08:33

Krystyna Mirek , Prawdziwa miłość -recenzja

Krystyna Mirek , Prawdziwa miłość -recenzja

Dotarła do mnie w końcu trzecia część sagi Catedorf.  pierwsze dwie części  bardzo przypadły mi do gustu, więc nie mogłam doczekać się zakończenia. Tym bardziej, że podczas Targów książki spotkałam autorkę i zdradziła mi, że wszystkie tajemnice  zostaną odkryte.



W życiu Aleksandra i Kate zachodzą wielkie zmiany. Kate po tym jak dowiedziała się o rzekomej zdradzie hrabiego  zapada na ciężką chorobę.Wszyscy odchodzą od zmysłów, ponieważ lekarz nie daje jej żadnych szans na wyzdrowienie. Z pomocą przychodzą wiedźma Alice. 
Hrabia w tym czasie, po wieści, że nie jest prawowitym dziedzicem Catendorf, musi podjąć życiową decyzję. Jaką decyzję podejmie hrabia? Czy przyzna się, że nie on jest dziedzicem? A może za wszelką cenę będzie chciał utrzymać tytuł.? 



To tylko taki przedsmak, tego co szykuje nam autorka podczas lektury. Ja kolejny raz bardzo miło spędziłam czas czytając tę historię. Jest to typowa opowieść o miłości i zdradzi, o trudnych wyborach, o decyzjach, które trzeba podjąć tak by nie zranić innych. Jak zwykle nie mogłam oderwać się od czytania.  Pochłonęłam ją jednym tchem.
Wszystkie postacie powieści sa bardzo charakterystyczne. Alice zwana wiedźmą, bardzo stanowcza kobieta z charakterem, potrafi bardzo szybko zaaklimatyzować się w nowej sytuacji.



Kate świetna dziewczyna, którą wszyscy pokochali za dobre serce i wielkoduszność. Isabelle w pierwszych częściach raczej czarny charakter , tu uczłowieczona i zrehabilitowana. 

Mogę Wam chyba powiedzieć, że historia kończy się happy endem, nie jest to zaskoczeniem. Jednak tego jak potoczą się losy bohaterów musicie już sami się dowiedzieć. 

Książka idealna podczas urlopu, czytało się super. Idealnie spędzone wolne chwile przy ciekawej książce. 




12:52

Prowse Amanda, „Córka doskonała” -recenzja

Prowse Amanda, „Córka doskonała” -recenzja
Czy czujesz czasami, że masz wszystkiego dość, denerwuje Cię mąż, dzieciaki doprowadzają do szewskiej pasji, wszystko  irytuje? Na pewno zdarzają się takie dni. Przyznaj się? Myślisz sobie wtedy co by były, gdybym…. Kiedy zobaczyłam tytuł książki, pomyślałam o to coś dla mnie, mam przecież córkę doskonałą, najcudowniejszą na świecie.




Główna bohaterka Jacks to trzydziestosześcioletnia mama dwójki dzieci,  żona i córka, która opiekuje się matką. Ma wspaniałego męża, który kocha ją na życie i oddałby wszystko, żeby ona była szczęśliwa. Córka jest wspaniałą, bardzo zdolną uczennicą liceum, która stara się dostać na najlepsze uczelnie w kraju. Z matką, którą się opiekuje, nigdy nie miała dobrego kontaktu. Mieszkają w malutkim domku, gdzie jedno potyka się o drugie, gdzie ośmiolatek mieszka w pokoju z osiemnastolatką. Wiadomo, czasami tak bywa, nie wszyscy mają wille z basenem. Niestety w takich warunkach często jesteśmy rozdrażnieni, zmęczeni, nie zauważamy tego, co dobre, wyolbrzymiamy te złe aspektu życia. Jacks chciałby, żeby jej córka Martha została prawnikiem, żeby miała pieniądze i dostanie życie. Czy tak się stanie? A może Martha ma inne plany na życie? Życie czasami pisze własny scenariusz, niekoniecznie taki jak my byśmy chcieli.




W książce przeplatają się dwie płaszczyzny czasowe. Jedna to czasy obecne bohaterów, druga to czasy młodości Jacks, jej narzeczonego Svena i jej obecnego męża Pete. Tak nasza bohaterka wspomina ciągle swojego byłego narzeczonego, wyobrażając sobie, co by było, gdyby. Czy to na pewno dobry pomysł? Czy Wy żyjąc w dobrym związku, wspominacie i marzycie o swoich byłych? Pewnie nie, choć, kto wie?
Jest jeszcze jedna rzecz, a mianowicie nasze niezrealizowane ambicje, które staramy się przerzucić na dzieci. Tu mamy doskonały tego przykład. Martha ma być taką osobą, która realizuje marzenia swojej mamy. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że my dorośli nie widzimy tego, że te nasze plany nie zawsze są jednakowe z planami naszych dzieci. Uparcie dążymy do ich zrealizowania, unieszczęśliwiając tym samym nasze pociechy. Tu autorka w bardzo ciekawy sposób przedstawia te kwestie. Są one bardzo wyraźnie zaznaczone, bardzo dobrze przekazane, dające nam wiele do przemyślenia.





Druga sprawa, której też często nie doceniamy to radość z tego, co mamy. Czasami zdarza się, że nachodzą nas takie myśli, że chcielibyśmy czegoś więcej. Więcej pieniędzy, większego domu, więcej…, czegoś innego, staramy się wyobrażać sobie, co by było, gdyby.
Tylko czy to ma sens? Czy to nie zatruwa nam życie? Oczywiście, że tak. Amanda Prowse w doskonały sposób nam to udowadnia. Pokazuje nam jak łatwo się w tych naszych marzeniach zatracić i nie zauważyć tego, co dobre w naszym życiu. Wiadomo, można czasami pobujać w obłokach, pod warunkiem, że zejście na ziemię nie będzie dla nas bolesne. Każdy ma prawo marzyć, jednak nie może nam to przesłonić codzienności, bo powrót do realnego świata, może być bardzo bolesny.





Trzeba rozgraniczać przeszłość od teraźniejszości, bo przecież to, co było, nie wróci, wiec po co do tego wracać. Powinniśmy się cieszyć z tego, co mamy, brać życie takie, jakim jest. Cieszyć się z każdej dobrej rzeczy, niepowodzenia zostawiać za sobą. Cieszyć się każdą chwilą spędzona z rodziną, radości brać garściami, smutki przeżywać szybko, na błędach się uczyć, by nie popełniać ich więcej.





Powiem jedno. Bardzo dobra literatura kobieca, pełna wzruszeń, emocji i wrażeń. Warto sięgnąć po książki Amandy Prowse.




Za książkę dziękuję 

09:55

"Trzy i pół sekundy" Amanda Prowse - recenzja

"Trzy i pół sekundy" Amanda Prowse  - recenzja
Sepsa, czyli posocznica, wbrew powszechnie używanym sformułowaniom nie jest chorobą, którą można się zarazić. To ogólnoustrojowa reakcja zapalna wywołana zakażeniem. Zarazić się można czynnikiem, który to zakażenie wywołuje. Od odporności organizmu i szeregu innych czynników zależy, czy dojdzie do sepsy i zagrożenia życia, czy też nie.
 Sepsa - jakie są objawy?
Stan ogólny dziecka - jego samopoczucie i wrażenie, jakie na nas robi - jest nieadekwatnie zły do sytuacji. Gorączka sięga powyżej 38,5°C (wyjątkowo temperatura ciała może spaść poniżej normy). Nawet jeśli uda nam się ją obniżyć, to dziecko jest nadal senne, apatyczne, pokłada się. Może też być niespokojne, rozdrażnione, a nawet może wymiotować. Jeżeli bakterie przedostaną się do układu nerwowego, może dojść do zapalenia opon z charakterystycznymi objawami (nudności, wymioty, drgawki, senność, niezborność ruchów, sztywność karku). Może też wystąpić wysypka krwotoczna, czyli wybroczyny pod skórą. Wyglądają jak maleńkie siniaki, wielkości łepka od szpilki, sinogranatowe, nie znikające przy uciśnięciu np. brzegiem szklanki. To zatory bakteryjne w drobnych naczyniach krwionośnych. 




Pomyślicie pewnie, że zwariowałam i co ja wam tu wypisuje, przecież to nie jest blog medyczny. No nie, ale po przeczytaniu książki Trzy i pół sekundy, postanowiłam przypomnieć, a niektórym uświadomić jak groźną chorobą jest sepsa.

Słyszy się o niej czasami w telewizji, gdy umiera dziecko, czy dorosły. Zdarza się to niestety bardzo często, tylko my o tym nie wiemy.
Powieść Amandy Prowse to historia małżeństwa, którego ukochana córeczka zmarła na tę okropną chorobę po operacji usunięcia migdałków.





Grace Penderford oraz jej mąż Tom są idealnym małżeństwem. Ich dom rozbrzmiewa, śmiechem i rozgadaniem małej Chloe, która jest iskierką i słoneczkiem w domu.
Grace pracuje, Tom zajmuje się domem i córką. Można by pomyśleć idylla, niestety dosięga ich tragedia.
Kiedy zaczynałam czytanie, pomyślałam sobie, ot kolejna książka o chorobie. I tu się myliłam, emocje, które targały, moimi uczuciami podczas czytania, były niewyobrażalne. Tym bardziej że jestem przecież matką. Nie jest tu tylko opisana choroba, autorka porusza znacznie poważniejszy problem. Pogodzenie się ze śmiercią i powrót do w miarę normalnego życia.
Jest to również swego rodzaju poradnik, jak rozpoznawać tę straszną chorobę, na co zwracać uwagę i kiedy udać się do lekarza. Nie jest to bardzo nachalne, ale tak wplecione w fabułę, że idealnie zgrywa się z treścią. 





Jest bardzo wzruszająca opowieść, radze zaopatrzyć się w chusteczki, podczas czytania, gwarantuję, że się przydadzą. Dawno nie zdarzyło mi się płakać, podczas czytania, tu łezka poleciała i to nie jedna. Książka jest bardzo emocjonalna, o miłości, smutku, walce o jutro, walce o w miarę normalne życie, kiedy twoje serce jest rozbite na miliony kawałków i wiesz, ze nigdy nie uda ci się go poskładać.

23:10

Przyjaciele i rywale, Agnieszka Krawczyk -recenzja

Przyjaciele i rywale,  Agnieszka Krawczyk -recenzja
Usiądź wygodnie w fotelu, może być leżak w pełnym słońcu, albo hamak gdzieś zawieszony pośród drzew. Zamknij oczy i wyobraź sobie malutki, ale piękny domek, z przytulną herbaciarnią obok. Widzisz…?
To teraz posłuchaj, opowiem Ci, albo nie do końca, zostawię trochę dla Ciebie, po to, żebyś miała dużo radości z czytania.



Właśnie skończyłam książkę Agnieszko Krawczyk Przyjaciele i rywale, ale jakoś trudno wrócić mi do mojego domu. Jestem jeszcze daleko w małym miasteczku Zmysłów z trzema siostrami Agatą, Danielą i Tosią oraz z ich trzema kotami.
Chciałabym napić się herbaty w ich malutkiej przytulnej herbaciarni, pogłaskać Bellę i spotkać doktora Wilka.
Agata z Danielą już na dobre zadomowiły się w swoim małym domku, Tosia odzyskuje poczucie bezpieczeństwa, wszystko wydaje się iść w dobrą stronę. Herbaciarnia zaczyna prosperować na pełnych obrotach, dziewczyny są akceptowane i lubiane w miasteczku. Czego chcieć więcej? No właśnie, spokój i harmonia. To przecież nuda, dlatego do Zmysłowa przyjeżdża Magda, obecna dziewczyna Filipa (dla przypomnienia Filip to były chłopak Agaty), w poszukiwaniu tegoż właśnie.
Czy Filip ukrywa się u Agaty? Co odkryje Magda?
Druga niepokojąca sprawa, która zaburzy spokój nie tylko dziewczynom, ale całemu miasteczku to pani Trzmielowa i jej pomysł. Jaki pomysł? Czy faktycznie zaburzy on harmonię ?


Przyjaciele i rywale, jest równie dobra, jak Siostry, serii Czary Codzienności. Autorka potrafi tak pięknie opisać życie dziewczyn, że czyta się to lekko i bardzo przyjemnie. Możemy tu odwiedzić starych przyjaciół, ale również poznać nowych ciekawych bohaterów. Będziemy mieli oczywiście do czynienia z różnymi charakterami, nie mniej jednak wszystkie są bardzo intrygujące i ciekawe.
Bardzo fajne jest to, że czytając po kolei kawałki życia naszych bohaterów, razem z nimi przeżywamy ich radości i smutki. Odkrywamy tajemnice, czasami są one miłe, ale czasami stawiają nas w sytuacji trudnej do rozwiązania. Autorka zmusza nas do refleksji, do przeanalizowania naszego życia, przewartościowania go czasami. Pokazuje, że codzienność nie jest taka zła, że warto czasami chwytać chwilę, która może okazać się dla nas ważna, a której w ferworze pracy, braku czasu nie zauważamy.


Jest to powieść, która jest naszpikowana dobrymi emocjami, oczywiście są tu różne zawirowania, chwile niepokoju, a nawet grozy.
Bardzo zaintrygowało mnie zakończenie. Szkoda, że muszę czekać w kolejce, żeby sięgnąć po kolejny tom. No cóż, nauczy mnie to cierpliwości i podsyci jeszcze bardziej moje oczekiwanie na kolejne perypetie 3 sióstr i 3 kotów.

Jest to książka idealna na wakacyjne leniuchowanie, ale i jesienne szarugi i zimowe dni. Świetnie poprawia humor, ale zwraca też uwagę, na ważne aspekty życia. Miłość, przyjaźń, bezinteresowność. Z drugiej strony autorka wprowadza nas w stan błogości, pięknymi opisami smaków, zapachów i krajobrazów.
Po prostu cudna książka.




10:08

Nie zapomnij mnie Anna Bellon- recenzja

Nie zapomnij mnie Anna Bellon- recenzja
Nie zapomnij mnie to kolejna książka Anny Bellon o perypetiach i przygodach paczki przyjaciół, których połączyła miłość do rocka. Książka na pewno przypadnie do gustu młodzieży, ale myślę, że troszkę starsi (jak ja) też z chęcią wrócą do swoich młodszych lat i  chętnie po nią sięgną.


Można powiedzieć, że powieść jest trochę przewidywalna, nie mniej jednak ja z prawdziwą przyjemnością ją czytałam. Autorka ta potrafi skonstruować fabułę, że czytałam ją jednym tchem. Widać, że  doskonale rozumie młodzież, ich problemy, odczucia, to jak myślą i co czują młode osoby. Można zauważyć że, jest bardzo dobrze zorientowana,  chociażby po dialogach. Używa języka i sformułowań, jakimi posługują się obecnie młodzi ludzie- tak przynajmniej mi się wydaje.



Główna część fabuły to wątek miłosny. Nie jest on na szczęście infantylny ani bardzo ckliwy. Ma się wrażenie, czytając, że takie perypetie miłosne, jakie przytrafiły się Olliemu i Ninie mogłyby w zasadzie dotyczyć każdego nastolatka. Brakowało mi tu troszkę tajemnicy,  można powiedzie, że ona była, ale za szybko – jak dla mnie- została odkryta. Bardzo fajny pomysł, to zespół , który jest tu jakby głównym akcentem rockowym. Zespół, w którym nasi bohaterowie grają, jeżdżą w trasy koncertowe, nagrywają płyty. Jak wygląda życie w trasie, czy faktycznie wszystko jest tak kolorowe, jak nam się wydaje?


Fabuła książki nie jest zbyt skomplikowana dlatego, nie powiem ani słowa, o czym ona jest. Powiem za to ,że to super lektura, jeśli chcesz odpocząć . Jeśli zależy ci na przeczytaniu czegoś lekkiego, z Happy Endem. Musisz koniecznie, sięgnąć po  Nie zapomnij mnie Anny Bellon. Jest ona na pewno bardzo optymistyczna, co pozwala na odprężenie się i miłe spędzenie wakacyjnego dnia na leżaczku w słońcu, lub w zaciszu domowym z książką.



Za możliwość przeczytania dziękuje Wydawnictwu Znak


18:13

Lato w Jagódce Katarzyna Michalak -recenzja

Lato w Jagódce Katarzyna Michalak -recenzja
Lato w Jagódce to kolejna książka pani Michalak, z która przyszło mi się zmierzyć.
Odebrałam ją jako rodzaj bajki o Kopciuszku, współczesnym oczywiście.
Główna bohaterka Gabrysia jest osobą przemiłą, niestety życie jej nie szczędziło. Już jako niemowlę została podrzucona przez rodziców na wycieraczkę pod drzwiami pani Stefanii. Ta zaopiekowała się dziewczynką jak własną córką i pokochała ja na życie.


Kobieta niestety nie należy do pięknych, nosi grube szkła w okularach, zza których nie widać jej oczu, ubiera się skromnie no i kuleje. Gabrysia ma jedno marzenie nie wyróżniać się z tłumu.
Pewnego dnia Gabi dowiaduje się, że dostała pracę. Zostaje zaklinaczką koni. Zaprzyjaźnia się tam z Bingo – pierwszym koniem, którego udaje jej się oswoić.
W stadninie poznaje też Pawła bardzo przystojnego, ale zarazem bardzo tajemniczego chłopaka.



Potem następuje ciąg bardzo różnych i zarazem bardzo niesamowitych zbiegów okoliczności, zdarzeń i przygód. Nie zawsze są to dobre rzeczy, są też i te mniej przyjemne.
Nasze brzydkie kaczątko trafia do pewnego znanego programu telewizyjnego….
I to by było na tyle zdradzania tajemnic. Reszta do przeczytania przez Was osobiście.



Fabuła książki nie jest zbyt skomplikowana, bohaterowie nie są w zasadzie jakoś bardzo charakterystyczni, ot tacy ludzie zwykli. Zauroczyła mnie bardzo okładka książki. Cała seria owocowa ma przepiękną szatę graficzną.
Lektura należąca do tych z gatunku łatwa, lekka i przyjemna. Można by rzec ze wakacyjna.

Broszurowa ze skrzydełkami
Liczba stron: 278
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2017

ocena 4/5

12:20

Trzecia, Magda Stachula - recenzja

Trzecia, Magda Stachula - recenzja
W książce pt. "Trzecia" poznajemy troje bohaterów. Pierwsza to młoda psychoterapeutka, która stara się ułożyć swoje życie po nieudanym związku. Ma ona swój gabinet, pomaga  pacjentom pozbierać się po różnych traumatycznych sytuacjach . Sama ma niestety problem z poukładaniem swojego życia. Zresztą jak sama twierdzi została psychotreapeutką,  bo nikt nie potrafił jej pomóc. Uznała zatem, że najlepiej będzie jak sama sobie pomoże. Jednak czy na pewno da radę? Przekonacie się czytając.
Druga to Lilianna  bardzo atrakcyjna po czterdziestce. Jest to kobieta sukcesu, prowadzi firmę w Warszawie. Bardzo stanowcza , twardą rękę rządzi w firmie. Jej małżeństwo przestało istnieć, kiedy Lilianna pokochała Borysa- Antona młodego przystojnego Rosjanina.



I w końcu Anton młody, przystojny muzyk-gitarzysta z Petersburga. Jest on bardzo tajemniczy, w trakcie czytania dowiadujemy się powoli o jego szemranej przeszłości.
Oczywiście losy naszych bohaterów są ze sobą ściśle powiązane. Jak wiadomo takie powiązania, prowadzą do bardzo, zaskakujących i niesamowitych zdarzeń.
Powieść zaczyna się od tego, że Eliza odkrywa, że jest śledzona. Nie wiemy jednak do końca czy zadziałała tu jej mania prześladowcza, czy faktycznie ktoś ją śledzi?
Jest to moja pierwsza przeczytana książka tej autorki. Jednak nie zawiodłam się. Autorka potrafi zaskoczyć, jej wątki obyczajowe są bardzo dobrze skonstruowane. Wątek psychologiczny tez bardzo mi przypadł do gustu. Historia jest od samego początku bardzo dobrze poprowadzona. Nie ma tu jednak zbyt dużo z thrillera, nie przepadam za tym gatunkiem literacki, jednak tu podobała mi się ta nutka strachu wprowadzona przez autorkę.


Bardzo podoba mi się postać Elizy i Lilianny. Ta pierwsza bardziej pokręcona, można się spodziewać, że jej zachowanie nie jest normalne, Lilianna kobieta zakochana do szaleństwa, która zrobi wszystko dla miłości? Bo czy kobiety zdecydowanej odzyskać swoja miłość nie stać na wszystko? Bo kobieta zraniona to kobieta niebezpieczna, czy tak samo będzie w tym przypadku?
Anton jest dla mnie najmniejszym zaskoczeniem. Dlaczego? …



Do gustu przypadł mi bardzo wątek obyczajowy Trzeciej. Jest on w zasadzie zbudowany na relacjach Elizy i Lilianny. Można tu zauważyć, że autorka świetnie poprowadziła czytelnika przez ten wątek. Obie kobiety są skrajnie różne. Każda z nich poszukuje czegoś innego, inaczej planuje swoje życie, inaczej je postrzega. Eliza i jej brudne sekrety konta Lilianna, która desperacko poszukuje szczęścia. Dlaczego los je ze sobą połączy?



Jak już mówiłam wcześniej, nie jestem fanką thrillerów, jednak po przeczytaniu "Trzeciej" Magdy Stachuli chyba jednak przekonam się do tego gatunku literackiego. Ta nutka strachu jest bardzo fajna. Może tu akurat te strach jest bardzo stonowany i dlatego tak mi się podoba. Bo ja ogólnie, nie lubię się bać.
Książkę polecam serdecznie, bardzo ciekawa propozycja.



Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Znak literanova

Oprawa miękka
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2017
Ocena 5/5

22:50

"Powrót do Poziomki" – Katarzyna Michalak- recenzja

"Powrót do Poziomki" – Katarzyna Michalak- recenzja
Kolejna książka o przygodach Ewy w jej Poziomce, czyli wymarzonym białym domku w lesie. Powrót do Poziomki kontynuacja owocowej trylogii.
Można by pomyśleć, że Ewa wyczerpała już swój limit pecha i wreszcie nastaną błogie dni lenistwa i dobrej passy. Pojawią się przecież malutka ukochana córeczka Julia, jest mąż Witek, który kocha ją nad życie. No nic bardziej mylnego. Otóż nasza bohaterka dowiaduje się, że jej mąż wygrywa konkurs Expo 2012 i wyjeżdża do Korei. Nie byłoby w tym nic dziwnego, no bo przecież żona wspiera swojego męża i cieszy się z jego sukcesu. Hmm no właśnie, tylko tu żona dowiaduje się ostatnia i nie jest zadowolona z tego, że zostanie sama z dzieckiem przez kilka tygodni.



Po wyjeździe Witka kolejne kłopoty spadają na głowę naszej bohaterce. Tym razem to wydawnictwo, które nie ma pieniędzy, jest na skraju bankructwa. Andrzej nie może jej tym razem pomóc, bo sam wplątał się w kłopoty. Urząd skarbowy i prokuratura to już nie przelewki.
W międzyczasie Ewa uświadamia sobie, że dalej kocha Andrzeja. Co zamierza z robić z tą wiedzą? Czy Andrzejowi uda się wyjaśnić nieporozumienie z US? A może jest, winny i pójdzie do więzienia?
Czy Witek wróci z Korei?



O tym i o wielu niesamowitych przygodach, szalonej i trochę postrzelonej Ewy przeczytacie w Powrocie do Poziomki.
Ewa mnie czasami irytuje, jej roztrzepanie i wymyślanie niestworzonych historii czasami jest denerwujące. Jednak da się ją lubić, jej upodobanie do wszelkich roślinek i zwierzątek rozczula.
Jest to książka idealna na lato. Lekka, łatwa i przyjemna. Polecam zabrać na wakacyjne lenistwo przy książce.



21:43

Powieść bez O Taschler Judith W. -recenzja

Powieść bez O Taschler Judith W. -recenzja

Mistrzowsko skomponowana i trzymająca w napięciu saga rodzinna pióra jednej z najzdolniejszych współczesnych pisarek europejskich
21 grudnia 2012 roku był dla większości osób zwykłym dniem przedświątecznej gorączki – ale nie dla Kathariny. Tego dnia jej świat po prostu runął w gruzach – w wypadku samochodowym zginął Julius, jej mąż, a wraz z jego śmiercią na jaw wyszły przeróżne sekrety. Taschler w mistrzowski sposób splata ze sobą kilka wątków – burzliwą historię małżeństwa Kathariny i Juliusa oraz dramatyczne losy Ludoviki – zesłanej na Sybir pianistki –
i Thomasa – jej ukochanego. Wygląda na to, że obie kobiety mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się zdawać… 



Powieść bez O to historia trzech rodzin. Napisana przepięknie, wzruszająca i pełna napięcia opowieść. Katharina, matka czwórki dzieci, pewnego dnia dostaje zlecenie napisania biografii mężczyzny. Zgadza się, jest to jej jedyne źródło zarobku, pisanie biografii rodzinnych.
Powiem szczerze, że na początku nie byłam przekonana do tej książki. No i co znowu nie miałam racji. Jest to niesamowita historii, z zaskakującym zakończeniem (przynajmniej dla mnie).



Czytałam ją z zapartym tchem, ciekawa co będzie dalej.
Trochę o historiach rodzin przedstawionych w powieści. O pierwszej już troszkę pisała. Katharina i Juluis małżeństwo z czwórką dzieci, on jet weekendowym mężem ona mieszka z teściem, który jej bardzo pomaga. Od razu powiem, że nie było tak od początku. Kiedyś było to zgodne małżeństwo mieszkające razem. Jednak jak doszło do tego, ze Julius mieszka z dala od rodziny musicie się już dowiedzieć sami.
Kolejne losy to Julius i Arthur, czyli ojciec i syn i ich zagmatwane życie. Tak to mąż i teść Kathariny. Ich życie to pasmo bólu, żalu i braku miłości. Bardzo smutna i zagmatwana historia.



I ostatni ta, która zrobiła na mnie największe wrażenie to historia Thomasa i Ludovici.
Jest to zlecenie Kathariny czyli biografia Thomasa. Opowieść tak wzruszająca i taka bolesna, że podczas czytania nie raz łza się w oku kręciła.
Oboje oni zostają zesłani na Syberię. Ich znajomość zaczyna się przed pociągiem, kiedy to Ludovica zostaje zaatakowana, przez żołnierza, wtedy to Thomas rzuca się na niego, dzięki temu ratuje dziewczynę.
W bardzo rzeczywisty i realistyczny sposób autorka opisuje warunki, jakie panowały w syberyjskim gułagu. Bieda zimno i ciężka czasami ponad siły praca wykańczała ludzi. Tych dwoje jednak coś trzymało przy życiu.



Czy uda im się być razem? Czy wieloletnia tułaczka dobiegnie końca?
Książkę czyta się bardzo dobrze, historia Thomasa jest pisana w narracji pierwszoosobowej, dzięki czemu, możemy się poczuć, jakbyśmy byli bezpośrednimi świadkami całej historii. Reszta to narracja trzecioosobowa, tu już narrator relacjonuje nam swoje spostrzeżenia.
Mnie po prostu zachwyciła i tak niesamowicie wciągnęła opowieść, Thomasa, że nie mogłam oderwać się od książki. Z jednej strony chciałam ją czytać i czytać, z drugiej chciałbym pozostać z jej bohaterami jak najdłużej. Napisana tak, że trzyma nas w ciągłym napięciu. Ciężko domyślić się zakończenia. Jest niesamowita.




Nie jest to może, lektura bardzo lekka, aczkolwiek daje sporo do przemyślenia, szczególnie te wątki Syberii. Wiadomo, wszyscy wiemy, że były zsyłki, że ludzie tam strasznie cierpieli. Jednak dla mnie za każdym razem jak o tym czytam, jest to nie pojęte, że ludzie tak mogli traktować innych ludzi. Ciężko przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego.
Książkę zdecydowanie polecam. Jest genialna. Nie jest to ckliwa książka o romansie, ale przepięknie napisana powieść o miłości. Uczuciu bardzo trudnym, ale pięknym i wielkim. Polecam serdecznie.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu W.A.B

Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger