艣roda, 29 listopada 2017

脡ric-Emmanuel Schmitt _Cz艂owiek, kt贸ry widzia艂 wi臋cej _recenzja

脡ric-Emmanuel Schmidt my艣l臋, 偶e tego autora nie trzeba nikomu przedstawia膰. Jego przepi臋kn膮 opowie艣膰 o Oskarze zna chyba ka偶dy, kto lubi literatur臋. Wiadomo r贸wnie偶, 偶e ksi膮偶ki tego autora nie nale偶膮 do naj艂atwiejszych. Tym razem nie jest inaczej.






G艂贸wny bohater to Augustin. Dwudziestopi臋cioletni ch艂opak, kt贸ry nie ma pracy (znaczy ma, ale nie dostaje za ni膮 wynagrodzenia), nie ma domu, nie ma przyjaci贸艂. Jego natura i uroda sprawiaj膮, 偶e ludzie go ignoruj膮, nie zauwa偶aj膮, a je艣li ju偶 to tylko po to, 偶eby si臋 z niego po艣mia膰. Jego 偶ycie ulega zmianie, kiedy staje si臋 on 艣wiadkiem zamachu terrorystycznego. Na jego oczach m艂ody cz艂owiek odpala 艂adunek wybuchowy w ko艣ciele podczas uroczysto艣ci pogrzebowych. Augustin jako 艣wiadek staje si臋 w ci膮gu kilku chwil bardzo popularny. 
On jednak cieszy si臋 najbardziej z tego, 偶e b臋dzie kilka dni w szpitalu, tam dadz膮 mu je艣膰 i b臋dzie mia艂 dach nad g艂ow膮. Nie my艣lcie sobie, 偶e to koniec z艂ej passy. K艂opoty niestety zaczynaj膮 si臋, kiedy ch艂opak  opowiada o zamachowcach. Widzia艂 on bowiem dw贸ch m臋偶czyzn, jeden z nich po sporz膮dzeniu rysopisu okazuje si臋 nie偶yj膮cym od dziesi臋ciu lat ojcem  terrorysty. To doprowadza do tego, 偶e staje si臋 on podejrzanym. Jedyn膮 osoba, kt贸r膮 wierzy ch艂opakowi, jest pani prokurator, kt贸ra odkrywa, 偶e ch艂opak ma pewne zdolno艣ci, inaczej postrzega 艣wiat, prosi go, by przeprowadzi艂 wywiad z Bogiem.




„Cz艂owiek, kt贸ry widzia艂 wi臋cej” to pewnego rodzaju rozwa偶ania na temat wiary, Boga i cz艂owieka. Zmusza do zastanowienia si臋 nad obecnym 艣wiatem, nad tematem wiary. Jak bumerang powraca do nas pytanie, dlaczego?. Dlaczego ludzie zabijaj膮 w imi臋 Boga? Czy B贸g to dla nich wym贸wka? Czy to nasza wina, bo jeste艣my 藕li, a on jest dla nas swego rodzaju usprawiedliwieniem? A mo偶e jednak to B贸g jest z艂y, a my ludzie to tylko pionki, kt贸re on przestawia? Mo偶e to on patrzy i wykorzystuje nas dla sobie znanych cel贸w? My艣l臋, 偶e ka偶dy z nas odpowie na te pytania inaczej.





Na uwag臋 zas艂uguje tu bardzo wa偶ny problem poruszany przez autora,
terroryzm, kt贸ry dotyka wiele kraj贸w. Wiadomo, 偶e w 贸wczesnym 艣wiecie ka偶dy mo偶e si臋 znale藕膰 w niew艂a艣ciwym czasie, w niew艂a艣ciwym miejscu. Temat d偶ihadu jest tu bardzo szczeg贸艂owo roztrz膮sany. To nad czym autor si臋 zastanawia, daje nam wiele do my艣lenia. Jest jednak i druga strona medalu. To jak B贸g widzi ludzi, te rozwa偶ania s膮 bardzo ciekawe i bardzo trafne.
Ksi膮偶ka nie jest lektur膮 艂atw膮, nie mo偶na powiedzie膰, 偶e czyta si臋 j膮 lekko. Filozoficzne rozwa偶ania na pewno nie wszystkim przypadn膮 do gustu (mnie bardzo si臋 podoba艂y). Jeszcze jedna rzecz, kt贸ra mo偶e nie wszystkim si臋 spodoba. Jest to temat wiary, wiadomo, nie wszyscy lubi膮, na ten temat rozmawia膰.




Jak widzicie, nie jest to ksi膮偶ka dla ka偶dego, jak chyba wi臋kszo艣膰 ksi膮偶ek tego autora. Bardzo podoba艂a mi si臋, pr贸ba zrozumienia fanatyzmu religijnego terroryst贸w. Cho膰 mnie to nie przekonuje. Autor nikogo tu nie obwinia, to zadanie pozostawia czytelnikowi, 偶eby sam znalaz艂 t臋 odpowied藕.
Ja jestem jak zwykle na tak. Uwielbiam ksi膮偶ki tego autora. Uwielbiam jego styl pisania. Tu dodatkowym atutem s膮 dla mnie w膮tki filozoficzne. My艣l臋, 偶e jest to wspania艂a ksi膮偶ka, kt贸ra otwiera nam szeroko oczy na wiele spraw dotycz膮cych nas, naszego 艣wiata, naszej wiary…

Brak komentarzy:

Prze艣lij komentarz