12:48

MIASTECZKO KŁAMCÓW - Megan Miranda - recenzja

Miasteczko kłamców Megan Miranda, z recenzją tej powieści powiem szczerze mam mały problem. „Misterna fabuła[…] Czytając Miasteczko kłamców, czujesz się jak podczas przejażdżki na rollelcoasterze” – to zapowiedź z okładki. W istocie książka to mega rollelcoster wydarzeń i emocji.




Na początek pytanie. Czy można uciec od własnej przeszłości? Czy można uciec przed własnym sumieniem? Odpowiedź jest bardzo prosta: Nie! Oczywiście możemy udawać, że wszystko jest ok, ale gdzieś tam w środku siedzi w nas prawda, która domaga się ujrzenia światła dziennego.
Przed taką niewygodną prawdą ucieka nasza główna bohaterka Nico.
Dziesięć lat wcześniej w miasteczku rodzinnym Nico znika dziewczyna Coranne. Nicolette porzuca wtedy swój dom i wyrusza do Filadelfii. Nie planuje powrotu, jednak los ma dla niej inne plany. Po dziesięciu latach wraca do chorego ojca, brata i byłego chłopaka, którego zostawiła bez słowa wyjaśnienia. Trochę się zdziwiłam prawdę mówiąc, bo miałam czytać thriller, a tu miłość z liceum. Oklepane, dawna miłość ble, ble, ble. Od sensacji chyba oczekuję czegoś innego.



Na szczęście okazało się, że to tylko rodzaj tła do całej historii. Autorka świetnie rozmywa motyw, wybierając z niego tylko to, co najistotniejsze i najpotrzebniejsze, żeby uatrakcyjnić fabułę.
Scenariusz się powtarza znowu ginie młoda kobieta. Policja zaczyna dochodzenie. Czy historia sprzed lat zatacza koło? Czy znowu trzeba będzie wrócić do zaginionej poprzednio Coranne? Czy wszyscy wówczas mówili prawdę?




Wiadomo, małe miasteczka mają to do siebie, że wszyscy, wszystko o sobie wiedzą. Plotka goni plotkę, nie można za wiele ukryć. Fabuła brzmi dość znajomo powrót do domu, tajemnice z przeszłości. Jednak autorka za pomocą odwróconej chronologii zaciekawia czytelnika, dając mu inne spojrzenie na wydarzenia. Historia zaczyna się od końca po części, bo nie znamy jej rozwiązania. Po kolei dzień po dniu poznajemy wydarzenia, które miały już miejsce. Powiem szczerze, że pierwszy raz spotkałam się z taką formą przedstawienia sytuacji, na początku byłam trochę zdezorientowana, ale im dalej w las coraz bardziej to mi się podobało. Myślę, że to był zamierzony manewr autorki. Powieść ma wyprowadzać na manowce, a Megan Miranda czuwa nad tym, żeby nic co może dać wskazówkę, do zbyt szybkiego rozwiązania zagadki nie wyszło na jaw zbyt wcześnie.




Jeśli lubicie rollelcostery. Jeśli lubicie się trochę bać. Jeśli lubicie zagadki.

To właśnie znaleźliście świetną książkę, która da wam te wszystkie rzeczy.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger