14:24

Kolorowe zabawy z Winx

Kolorowe zabawy z Winx
Urocze i bardzo dziewczęco kolorowe książeczki dla dziewczynek z księżniczkami Winx.

Kreatywna zabawa w modę. Dziewczynki uwielbiają przebieranki. każda kobieta przecież uwielbia ciuchy. Tu mamy różnorodne ubrania, które można komponować w wiele ciekawych strojów.
Zabawa świetnie rozwija wyobraźnię dzieci. Rozwija bardzo kreatywność.

Zobaczcie sami jakie niesamowicie piękne i kolorowe są te książeczki.
Kolorowanki zachęcają do stworzenie pięknych rysunków, które staja się potem super obrazkami.








Dzisiaj dużo zdjęć, ale co tu pisać. książeczki mówią same za siebie. Kolorystyką, barwnymi strojami. Są po prostu piękne;)
Super!!!!


15:01

Audrey Carlan Dziewczyna na miesiąc Styczeń - luty - marzec - recenzja

Audrey Carlan Dziewczyna na miesiąc Styczeń - luty - marzec - recenzja

Mia Saunders potrzebuje pieniędzy, dużo pieniędzy. Ma rok na spłacenie długu, który zaciągnął jej ojciec. Teraz przestępcy grożą jej rodzinie, bo chcą odzyskać kasę. Przecież chodzi o milion dolarów. Mia Saunders to młoda buntowniczka, która próbuje swoich sił jako aktorka. Niespodziewana wiadomość odmienia jej życie - jej ojciec pożyczył dużo pieniędzy i naraził się byłemu chłopakowi Mii, jednemu z licznego grona niewiele wartych facetów, dla których dziewczyna straciła niegdyś głowę. Żeby pomóc ojcu i uratować swoją rodzinę, Mia musi spłacić dług, zatrudnia się więc jako ekskluzywna dziewczyna do towarzystwa w firmie ciotki, aby co miesiąc dokonywać spłat. Wystarczy, że spędzi miesiąc z bogatym facetem, z którym nie musi uprawiać seksu, aby mieć na kolejną ratę. Łatwizna?


Trafiła do mnie książka Audrey Carlan dziewczyna na miesiąc styczeń – luty-marzec. Lektura idealna na każdą porę roku. Jeśli dawno nie czytaliście romansu z nutką pikanterii, to właśnie go znaleźliście. Nie jest to ostatnio modny typ romansu, ma według mnie to coś, co wciąga nas i pochłania całkowicie.

 
Mia Saunders główna bohaterka nie ma łatwego życia. Gdy skończyła dziesięć lat, jej matka porzuciła ją i jej młodszą siostrę. Mia od tego czasu opiekuje się nią. 
Mimo tego, że obie  są już dorosłe, czuje się za nią odpowiedzialna. Ojciec dziewczyn, po odejściu żony zaczyna coraz częściej zaglądać do kieliszka. Uzależnia się również od hazardu.
Pożycza on sporą sumkę od niejakiego Blaine’a, byłego Mii . Pewnego dnia zostaje bardzo mocno pobity. Na skutek pobicia zapada w śpiączkę. Jest tylko jedno wyjście, aby uwolnić się od przestępcy – oddać mu pieniądze.
Niespodziewanie okazuje się, że dziewczyna dostaje dobrze płatną pracę. Mia zatrudnia się w firmie swojej ciotki, jako dziewczyna do towarzystwa. Jej zadanie będzie polegało na spędzeniu miesiąca u bogatego klienta. Za każdy miesiąc dostane sto tysięcy dolarów. W umowie jest zapis, że dziewczyna nie musi uprawiać seksu z klientem. Nasza bohaterka przyjmuje pracę, wydaje jej się, że to przecież nic trudnego.

 
Pierwszy miesiąc spędza u bogatego scenarzysty i reżysera z Hollywood-Charlesa Channinga Trzeciego. Jej zadanie ma polegać na tym, żeby udawał jego dziewczynę. Ma to go uchronić przed wszystkimi innymi kobietami, które są gotowe zrobić wszystko, żeby on się nimi zainteresował. Jak Mia wywiąże się ze swojego zadania? To musicie już przeczytać sami.
W lutym dziewczyna staje się muzą sławnego francuskiego malarza Aleca Dubois. Ja spędzi czas w Seattle? Co będzie musiała zrobić, żeby zarobić dodatkowe pieniądze i czy zgodzi się na to?

 
Marzec to miesiąc spędzony w Chicago ze znanym bokserem i restauratorem. Miesiąc pełen niespodzianek i pełen zaskakujących zwrotów akcji. Czym tym razem będzie się zajmowała Mia? Czy sprosta zadaniu?
Czy faktycznie będą to proste zadania? Czy będą tylko pracą, a może okażą się czymś więcej?




Pierwszy raz zetknęłam się z powieścią tej autorki, ale nie żałuję. Książka jest ciekawa, wciągająca, porusza różne tematy. Powieść podzielona została na trzy części, w każdej z nich opisany jest jeden miesiąc. Zauważamy również, że Mia oprócz wykonywania pracy, dba w dalszym ciągu o swoją siostrę, myśli ciągle o ojcu. Okazuje się, że dziewczyna przechodzi swego rodzaju terapię. Podczas pracy wielokrotnie musi zmagać się ze swoimi demonami z przeszłości – niektóre udaje jej się przezwyciężyć, innym stara się stawić czoła.

Wszystkie postacie te pierwszoplanowe, jak i te drugoplanowe są bardzo barwne i charakterystyczne
Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Widać, że autorce pisanie sprawia wiele radości. Nie jest to taki typowy romans, to pewnego rodzaju historia, z która jeszcze się nie spotkałam w tym gatunku. Jest to świeży i przyjemny romans z lekka nutką pikanterii.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu:



08:31

KumploBook - Dogrywka - książka dla prawdziwych przyjaciół - recenzja

KumploBook - Dogrywka - książka dla prawdziwych przyjaciół  - recenzja






Kumplobook nie jest taką zwyczajną książką. To produkt genialna. Jest to swego rodzaju zeszyt z różnego rodzaju grami, zagadkami, wykreślankami. Kiedy zobaczyłam grę w państwa miasta, od razu przypomniały mi się moje lata szkolne, kiedy to na korytarzu wszyscy chodziliśmy z zeszytami i graliśmy. Żeby tylko na korytarzu, ile razy bawiliśmy  się w państwa miasta na lekcji, ale o tym ciiii, żeby się nauczyciele nie dowiedzieli.




 Ostatnio nawet próbowałam namówić syna  do zabawy, ale jakoś nie był zainteresowany , jednak kiedy zobaczył tę grę w książce... . Zabawa była super, śmiechu co niemiara, a przy okazji powtórzyliśmy trochę  geografii i biologii.), obecnie w szkole nazywa się to przyroda.
Kumplobook to taki komputer nieinteraktywny, a ludzki, bo do każdej strony musimy mieć przyjaciela, z którym wypełniamy naszą grę. My po jednej stronie, on po drugiej. Podczas zabawy mamy czas na rozmowę, taką normalną bez słuchawek i mikrofonów. Super rozmowę w realu.







 Możemy widzieć naszego kumpla i wspólnie spędzać z nim czas. Jeśli nie mamy akurat żadnego kolegi  pod ręką, to przecież w statki możemy pograć z mamą lub tatą. I też wspaniale spędzimy nasz czas wolny.




Uważam, że jest to rewelacyjna alternatywa dla komputera. Książka zawiera wiele ciekawych zabaw i pomysłów, żeby się bawić, spędzać ze sobą czas.Idealna publikacja dla fanów starych dobrych gier: statki, państwa- miasta, sokole oko, rebusów, krzyżówek, rozsypanek. 








To zbiór fajnych rozrywek rozwijających inteligencję i kreatywność dzieci, poszerzających wiedzę, a przede wszystkim świetna odskocznia od komputera.











Ja polecam! A WY co sadzicie o takiej formie zabawy z dzieckiem? 



 Za możliwość przeczytania książki  bardzo dziękuje  Wydawnictwu




13:37

Kraina miłości i zatracenia” Tiphanie Yanique - recenzja

Kraina miłości i zatracenia” Tiphanie Yanique - recenzja
Szum oceanu w muszli, piękne krajobrazy. W taki cudowny  świat zabierze nas autorka książki „Kraina miłości i zatracenia” Tiphanie Yanique.
Książka jest pełna namiętności, tajemnic i miłości, czasami jest to uczucie zakazane i nieakceptowane również we współczesnym społeczeństwie.
Autorka zabiera nas w podróż na wyspy Dziewicze, gdzie przedstawia nam historię rodziny Bradshaw.




Akcja rozpoczyna się, kiedy na wyspie zaczynają rządzić Amerykanie. 
 Przejmują tam władzę i wprowadzają swoje zmiany. Rodzinę, której sagę mamy przyjemność czytać poznajemy na samym początku. Jest to ojciec, czyli Owen – kapitan, jego żona Antoinette oraz córki Eeonę i Anette. Owen to człowiek mocno związany z morze. Pływa na statku, niestety ginie na morzu. Owen to również ojciec i mąż, który oprócz żony ma kochankę, a właściwie dwie. Utrzymuje on bowiem zakazany związek ze swoją córką Eeone. Ta, kiedy dowiaduje się, że matka jest w ciąży, rzuca na ojca przekleństwo i jego statek rozbija się, a on i jego załogą giną. I tu dowiadujemy się, że nasi bohaterowie nie są tak całkiem zwyczajni. Eeone ma dar rzucania przekleństw i uroków. Owen ginie na morzu, okazuje się, że jego kochanka jest również w ciąży. Kiedy Antoinette rodzi córkę, na świat przychodzi również syn jej męża Jackom. Anette nie wie jednak o istnieniu swojego brata. I tu zaczyna się plątanina wielu wydarzeń i nitek, które chcą połączyć ze sobą rodzeństwo. Czy to się uda? A może to doprowadzi do tragedii? 





Matka dziewczynek po śmierci męża zostawia młodszą Anette pod opieką starszej i wyjeżdża do Ameryki. Nakazuje jednak żeby ta strzegła siostrę przed Jackobem. W książce dominująca rolę odgrywa realizm magiczny. Ta granica między rzeczywistością a realnym światem jest tu bardzo cienka. W powieści możemy poznać wiele legend i podań z wiązanych z miejscem akcji. Czyta się je jednak z wielką przyjemnością, ponieważ one idealnie wplatają się w fabułę książki. Sama fabuła również nie pozwala nam się nudzić. Jest to saga, więc poznajemy bohaterów, kiedy są dziećmi i idziemy z nimi przez kolejne lata ich życia. Potem na świat przychodzi Anette. Dziewczyny dojrzewają i stają się dojrzałymi kobietami. Niestety życie rodziny Bradshawów jest pełne kłamstw, kontrowersyjnych związków.




 
Książka jest dość gruba, liczy sobie bowiem ponad 500 stron. Co w zasadzie przy gatunku, jakim jest saga nic złego. Jednak mam wrażenie, że autorka tak stara się nas przeprowadzić przez książkę, że ta ilość strona nie wydaje się zbyt duża.Jeśli lubicie książki z odrobiną magii, legendy i tajemniczości. Jeśli lubicie książki trochę kontrowersyjne, zakazana miłość między
 ojcem i córką. Ta książka jest dla Was.

08:37

Roald Dahl - Fantastyczny pan lis- recenzja

Roald Dahl - Fantastyczny pan lis- recenzja
Fantastyczny Pan Lis musi uciekać! Trzej najgroźniejsi farmerzy w dziejach świata wpadli na jego trop. Gnojek, Blagier i Szparag nienawidzą rudzielca i zrobią wszystko, by się go pozbyć. Nie mają jednak do czynienia z lisem zwykłym, ale fantastycznym, który ma chytry plan, żeby wykraść ich smaczne kąski.

Dzieci kochają książki Roalda Dahla, a jego "Charlie i fabryka czekolady" oraz "Matylda" należą do ulubionych lektur szkolnych. Można je też zobaczyć w wersjach filmowych. Steven Spielberg wyreżyserował  film zatytułowany "BFG", którego pierwowzorem jest opowieść o "Bardzo Fajnym Gigancie".
Natomiast "Fantastyczny Pan Lis" zainspirował Wesa Andersona do nakręcenia w 2009 roku filmu animowanego o tym samym tytule, w którym główni bohaterowie przemówili głosami George’a Clooneya i Meryl Streep.



Czytając książki Roalda Dahla, mam wrażenie, że nie do końca są to książki tylko dla dzieci. Teoretycznie są one kierowane dla najmłodszych, jednak po bliższym zapoznaniu się z treścią, dorosły czytelnik z powodzeniem znajdzie tu coś dla siebie.

Jestem po lekturze Fantastycznego pana Lisa, przeczytanie zajęło mi w zasadzie godzinę, ale do napisania recenzji zbierałam się cały dzień. No bo jak to, to książka dla dzieci, a ja tu doszukuję się jakiegoś drugiego dna. No trudno stwierdziłam, piszę to, w końcu   moje odczucia, zawsze można się przecież z nimi nie zgodzić




Fabuł oparta jest na walce trzech farmerów, z lisem, który kradnie im  drób. Autor opisuje ich tutaj dość obcesowo. Są brzydcy, grubi i jedzą jakieś obrzydlistwa. Po drugiej stronie mamy pana Lisa, który nazywany przez żonę fantastycznym, okrada tych trzech brzydali, żeby zdobyć pożywienie dla swojej dość licznej rodziny, .
Pewnego dnia farmerzy postanawiają ukarać lisa za jego złodziejstwo. Czekają na niego przy jego norze, nie udaje im się jednak go zabić. Nie tracą nadziei. Pilnują wyjście do norki z każdej możliwej strony. Lis okazuje się jednak sprytniejszy, podkopując się pod budynki rolników, dalej ich okrada.







Z winy lisa inne zwierzęta, również nie mogą wyjść ze swoich norek, boją się, że ludzie je zastrzelą.
Oczywiście pan Lis okazuje się fantastycznym sąsiadem i zaprasza wszystkich do siebie na ucztę.
Zwierzęta zamieszkują wspólnie pod ziemią, stwierdzają bowiem, że na powierzchnię wychodzili tylko po jedzenie, a teraz skoro mają podziemnie korytarze nie muszą tego robić.

Myślę, że dorosły czytelnik dostrzeże tu, wieloznaczność moralną bohaterów. Możemy bowiem powiedzieć, że jak to, od kiedy kradzież jest dobra. Tu kradzież to jedyne co potrafi Lis, żeby wykarmić swoją rodzinę. Z drugiej strony mamy tu pokazane jak ludzie zabijają zwierzęta, dlatego, że nie potrafią sobie poradzić z nimi w inny sposób. Można zatem zapytać, czy nie da się tego rozwiązać inaczej?  Czy zabijanie to jedyna metoda pozbycia się lisa?

Książka moim zdaniem jest przeznaczona dla czytelnika 10+. Wiem, że dzieci będą rozumiały tę książkę, na pewno inaczej niż dorośli, jednak chyba w tym tkwi urok książek Dahla. Są one wielopokoleniowe, czytając dziecku, sami odkryjemy dla siebie ciekawe interpretacje.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu

09:48

Katarzyna Kwiatkowska , Zgubna trucizna - recenzja

Katarzyna Kwiatkowska , Zgubna trucizna -  recenzja

Zgubna trucizna – Katarzyna Kwiatkowska
(Od wydawcy)


Poznań, luty 1901 roku. Jan Morawski poszukuje znanego fałszerza banknotów, ale gdy dochodzi do morderstwa, zaczyna podejrzewać, że fałszerstwo to jedynie drobny element wielkiej układanki i wielkiej prowokacji. Morawski jako, jedyny podejrzany, musi znaleźć zabójcę.



Prowadzi więc śledztwo bez wytchnienia: za dnia przemierza miasto, a wieczorami tańczy na karnawałowych balach i prowokuje zwierzenia, a przy tym musi wymykać się z zastawianych na niego pułapek matrymonialnych.

Nowy kryminał Katarzyny Kwiatkowskiej to wspaniały portret Poznania z początku XX wieku. Szerokie ulice i szemrane zaułki, nory biedoty i wykwintne sale balowe opisane tak, że można niemal wyczuć zapach perfum, woń cygar, usłyszeć szelest sukien, stłumione szepty i balową muzykę.
KATARZYNA KWIATKOWSKA - autorka kryminałów retro, tłumaczka Elizabeth Gaskell. Dwukrotnie nominowana do Nagrody Wielkiego Kalibru, otrzymała specjalne wyróżnienie przewodniczącej jury Janiny Paradowskiej. Lubi zwłaszcza typ kryminałów, który Anglicy nazywają „cozy mysteries” – bezkrwawe i pozbawione brutalności historie, w których podstawową rolę odgrywa zagadka.




Akcja powieści rozgrywa się w Poznaniu w roku 1901. Jak wiadomo jest to okres, kiedy Poznaniem rządzą Niemcy, Polacy jednak mają tu swoje instytucje, banki, biblioteki.
Tutaj trafia  Jan Morawski. Jest on detektywem zatrudnionym przez Bank Rzesz. Jego zadaniem jest wykrycie szajki fałszerzy banknotów.
Morawski przyjeżdża do Poznania, spotkać się z niejakim Oskarem Krause. I mamy od razu na początku pierwsze morderstwo, nasz bohater jako ostatni, który widział Oskara, staje się podejrzanym.
Na szczęście udaje mu się wytłumaczyć przed tutejszą policją i zostaje wypuszczony z aresztu.
Detektyw  za wszelką cenę chce rozwiązać zagadkę morderstwa.
Droga do prawdy okazuje się jednak bardzo zawiła i skomplikowana.





Autorka prowadzi nas przez zatłoczone bale (akcja dzieje się w karnawale), ulice Poznania, oraz ciasne i ciemne podwórka poznańskich kamienic.
Mamy tu w bardzo skrupulatny sposób przedstawione, jak toczyło się życie w ówczesnym czasie. Morawski, mimo tego, że tropi mordercę, musi znaleźć czas na bale. To one są dla niego źródłem wiedzy. Tam schodzi się całe towarzystwo i tam rozmawia się o wielu rzeczach. Jan nie lubi chodzić na bale, wie jednak, że etykieta nakazuje, że w karnawale nie wolno uchylać się od obowiązków towarzyskich, które polegały na uczestniczeniu w balach karnawałowych. Detektyw zatem chodzi na nie, słucha plotek, tańczy i rozmawia. Irytuje go bardzo ówczesny targ pannami na wydaniu, który ma miejsce podczas balów.


Katarzyna Kwiatkowska  przedstawia  nam dokładnie co, w ówczesnym czasie ludzie jedli, co pili, czym się interesowali i jakie stroje nosili.
Jedną z bohaterek jest  Izabela – „dziennikarka modowa”, opisywała bardzo dokładnie w gazecie kreacje panien:
„Modne są bardzo bryty gazy lub tiulu spadające na tren w rodzaju manteau de cour od wykroju stanika albo upięte w kształt szarfy na wcięciu stanu…”


    



Wyraźnie widać, ze zbrodnia nie jest przedstawiona w powieści na pierwszym planie. Bardzo duża ilość opisów sprawia, że tempo akcji jest bardzo stonowane i spokojne.
Dzięki dokładnemu przedstawieniu jak wyglądało miasto, możemy w wyobraźni przespacerować się uliczkami miasta.  Obrazy te  jednak, tak się wplatają w fabułę książki, że zupełnie nam nie przeszkadzają.






Mamy tu również wielu charakterystycznych bohaterów. Pochodzą oni oczywiście głównie z wyższych sfer. Niestety jak wszędzie możemy tu zauważyć wiele sprzeczności. Autorka stara się nam uświadomić, jak wiele było dwulicowości w ludziach. Doskonałym przykładem może tu być hrabia, który bez skrupułów oddałby rękę córki, człowiekowi o nie najlepszym pochodzeniu, ale bogatemu, tylko dlatego, żeby odzyskać swoje posiadłości.
Oczywiście mamy tu też pozytywne charaktery jak doktor Chłapowski czy ksiądz Wawrzyniak.






Książka odkrywa przed nami taki wiele ciekawych miejsc, ludzi, wydarzeń, że mimo iż akcja jest bardzo wyważona, książkę czyta się z wielką przyjemnością.
Nie mamy tu krwawych morderstw, jednak fabuła jest tak skonstruowana, że czytelnik nie ma czasu odetchnąć, ponieważ musi być ciągl
e skupiony, żeby czegoś ważnego nie przeoczyć, w dialogach, opisach.
Język, jakim posługują się głównie bohaterowie, mimo ulokowania powieści w początkach XX wieku, jest zrozumiały dla czytelnika. Zdarzają się wstawki ówczesnej gwary i zwrotów niemieckich, jednak to zupełnie nie przeszkadza w czytaniu.

"Zguba Trucizna" to ciekawie napisany kryminał. Trochę inny od współczesnych, nie ma tu makabrycznych scen, ale jest zagadka, którą trzeba rozwikłać, która trzyma nas w niepewności do ostatniej strony. Nie jest wcale łatwa do rozwiązania.

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu



14:11

Roald Dahl. -Wiedźmy - recenzja

Roald Dahl. -Wiedźmy - recenzja
Możesz siedzieć tuż obok wiedźmy i nic o tym nie wiedzieć. One wyglądają jak najnormalniejsze kobiety, ale są strasznie niebezpieczne dla dzieci. Szczęśliwie dla bohatera tej opowieści jego babcia wiedziała bardzo dużo o wiedźmach, a przecież i tak nie wszystko potoczyło się zgodnie z planem.



Czasami mam wrażenie, że jestem czarownicą albo może wiedźmą. Zdarza mi się, że wiem takie rzeczy, o których nie powinnam wiedzieć nic. Hmmm może powinnam zacząć wróżyć ludziom z kart albo ze szklanej kuli.

Po przeczytaniu książki Wiedźmy stwierdziłam, że na szczęście  nie jestem wiedźmą.
Autor dokładnie opisuje w książce jak rozpoznać taką wiedźmę. Jakie ma ona cechy charakteru, jakie ma magiczne moce i jak wygląda bez kamuflażu.


Ja uwielbiam dzieci, one ich nienawidzą. Co prawda po wyglądzie zewnętrznym trudno je rozpoznać, bo wyglądają i zachowują się całkiem normalnie, dlatego przechodząc obok jednej z nich, nie rozpoznacie jej od razu. Po przeczytaniu książki będziecie jednak już bardziej czujni, bo poznacie wszystkie tajniki jak rozpoznać taką wiedźmę. Musicie uważnie obserwować, jeśli coś wzbudzi Wasz niepokój, cechy charakterystyczne dadzą wam pewność, że to na pewno jedna z nich.

 Ich głównym celem jest pozbycie się wszystkich dzieci na całym świecie. Jednak ich złe zamiary pokrzyżuje pewien mały chłopiec, który pojawi się na ich dorocznym spotkaniu. Czy chłopcu uda się unicestwić plan zniszczenia wszystkich dzieci? Jak rozpoznać prawdziwą wiedźmę? Na te pytania musicie już sami znaleźć odpowiedź w książce.


Roald Dahl napisał super książkę. Jest ona pełna humoru, dlatego podoba się nie tylko dzieciom, jest również świetną lekturą dla młodzieży i dorosłych. Ja przeczytałam ją już jako dostała osoba  i  nie nudziłam się podczas czytania.

Nie jest to książka przesłodzona, można tam znaleźć fragmenty, które wywołają ciarki i dreszczyk emocji u czytelnika. Jest to atut, ponieważ zachęca do dalszego czytania. Bardzo podoba mi się, że autor traktuje tu młodego czytelnika bardzo poważnie. Wszystko, co opisane w książce jest tak realistyczne, że może się wydawać, że tak jest naprawdę.
Wydanie, które ja otrzymałam, jest bardzo ładne, twarda okładka, piękne ilustracje Quentin Blade.

Polecam książka super na prezent.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu

06:21

Magdalena Witkiewicz - Cześć co słychać?

Magdalena Witkiewicz - Cześć co słychać?
Magdalena Witkiewicz - Cześć do słychać? 

                             Dziś wiem i widzę już nieco więcej. Nauczyłam się patrzeć, ale umiem też przymykać oczy. Ze strachu, że popełnię błąd.
Jestem taka jak inne, to wiem na pewno. Matki, żony i kochanki. Kobiety w połowie życia. Mądrzejsze niż 20 lat temu, ale za to z bagażem doświadczeń.
Pełne głęboko skrywanych tajemnic, o które nikt nas nie podejrzewa.

Czasem tęsknię za czymś, czego nie potrafię nazwać, uśmiecham się do ludzi, chociaż w sercu mam bałagan. Może coś tracę, zyskując spokój.
Bardzo dbam, by nie padły słowa, których nie można wymazać.
Nigdy jednak nie przyszło mi do głowy, jak niebezpieczne może być: „Cześć, co słychać”…


   Główna bohaterka to 39 (jeszcze, bo lada moment skończy lat 40) letnia matka dwójki wspaniałych dziewczynek i żona fajnego męża Wojtka. Kobieta (Zuza) wchodzi na fb i zauważa wpis swojej koleżanki z liceum, że mija 20 lat od ukończenia liceum, dziewczyn postanawiają i spotkać i powspominać.

Na początku nasza Zuza zastanawia się, czy w ogóle iść, w końcu decyzja zapada, idzie.



Pierwsze spotkanie w kawiarni jak to zwykle kobiety oglądają się nawzajem i komentują, jak się zmienił lub nie zmieniły.

Podczas kolacji rozmowa schodzi na temat pierwszej miłości Zuzy Pawła.

Wracają wspomnienia sprzed lat, pierwsza miłość, pierwsze zauroczenie. Pewnego dnia Zuza znajduje w piwnicy u swoich rodziców listy od Pawła (Pablo). Zaczyna je czytać...


       
Wspomnienia i listy przywołują dawne uczucia. Zuza wpada w wir, który zaczyna nią wciągać w pasmo niedomówień, kłamstw i niepewności.

Jednak czy dawny chłopak z liceum, jest wart tego, żeby znowu się w nim zakochać, żeby zostawić dla niego i przekreślić piętnaście lat wspaniałego małżeństwa?

Tego już wam nie powiem.:) Musicie koniecznie sięgnąć po książkę M. Witkiewicz - " Cześć co słychać".



           
                          Zapewniam, że książka Was nie zawiedzie. Ja pochłonęłam ją w niedzielne popołudnie i nie żałuję. Polecam bardzo gorącą. Idealna lektura na długie jesienne wieczory.



15:33

Kiedy słońce wstaje, Kiedy przychodzi wieczór - seria przesuń paluszkiem - recenzja

Kiedy słońce wstaje, Kiedy przychodzi wieczór - seria przesuń paluszkiem - recenzja
Kiedy słońce wstaje, Kiedy przychodzi wieczór-seria przesuń paluszkiem – recenzja.





Otrzymałam niedawno od wydawnictwa Wilga serię przecudnych książeczek dla najmłodszych. Książeczki od razu wzbudziły moje zainteresowanie. Z racji tego, że jestem nauczycielem i bibliotekarzem, takie nowinki są dla mnie zawsze ciekawe.

Książeczki są przeznaczone na wiek od 1 - i tu mam dylemat, bo z ciekawości wzięłam książkę do pracy i pokazałam naszym 6-latkom. Bardzo im się podobały te ruchome ilustracje. Z zainteresowaniem i z ciekawością sprawdzały, co pojawi się na kolejnym rysunku.

Cała seria składa się z czterech książeczek, ja mam dwie Kiedy słońce wstaje", "Kiedy przychodzi wieczór ". Książki są kartonowe, więc super dla maluszka, starszym dzieciom to na pewno nie będzie przeszkadzało.






 Bardzo podoba mi się to, że tekst w książkach jest krótki, bo na ilustracjach tak wiele się dzieje, że starsze dzieci z powodzeniem mogą układać świetne historyjki do ilustracji. Można nawet ułożyć kilka opowieści do jednej ilustracji, po przesunięciu suwaka obraz się zmienia.
Uważam, że jest to bardzo kreatywna zabawa. Rozwija ona bardzo wyobraźnię dziecka, pozwala na wzbogacanie języka. Za każdym razem możemy prosić o inne opowiadanie.






 Dlatego też na początku napisałam, że jest to książka dla małego czytelnika, który dopiero poznaje zaczarowany świat książek, nie potrafi się zbyt długo skupić na czytanym tekście i  krótkie  zadania są tu jak najbardziej na miejscu. Jak również dla tego starszego, który zna już książki. Tu z powodzeniem możemy pobawić się z dzieckiem w pisarza. Mamy piękne ilustracje, brakuje nam tekstu.
Wiem, jestem nauczycielem i od razu staram się znaleźć coś do kreatywnego działania dziecka – to takie małe „zboczenie zawodowe”, ale sami przyznajcie, że fajne są te książeczki do wspólnej zabawy z dzieckiem.




Dlaczego to zawsze my mamy odpowiadać dziecku bajkę, na pewno nasz milusiński chętnie też nam coś opowie. Kolorowe ilustracje pomogą mu ułożyć ciekawą historię.

Dla mnie książeczki genialne.



Moje powędrują do pewnej małej dziewczynki, ale mam nadzieję, że zostaną z nią na dłużej. I za kilka lat to ona opowie mi historię pisklaka, który się wykluwa z niebieskiej skorupki.






 Za możliwość przeczytania książki  bardzo dziękuje  Wydawnictwu





Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger