20:24

Melodia zapomnianych miłości Dorota Gąsiorowska -recenzja


W piątek podczas kolacji zadałam mężowi pytanie. A może pojedziemy do Kazimierza Dolnego, nigdy tam nie byłam.
Słyszałam, że tam jest cudownie. Rozmowa w zasadzie stanęła na niczym, bo teraz na pewno tłumy, bo daleko, a przecież dopiero co wróciliśmy. Jechać znowu 400 km.
Ok stwierdziłam, że chyba jednak w tym roku nie daruję i pojadę.



Jakież było moje zdziwienie, kiedy sięgnęłam po książkę, która czekała grzecznie na swoją kolej do czytania Melodia zapomnianych miłości Doroty Gąsiorowskiej, której akcja toczy się w Kazimierzu.
Po pierwsze urzekła mnie okładka, w pięknych pastelowo – żółtych kolorach. Cudowna.

Jest to idealna propozycja na lato, lenistwo na hamaku, na jesienną szarugę i na zimowe wieczory pod kocem z ciepłą herbatką i ciasteczkiem.
Miłość, skrzypce, muzyka i odrobina tajemnicy, urokliwy Kazimierz, to idealny zestaw. Takie cudowności serwuje nam pani Dorota. Pierwszy raz miałam przyjemność czytać książkę tej autorki i wiecie co, muszę zdobyć jej wcześniejsze książki, bo bardzo przypadł mi do gustu jej styl pisania. Taka obyczajówka z delikatną nutką kryminalną to jak dla mnie idealne połączenie. Rozwiązywanie rodzinnych tajemnic i zagadek – uwielbiam.

Wystarczy tych moich ochów i achów, przechodzimy do rzeczy.



Bianka utalentowana skrzypaczka, nauczycielka w szkole muzycznej. Dziewczyna mieszka z ojcem w Poznaniu. Ze względu na trudną sytuację finansową,  decyduje się przyjąć bardzo nietypowe zlecenie. Opuszcza ona Poznań podczas wakacji i wyrusza do Kazimierza Dolnego. Tam mieszka u Klary zgorzkniałej i wiecznie niezadowolonej wdowy. Jej zadanie polega na opiece nad Samuelem niewidomym synem Klary. Na szczęście Bianka spotyka na swojej drodze życzliwych ludzi, którzy bardzo jej pomagają przetrwać u niemiłej pracodawczyni. Marta gospodyni, Rysio – miejscowy amator trunków wysokoprocentowych, jego babka Serafina, urocza staruszka i Małgosia, córka Marty.
Dziewczyna ma przy sobie swoje ukochane skrzypce, to instrument jej babki Walentyny. Okazuje się, że zadanie, którego podjęła się Bianka, jest trudniejsze, niż myślała. Podczas pobytu wychodzą na jaw sekrety, które…





Ciii. Nic nie powiem.
Przeczytajcie, a nie pożałujecie. Zapewniam.
W powieści jest tak wiele niewiadomych, tajemnic i intryg, że wciąga ona niczym najlepszy kryminał. Czyta się ją jednym tchem, Aż do ostatniej strony.
Czy Biance uda się wykonać zlecone zadanie?
Jakie tajemnice kryje w sobie Kazimierz?




Melodia zapomnianych miłości to powieść fascynująca, intrygująca, napisana pięknym językiem. Dopracowana w każdym calu. Piękna okładka, która od razu zachęca do przeczytania, cudne opisy, które sprawiają, że mamy wrażenie spacerowania z bohaterką po urokliwych zakątkach miasteczka. Po przeczytaniu książki już wiem na pewno, że muszę w końcu pojechać do Kazimierza postanowione.




8 komentarzy:

  1. Okładka faktycznie robi wrażenie, ale żeby nie oceniać książki tylko po okładce wciągam ją na swoją listę must read ☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Kazimierz jest magiczny i wygląda na to, że ta książka również :) Czuję się zachęcona i na pewno zgłębię temat dalej :)

    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawie opisane, zachęca do czytania.

    OdpowiedzUsuń
  4. W Kazimierzu Dolnym byłam na wycieczce w podstawówce, może czas pojechać tam znowu.

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie okladka raczej nie zachęciłaby do przeczytania, natmiast Twoja recenzja - tak :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się interesująco, chętnie rozejrzę się za książką. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki za polecenie kolejnej książki, twój opis zachęcił mnie do czytania :) Ja mogę polecić mieszankę kryminału i romansu - "Prokuratora" Pauliny Świst, czyta się miło i lekko :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger