08:24

Cena szczęścia_ Krystyna Mirek - recenzja

Cena szczęścia_ Krystyna Mirek - recenzja


Od zakończenia pierwszego tomu sagi minęło już trochę czasu, jednak los bohaterów cały czas gdzieś błądził po mojej głowie. Zastanawiałam się, jak dalej potoczą się losy Kate. Bardzo spodobała mi się postać tej szalonej rudowłosej dziewczyny.
I w końcu dotarł do mnie drugi tom sagi.




Kate jest tu pełnoprawną narzeczoną hrabiego Aleksandra. Kochają się bardzo. Miłość kwitnie i narzeczeni nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Jednak taka błoga sytuacja nie może przecież trwać długo. Na ich drodze staje oczywiście nie kto inny jak była kochanka hrabiego.
Jej podstępny plan jest podły, ale skuteczny niestety. Niespodzianka, która szykuje Lady Adler, nie spodoba się ani hrabiemu, ani Kate.
Znacie mnie i oczywiście wiecie, że nie powiem, co to będzie.



Druga część czytało mi się chyba jeszcze lepiej i szybciej (niestety) niż pierwszą. Każdy z bohaterów ma jakąś swoją tajemnicę, większą lub mniejszą. Mniej Lub bardziej straszną. Powoli autorka odkrywa przed nami, skrywane sekrety.






Akcja powieści jest bardzo dynamiczna, nie pozwala się nudzić czytelnikowi. Płynnie przechodzimy z jednego wątku do drugiego. Bohaterowie są świetnie wykreowani i przemyślani. Są bardzo wyraziści, przez co, zapadają nam w pamięć. Lubimy ich albo nienawidzimy. Postacią, która mnie bardzo intryguje, jest Alice, jest to czarownica, której wszyscy mieszkańcy się obawiają. Jednak jest ona świetną zielarką i w razie potrzeby wszyscy pukają nieśmiało do jej drzwi. Oczywiście ma ona również swoją tajemnicę. Chce odkryć tajemnicę swego pochodzenia. Czy jej się to uda? Kto jej w tym pomoże? Oczywiście musicie już sami to odkryć.




Piękne opisy pozwalają pobudzić naszą wyobraźnię, powodując, że możemy wtopić się w akcję i uczestniczyć w niej bardzo realnie.

Bardzo intrygujący jest również dla mnie, postać ogrodnika, który w tajemniczy sposób sadzi kwiaty w ogrodzie Catendorf oraz w innych ogrodach. Są to miejsca, które wymagają naprawy. Jest to jednak taki rodzaj podpowiedzi, w ogrodzie Catendorf, ogród jest przepiękny, a jednak ogrodnik działa. Podpowiadając, że coś jest do naprawy. Ciekawa jestem, czy mieszkańcy pałacu w końcu domyślą się, że nie chodzi tu o ogród.




Rozbawił mnie watek Kopciuszka, ale nie jest to cudowny malutki pantofelek, ale wielgachny męski bucior. Chcecie dowiedzieć się więcej o męskiej wersji Kopciuszka, musicie koniecznie przeczytać Cenę szczęścia.




Podsumowanie jest proste. Cena szczęścia to intrygująca i niezwykła historia, którą czyta się jednym tchem. Jeśli lubicie świat zamkowych tajemnic, ta książka tam Was zaprowadzi.
Czekam z niecierpliwością na ostatni tom, w którym jak zapewniła mnie autorka, wszystko się już wyjaśni i porozwiązuje. Jestem bardzo ciekawa. Niestety muszę cierpliwie poczekać do lipca na rozwiązanie wszystkich zamkowych tajemnic.

10:42

Targi książki w Warszawie- jedna z najbardziej wyczekiwanych imprez.

Targi książki w Warszawie- jedna z najbardziej wyczekiwanych imprez.



Od trzech lat odwiedzam Targi książki w Warszawie.
Czekam na nie, cieszę się i ekscytuje przed wyjazdem jak dziecko. No i oczywiście jeszcze nigdy się, nie zwiodłam. Co roku jest wiele atrakcji. Co roku mam spisana całą listę miejsc, do których muszę dotrzeć, bo tam są spotkania z ulubionymi pisarzami.


Tak też było w tym roku. Miałam wypisanych kilka stanowisk, na które musiałam dotrzeć obowiązkowo. Dojechałam na około 12.00, niestety nie zdarzyłam do Ewy Chodakowskiej, ale zderzyłam się z Joanną Krupą, bo właśnie opuszczała swoje stanowisko.

Pierwszy  przystanek to Cecil Ahern. Uff tu zdążyłam, udało się zdobyć autograf.






Następnie dotarłam do wydawnictwa Edipress Książki i tu autograf i krótka, ale jakże przemiła rozmowa z panią Krystyną Mirek (przeurocza kobieta), dowiedziałam się, że już w lipcu ostatnia część czytanej przeze mnie i moją mamę sagi. Tu recenzja pierwszej części. Druga właśnie się czyta, więc lada dzień spodziewajcie się recenzji.








Kolejny autograf, który chciałam mieć to  Olga Rudnicka, ale niestety nie było już najnowszej książki, więc nie poszłam stać w ogromniastej kolejce, bo zależało mi właśnie na tej nowej książce. Wydawnictwo przygotowało za mało książek.


Skoro nie stałam w kolejce do Rudnickiej, postanowiłam udać się do wydawnictwa Albatros, gdzie swoje książki podpisywał Graham Masterton. Prawdę mówiąc, ostatnio nie czytałam jego książek, ale było to mój ulubiony autor jakieś 20 lat temu. Czytałam i posiadałam wszystkie jego książki. Więc tak przez sentyment chciałam zdobyć autograf. Na stoisku dowiedziałam się, że Masterton pisze teraz kryminały, więc od razu zakupiłam i stanęłam w kolejce. Kolejka niebotyczna, stałam około dwóch godzin, ale mam, mam mój cenny autograf.






Kolejny  autor, to Andrzej Maleszka i jego Magiczne drzewo, ulubiona książka mojego syna.





Później  obiad, krótka chwila odpoczynku, nabranie sił na kolejne bieganie.


I ostatni zaplanowany przystanek to pani Magdalena Kordel. Autorka, która pisze przepiękne kobiece powieści. Książki, przy których się odpoczywa i marzy. Przemiła kobieta, bardzo ciepła i super się z nią rozmawiało.
No i mam kolejna zdobycz. bardzo się cieszę, ze się udało. Tu recenzja innej książki tej autorki.







Później spacer i oglądanie innych stoisk. Napawanie swoich oczu taką ilością książek, że aż dech zapiera.
Mam tylko niestety wrażenie, że w tym roku było mniej ludzi na targach, niż w ubiegły. Mam nadzieję, że było to spowodowane piękną pogodą i ludzie pojechali po prostu nad wodę, a nie spadkiem czytelnictwa w naszym kraju.

Do zobaczenia za rok.;)



14:53

Pocałunek na pożegnanie_ Tasmina Perry -recenzja

Pocałunek na pożegnanie_ Tasmina Perry -recenzja



Daj się porwać fenomenalnej opowieści, która dzieje się jednocześnie w obecnych czasach i ponad 50 lat temu. Fundamentem mostu łączącego obie rzeczywistości jest niezachwiana potęga miłości.

Rok 1961. Dziennikarka Rosamund Bailey czuje się spełniona zawodowo. Brakuje jej już tylko miłości. Gdy poznaje Dominica Blake’a, od samego początku wie, że to ten jeden, jedyny, najukochańszy. Jednak kiedy tylko skosztują odrobiny szczęścia, los wykręci im przykry numer. Czy wizja pięknej przyszłości rozwieje się jak dym?

Rok 2014. Głęboko w podziemiach muzeum, archiwistka Abby Gordon całkowicie przypadkowo natyka się na znalezisko, które zapiera dech w piersiach. Wypłowiała i stara fotografia przedstawia żegnającą się w miłosnym uścisku parę. Choć zdjęcie nie wygląda, jakby stanowiło wysoką wartość materialną, Abby czuje dziwną potrzebę zgłębienia jego historii. Szukając leku na złamane serce, Abby obsesyjnie próbuje dowiedzieć się, jaka romantyczna opowieść kryje się za wizerunkiem zakochanych.






Pierwsze co lubię i od razu to dostaję, to czas akcji rozgrywający się na dwóch płaszczyznach. Rok 2014 gdzie bohaterką jest Abby pracująca w archiwum, właśnie rozwodzi się z mężem, ponieważ ten ją zdradził.  I rok 1961 Rosamund, która właśnie odnalazła miłość swojego życia.
Czy przyszłość połączy  losy tych dwóch kobiet?
Oczywiście, że tak , połączy je zdjęcia, na którym widać całującą się parę. Abby pracująca  w Królewskim Instytucie Kartograficznym, odnajduje to zdjęcia, podczas przygotowywania  wystawę „Wielcy brytyjscy odkrywcy”.
Fotografia znajduje się w pudełku z napisem  „Peru, Amazonia 1961” . Wywiera ona wpływ nie tylko na wystawę, ale przede wszystkim na Abby i osobę uwiecznioną na niej.






Abby, która próbuje się właśnie pozbierać po zdradzie męża, układając sobie życie w pojedynkę, postanawia odnaleźć kobietę ze zdjęcia. Okazuje się, że to znana dziennikarka Rosamund- dziennikarka kontrowersyjne i bardzo pewna siebie.
Okazuje się, że jako młoda dziewczyna próbowała zmieniać świat, według niej oczywiście na lepsze. Los zaprowadził ją pod budynek jednej z londyńskich gazet. Tam poznaje Dominica- podróżnika. Młodzi zakochują się w sobie bez pamięci. Jednak czy miłość zakończy happy end?






Podczas wystawy, Rosamound powraca do swojej przeszłości.  Abby po usłyszeniu opowieści o miłości tych dwoje, postanawia wyjaśnić zagadkę z nią związaną.
Autorka przedstawia nam dwie bardzo wyraziste i charakterystyczne kobiety. Abby ,która bardzo zraniona przez męża nadal go kocha, ale stara się odsunąć to od siebie jak najdalej. Nowe zlecenie, któremu poświeci się bez reszty, stanie się dla niej podwójnym wyzwaniem. Rosamund odważna i bardzo stanowcza dziennikarka kiedyś – teraz starsza kobieta, zapomniana przez ludzi.
Uwielbiam takie podróże w czasie, dlatego dwupłaszczyznowość powieści to jest to co lubię.






I ta nutka tajemniczości, fotografia, od której wszystko się zaczyna. Podróż w czasie, podróż w głąb tajemnicy.
Przeszłość i teraźniejszość,  szczęście i ból, a wszystko połączone fotografią z niezwykłym pocałunkiem.
Książka czyta się w zasadzie sama, wciąga i nie daje się od siebie oderwać.
Książka o tym, że życie lubi zaskakiwać.  Z finałem, który mnie usatysfakcjonował. Nie zostaje mi nic innego jak tylko serdecznie Wam ją polecić.


10:21

Fanny Joly Pralinka -recenzja

 Fanny Joly Pralinka -recenzja
Pralinka i jej rodzinka
Poznajcie Alinkę-Pralinkę. Na co dzień jest słodka, ale kiedy trzeba, potrafi tupnąć nogą. Płacze na zawołanie, śpiewa na cały głos i zakochuje się na zabój… Złośliwi starsi bracia? Kłopoty w szkole? Wizyta Bardzo Ważnych Gości? Z pomocą przyjaciółki Celiny, pluszowego lwa Gryzaka oraz najfajniejszego chłopca w całej szkole, Krzysia Trufli – Pralinka poradzi sobie ze wszystkim!

Fanny Joly – mama Pralinki i setek innych postaci uwielbianych przez dzieci na całym świecie. Autorka blisko 300 książek wydawanych w 20 krajach. Obsypana nagrodami przyznawanymi przez najmłodszych odbiorców. Uwielbia jazdę na rowerze i jazz, a czas najchętniej spędza z rodziną. Mieszka w Paryżu.



Ostatnio na polski rynek trafiła książka kulowej już pisarki Fanny Joly. Napisała ona blisko 300 książek dla dzieci. Alinka to dziewczynka, która przeżywa różne przygody.


Po pierwsze ma rodzeństwo – braci, którzy wiecznie jej dokuczają i uprzykrzają życie.
Po drugie – pierwsza miłość. Czy może być coś ważniejszego od zakochania się w koledze?
Po trzecie – rodzice, którzy ciągle czegoś chcą i ciągle czegoś zakazują.
Po czwarte – wyjazdy na wakacje, goście itd.
I po piąte zwykłe codzienne życie kilkulatki, które jest pełne wrażeń i okazji do rozrabiania.





Autorka chciała nadać książce charakter Mikołajka. Czy jej się to udało? Hmmm, a nie powiem, musicie się sami przekonać.
Narracja prowadzona w książce jest narracją pierwszoosobową, sama bohaterka opowiada swoje przygody.
Jest to słodka dziewczynka oczywiście, wtedy kiedy tego chce, kiedy jednak się zezłości, potrafi być niemiła.
Autorka stworzyła postać pełna energii, zawadiacką i pomysłową.





 Pralinka nie jest przesłodzona, ma normalną rodzinę, która bardzo się kocha, ale czasami zdarza się, że się pokłócą, oczywiście się potem godzą i to jest fajne. Dzieciaki bardzo utożsamiają się z takimi postaciami, bo jest to dla nich bardzo naturalne. Tak przecież jest normalnie we wszystkich domach. Nie ma domów idealnych.

Całości dopełniają genialne rysunki oszczędne, a jednak pełne humoru. Są dodatkiem do książki, nie są jednoznaczne, każdy czytelnik może sobie wyobrazić bohaterów na swój własny sposób.



Jeśli lubisz szalone książki, gdzie bohaterem jest nietuzinkowa rozrabiara. Ta książka powinna znaleźć się na Twojej liście.


08:55

Arkadia - Lauren Groff -recenzja

Arkadia - Lauren Groff -recenzja


Dotarła do mnie jakiś czas temu książka Arkadia Lauren Groff. Po przeczytaniu krótkiej notki, stwierdziłam, że super, na pewno mi się spodoba no i oczywiście  robi na mnie, ogromne wrażenie.
Nie wiem jak Was, ale mnie od zawsze fascynowali hipisi i amisze. Zastanawiałam się wielokrotnie czy byłabym w stanie wyzbyć się wszystkich wygód. Chyba jednak nie. A Wy? Jak podchodzicie do życia w ubóstwie, często bez prądu, łazienki, jedzenia? 
Dlatego też  tak chętnie sięgnęłam po tę powieść. Miałam nadzieję, że dowiem się jak  żyli hipisi. Dzieci kwiaty, to zawsze temat, który fascynuje i ciekawi. 



Powieść składa się z czterech rozdziałów, które są bardzo obszerne. Jest też między nimi dość duży przeskok czasu. Akcja rozpoczyna się w latach 70 – dziesiątych XX wieku, kończy w 2018 roku.
Nasza podróż rozpoczyna się, kiedy Lutek jeszcze w łonie matki wkracza do Arkadii, chłopiec jednak jest tak wrażliwy, że już odczuwa otaczający go świat. Jest on pierwszym dzieckiem urodzonym w Arkadii. Zapytacie, czym jest Arkadia? To komuna założona przez ludzi, których motto to: Równość, Miłość, Praca, Otwartość na potrzeby każdego. Czy Lutek jest zatem wybrańcem? Czy ma jakieś zadanie do wykonania?
Jest on niewątpliwie inny niż większość dzieci urodzonych później w Arkadii. Wszyscy  uważają go za opóźnionego w rozwoju, ponieważ nie mówi, jest niski, jak na swój wiek. Jednak to, że ciało chłopca wygląda, jakby był bobasem, nie oznacza, że jego umysł też ma na takim etapie. Chłopiec jest bardzo wrażliwy, rozumie i dostrzega o wiele więcej niż inni. Intuicyjnie wyczuwa to, czego inni, nie są w stanie zobaczyć.
W pierwszej część powieści poznajemy Lutka,  bardzo empatyczny, wtula się w matkę, odczytując jej sny, dotykiem dłoni uspokaja i koi wyczerpane podczas porodu kobiety. Chłopiec jest bardzo wrażliwy. Podczas budowy nowego domu dla mieszkańców Arkadii,  znajduje książkę. Odnosi się wrażenie, że zaczyna on uciekać w świat fantazji. Uczy się  samodzielnie czytać, wychodzi mu to intuicyjnie. Niestety, ta pierwsza książka to baśnie braci Grimm. Jak wiadomo oryginalnej wersja baśni, nie poleca się raczej  dla małych dzieci. To o czym czyta Lutek, staje się dla niego filtrem, do obserwowania mieszkańców komuny.





W dalszych częściach autorka opisuje Arkadię jako krainę szczęśliwości, wiadomo, zdarza się, że czasami dramat, ale nie jest to jakaś tragedia, która dotyczy wszystkich mieszkańców. Wspólna praca, wspólne wychowywanie dzieci… Czy jest możliwe, że takie życie może przetrwać.? Czy ludzie nie zbuntują się przeciwko takim praktykom? Czy Arkadia jest w stanie się obronić?



Kolejne rozdziały to wyjazd Lutka i jego mamy, życie z dala od Arkadii. Czy to życie będzie lepsze? Czy Lutek wróci do swojego pierwszego domu?
Niestety tego już się nie dowiecie z mojej recenzji. Musicie sami sięgnąć po książkę. Wiem, wiem, jak zwykle zwodzę i mamię. Powiem tylko tyle, że dowiedziałam się trochę o życiu w hipisowskiej komunie. Już teraz wiem na pewno, że to nie dla mnie. Nie nadaję się do takiego egzystowania, na granicy ubóstwa, na granicy świadomości. Jakoś sobie nie wyobrażam siebie na ciągłym haju trawkowym. Jednak wolę chyba swoje życie układać świadomie. Nie mniej jednak książę czytałam z wielkim zainteresowanie. 

Szkoda tylko, że tak mało jest tu o amiszach. Są sąsiadami hipisów, przewijają się czasami, ale dla mnie to zdecydowanie za mało. 

09:40

Tajemnica mroku - Piotr Patykiewicz - recenzja

Tajemnica mroku - Piotr Patykiewicz - recenzja
Tajemnicza podróż w głąb ziemi i… własnych lęków.
Dziara i Obły znają się od dziecka ale nie łączy ich przyjaźń. Los rzuca ich w końcu do jednej klasy. Podczas klasowej wycieczki do kopalni chłopcy przypadkowo odłączają się od grupy i trafiają do tajemniczych podziemi, w których… coś się czai. Zaczyna się dramatyczna walka o wydostanie na powierzchnię. Ale nie chodzi tu tylko o ucieczkę z mrocznych korytarzy, każdy z chłopców stacza także bitwę z samym sobą…


Koniec urlopu czas zabrać się znowu do pracy.
Na pierwszy ogień idzie książka Piotra Patykiwicza „Tajemnica mroku”. Powieść skierowana do młodzieży, ale moim zdaniem czytelnik starszy, też znajdzie wiele przyjemności w czytaniu.
Głównym bohaterem jest Bartek, nazywany przez kolegów Obłym, oraz Jarek nazywany Dziarą. Obły to grzeczny, chłopak, który nie lubi awantur, Dziara jak można się domyślać po ksywce to stały bywalec poprawczaka. Gimnazjaliści wyruszają na wycieczkę do lokalnej kopalni. Tu zaczyna się ich niebezpieczna przygoda.



Bartek, który nie bardzo lubi się z Jarkiem, chce udowodnić koledze, że nie jest tchórzem. Wchodzi do nieużywanego tunelu kopalni. Jak łatwo się domyślić pomysł ten ma tragiczne skutki. Obły nie wraca z tunelu, więc Dziara również tam wchodzi. Chłopcy spotykają się na dole. Tu obaj orientują się, ze znalezienie drogi powrotnej będzie bardzo trudne, wręcz niemożliwe.
Przedzierają się przez mroczny i magiczny podziemny świat kopalni. Odkrywają dziwne rośliny, postacie tam żyjące, każdy krok może okazać się tragiczny w skutkach.
Czy chłopcom uda się wydostać z podziemnego tunelu? Czy przezwyciężą swoje słabości? Czy strach okaże się ich sprzymierzeńcem, czy może wrogiem?



Autor, świetnie kreuje tu głównych bohaterów. Bartek spokojny, raczej słabo radzi sobie ze stresem, boi się ciemności. Jarek rozrabiaka, nie potrafi siedzieć w miejscu, optymista.
Dziara nie ma zamiaru siedzieć i czekać, aż ktoś ich odnajdzie, chce działać. Jednak czy uda mu się przekonać kolegę do działania? Nie są raczej przyjaciółmi. Jednak obaj zdają sobie świetnie sprawę, że w pojedynkę raczej nic nie zdziałają. Muszą się trzymać razem. Wspólne działanie nie jest łatwe, na każdym kroku chłopcy się spierają, próbując przeforsować swoje zdanie.


Czy chłopcy się dogadają? Czy w końcu wspólnie zaczną działać, żeby odszukać wyjście?
Znacie mnie i wiecie, że tego już wam nie powiem. Zachęcam jednak do przeczytania książki. Autor świetnie kreuje interesująca fabułę, genialny podziemny świat, krainę mroku i ciemności. Świetne opisy, które zmuszają naszą wyobraźnię do pracy. Mamy tu również przekazaną starą dobrą prawdę, że praca w grupie jest lepsza, że nie zawsze jesteśmy samowystarczalni i warto mieć przyjaciół.



Powieść pochłania czytelnika bez reszty. Akcja toczy się bardzo szybko, nie pozwala na nudę. Delikatne budowanie napięcia dodaje smaczku powieści. Książka super polecam czytelnikowi, w każdym wieku.

Oprawa miękka
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Wilga

Copyright © 2016 Janielkowe wariacje , Blogger