08:37

Roald Dahl - Fantastyczny pan lis- recenzja

Roald Dahl - Fantastyczny pan lis- recenzja
Fantastyczny Pan Lis musi uciekać! Trzej najgroźniejsi farmerzy w dziejach świata wpadli na jego trop. Gnojek, Blagier i Szparag nienawidzą rudzielca i zrobią wszystko, by się go pozbyć. Nie mają jednak do czynienia z lisem zwykłym, ale fantastycznym, który ma chytry plan, żeby wykraść ich smaczne kąski.

Dzieci kochają książki Roalda Dahla, a jego "Charlie i fabryka czekolady" oraz "Matylda" należą do ulubionych lektur szkolnych. Można je też zobaczyć w wersjach filmowych. Steven Spielberg wyreżyserował  film zatytułowany "BFG", którego pierwowzorem jest opowieść o "Bardzo Fajnym Gigancie".
Natomiast "Fantastyczny Pan Lis" zainspirował Wesa Andersona do nakręcenia w 2009 roku filmu animowanego o tym samym tytule, w którym główni bohaterowie przemówili głosami George’a Clooneya i Meryl Streep.



Czytając książki Roalda Dahla, mam wrażenie, że nie do końca są to książki tylko dla dzieci. Teoretycznie są one kierowane dla najmłodszych, jednak po bliższym zapoznaniu się z treścią, dorosły czytelnik z powodzeniem znajdzie tu coś dla siebie.

Jestem po lekturze Fantastycznego pana Lisa, przeczytanie zajęło mi w zasadzie godzinę, ale do napisania recenzji zbierałam się cały dzień. No bo jak to, to książka dla dzieci, a ja tu doszukuję się jakiegoś drugiego dna. No trudno stwierdziłam, piszę to, w końcu   moje odczucia, zawsze można się przecież z nimi nie zgodzić




Fabuł oparta jest na walce trzech farmerów, z lisem, który kradnie im  drób. Autor opisuje ich tutaj dość obcesowo. Są brzydcy, grubi i jedzą jakieś obrzydlistwa. Po drugiej stronie mamy pana Lisa, który nazywany przez żonę fantastycznym, okrada tych trzech brzydali, żeby zdobyć pożywienie dla swojej dość licznej rodziny, .
Pewnego dnia farmerzy postanawiają ukarać lisa za jego złodziejstwo. Czekają na niego przy jego norze, nie udaje im się jednak go zabić. Nie tracą nadziei. Pilnują wyjście do norki z każdej możliwej strony. Lis okazuje się jednak sprytniejszy, podkopując się pod budynki rolników, dalej ich okrada.







Z winy lisa inne zwierzęta, również nie mogą wyjść ze swoich norek, boją się, że ludzie je zastrzelą.
Oczywiście pan Lis okazuje się fantastycznym sąsiadem i zaprasza wszystkich do siebie na ucztę.
Zwierzęta zamieszkują wspólnie pod ziemią, stwierdzają bowiem, że na powierzchnię wychodzili tylko po jedzenie, a teraz skoro mają podziemnie korytarze nie muszą tego robić.

Myślę, że dorosły czytelnik dostrzeże tu, wieloznaczność moralną bohaterów. Możemy bowiem powiedzieć, że jak to, od kiedy kradzież jest dobra. Tu kradzież to jedyne co potrafi Lis, żeby wykarmić swoją rodzinę. Z drugiej strony mamy tu pokazane jak ludzie zabijają zwierzęta, dlatego, że nie potrafią sobie poradzić z nimi w inny sposób. Można zatem zapytać, czy nie da się tego rozwiązać inaczej?  Czy zabijanie to jedyna metoda pozbycia się lisa?

Książka moim zdaniem jest przeznaczona dla czytelnika 10+. Wiem, że dzieci będą rozumiały tę książkę, na pewno inaczej niż dorośli, jednak chyba w tym tkwi urok książek Dahla. Są one wielopokoleniowe, czytając dziecku, sami odkryjemy dla siebie ciekawe interpretacje.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu

09:48

Katarzyna Kwiatkowska , Zgubna trucizna - recenzja

Katarzyna Kwiatkowska , Zgubna trucizna -  recenzja

Zgubna trucizna – Katarzyna Kwiatkowska
(Od wydawcy)


Poznań, luty 1901 roku. Jan Morawski poszukuje znanego fałszerza banknotów, ale gdy dochodzi do morderstwa, zaczyna podejrzewać, że fałszerstwo to jedynie drobny element wielkiej układanki i wielkiej prowokacji. Morawski jako, jedyny podejrzany, musi znaleźć zabójcę.



Prowadzi więc śledztwo bez wytchnienia: za dnia przemierza miasto, a wieczorami tańczy na karnawałowych balach i prowokuje zwierzenia, a przy tym musi wymykać się z zastawianych na niego pułapek matrymonialnych.

Nowy kryminał Katarzyny Kwiatkowskiej to wspaniały portret Poznania z początku XX wieku. Szerokie ulice i szemrane zaułki, nory biedoty i wykwintne sale balowe opisane tak, że można niemal wyczuć zapach perfum, woń cygar, usłyszeć szelest sukien, stłumione szepty i balową muzykę.
KATARZYNA KWIATKOWSKA - autorka kryminałów retro, tłumaczka Elizabeth Gaskell. Dwukrotnie nominowana do Nagrody Wielkiego Kalibru, otrzymała specjalne wyróżnienie przewodniczącej jury Janiny Paradowskiej. Lubi zwłaszcza typ kryminałów, który Anglicy nazywają „cozy mysteries” – bezkrwawe i pozbawione brutalności historie, w których podstawową rolę odgrywa zagadka.




Akcja powieści rozgrywa się w Poznaniu w roku 1901. Jak wiadomo jest to okres, kiedy Poznaniem rządzą Niemcy, Polacy jednak mają tu swoje instytucje, banki, biblioteki.
Tutaj trafia  Jan Morawski. Jest on detektywem zatrudnionym przez Bank Rzesz. Jego zadaniem jest wykrycie szajki fałszerzy banknotów.
Morawski przyjeżdża do Poznania, spotkać się z niejakim Oskarem Krause. I mamy od razu na początku pierwsze morderstwo, nasz bohater jako ostatni, który widział Oskara, staje się podejrzanym.
Na szczęście udaje mu się wytłumaczyć przed tutejszą policją i zostaje wypuszczony z aresztu.
Detektyw  za wszelką cenę chce rozwiązać zagadkę morderstwa.
Droga do prawdy okazuje się jednak bardzo zawiła i skomplikowana.





Autorka prowadzi nas przez zatłoczone bale (akcja dzieje się w karnawale), ulice Poznania, oraz ciasne i ciemne podwórka poznańskich kamienic.
Mamy tu w bardzo skrupulatny sposób przedstawione, jak toczyło się życie w ówczesnym czasie. Morawski, mimo tego, że tropi mordercę, musi znaleźć czas na bale. To one są dla niego źródłem wiedzy. Tam schodzi się całe towarzystwo i tam rozmawia się o wielu rzeczach. Jan nie lubi chodzić na bale, wie jednak, że etykieta nakazuje, że w karnawale nie wolno uchylać się od obowiązków towarzyskich, które polegały na uczestniczeniu w balach karnawałowych. Detektyw zatem chodzi na nie, słucha plotek, tańczy i rozmawia. Irytuje go bardzo ówczesny targ pannami na wydaniu, który ma miejsce podczas balów.


Katarzyna Kwiatkowska  przedstawia  nam dokładnie co, w ówczesnym czasie ludzie jedli, co pili, czym się interesowali i jakie stroje nosili.
Jedną z bohaterek jest  Izabela – „dziennikarka modowa”, opisywała bardzo dokładnie w gazecie kreacje panien:
„Modne są bardzo bryty gazy lub tiulu spadające na tren w rodzaju manteau de cour od wykroju stanika albo upięte w kształt szarfy na wcięciu stanu…”


    



Wyraźnie widać, ze zbrodnia nie jest przedstawiona w powieści na pierwszym planie. Bardzo duża ilość opisów sprawia, że tempo akcji jest bardzo stonowane i spokojne.
Dzięki dokładnemu przedstawieniu jak wyglądało miasto, możemy w wyobraźni przespacerować się uliczkami miasta.  Obrazy te  jednak, tak się wplatają w fabułę książki, że zupełnie nam nie przeszkadzają.






Mamy tu również wielu charakterystycznych bohaterów. Pochodzą oni oczywiście głównie z wyższych sfer. Niestety jak wszędzie możemy tu zauważyć wiele sprzeczności. Autorka stara się nam uświadomić, jak wiele było dwulicowości w ludziach. Doskonałym przykładem może tu być hrabia, który bez skrupułów oddałby rękę córki, człowiekowi o nie najlepszym pochodzeniu, ale bogatemu, tylko dlatego, żeby odzyskać swoje posiadłości.
Oczywiście mamy tu też pozytywne charaktery jak doktor Chłapowski czy ksiądz Wawrzyniak.






Książka odkrywa przed nami taki wiele ciekawych miejsc, ludzi, wydarzeń, że mimo iż akcja jest bardzo wyważona, książkę czyta się z wielką przyjemnością.
Nie mamy tu krwawych morderstw, jednak fabuła jest tak skonstruowana, że czytelnik nie ma czasu odetchnąć, ponieważ musi być ciągl
e skupiony, żeby czegoś ważnego nie przeoczyć, w dialogach, opisach.
Język, jakim posługują się głównie bohaterowie, mimo ulokowania powieści w początkach XX wieku, jest zrozumiały dla czytelnika. Zdarzają się wstawki ówczesnej gwary i zwrotów niemieckich, jednak to zupełnie nie przeszkadza w czytaniu.

"Zguba Trucizna" to ciekawie napisany kryminał. Trochę inny od współczesnych, nie ma tu makabrycznych scen, ale jest zagadka, którą trzeba rozwikłać, która trzyma nas w niepewności do ostatniej strony. Nie jest wcale łatwa do rozwiązania.

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu



14:11

Roald Dahl. -Wiedźmy - recenzja

Roald Dahl. -Wiedźmy - recenzja
Możesz siedzieć tuż obok wiedźmy i nic o tym nie wiedzieć. One wyglądają jak najnormalniejsze kobiety, ale są strasznie niebezpieczne dla dzieci. Szczęśliwie dla bohatera tej opowieści jego babcia wiedziała bardzo dużo o wiedźmach, a przecież i tak nie wszystko potoczyło się zgodnie z planem.



Czasami mam wrażenie, że jestem czarownicą albo może wiedźmą. Zdarza mi się, że wiem takie rzeczy, o których nie powinnam wiedzieć nic. Hmmm może powinnam zacząć wróżyć ludziom z kart albo ze szklanej kuli.

Po przeczytaniu książki Wiedźmy stwierdziłam, że na szczęście  nie jestem wiedźmą.
Autor dokładnie opisuje w książce jak rozpoznać taką wiedźmę. Jakie ma ona cechy charakteru, jakie ma magiczne moce i jak wygląda bez kamuflażu.


Ja uwielbiam dzieci, one ich nienawidzą. Co prawda po wyglądzie zewnętrznym trudno je rozpoznać, bo wyglądają i zachowują się całkiem normalnie, dlatego przechodząc obok jednej z nich, nie rozpoznacie jej od razu. Po przeczytaniu książki będziecie jednak już bardziej czujni, bo poznacie wszystkie tajniki jak rozpoznać taką wiedźmę. Musicie uważnie obserwować, jeśli coś wzbudzi Wasz niepokój, cechy charakterystyczne dadzą wam pewność, że to na pewno jedna z nich.

 Ich głównym celem jest pozbycie się wszystkich dzieci na całym świecie. Jednak ich złe zamiary pokrzyżuje pewien mały chłopiec, który pojawi się na ich dorocznym spotkaniu. Czy chłopcu uda się unicestwić plan zniszczenia wszystkich dzieci? Jak rozpoznać prawdziwą wiedźmę? Na te pytania musicie już sami znaleźć odpowiedź w książce.


Roald Dahl napisał super książkę. Jest ona pełna humoru, dlatego podoba się nie tylko dzieciom, jest również świetną lekturą dla młodzieży i dorosłych. Ja przeczytałam ją już jako dostała osoba  i  nie nudziłam się podczas czytania.

Nie jest to książka przesłodzona, można tam znaleźć fragmenty, które wywołają ciarki i dreszczyk emocji u czytelnika. Jest to atut, ponieważ zachęca do dalszego czytania. Bardzo podoba mi się, że autor traktuje tu młodego czytelnika bardzo poważnie. Wszystko, co opisane w książce jest tak realistyczne, że może się wydawać, że tak jest naprawdę.
Wydanie, które ja otrzymałam, jest bardzo ładne, twarda okładka, piękne ilustracje Quentin Blade.

Polecam książka super na prezent.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu

06:21

Magdalena Witkiewicz - Cześć co słychać?

Magdalena Witkiewicz - Cześć co słychać?
Magdalena Witkiewicz - Cześć do słychać? 

                             Dziś wiem i widzę już nieco więcej. Nauczyłam się patrzeć, ale umiem też przymykać oczy. Ze strachu, że popełnię błąd.
Jestem taka jak inne, to wiem na pewno. Matki, żony i kochanki. Kobiety w połowie życia. Mądrzejsze niż 20 lat temu, ale za to z bagażem doświadczeń.
Pełne głęboko skrywanych tajemnic, o które nikt nas nie podejrzewa.

Czasem tęsknię za czymś, czego nie potrafię nazwać, uśmiecham się do ludzi, chociaż w sercu mam bałagan. Może coś tracę, zyskując spokój.
Bardzo dbam, by nie padły słowa, których nie można wymazać.
Nigdy jednak nie przyszło mi do głowy, jak niebezpieczne może być: „Cześć, co słychać”…


   Główna bohaterka to 39 (jeszcze, bo lada moment skończy lat 40) letnia matka dwójki wspaniałych dziewczynek i żona fajnego męża Wojtka. Kobieta (Zuza) wchodzi na fb i zauważa wpis swojej koleżanki z liceum, że mija 20 lat od ukończenia liceum, dziewczyn postanawiają i spotkać i powspominać.

Na początku nasza Zuza zastanawia się, czy w ogóle iść, w końcu decyzja zapada, idzie.



Pierwsze spotkanie w kawiarni jak to zwykle kobiety oglądają się nawzajem i komentują, jak się zmienił lub nie zmieniły.

Podczas kolacji rozmowa schodzi na temat pierwszej miłości Zuzy Pawła.

Wracają wspomnienia sprzed lat, pierwsza miłość, pierwsze zauroczenie. Pewnego dnia Zuza znajduje w piwnicy u swoich rodziców listy od Pawła (Pablo). Zaczyna je czytać...


       
Wspomnienia i listy przywołują dawne uczucia. Zuza wpada w wir, który zaczyna nią wciągać w pasmo niedomówień, kłamstw i niepewności.

Jednak czy dawny chłopak z liceum, jest wart tego, żeby znowu się w nim zakochać, żeby zostawić dla niego i przekreślić piętnaście lat wspaniałego małżeństwa?

Tego już wam nie powiem.:) Musicie koniecznie sięgnąć po książkę M. Witkiewicz - " Cześć co słychać".



           
                          Zapewniam, że książka Was nie zawiedzie. Ja pochłonęłam ją w niedzielne popołudnie i nie żałuję. Polecam bardzo gorącą. Idealna lektura na długie jesienne wieczory.



15:33

Kiedy słońce wstaje, Kiedy przychodzi wieczór - seria przesuń paluszkiem - recenzja

Kiedy słońce wstaje, Kiedy przychodzi wieczór - seria przesuń paluszkiem - recenzja
Kiedy słońce wstaje, Kiedy przychodzi wieczór-seria przesuń paluszkiem – recenzja.





Otrzymałam niedawno od wydawnictwa Wilga serię przecudnych książeczek dla najmłodszych. Książeczki od razu wzbudziły moje zainteresowanie. Z racji tego, że jestem nauczycielem i bibliotekarzem, takie nowinki są dla mnie zawsze ciekawe.

Książeczki są przeznaczone na wiek od 1 - i tu mam dylemat, bo z ciekawości wzięłam książkę do pracy i pokazałam naszym 6-latkom. Bardzo im się podobały te ruchome ilustracje. Z zainteresowaniem i z ciekawością sprawdzały, co pojawi się na kolejnym rysunku.

Cała seria składa się z czterech książeczek, ja mam dwie Kiedy słońce wstaje", "Kiedy przychodzi wieczór ". Książki są kartonowe, więc super dla maluszka, starszym dzieciom to na pewno nie będzie przeszkadzało.






 Bardzo podoba mi się to, że tekst w książkach jest krótki, bo na ilustracjach tak wiele się dzieje, że starsze dzieci z powodzeniem mogą układać świetne historyjki do ilustracji. Można nawet ułożyć kilka opowieści do jednej ilustracji, po przesunięciu suwaka obraz się zmienia.
Uważam, że jest to bardzo kreatywna zabawa. Rozwija ona bardzo wyobraźnię dziecka, pozwala na wzbogacanie języka. Za każdym razem możemy prosić o inne opowiadanie.






 Dlatego też na początku napisałam, że jest to książka dla małego czytelnika, który dopiero poznaje zaczarowany świat książek, nie potrafi się zbyt długo skupić na czytanym tekście i  krótkie  zadania są tu jak najbardziej na miejscu. Jak również dla tego starszego, który zna już książki. Tu z powodzeniem możemy pobawić się z dzieckiem w pisarza. Mamy piękne ilustracje, brakuje nam tekstu.
Wiem, jestem nauczycielem i od razu staram się znaleźć coś do kreatywnego działania dziecka – to takie małe „zboczenie zawodowe”, ale sami przyznajcie, że fajne są te książeczki do wspólnej zabawy z dzieckiem.




Dlaczego to zawsze my mamy odpowiadać dziecku bajkę, na pewno nasz milusiński chętnie też nam coś opowie. Kolorowe ilustracje pomogą mu ułożyć ciekawą historię.

Dla mnie książeczki genialne.



Moje powędrują do pewnej małej dziewczynki, ale mam nadzieję, że zostaną z nią na dłużej. I za kilka lat to ona opowie mi historię pisklaka, który się wykluwa z niebieskiej skorupki.






 Za możliwość przeczytania książki  bardzo dziękuje  Wydawnictwu





17:56

Kevin Sands, „Klucz Blackthorna” - recenzja

Kevin Sands, „Klucz Blackthorna” - recenzja
Zagadkowe kody, potężne mikstury, nieoczekiwane zwroty akcji i tajemnicza zbrodnia. A wszystko na tle XVII-wiecznego Londynu.

Londyn, 1665 rok. Bystry i pojętny Christopher Rowe jest uczniem w aptece mistrza i życiowego przewodnika Benedicta Blackthorna, który uratował go przed smutnym losem sieroty. W czasie wolnym od nauki tworzenia tajemniczych mikstur, czytania opasłych ksiąg i rozwiązywania łamigłówek, chłopak najchętniej spędza każdą minutę ze swoim przyjacielem Tomem. Idyllę przerywa nagle seria mrożących krew w żyłach morderstw londyńskich aptekarzy. Christopher musi znaleźć rozwiązanie zagadki zanim sam stanie się ofiarą. Czy uda mu się zrobić użytek ze swoich talentów oraz zdobytej wiedzy i uchronić cały świat przed nadciągającym niebezpieczeństwem?





Kevin Sands, „Klucz Blackthorna”, przeł. Aleksandra Stan, Wilga, 2017.

Jakiś czas temu dotarła do mnie książka Kevina Sands’a pt.  Klucz Blackthorna. Po przeczytaniu informacji z okładki stwierdziłam, że to może być super. XVII wieczna Anglia, aptekarz i jego uczeń, morderstwo, szyfry. Świetnie  pomyślałam.

Zaczęłam czytać i… książka pochłonęła mnie bez reszty. Debiut okazał się bardzo udany.



Główny bohater to dwunastoletni Christopher, który jest uczniem u aptekarza Benedicta Blackthorna. Chłopiec wychowywał się w sierocińcu. Miał jednak więcej szczęścia niż inne dzieciaki z sierocińca, udało mu się zamieszkać u mistrza aptekarza. Chłopiec ma mnóstwo obowiązków, ale wcale mu to nie przeszkadza. Ma również opiekę mądrego mistrza, genialnego aptekarza, od którego wiele się uczy. Najważniejsze jest jednak dla chłopca to, że jego mistrz jest dla niego bardzo dobry, nie bije go, nie poniża. Christopher czuje się u niego jak w domu. Poznajemy tu również Toma, to najlepszy przyjaciel naszego bohatera, spędzają ze sobą każdą wolną chwilę. Christopher ma wiele pomysłów, nie zawsze są one bezpieczne, ale Tom wiernie towarzyszy mu w ich realizacji.
Tymczasem w Londynie dochodzi do dziwnych i bardzo tajemniczych morderstw. Benedict Blackthorn zaczyna dziwnie się zachowywać, co bardzo niepokoi Christphera.








Christpher będzie musiał rozwiązać wiele zagadek i tajemnic, żeby dojść do prawdy, kto stoi za morderstwami. Czy jest to na pewno Kult Archanioła?. Na szczęście u swojego mistrza nauczył się wielu rzeczy, które pomogą mu w rozwikłaniu wiele przeciwności losu. Będą to zadania trudne czasami narażające jego zdrowie i… życie. Na szczęście będzie miał przy sobie wiernego przyjaciela Toma.
Czy Christpher  ocali swoje życie? Czy rozwiąże prawidłowo wszystkie szyfry ? Czy uda mu się odnaleźć mordercę?






„Klucz Blackthorna” to bardzo fajne połączenie książki przygodowej z elementem kryminalnym i historycznym. Autor w doskonały sposób buduje napięcie, ciekawa fabuła pobudza naszą wyobraźnię. Pełno w niej zwrotów akcji z elementami zaskoczenia. Autor powoli odkrywa wszystkie karty potrzebne do rozwiązania zagadki.

Bardzo ciekawe dla młodego czytelnika może być również miejsce akcji, apteka miejsce pełne mikstur, nieznanych substancji, receptur. Magiczne miejsce.;)
Na uwagę zasługuje tu również watek historyczny. Nawiązanie do angielskiej historii, religii i tradycji. Mamy tu ówczesnej panującego króla nazywanego „Wesołym Monarchą” – Karol II Stuart oraz o jego przeciwników nazywanych zdrajcami Cromwella.
Książka jest wspaniały debiutem Kevin Sands’a. Myślę, że odkrył on wspaniałą recepturę na zainteresowania młodych czytelników swoją powieścią. Nie mniej jednak ja, która już do tej grupy wiekowej dawno przestałam się zaliczać, przeczytałam książkę z prawdziwa przyjemności.
Czekam z niecierpliwością na kolejne książki Kevina Sands’a.






 Za możliwość przeczytania książki  bardzo dziękuje  Wydawnictwu 











10:55

Wymarzony czas - Magdalena kordel - recenzja

Wymarzony czas - Magdalena kordel - recenzja
Każdy ma swój wymarzony czas. To czas na miłość, na szczęście. Czas radości, ale i zmian.
Magda ma już swój wymarzony dom i cieszy się na myśl o tym, że już wkrótce stworzy prawdziwą rodzinę dla Marcysi i Ani. Wie jednak, ile przeszkód musi jeszcze pokonać, zanim nadejdzie ich wymarzony czas.
Przed Michałem też niełatwe zadanie: czy jego miłość do Magdy wystarczy, by ją przekonać?
Czy tych dwoje odważy się myśleć o wspólnej przyszłości?
Kacper, ojciec Julki, za wszelką cenę chce ją odzyskać i pokazać pewnej kobiecie, jak bardzo się kiedyś pomyliła, odrzucając jego uczucie...

"Malownicze. Wymarzony czas" to piękna opowieść o tym, że choć przeszłości nie można już zmienić, to przyszłość jest w naszych rękach. Każdy ma szansę przeżyć swój wymarzony czas.

Zajrzyj do Malowniczego. Tu zawsze jest czas, by się uśmiechnąć i porozmawiać.
Wymarzony czas.




Cie­szę się, że dane było mi znowu zawi­tać do Malow­ni­czego mia­steczka.
Magda, którą już dosko­nale koja­rzę z wcze­śniej­szych ksią­żek, jak zwy­kle zmaga się z wie­loma pro­ble­mami. Jej dobre serce i dobro­dusz­ność, znowu zosta­nie wysta­wione na ciężką próbę. Magda we wcze­śniej­sze czę­ści posta­na­wia adop­to­wać dwie dziew­czynki. W tej czę­ści Mag­da­lena Kor­del kon­ty­nu­uje ten wątek, Magda dalej zmaga się z pro­ble­mami adop­cyj­nymi, które jak wia­domo nie są pro­stymi pro­ce­du­rami.


Książka jest jak poprzed­nie o zwy­kłych pro­ble­mach, o zwy­kłych ludziach i ich życiu. Autorka pisze tu o miło­ści i tru­dach dnia codzien­nego. Autorka stara się nam uzmy­sło­wić jak wielką moc ma miłość. Zarówno ta mię­dzy kobietą a męż­czy­zną, ale rów­nież ta rodzi­ciel­ska. Jak wiele może ona zmie­nić w naszym życiu. Autorka opi­suje nam zwy­czajne nudne i szare życie, w któ­rym miłość ist­nieje, ale cza­sami tego nie zauwa­żamy. Nie zauwa­żamy jak ona jest nam potrzebna, że napę­dza nas do dzia­ła­nia. Mamy tu rela­cję mię­dzy Magdą a Micha­łem, który dopiero po pew­nym incy­den­cie (nie zdra­dzę jakim) uświa­da­mia sobie jak bar­dzo kocha Magdę. Świet­nie uka­zana jest tu rów­nież deter­mi­na­cja Magdy w walce o dziew­czynki, które poko­chała nad życie.
Autorka poka­zuje tam tu rów­nież rolę przy­jaź­nie, jak ona jest ważna w naszym życiu, jak pomaga gdy dzieje nam się krzywda.



Cała książka jest bar­dzo pozy­tywna. Powiem szcze­rze, ze zasko­czyło mnie zakoń­cze­nie książki. Spo­dzie­wa­łam się cze­goś zupeł­nie innego.
Książki o Malow­ni­czem są ide­alne na każdą porę roku i każdą pogodę.

 

10:01

Tajemnica zamku - Krystyna Mirek - recenzja

Tajemnica zamku - Krystyna Mirek - recenzja
Lekka i wciągająca opowieść z tajemnicą w tle.

Na zamku Cantendorf w niejasnych okolicznościach umiera czwarta żona hrabiego Aleksandra.. Cała okolica huczy od plotek. Czy winny jest tajemniczy właściciel posiadłości, jego kochanka, budząca lęk wiedźma, a może gospodyni sprawująca władzę na zamku? Hrabia pragnie dziedzica, więc wśród młodych panien spore poruszenie. Strach o życie miesza się z ochotą na wielki majątek.

Rodzina Kate Milton stoi na progu bankructwa. Aby uratować sytuację, jej rodzice opracowują ryzykowny plan.

Tymczasem wśród tej zawieruchy niespodzianie rodzi się prawdziwa miłość. Czy uda się ocalić to uczucie? Jaką cenę przyjdzie za nie zapłacić?

To powieść o sile kobiecej więzi, o zasadach, które przetrwały stulecia i wciąż są aktualne.






„Tajemnica zamku” Krystyny Mirek to pierwszy tom trylogii, Sagi rodu Cantendorfów.
Akcja toczy się w XIX wiecznej Anglii, ale nie jest to książka historyczna. Jest to idealna powieść obyczajowa z wątkiem tajemnicy w tle.
Kiedy umiera czwarta żona hrabiego, wszyscy zastanawiają się, co jest nie tak. Jak to możliwe, że młoda, w zasadzie zdrowa kobieta umiera na suchoty. Hrabia jest załamany, sam zastanawia, co się dzieje.
Aleksander  bardzo pragnie dziedzica, już dwa razy mogło spełnić się jego marzenie, jednak żony rodziły za wcześnie i dzieci umierały, a wraz z nimi ich matki.




Po śmierci hrabiny cała okolica huczy od plotek, ale zarazem wszystkie panny są poruszone bo,  owdowiały Aleksander będzie szukał kolejnej żony. Strach i chęć wielkiego majątku mieszają się tu ze sobą. Majątek Aleksandra jest olbrzymi, więc gra jest warta świeczki. Hrabia to inteligentny i bardzo przystojny mężczyzna co jeszcze bardziej pociąga okoliczne panny.
Wszyscy jednak zastanawiają się nad tym, czy hrabia nie jest mordercą, bo przecież to już czwarta jego żona umiera. Podejrzenia padają również na kochankę Aleksandra Isabelle.
Bardzo ciekawą postacią w książce jest również Alice nazywana przez wszystkich wiedźmą, bo potrafi leczyć wiele chorób, jest bardzo inteligenta i mądra wiele wie o ludziach.
Intrygującą postacią jest również gosposia, która ma wiele do powiedzenia na zamku. Czy któraś z nich "pomaga" hrabinom przejść na drugą stronę? Czy może kobiety są tak słabe, że ich śmierć jest skutkiem choroby?




Tymczasem niedaleko zamku mieszka rodzina Miltonów, to dzierżawcy największego folwarku. Niestety rodzina przez złe inwestycje stoi na skraju bankructwa.
Żona i córka Amelia są bardzo skryte, jednak młodsza córka Kate potrafi powiedzieć co myśli na ten temat.
Kate to dziewczyna o ognistych włosach i ognistym charakterze.
Pewnego dnia hrabia spotyka Kate na spacerze, zostaje ona przez niego od razu zauważona.
Hrabia bardzo pragnie prawdziwej miłości, zdaje sobie sprawę, że jego trzy małżeństwa nie były doskonałe.
Powstaje plan ratowania Miltonów. Kate zostaje wplątana w całe zamieszanie. Tymczasem zaczyna rodzić się zupełnie niespodziewanie prawdziwe uczucie.
Czy miłość jest w stanie przetrwać? Czy może być bezinteresowna, czy trzeba będzie w końcu za nią zapłacić? Jak wysoka będzie cena?





„Tajemnica zamku” przenosi nas w świat balów i zamków, pięknych sukien. Możemy jednak zauważyć, że ówczesne kobiety mimo odmiennych zupełnie strojów, miały bardzo podobne problemy do naszych. Przecież dzisiaj również mamy rozterki miłosne, problemy, konflikty. Kobiety musiały na przestrzeni wieków wypracować sobie pewne zachowania, które pomagają w zbudowaniu szczęśliwego związku, w utrzymaniu więzi rodzinnych.
Mamy tu wspaniale przedstawione zależności, więzi i relacje międzyludzkie.




Czekam z niecierpliwością na kolejne części, jestem bardzo ciekawa, co wydarzy się dalej w pięknym zamku Cantendorfów

Książka super, bardzo odprężająca. Idealna na weekend, pięknie napisana, ciekawa intryga i akcja zachęca do czytania. Polecam serdecznie.








Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Tajemnica zamku
Wydawnictwo: Edipresse
Data wydania: 15 lutego 2017
Liczba stron: 356
Seria: Saga rodu Cantendorfów tom 1



Bardzo dziękuję wydawnictwu za możliwość przeczytania.


Copyright © 2016 Janielkowe wariacje , Blogger