07:14

Éric-Emmanuel Schmitt _Człowiek, który widział więcej _recenzja

Éric-Emmanuel Schmidt myślę, że tego autora nie trzeba nikomu przedstawiać. Jego przepiękną opowieść o Oskarze zna chyba każdy, kto lubi literaturę. Wiadomo również, że książki tego autora nie należą do najłatwiejszych. Tym razem nie jest inaczej.






Główny bohater to Augustin. Dwudziestopięcioletni chłopak, który nie ma pracy (znaczy ma, ale nie dostaje za nią wynagrodzenia), nie ma domu, nie ma przyjaciół. Jego natura i uroda sprawiają, że ludzie go ignorują, nie zauważają, a jeśli już to tylko po to, żeby się z niego pośmiać. Jego życie ulega zmianie, kiedy staje się on świadkiem zamachu terrorystycznego. Na jego oczach młody człowiek odpala ładunek wybuchowy w kościele podczas uroczystości pogrzebowych. Augustin jako świadek staje się w ciągu kilku chwil bardzo popularny. 
On jednak cieszy się najbardziej z tego, że będzie kilka dni w szpitalu, tam dadzą mu jeść i będzie miał dach nad głową. Nie myślcie sobie, że to koniec złej passy. Kłopoty niestety zaczynają się, kiedy chłopak  opowiada o zamachowcach. Widział on bowiem dwóch mężczyzn, jeden z nich po sporządzeniu rysopisu okazuje się nieżyjącym od dziesięciu lat ojcem  terrorysty. To doprowadza do tego, że staje się on podejrzanym. Jedyną osoba, którą wierzy chłopakowi, jest pani prokurator, która odkrywa, że chłopak ma pewne zdolności, inaczej postrzega świat, prosi go, by przeprowadził wywiad z Bogiem.




„Człowiek, który widział więcej” to pewnego rodzaju rozważania na temat wiary, Boga i człowieka. Zmusza do zastanowienia się nad obecnym światem, nad tematem wiary. Jak bumerang powraca do nas pytanie, dlaczego?. Dlaczego ludzie zabijają w imię Boga? Czy Bóg to dla nich wymówka? Czy to nasza wina, bo jesteśmy źli, a on jest dla nas swego rodzaju usprawiedliwieniem? A może jednak to Bóg jest zły, a my ludzie to tylko pionki, które on przestawia? Może to on patrzy i wykorzystuje nas dla sobie znanych celów? Myślę, że każdy z nas odpowie na te pytania inaczej.





Na uwagę zasługuje tu bardzo ważny problem poruszany przez autora,
terroryzm, który dotyka wiele krajów. Wiadomo, że w ówczesnym świecie każdy może się znaleźć w niewłaściwym czasie, w niewłaściwym miejscu. Temat dżihadu jest tu bardzo szczegółowo roztrząsany. To nad czym autor się zastanawia, daje nam wiele do myślenia. Jest jednak i druga strona medalu. To jak Bóg widzi ludzi, te rozważania są bardzo ciekawe i bardzo trafne.
Książka nie jest lekturą łatwą, nie można powiedzieć, że czyta się ją lekko. Filozoficzne rozważania na pewno nie wszystkim przypadną do gustu (mnie bardzo się podobały). Jeszcze jedna rzecz, która może nie wszystkim się spodoba. Jest to temat wiary, wiadomo, nie wszyscy lubią, na ten temat rozmawiać.




Jak widzicie, nie jest to książka dla każdego, jak chyba większość książek tego autora. Bardzo podobała mi się, próba zrozumienia fanatyzmu religijnego terrorystów. Choć mnie to nie przekonuje. Autor nikogo tu nie obwinia, to zadanie pozostawia czytelnikowi, żeby sam znalazł tę odpowiedź.
Ja jestem jak zwykle na tak. Uwielbiam książki tego autora. Uwielbiam jego styl pisania. Tu dodatkowym atutem są dla mnie wątki filozoficzne. Myślę, że jest to wspaniała książka, która otwiera nam szeroko oczy na wiele spraw dotyczących nas, naszego świata, naszej wiary…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger