16:11

Lata powyżej zera, Anna Cieplak- recenzja

W roku 2000 świat się nie skończył. Dał nam szanse.
Tylko czy udało się je wykorzystać, skoro wszystko zmieniało się tak szybko?
„Lata powyżej zera” to trochę jak dla mnie sentymentalny powrót do początku wieku XXI. To pierwsze lata 2000 roku, którego wszyscy podświadomie się obawialiśmy. Z niepokojem i ekscytacją wyczekiwaliśmy , czy magiczną datę pierwszego stycznia 2000 roku, zapamiętamy wszyscy, bo przestaną działać komputery, banki itp. Może jednak będzie to rok jak zwykle, czyli 24, szampan, fajerwerki i …



Jest to również swego rodzaju powieść o pierwszym pokoleniu, które nie pamięta „jak to było za komuny”. Mamy tu przegląd wydarzeń, taką pewnego rodzaju kronikę, tego, co miało miejsce w Polsce i na świecie po 2000 roku. Jest tu atak na Word Trade Center, przystąpienie Polski do Unii Europejskiej, śmierć naszego papież Jana Pawła II.
Można zauważyć również, że jest to rodzaj pamiętnika, z którego możemy dowiedzieć się o życiu Anity Szymborskiej. Widzimy czasami, jak główna bohaterka, stara się odnaleźć w świecie, który może za szybko pędzi do przodu. Mamy tu jakby wrażenie, że odnalezienie własnego ja nie jest wcale łatwe w świecie pełnym nowości, nowych grup społecznych, nowych subkultur. Anita chciałby utożsamiać się z jakąś grupą, zaprzyjaźnić się z kimś, nie jest to wcale takie łatwe. W ostateczności dziewczyna pozostaje samotna.




Możemy tu zauważyć, jak szybko rozwija się technologia, gdzie z roku na rok, mamy coraz więcej gadżetów, urządzeń, którymi się otaczamy. Niestety coraz mniej ludzi wokół nas, każdy zamyka się w swoim świecie. Nie wszyscy potrafili się odnaleźć w tym technologicznym bumie.
Książka-mimo tego, że nie ma porywającej fabuły, akcja nie toczy się tu błyskawicznie i nie trzyma nas w napięciu- jest naprawdę super. Co prawda ja nie należę do pokolenia lat 2000, doskonale pamiętam PRL, stanie w kolejkach, kartki i te sprawy. Jednak pamiętam też, jak szybko wkraczały nowinki, płyty CD zamiast dyskietek, płyty DVD zamiast VHS. Ciekawość, jaką wzbudzał Internet, pierwsze rozmowy na GG, czy czacie.
Jest to pokolenie raczej moich dzieci, patrzę może na to trochę inaczej. Uważam jednak, że jest to książka, po która warto sięgnąć.




Poruszane są tu różne problemy, od tych błahych po te poważne. Pokazane, że dało się żyć bez smartfwonów, komórki owszem były, ale rozmowy były drogie, więc dzwoniło się tylko w pilnych sprawach. Ludzie spotykali się na trzepakach, w domach kultury i rozmawiali ze sobą. Teraz technologia jest tak wszechobecna, że nie wyobrażamy już sobie już życia bez Internetu, bez telefonu. Dzieciaki, zamiast ganiać po podwórku, siedzą w domach i graja w gry na komputerze, rozmawiają przez skype, i szukają Pokemonów oczywiście w telefonach.



Cieszę się, że udało mi się żyć w świecie, gdzie liczył się człowiek, a nie to jaką ma komórkę czy jakim samochodem jeździ.

Książkę zdecydowanie polecam zarówno tym którzy są pokolenie 2000, ale również tym starszym jak i tym troszkę młodszym. Myślę, że każde pokolenie znajdzie cos dla siebie w tej książce.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger