tym wszystkim chodzi, prawda. Książka ma zaspokajać ciekawość, uczyć nowych rzeczy, zainteresować.

Moje dziecko odwiedziło kilka nieznanych mu miejsc. Przeczytało książkę z zainteresowaniem. Ja czytałam razem z nim i powiem szczerze, że podobało mi się.

Mama z Michałem polecają Bolka i Lolka.

Oprawa twarda
Liczba stron: 64
Wydawnictwo: Znak emotikon
Rok wydania: 2016





07:53

„Z klasą, na luzie. Dobre maniery, zdrowy rozsądek i sztuka łamania zasad”, Adam Jarczyński - recenzja

„Z klasą, na luzie. Dobre maniery, zdrowy rozsądek i sztuka łamania zasad”,  Adam Jarczyński - recenzja

Czy Wam też zdarza się, że macie czasami wątpliwości: Jak powinnam/ powinienem się zachować w danej sytuacji? Czy rozmawiać przez telefon w środkach komunikacji miejskiej, czy może lepiej nie? Jak powinien być napisany formalny list czy e-mail? No i mój odwieczny dylemat. Czy zdejmować buty, gdy odwiedzamy znajomych, czy nie?
No i znalazłam wszystkie albo może większość odpowiedzi na dręczące mnie pytania w jednej książce.




Adam Jarczyński napisał genialną książkę „Z klasą na luzie”.
Zapytacie, dlaczego jest genialna, a no dlatego, że jest tu mowa o dobrym wychowaniu, o manierach i zasadach, ale napisane na luzie, w sposób wesoły i bardzo przystępny.
Dobre maniery, zasady pomyślicie o matko sztywniactwo. I powiem wam jedno  mylicie się, książka napisana jest zwięźle i na temat. Nie ma tu niepotrzebnych rzeczy, za to jest  wiele humoru i zabawnych porównań.
Dzięki temu książka nie jest nudnym, pełnym zasad poradnikiem, ale świetną lekturą, która pomaga nam w zawiłych tajnikach savoir-vivre.
Autor  przytacza  wiele zabawnych anegdotek, dzięki którym książkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie.




Fajne jest również to, że autor pokazuje nam, że w dziedzinie dobrego wychowania jak wszędzie nie ma co przesadzać, nadgorliwość jest niewskazana. Możemy  po prostu stać się śmieszni, a tego przecież nie chcemy.

Bardzo podoba mi się układ książki. Jest bardzo przejrzysty i czytelny. Możemy sobie odszukać coś, co nas bardzo interesuje, albo mamy jakieś wątpliwości, bez trudu znajdziemy odpowiedź na nurtujące nas pytania.
Podoba mi się również bardzo prosta, a zarazem z klasą okładka. Według mnie oddaje ona cały charakter książki i zachęca do przeczytania. Poza tym ja bardzo lubię proste rozwiązania i minimalistyczne ilustracje, a tu takowe dostaję.



Adam Jarczyński w bardzo zgrabny sposób pokazuje nam jak być kulturalnym, ale nie sztucznym i śmiesznym. Myślę, że książka jest tak super napisana, że przeczyta ją każdy, nawet ten, kto nie ma większych problemów, czy wątpliwości z dobrym wychowaniem, czy manierami.
Autor porusza,   również  kwestie życiowe, błędy językowe, zachowanie wobec osób niepełnosprawnych. Podoba mi się rozdział Kierunek wypoczynek". Uważam, że ten rozdział wielu z nas powinno dogłębnie poznać, szczególnie kwestię, parawanów na plaży i głośnej muzyki, która nie zawsze nam musi się podobać.
„Z klasą na luzie” jest zabawna i bardzo przyjemną lekturą, z której możemy się wiele nauczyć.
Zatem zachęcam do przeczytania, żeby już nigdy nie zdarzyło nam się żadne faux-pas.




 Tytuł: Z klasą, na luzie. Dobre maniery, zdrowy rozsądek i sztuka łamania zasad

 Autor: Adam Jarczyński

 Wydawnictwo: Znak

 Liczba stron: 300

 Rok wydania: 2017

08:21

Rudolf Gąbczak i stan wyjątkowy Joanna Fabicka - recenzja

Rudolf Gąbczak i stan wyjątkowy Joanna Fabicka - recenzja
Trafiła ostatnio w moje ręce kolejna książka Joanny Fabickiej z przygodami Rudolfa Gąbczaka. Przyznam się, że czytałam wszystkie części tej przezabawnej pełnej humoru, może trochę głupkowatej, ale super na odstresowanie książki.

Jest to pozycja bardzo uniwersalna, w zasadzie dla każdego czytelnika. Jej zadaniem jest przede wszystkim rozśmieszyć czasami nawet do łez.




Tu Rudolf ma trzydzieści lat , jest w trakcie rozwodu i opiekuje się dziewięcioletnią córką.
Jest to forma dziennika, ja osobiście lubię taka formę, mnie  bardziej wciąga i pochłania bez reszty. Czyta się szybko w zasadzie to lektura na jeden dzień.
Autorka przenosi nas na Pragę, gdzie mieszka Rudolf. Jest niespełnionym aktorem z początkami łysienia plackowatego, jednak nadal ma nadzieję, że spełni się jego marzenie o zagraniu jakiejś poważnej roli, która wzniesie go na wyżyny.

 Niestety mam wrażenie, że jego nieudaczność i pech z wiekiem wzrasta, kariera raczej stoi pod wielkim znakiem zapytania.




Jest on jednak silny i nie poddaje się. Z uporem dąży do celu. Liczne niepowodzenie, tok myślenia, komentarze samego bohatera, oraz tragikomiczne sytuacje  potrafią naprawdę rozbawić czytelnika.




Oprócz Rudolfa mamy tu również genialne postacie druga i trzecioplanowe. Są one tak przemyślane, żeby spójnie tworzyły całość z naszym ciapowatym Rudolfem.






Nie będę się rozwodziła nad treścią, żeby nie zepsuć Wam przyjemności z czytania.
Powiem tylko tak, że jeżeli lubicie się śmiać, inteligentny dowcip, cięte riposty, trafne komentarze i ból przepony od śmiechu. To znaleźliście właśnie to wszystko w tej jednej książce.
Myślę, że pokochacie Rudolfa od pierwszego przeczytania i sięgniecie po wcześniejsze części, które są równie dobre i równie zabawne, jak ta.
Ja polecam jak najmocniej i liczę na to,że to jeszcze nie koniec przygód Rudolfa. 








Oprawa miękka
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: W.A.B.

10:31

Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień - Maj - Czerwiec Audrey Carlan

Dziewczyna na miesiąc. Kwiecień - Maj - Czerwiec Audrey Carlan
W następnych miesiącach – kwietniu, maju i czerwcu – Mia wyruszy do Bostonu, Oahu i Waszyngtonu.

Dziewczyna ma dwadzieścia cztery lata, za sobą cztery nieudane związki i ojca alkoholika, którego po raz kolejny ratuje z opresji. Ta buntowniczka podróżująca na motocyklu planuje szybko załatwić sprawę i zniknąć. Aby uratować siebie i rodzinę, ma zamiar zarabiać przez rok i nie zakochać się w żadnym ze swoich klientów. Takie przynajmniej ma plany…

Recenzję pierwszej części mieliście już okazje przeczytać  TU , więc czas na kolejne miesiące.




Mia nadal pracuje jako dziewczyna do towarzystwa, niestety dług ojca trzeba spłacić co do dolara.


Dla przypomnienia dodam tylko, ze Mia to bardzo luksusowa dama do towarzystwa, którą bogaci panowie wynajmują na miesiąc, nie jest to charakter pracy o jakim można pomyśleć. Mia nie jest prostytutką, ma to nawet zagwarantowane w umowie, że jeśli ona sama nie ma ochoty nie musi sypiać z „pracodawcami”. Jest ona bardzo piękną dziewczyną z olbrzymim temperamentem, dlatego zdarza się, że uprawia seks z panami, u których pracuje, ale tylko wtedy kiedy to ona tego chce.
Jest inteligentna i otwarta, czasami nawet za bardzo, mówi prosto z mostu, a czasami jest bardzo subtelna i nieśmiała.
Potrafi znaleźć się w każdej sytuacji. Pewnie dlatego jej ciotka, która prowadzi agencję, ma wielu chętnych, żeby Mia do nich trafiła.




No to zaczynamy.


Kwiecień – to miesiąc znanego z Boston Red Sox sportowca Masona"Make'a"Murphy'ego. Jest ona arogancki i bardzo pewny siebie, irytuje swoim zachowaniem i podejściem do życia. Zadaniem Mii będzie ocieplenie wizerunku chłopaka, pokazanie, że się ustatkował. Potrzebuje ona tego do pozyskania nowych reklamodawców. Przy okazji dziewczyna zabawi się w swatkę, ale o tym sza…. Nie będę Wam zdradzała najfajniejszego wątku kwietniowego. Jesteście też zapewne ciekawi, czy uda się ocieplić wizerunek wiecznego chłopca? Hmm nie wiem, czy Wam to powiem. Zdradzę może malutką tajemnicę. Matka sportowca zmarła bardzo młodo na raka. Może się domyślicie, co zrobią nasi bohaterowie?




Maj – miesiąc na Hawajach, samo to już jest przepiękne. Dziewczyna zostaje modelką słynnego projektanta mody. Tym razem szukał on modelek o kobiecych kształtach do sesji strojów kąpielowych. Zaraz po przyjeździe poznaje przystojnego i bardzo seksownego Samoańczyka Tai’a. Oboje wiedzą, że ten miesiąc należy do nich, wykorzystują go maksymalnie. Jest tu dużo seksu i to dość ostrego, ale również wiele czułości i przyjaźni.


Na Hawaje przyjeżdża również siostra i przyjaciółka Mii. Tu jest również czas na rozmowę z siostrą na tematy związane z seksem. Jest trochę krępujące, ale bardzo potrzebne Maddy. Jest to miesiąc trochę odpoczynku, trochę cza dla przyjaciół i rodziny. Jednak jeśli chcecie się dowiedzieć, jak zakończył się pobyt na Hawajach. Co wydarzyło się na zakończenie pobytu w tym uroczym zakątku? Tego oczywiście nie zdradzę.



Nadchodzi czerwiec, który rozpoczyna się podróżą do Waszyngtonu. Tym razem towarzyszem jest starszy pan Warren Shipley. Jest to jeden z najbogatszych ludzi na świece. Różnica wieku między nimi to jakieś 40 lat. Jednak szybko się okazuje, że Mia ma być jego kochanką na pokaz. Okazuje się bowiem, że większość bogatych starszych panów, ma swoje utrzymanki. Warren odstaje od nich – ponieważ on ma kobietę, którą kocha, jest ona jednak o wiele starsza od dziewczynek jego kolegów.

Czerwiec to czas przemyśleń, ale jest to również czas, kiedy zostaje ona niestety potraktowana jak zwykłą dziwką. Nie zdradzę Wam oczywiście, kto ją tak potraktował ( mogę tylko dodać, że nie jest to Warren). Okazuje się jednak, że ma ona wielu przyjaciół, którzy ją wspierają i są gotowi zrobić dla niej bardzo wiele.

Każdy miesiąc to nowe wyzwanie, które uczy ją czego innego, pobudza do refleksji i przemyśleń. Uczy akceptować siebie, niestety ma ona z tym problem, akceptować różne nowe sytuacje.



 Uważam, że Audrey Carla napisała bardzo fajny erotyk. Nie jest to powieść wulgarna, a bohaterka nie da się nie lubić. Jest to marzenie o wielkiej miłości, sprawy rodzinne, z którymi przecież każda z nas się boryka. Mia jest matka dla młodszej siostry, więc niektóre sprawy musi rozwiązywać jak matka.

Książkę czyta się bardzo lekko i przyjemnie. Autorka wprowadza nas w świat bardzo subtelnej erotyki, pięknej i zmysłowej, ale i czasami dzikiej i ostrej. W czasach kiedy wydaje się nam, że wszystko już w tej kwestii zostało powiedziane to trudne. Na szczęście autorce udało się zainteresować czytelnika, zainteresować losami swoich bohaterów. Bardzo podoba mi się również okładka, jest subtelna i zmysłowa.
Jest tylko jeden minus…. Taki, że na kolejną część trzeba będzie poczekać do lipca.
Miłego czytania.

Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data premiery:2017-04-11
Ilość stron:420

14:59

Zapach czekolady - Ewald Arenz- recenzja

Zapach czekolady - Ewald Arenz- recenzja
Piękna powieść dla marzycieli, kochanków i romantyków.
Gorzko-słodka woń miłosnej pokusy.
Powieść sprzedała się w ponad 100 000 egzemplarzy!!!

Wiedeń, A.D. 1881. Porucznik cesarsko-królewskiej armii August Liebeskind kończy służbę i przyjmuje posadę w należącej do stryja manufakturze czekolady. Zakochuje się w pięknej, lecz zamężnej Elenie. Między młodymi wybucha płomienny romans, który przerywa tragiczne zdarzenie... August, zrozpaczony po utracie ukochanej i obdarzony nadzwyczajnym zmysłem węchu, postanawia stworzyć niezwykle finezyjne praliny, którymi upamiętni Elenę. Ich niezwykły aromat wydobywa z ludzi najskrytsze marzenia i doprowadza Wiedeń do ekstazy.



Lubicie czekoladę? Jak delikatnie, rozpływa się w ustach, jej subtelny smak. Aromat, który potrafi wypełnić sobą cały pokój. Jakie połączenie jest waszym ulubionym delikatne czy raczej pikantne? Ja uwielbiam te z nutką pomarańczy, raczej gorzkie, choć lubię i te nadziewane.
Można się zatracić w tych smakach. Ciekawa jestem czy aromat i smak czekolady kojarzy Wam się również z miłością i namiętnością. Na pewno tak… prawda, że zgadłam?


„Zapach czekolady” to przepiękna historia o miłości, stracie, tęsknocie okraszona smakiem i zapachem czekolady i czekoladowych pralinek




Jest rok 1881. Porucznik August Liebeskind właśnie został zwolniony ze służby. Spacerując po ulicach Wiednia, zastanawia się co ze sobą począć. Ma on niezwykły dar – jego zmysł zapachu jest olfaktoryczny – to taki węch idealny. Jego zdolność polega na budowaniu obrazów z zapachów. Na podstawie zapachu jego wyobraźnia pokazuje mu przepiękne obrazy, czasami są to obrazy zwiastujące przyszłość. Nie zawsze ten dar jest błogosławieństwem, czasami bywa nieprzyjemny.
August zostaje poproszony przez wuja, który jest właścicielem fabryki czekolady, żeby ten zaczął u niego pracę.
Przyjmuje posadę, jednak zajęcie jest dla niego nudne i brakuje mu tego czegoś, co sprawiłoby, że jego zmysły zostaną pobudzone.
Pewnego razu spotyka kobietę, energiczną wzbudzającą respekt i podziw jednocześnie. Po jakimś czasie okazuje się, że zakochuje się w niej bez pamięci. Elena jest kobietą inną niż wszystkie. Czy ich płomienny romans skończy się równie szybko, jak się zaczął? Czy pozostaną kochankami na wieki? Co spowoduje, że August odkryje swoje powołanie do pralinek.
Nie, nie powiem więcej, bo stracilibyście wiele przyjemności z czytania tej przecudownej książki.





Powieść Ewalda Arenza to prawdziwa wisienka na torcie dla czytelnika. Każdy, kto poszukuje w książce pięknie opisanej historii miłosnej, okraszonej nutką magii ukrytej w zapachu i smaku, pełnej tęsknoty i miłości utraconej.
Czytając tę opowieść, możemy, wprost poczuć, wszystkie opisywane zapachy i aromaty. Przewijają się tu głównie gorzka czekolada, wanilia, pomarańcza, ale również zapach trawy, liści, nawet kasztanów. Silnie oddziałuje na nas zapach wiosny, lilii.
Przewijają się też męskie zapachy, tytoniu, drewna. Jest to wszystko tak cudnie opisane, że możemy to wszystko poczuć. Powoduje to, że nasza wyobraźnia zaczyna bardzo intensywnie pracować, przenosi nas w bardzo przyjemni sposób w świat bohaterów książki.
Aromaty tak działają na nas, że trudno się od nich oderwać. U mnie książka przeczytana za jednym podejściem (poszłam zaspana do pracy, ale było wart).
To przepięknie napisana książka o miłości. Mówiłam, że to książka o miłości. Dlatego nie mogło tu zabraknąć miłości. Jednak ta nie ma tutaj nic wspólnego z trywialnym i oklepanym romansidłem. Jest to miłość piękna i tragiczna zarazem. Miłość pachnąca czekolada, ale również dymem i morską wodą.
Jest to naprawdę magiczna i bardzo inna niż wszystkie do tej pory czytane przeze mnie książki obyczajowe. Zmusza nas do wyostrzenia zmysłów, do zatrzymania się i przemyślenia pewnych rzeczy. Jest przejmująca i piękna.
„Zapach czekolady” to genialna książka warta polecenia, super napisana, cudowna.
Zauroczyła mnie również szata graficzna. Piękna okładka, która tak zachęca, że w zasadzie od razu chce się ja czytać. Gratuluję pomysłu, przepiękna.




Tytuł: Zapach czekolady
Autor: Ewald Arenz
Ilość stron: 286
Wydawnictwo: W.A.B.


10:36

Spirit Animals. Upadek Bestii. Tom1. Nieśmiertelni strażnicy - recenzja

Spirit Animals. Upadek Bestii. Tom1. Nieśmiertelni strażnicy - recenzja
Nowe opowieści ze świata Erdas.
Upadek Bestii to druga seria Spirit Animals. Stara, mroczna siła, która przez wieki drzemała pod powierzchnią świata, teraz się odradza. Może rozerwać więzi łączące duchy zwierząt z ich opiekunami. Aby to się stało, musi uprowadzić zwierzoduchy i ich ludzkich towarzyszy.



Spirit Animals okazał się bardzo interesującym cyklem dla młodego i starszego czytelnika. Powiem szczerze, że mnie ta historia również zainteresowała i wciągnęła.



Conor, Abeke, Rollan, Meilin oraz ich zwierzoduchy przeżywają wiele ciekawych, ale i czasami bardzo niebezpiecznych przygód. Jest to kontynuacja wcześniejszej serii o bestiach. Tym razem bestie, które powracają, są mniejsze, ale nadal budzą olbrzymi respekt. Niektóre z bestii znalazły przyjaciół wśród ludzi.
Jednak nie wszystkim bestiom dane było zaprzyjaźnić się z ludźmi. Kilka z nich jest więzionych przez Zerifa. Jest on bardzo niebezpieczny, za pomocą magicznego eliksiru potrafi podporządkować sobie również zwierzoduchy.
To niestety nie wszystkie problemy, z jakimi będą musieli sobie poradzić nasi bohaterowie. Okazuje się, że Wszechdrzewo zaczyna chorować. Zielone płaszcze nie potrafią niczym go wyleczyć. Jedyną nadzieją jest podróż do podziemnych tuneli, które znajdują się pod Wszechrzewem. Podjęte są oczywiście odpowiednie kroki, aby uratować drzewo i Bestie, na które poluje ich wróg.




Żeby dobrze wykonać zadania, nasi bohaterowie się rozdzielają. Conor i Meilin – starają się zrobić wszystko, żeby zapobiec śmierci Wszechdrzewa, Rollan i Abeke starają się odszukać zwierzoduchów i ich ludzkich przyjaciół.
Podczas wędrówki okazuje się, że pod Erdas znajduje się inny świat, żyją w nim ludzie, ale jest ich mało, ze względu na polujący na nich Rój.
Czym jest Rój? Dlaczego poluje na mieszkańców podziemi?
Czym zarażone jest Wszechdrzewo?
Czy pasożyty pochodzące od Wyrm są zagrożeniem dla świata?
Czy Conor i Meilin uratują Wszechdrzewo?
Wiem, wiem wiele pytań i mało odpowiedzi. Wierzcie mi jednak, że na każde z tych pytań znajdziecie odpowiedź w książce. Nie chciałabym Wam psuć przyjemności z czytania i odkrywania odpowiedzi na wszystkie te pytania.




Książka okazała się, przynajmniej dla mnie, strzałem w dziesiątkę. Naszpikowana ciekawymi i bardzo charakterystycznymi postaciami. Trzymająca w napięciu, bardzo dynamiczna, wypełniona akcją. Pojawia się tu kilka nowych wątków, na ich rozwiązanie będziemy musieli troszkę poczekać. To jednak zachęca do cierpliwego czekania na kolejne części.
Czy tym razem uda się pokonać zagrożenie? Na te i wiele innych pytań zapewne otrzymamy odpowiedzi po przeczytaniu całego cyklu.
Pierwsza część Nieśmiertelni strażnicy to rewelacyjne wprowadzenie do nowej serii. Mam nadzieję, że kolejne części będą równie fascynujące i wciągające.



20:37

Moja spektakularna metamorfoza - K. Szostak - recenzja

Moja spektakularna metamorfoza - K. Szostak - recenzja
Karolina Szostak  ̶  od 20 lat związana z Polsatem, prezenterka sportowa i wielka fanka siatkówki, piłki i sportów walki. Kiedy nie pracuje, podróżuje albo ukrywa się w kinie. Uwielbia to co robi i... śledzia w śmietanie.
Marta Kordyl  ̶  dziennikarka (pracowała w Gali, Onecie, Fleszu i Party), copywriterka i scenarzystka. Kiedy nie pisze... zawsze coś pisze.
To naprawdę pani? Takie pytanie najczęściej słyszy Karolina Szostak. Następne to: jak pani to zrobiła? No właśnie, jak? O tym jest ten poradnik. Karolina zdradza w nim krok po kroku jak udało jej się schudnąć w rok prawie 30 kg. Przepisy, ćwiczenia, motywacje, rady, ostrzeżenia, drobne potknięcia i ogromny sukces. Jednym słowem cała spektakularna metamorfoza Karoliny od podszewki. Tylko ciii... to nasza tajemnica.


Na początku poznajemy bohaterkę spektakularnej metamorfozy. Mamy tu świetnie napisany wywiad z Karolina Szostak. Dowiadujemy się z niego wiele ciekawych nowinek na temat prezenterki. Dostaniemy odpowiedź na pytanie, dlaczego dieta, po co to zrzucanie kilogramów. Karolina Szostak zdradza tu również kilka ciekawostek ze swojego życia. Wiedzieliście, że jest nieśmiała i że mężczyźni ją paraliżują. Dlaczego jest sama? Czy zamierza to zmienić?
Co skłoniło ją do tego, żeby schudnąć?



Dieta stosowana przez dziennikarkę to post dr Dąbrowskiej. Nie jest to taka zwyczajna dieta gdzie mamy podane dokładne przepisy, przygotowujemy posiłki i jest super. Do postu należy się najpierw przygotować. I to jest I etap. Bardzo trudny według mnie, bo trzeba całkowicie przewartościować i przekształcić swoje myślenie na temat jedzenia. Robimy to powoli i systematycznie. Najpierw kaloryczność-zmniejszanie, następnie eliminacja m.in. mięsa. Taki etap trwa około 3 tygodni, potem kolejne. Post, który trwa 6 tygodni, następie 3 etap, czyli ostatni wprowadzamy niektóre produkty zakazane. Jednak czy możemy jeść już wszystko do woli, czy jesteśmy bezkarne? Tego się nie dowiecie ode mnie...




Nie jest tu ukrywane, że Karolina Szostak korzystała z pomocy firmy cateringowej zajmującej się dietą pudełkową podczas postu.
I co dalej możemy się zastanawiać? Tu przychodzą nam z pomocą przepisy dołączone do książki. Jest to super opcja dla osób, które nie mają możliwości lub ochoty korzystania z firmy cateringowej.
W kolejnym rozdziale mamy opisane dokładnie produkty, które możemy jeść, czego lepiej unikać, na co uważać.



 No i oczywiście przepisy. Sama uwielbiam różnego rodzaju przepisy. Lubię próbować takie nowości. Ponieważ  powinnam zrzucić kilka kilogramów ( może nie 30, ale tak około 10 by się przydało) - oponka zimowa, na pewno będę korzystała  z podpowiedzi na potrawy z warzyw.
Mamy mnóstwo super przepisów na sałatki, surówki warzywne. Wiem, że warzywa to podstawa jednak u mnie nie zawsze te goszczą na talerzu. W książce jednak znalazłam tyle ciekawych i zróżnicowanych pomysłów na dania z warzyw, że na pewno z nich skorzystam. Dzisiaj na przykład zrobiłam surówkę z cukinii, uwielbiam cukinię, ale surówka? Okazała się przepyszna. Jutro surówka z rzepy i kapusty czerwonej, już jestem ciekawa tego smaku.



Na zakończenie oczywiście kilka słów o ćwiczeniach, które są też bardzo ważne podczas diety, kilka porad urodowo-makijażowych i inne ciekawostki.

Książkę czyta się super. Uważam, że jest to super lektura nawet dla osób, które nie mają zamiaru się odchudzać. Jest to pozycja dla wszystkich tych, którym zależy na swoim zdrowiu i dobrym samopoczuciu.
Czyta się ją super, jest napisana w ciekawy sposób, nie jest nachalna, że musisz, że tak trzeba. Jest to w zasadzie przedstawiona i opisana historia osoby, która postanowiła zmienić swoje podejścia do odżywiania.



20:41

Wesołych Świąt

Wesołych Świąt

13:14

Wszystkie randki Stelli Grey - recenzja

Wszystkie randki Stelli Grey - recenzja
 Na miłość nigdy nie jest za późno! Stella Grey jest duchową kuzynką Bridget Jones i opisuje swoje sercowe porażki z lekkością, ironią i pysznym humorem
Długoletnie małżeństwo Stelli kończy się gwałtownie – mąż odchodzi do młodszej partnerki, wspólny dom zostaje sprzedany, a samotna kobieta wpada w dołek, na którego dnie czają się butelki z winem i wielkie pudełka lodów, romantyczne komedie na DVD oraz absolutny kryzys poczucia własnej wartości… Kiedy jednak pierwsza faza smutku mija, Stella postanawia poszukać nowego partnera za pośrednictwem internetowych serwisów randkowych. Zakłada konta na kilku portalach i rozpoczyna polowanie. Czy zakończy się ono sukcesem?Wciągająca bez reszty, boleśnie prawdziwa i pełna ironicznego humoru – dla wszystkich, którzy szukają miłości na nowo.


Wszystkie randki Stelli Grey to zbiór felietonów. Tytułowa bohaterka to pięćdziesięcioletnia rozwódka, która po zakończonym z wielkim hukiem małżeństwie, szuka w sieci życiowego partnera. Poszukiwania są przez nią prowadzone na popularnych portalach randkowych. Wszystkie spostrzeżenia i perypetie opisywane są przez okres osiemnastu miesięcy.Autorka felietonów to podobno postać prawdziwa, która ukrywa się pod pseudonimem Stelli.Książka ma bardzo indywidualny charakter, nie jest to powieść, nie jest to poradnik. Nie wiem jak to nazwać to takie coś pomiędzy. Jest to swego rodzaju zbiór felietonów troszkę rozbudowany na potrzeby książki.



Autorka opisuje tu szukanie partnera. Jest to dość dokładny przekaz. Możemy zatem dowiedzieć się co, ją skłoniło do tego, żeby w ogóle zacząć zaglądać na takie portale, czyli jaka była jej motywacja. Dalej mamy rozterki dotyczące kwestionariusza i potem zmiany niektórych punktów. Następny krok to analizy profili potencjalnych kandydatów.
Wszystko to jest opisane z humorem i bardzo  zabawnie. Bardzo rozbawiły mnie niektóre opisy spotkań, jeśli już do nich dochodziło. Czasami byłam zirytowana i wręcz zła podejściem mężczyzn do takich portali. Nie wszyscy a wręcz zdecydowana większość nie traktuje ich poważnie.Podobno wszystkie opisane tu perypetie są prawdziwe, nawet te najbardziej beznadziejne spotkania i rozmowy. Nie wiem, zostawiam Wam ocenę czy to mogło się wydarzyć, czy może to jednak chwyt marketingowy? 




Czytając o niesamowitych, ale bardzo na czasie przygodach Stelii, można mieć wrażenie, że książka napisana trochę pod czytelniczki. Niemniej jednak czyta się to super. Wszystkie dialogi napisane są z humorem i bardzo starannie. Jednak czytając to, zastanawiamy się, czy to możliwe, że jest to prawda
Mamy tu do czynienia ze stereotypowym podejściem do randki w Internecie. Są tu przypadki ekstremalnie wyolbrzymione, w zasadzi Stella, nie spotyka tam nikogo normalnego w sensie randkowym. Jest tu oczywiście mężczyzna żonaty, ten, który nie odpisuje na listy i ten, który myśli tylko o tym, jak zaciągnąć kobietę do łóżka. Czy Stella znajdzie tego jedynego, nie powiem, zachęcam do przeczytania? Mnie osobiście książka się podobała, wszelkie spostrzeżenia autorki dotyczące portali randkowych były dla mnie nowościami. Czasami dość dziwnymi. Powiem szczerze, że nigdy się tym nie interesowałam i nie zgłębiała, więc było to dla mnie nowe doświadczenie. Czytałam to wszystko jako coś nowego.



Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:

18:50

Szczęściary Agnieszki Jeż i Pauliny Płatkowskiej - recenzja

Szczęściary Agnieszki Jeż i Pauliny Płatkowskiej - recenzja
 Wyobraźcie sobie, że Bridget Jones ma bliźniaczkę. Albo serdeczną przyjaciółkę. Pomnóżcie jej przygody razy dwa. Doprawcie w dowolnych proporcjach dziećmi, rozwodami, ślubami, ciążami, dietami, awansami w pracy i wylatywaniem z niej.

Gotowe?
Przedstawiamy Wam zatem
p r a w d z i w e
Szczęści@ry...

Zaczyna się... happy endem. Jagoda i Malina zaczynają wreszcie wieść swe wymarzone nowe życia. Po burzliwych wydarzeniach, śmiałych zmianach i ważnych decyzjach – teraz mają wszelkie powody, by spodziewać się błogiego, świętego spokoju: każda ma u boku ukochanego mężczyznę, dzieci, nowy dom, dobrą pracę – oraz przyjaciółkę w zasięgu maila



Ostatnio miałam przyjemność recenzować książkę Szczęściary Agnieszki Jeż i Pauliny Płatkowskiej.

Tak, tak dobrze czytacie przyjemność i to ogromną. Książka zaczyna się bardzo optymistycznie. Dwie przyjaciółki Magda i Jagoda po bardzo burzliwych i przewrotnych chwilach w życiu, mają nowych mężczyzn, nowe domy, dobrą pracę i co najważniejsze ukochaną przyjaciółkę.

Jednak życie nie może być przecież takie nudne. No przecież, że nie.
Magda zwana przez przyjaciółkę Maliną pracuje jako sekretarz w redakcji „Być Kobietą”. Jest to kobieta porzucona, rozwiedziona, samotnie wychowująca córkę Irenkę, obecnie przygotowuje się do ślubu ze Staszkiem, którego zna rok i bardzo mocno kocha. Jej przyjaciółka to Jagoda. Pracuje w tej samej redakcji, udziela rad czytelniczkom, na łamach tegoż czasopisma.
Jagoda jest szczęśliwie zakochana…, ale nie w swoim mężu, z którym właśnie próbuje się rozwieść, czego on oczywiście jej nie ułatwia. Jagoda mieszka wraz z córką Marysią i synem Jeremim – dzieci z pierwszego małżeństwa- u Jerzego swojego nowego partnera i ojca dziecka, które niedługo pojawi się na świecie.




Wiem, wiem powiecie, że życie nie może być aż tak zagmatwane. Tak sądzicie?
Może jednak ? Ciekawe jak sobie poradzą z przeciwnościami losu nasze bohaterki? Czy uda im się wszystko poukładać i być szczęśliwymi?


Powieść to zbiór maili, którymi wymieniają się przyjaciółki, dzielą się swoimi codziennymi sprawami i przemyśleniami. Powiem szczerze, że przy niektórych nieźle się ubawiłam.





Autorki stworzyły bardzo fajne bohaterki, z którymi możemy się utożsamiać. Są to kobiety, które pracują, dbają o dom, o rodzinę, mają podobną historię, obie są po przejściach i próbują odbudować swoje szczęście.
Dla mnie jednak najważniejszy jest tu watek przyjaźni. Co z tego, że kobiety piszą do siebie maile, przecież większość z nas teraz nie ma czasu na to, żeby iść na kawę czy na pogaduchy. Wiedząc jednak, że po paskudnym dniu mamy możliwość wygadania się przyjaciółce, choćby w liście jest bardzo ważne. Dziewczyny pokazały tu, jak ważna jest rola przyjaźni, jak bardzo potrzebujemy bratniej duszy, która nas zrozumie, która czasami powie nam prawdę prosto z mostu. Nie po to, żeby nas zdenerwować, ale aby nas uchronić przed wpadką i śmiesznością.

Jest to powieść, która bawi i wzrusza. Czytałam ją z wielką przyjemnością. Polecam wszystkim kobietom. Naprawdę genialna książka, odpręża, bawi i udowadnia, że siła kobiecej przyjaźni jest wielka.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu






08:30

Milionerka. Zagadka Barbary Piaseckiej-Johnson Ewa Winnicka - recenzja

Milionerka. Zagadka Barbary Piaseckiej-Johnson Ewa Winnicka - recenzja
Pierwsza biografia najbogatszej Polki w historii.
„Jeśli wrócę, to tylko rolls-roycem” – mówi przyjaciołom jesienią 1967 roku i wyjeżdża z Polski. 
Kiedy kilka lat później odwiedza ojczyznę, jest już żoną starszego o ponad czterdzieści lat potentata branży kosmetycznej. I milionerką.
Kim była Barbara Piasecka Johnson? Kochającą męża wielką kolekcjonerką i filantropką czy przebiegłą łowczynią majątków? Dobrodziejką, która chciała uratować upadającą Stocznię Gdańską, czy kapryśną bogaczką z ciągłymi napadami furii? To bajka o współczesnym Kopciuszku czy o Królowej Śniegu, która nie uznaje kompromisów? 
I wreszcie: jaki los czeka człowieka, który z dnia na dzień dostaje wszystko, co można kupić za pieniądze?
Przytaczając opowieści wieloletnich pracowników, służących i znajomych państwa Johnsonów, Ewa Winnicka pozwala zobaczyć codzienne życie za bramą ich luksusowej rezydencji. Od ubogich polskich imigrantów po jeden z najsłynniejszych rodów, którego żadne pieniądze nie zdołały ocalić przed skandalami i nieszczęściem – reporterka pokazuje, jak zaskakująco spełnia się czasami amerykański sen. 




 Dzięki Wydawnictwu Znak trafiła do mnie biografia Barbary Piaseckiej Johnson. Książka napisana przez znaną dziennikarkę Ewę Winnicką. Kojarzymy ją z reportażami w „Gazecie Wyborczej” czy z filmem „ Lońdyńczycy”


Co wiedziałam o głównej bohaterce? W zasadzie niewiele nawet prawdę mówiąc nie skojarzyłam nazwiska.  Dopiero podczas czytania zaczęłam kojarzyć pewne fakty, że Johnson &Johnson, że Kopciuszek, że Stocznia Gdańska. Wybaczcie moje niedoinformowanie, ale ja po prostu jakoś nie interesowałam się wcześniej takimi rzeczami.

Zaczęłam czytać, książkę rozpoczyna list Danusi do Pani Piaseckiej Johnsosn, który był dla mnie dość dziwny i w zasadzie nie bardzo wiedziałam co o nim sądzić.
Potem zaczyna się historia, w której dziewczyna ze wsi, zostaje milionerka.
Zwykła dziewczyna, studentka historii sztuki postanawia wyjechać do Ameryki. Mimo przeciwności losu uda jej się tego dokonać. Tam zostaje kucharką i pokojówką bogatego magnata finansowego pewnej firmy kosmetycznej. Później okaże się, że jak w bajce o Kopciuszku zostanie jego żoną i jednocześnie jedną z najbogatszych kobiet świata. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale dzieje się naprawdę.
Była kobietą intrygującą, zagadkowa i budząca skrajne emocje. Czym się właściwie zajmowała? Jak wyglądało jej życie? Czy był to faktycznie american dream?




Autorka stara się znaleźć na te i wiele innych pytań odpowiedzi. Forma fabuły zbudowana na zasadzie kolejki górskiej takie przynajmniej ja odniosłam wrażenie. Raz bohaterka kojarzy nam się z miłą sympatyczną osobą, za chwilę irytuje nas i zniechęca do siebie. Takie wzloty i upadki jak w kolejce górskiej na wesołym miasteczku.



Fabuła jest chronologiczna, poznajemy bohaterkę najpierw jako studentkę, pokojówkę, żonę, wdowę, społecznika.
Cała książka jest udokumentowana wieloma zdjęciami.
Czytając te pozycję, można stwierdzić, że wizerunek milionerki jest niejednoznaczny. Raz jest ona wrażliwa na sztukę i otaczające piękno, kobietą, dla której nie ma rzeczy niemożliwych, wrażliwa na krzywdę ludzką, a za chwilę widzimy ją jako kapryśna, pretensjonalną i zdystansowaną. Powiem szczerze, że ta strona pani Barbary Piaseckiej strasznie mnie irytowała. Taka swoista sinusoida. Raz w górę, raz w dół. Widzimy tu wyraźne, że każdy medal ma dwie strony.
Muszę przyznać, że nie jestem fanką biografii, jednak ta wciągnęła mnie bardzo. Poznajemy powoli bohaterkę i czekamy co stanie się dalej. Akcja zwalnia troszkę, kiedy zaczynają się sprawy spadkowe po śmierci Johnsona, by za chwilę, kiedy wracamy do Polski i zaczyna się walka o Stocznię Gdańską, nabrać tempa. Pomoc profesorowi Relidze oraz szeroko pojęta filantropia, pomoc dzieciom autystycznym ukazują ponownie panią Johnson w korzystnym świetle.




Milionerka to typowa biografia ukazująca wiele ciekawych faktów z życia bohaterki. Poznajemy tu panią Barbarę dzięki opowieściom jej znajomych, jak i materiałom źródłowym. Autorka nie ocenia swojej bohaterki, pozostawia to czytelnikowi. Pozwala, aby czytelnik wyrobił sobie własne zdanie na ten temat.
Powiem szczerze, że ja mimo wszystko polubiłam tę kobietę, a jednocześnie wzbudziła ona we mnie pewien rodzaj współczucia.
Ciekawa jestem jakie uczucia wzbudzi książka w Was? Czy polubicie bohaterkę, czy raczej wzbudzi ona w Was złość i irytację?








Za możliwość przeczytania  dziękuję wydawnictwu:


Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger