niedziela, 2 grudnia 2018

Drzewo Anioła Lucinda Riley - recenzja

 Drzewo Anioła Lucinda Riley - recenzja
Greta uległa trzydzieści lat temu wypadkowi. W wyniku, którego traci pamięć. Przez trzydzieści lat jej umysł nie dopuszcza do siebie wydarzeń, które miały miejsce przed wypadkiem. Dlaczego?



Dawid, który jest jej wieloletnim przyjacielem, zaprasza ją na Boże Narodzenie do pięknie wyremontowanej posiadłości Marchmont Hall. Ma on nadzieję, że powrót do miejsca, w którym kiedyś przed laty rozpoczęło się nowe życie kobiety, poruszy jej pamięć.
Jak się później okazało się, był to genialny pomysł, ponieważ Greta powoli zaczyna odzyskiwać pamięć. Dzięki temu my możemy przeżyć razem z nią niesamowitą rodzinną historię.
Książka napisana jest bardzo dobrze. Widać, że autorka genialnie potrafi pisać, przenosząc nas do intrygujących miejsc. Ciekawa wielowątkowa i wielopokoleniowa powieść, która zabiera nas do roku 1945, gdzie poznajemy losy głównej bohaterki. Jednak obecne losy jej i jej rodziny wcale nie są nudne, a bardzo uatrakcyjniają książkę.
Ponieważ uwielbiam takie wielowątkowe książki, których akcja toczy się w dwóch różnych czasach, mnie powieść bardzo przypadła do gustu.
Mam nadzieję, że będziecie mieli chwilę czasu, żeby sięgnąć po „Drzewo anioła”, naprawdę jest tego warte.

sobota, 24 listopada 2018

Okruchy dobra Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska -recenzja

Okruchy dobra Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska -recenzja
Siedem osób, siedem różnych historii. Czy mają one ze sobą coś wspólnego? Święta Bożego Narodzenia to czas wspólnego kolędowania, spędzania czasu z rodziną i bliskimi. Czy jednak każdy ma kogoś takiego, z kim chciałby spędzić ten czas?

W tej książce znalazło się kilka takich historii, które w zasadzie na początku nie są ze sobą powiązane. Możemy poznać niezbyt szczęśliwe historie kilku osób. Na początku myślałam, że są to opowiadania zupełnie ze sobą niepowiązane. Okazało się jednak, że świetnie i bardzo spójnie łączą siew jedna całość.
Fajne jest jednak to, że próbujemy zrozumieć i współczujemy każdemu bohaterowi z osobna.

Nasi bohaterowie to nie cukierkowe i piękne postacie, które grzecznie celebrują święta. To ludzie ze swoimi problemami, tacy, których możemy znaleźć wszędzie wokół nas. Rozpad małżeństw, zdrada, śmierć to takie ludzkie problemy, z którymi borykają się ludzie. To wszystko jest tak złe niesprawiedliwe, że czasami wydaje się blokadą dla naszego szczęścia, którego nie dopuszczamy do siebie w obawie przed kolejnym ciosem.

Czy tu jednak uda się naszym bohaterom uzyskać, choć odrobinę szczęścia i radości?
Na koniec wigilijny stół, przy którym zasiada 12 osób, przy dwunastu potrawach, jest symbolem jedności. Bo to taki magiczny wieczór, który czasami rozwiązuje nasze problemy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Początkowo smutna i bolesna w finale przynosi radość i nadzieję na lepsze jutro. Nie jest to typowa świąteczna bajka, ale jest warta przeczytania.
Polecam jako świąteczny prezent.




sobota, 3 listopada 2018

Lekarstwo na żal Ewa Zdunek - recenzja

Lekarstwo na żal Ewa Zdunek - recenzja
Żal to w sumie dziwne uczucie, ale na pewno wszystkim nam znane. Smutek, nerwy, wewnętrzny wkur....
Może jednak jest to wszystko zbędne? Może niepotrzebne? Może da się to jeszcze jakoś naprawić?





„Lekarstwo na żal” to kolejna część przygód „Mediatorki”, Marty, której mąż siedzi w więzieniu, ona została z dwiema córkami, chorym ojcem i matką, która dziwnie się zachowuje. Sama Marta jest w dalszym ciągu mediatorką i rozwiązuje cudze problemy. Czasami jednak ma tego wszystkiego dość. Dlatego wyjeżdża na urlop na Sycylię. Urlop wykupili dla niej rodzice. Czy jednak wyjazd okaże się odpoczynkiem?

Pięknie opisane krajobrazy Włoch dodają książce bardzo autentyczności. Powiem szczerze, że czytając, znalazłam się na chwilkę we Włoszech. Poczułam słońce i usłyszałam melodyjny język włoski. Przygody Marty, która jak zwykle nie może mieć spokoju nawet podczas urlopu, rozbawiły mnie, wywołując czasami, nawet śmiech.
Zasadniczo całe życie bohaterki, jest dość skomplikowane. Córki, które mają bardzo wredne panie w przedszkolu. Walka z wszami i owsikami, które rozpleniły się również w przedszkolu dziewczynę. Do tego wszystkiego dziwny telefon, którego kobieta nie chce odbierać. Rozmówczyni bowiem twierdzi, że jest biologiczną matką kobiety i chciałaby się z nią spotkać. Do tego wszystkiego choroba ojca. Jak tu nie zwariować. Bycie mediatorem to bardzo trudne zadanie. Jednak nasza bohaterka świetnie sobie radzi w tej roli.
Świetnie wykreowani bohaterowie, Beatka i Klementyna to moje ulubienice. Bardzo dobrze napisana literatura kobieca. Polecam idealną książką na gwiazdkowy prezent dla kobiety.
Tu pierwsza część książki.

poniedziałek, 29 października 2018

Lissy Luca D’Andrea

Lissy Luca D’Andrea
Lubicie mroczne i niesamowite klimaty? Ja uwielbiam taki gatunek literatury. Tu dodatkowym atutem są dodatkowe atrakcje w postaci klimatu: miejsce akcji – zimne i mroczne środowisko, bohater i jego wnętrze. Genialnie wykreowani bohaterowie, idealnie zbudowana fabuła. Po prostu sztos.



Marlena, żona kryminalisty, opuszcza męża, zostawia dom. Kobieta ma już dość życia w tak toksycznym związku. Postanawia wyjechać w Alpy, zabiera ze sobą. Oprócz wielu sekretów kobieta zabiera również z sejfu cenna zawartość. Mąż wysyła za nią zabójcę. Ten ma ją odnaleźć i zabić.
Kobieta jednak nie dociera tam, dokąd się chciała udać, ma wypadek samochodowy. Na szczęście wychodzi z niego beż większego szwanku. Zostaje ona uratowana bez tajemniczego starca, który zabiera ją do siebie.
W domku w górach, gdzie dziewczyna zostaje zabrana przez swojego wybawcę, czas jakby się zatrzymał. Mieszkańcy żyją tak jak przed wiekami.
Zawiłości fabuły doprowadzają do tego, że w zasadzie do końca nie wiemy, jak potoczy się dalej powieść. Baśniowa mieszanka grozy i strachu jest nie do przewidzenia. Jednak odwieczna walka dobra ze złem jest tu bardzo wyraźnie zaznaczona. Jednak mimo nieodpartego wrażenia, że tu już karty zostały rozdane tak, że z góry wiadomo, kto wygra, jednak czy na pewno?
Gdy już wydaje nam się, że walka dobiega końca, do gry wkracza strach i horror. Małymi kroczkami, ale bardzo stanowczo buzi niepokój. Mrok zaczyna dominować i wywierać wpływ na naszych bohaterów. Autor bardzo powoli dawkuje nam napięcie (może i dobrze), książka powoli zamienia się w horror. Na szczęście czujemy podświadomie, że wcześniej czy później dojdzie do ostatecznej rozgrywki, jednak wygrana dobra nie jest już taka pewna.
Lissy to genialnie zbudowany i wciągający thriller. Elektryzuje, wciąga i trzyma w napięciu praktycznie do końca.
Świetnie zbudowana baśniowa i trochę magiczna powieść, bazująca na najprostszych instynktach, a jednocześnie dająca do zrozumienia, że najprostsze nasze instynkty mogą się załączyć w każdej chwili.





piątek, 26 października 2018

Nie odpuszczaj Harlan Coben

Nie odpuszczaj Harlan Coben

Coben to chyba jeden z tych autorów, którzy nas nie zawiodą. Tu zawsze mamy do czynienia z dobra literaturą.
Nap Dumas policjant, który stracił swojego brata bliźniaka, kiedy ten wpada pod pociąg. Zostało to podciągnięte pod wypadek. Jednak czy na pewno? Leo i Diana jego dziewczyna, wpadają pod pędzący pociąg. Tej samej nocy znika, dziewczyna Napa Maura. Czy to nie jest dziwne?
Nap zostaje policjantem i ciągle poszukuje swojej zaginionej dziewczyny. Pewnego dnia na progu jego mieszkania staje dwójka policjantów. Twierdza oni, że na miejscu przestępstwa odnaleziono odciski palców Maury. Mężczyzna wraca do przeszłości, że krok po kroku ponownie spróbować rozwikłać zagadkę śmierci brata i jego dziewczyny. W śledztwie pomaga mu bardzo komendant policji i zarazem ojciec zmarłej Diany.
Czy uda im się rozwiązać zagadkę? Czy ich działanie nie obudzą znowu uśpionego zła?
Książka to prawdziwy majstersztyk. Czyta się ją jednym tchem. Proponuje zabrać się za nią w dzień wolny, bo gwarantuję, że już jej nie odłożycie. Zaopatrzcie rodzinę e jakąś pizzę czy inne gotowce i czytajcie w spokoju.
Polecam!!!






środa, 17 października 2018

Szczęście za horyzontem Krystyna Mirek - recenzja

Szczęście za horyzontem Krystyna Mirek  - recenzja
Po ostatniej dawce thrillerów miałam ochotę na cos lżejszego i bardziej kobiecego. Sięgnęłam po książkę, którą otrzymałam od wydawnictwa Edipress Książki. Jest to zresztą książka Krystyny Mirek, autorki, którą cenie za bardzo dobrze napisane powieści obyczajowe.



Ciężarna Justyna wraca z imprezy u koleżanek, na której wypiła dwa kieliszki wina. Możecie się oczywiście domyśleć, że życie nie potoczy się dla Justyny tak, jakby ta sobie tego życzyła. Po tragicznym wydarzeniu kobieta nie może się dogadać ze swoim partnerem. Rozstaja się. Justyna postanawia zacząć życie od nowa. Wyjeżdża do babci, los jednak jak zwykle ma swoje plany…

Jan ojciec trójki dzieci, któremu życie nie szczędzi przykrości. Mężczyzna stara się jak może, ale wiadomo, nie zawsze udaje mu się ogarnąć wszystkie obowiązki.

Dzieci pomagają, jak tylko potrafią, Wiktor najstarszy syn przejął część obowiązków, stara się pomagać ojcu, niestety robi to kosztem nauki.

Pewnego dni do ich drzwi puka Justyna…

Dlaczego tam się znalazła? Jaka była przyczyna jej decyzji? Jaki jest skutek ? Tego oczywiście nie zdradzę, bo cała przyjemność z czytania uleci, a tego przecież nie chcemy.

Jedno jest pewne, kiedy sami odczuwamy smutek, powinniśmy się zwrócić do innego człowieka, czasami mały gest przywraca ludziom wiarę w to, że wszystko będzie dobrze.

Myślę, że fabuła, jaką wymyśliła Krystyna Mirek, części z nas otworzy mocno oczy. Zorientujemy się, że malutki gest z naszej strony dla innego człowieka Może okazać się bardzo, bardzo ważny.

Polecam!!!






poniedziałek, 15 października 2018

Tańczące martwe dziewczynki Graham Masterton - recenzja

Tańczące martwe dziewczynki Graham Masterton  - recenzja


Szkoła tańca, gdzie siedemnaścioro młodych tancerzy przygotowuje się do konkursu. I raptem wybucha pożar, gwałtowny, nie wiadomo skąd, w którym giną wszyscy, którzy są w budynku. Wszyscy oprócz małej dziewczynki, która nie wiadomo skąd jest na dachu budynku. Sprawą zajmuje się nadkomisarz Katie Maguire.
Dziewczynka ocalała z pożaru nie chce nic mówić. Dlaczego? Jakie sekrety zna mała? Jaka jest prawdziwa przyczyna tej tragedii? Czy pani nadkomisarz uda się rozwiązać zagadkę?




Tańczące martwe dziewczynki to ósmy tom serii o pani komisarz, jednak to moje pierwsze spotkanie z Katie. Jako młoda osoba lubiłam czytać książki Mastertona, pamiętałam jednak, że uwielbia on szczegółowe i bardzo drastyczne opisy. Tu także mamy do czynienia z brutalnymi opisami zbrodni, szczegółowym opisem pożaru. Takie opisy są nieodzownym elementem przewijającym się przez całą książkę.
Głowna postać, czyli Katie jest bardzo ciekawie przedstawiona. Genialnie wykreowana, mająca swoje tajemnice, inteligentna i błyskotliwa.
Akcja powieści toczy się bardzo szybko, na uwagę zasługuje również fabuła, która dzięki wielopłaszczyznowości, pozwala nam na łączenie układanki, która na końcu odkrywa nam cały obrazek. Okazuje się bowiem, że pożar to tylko jeden z puzzli całej układanki, reszta jest równie ciekawa i zaskakująca. Ciekawe zabiegi autora, polegające na wplataniu wątków związanych z dyskryminacją kobiet w pracy policji, homoseksualizm, polityka, bardzo uatrakcyjniają fabułę.
 Sięgnę po wcześniejsze tomy.

czwartek, 4 października 2018

Feel again Mona Kasten - recenzja

Feel again Mona Kasten  - recenzja
Feel again to kolejna udana książka Mony Kasten. Tym razem mamy złą dziewczynę i grzecznego ułożonego chłopaka.
Główna bohaterka nie ma -wydawać by się mogło -żadnych skrupułów. Sypia z cudzymi chłopakami, jest niegrzeczną dziewczynką, która uwielbia przygody, jest silna, twarda i ma wszystko w d… Tylko czy na pewno?









Gdy widzimy taką osobę, możemy uznać ją za zimną wyrachowaną i bez skrupułów. Bardzo często okazuje się jednak, że takie „zimne suki” są bardzo wrażliwe, ale pełne skrajnych emocji. Ponieważ równowaga musi być, nasza dziewczyna dostaje do pary chłopaka. Grzeczny, ułożony, nosi spodnie w kant i muchy. O matko pomyślicie co to za para?
Chłopak jest wyśmiewany przez swoich znajomych, za strój, za zachowanie w zasadzie za wszystko. Na początku trochę się obawiałam dalszego rozwoju sytuacji, jednak autorka bardzo dobrze sobie poradziła z fabułą. Idealnie poprowadzona akcja nie pozwala się nudzić czytelnikowi, a doskonale wykreowane postacie, dają nam wiele do myślenia, rozmyślania jak dalej potoczą się losy bohaterów.
Jak się domyślacie – zapewne – zarówno ona, jak i on mają swoje tajemnice. Może dlatego są właśnie tacy. Może ich zachowanie, nie jest wcale odzwierciedleniem ich charakterów, a tylko maską, pod którą ukrywają swoja prawdziwą twarz?
Może każde z nich potrzebuje tego bodźca, który spowoduje, że maska opadnie?
Super jest tu to, że wydarzenia przedstawione w powieści są dość realistyczne, myślę, że to może być dodatkowy atut, bo młodzież będzie mogła się utożsamiać ze swoim ulubionym bohaterem.
Uważam, że jest to kolejna bardzo udana powieść tej a
utorki. Polecam bardzo serdecznie!





środa, 26 września 2018

Playboy Laurelin Paige - recenzja

Playboy Laurelin Paige - recenzja

Czy miłość w Hollywood jest możliwa? Jak myślicie, czy znany aktor ma szansę na miłość taką prawdziwą, od pierwszego wejrzenia? Może to tak jest, że aktorzy boją się angażować w uczucia?








Maddie spotyka na imprezie pewnego chłopaka, wydaje jej się, że to całkiem fajny gość. Rozmawiają, całują się i na tym ich znajomość się kończy. Po kilku latach dziewczyna przylatuje na zastępstwo asystenta operatora kamery. Na lotnisku dowiaduje się, że rzazem z nią leci aktor, główny bohater filmu. Jakież jest jej zdziwienie, kiedy okazuje się, że to chłopak z imprezy.
Dziewczyna przylatuje, żeby mieć święty spokój a tu okazuje się, że zamiast świętego spokoju ma na głowie chłopaka, który jej się podoba. I w dodatku to słynny aktor.
Co zrobić z tym fantem?
Okazuje się, że Micah tez ją pamięta, jednak na początku nie daje tego po sobie poznać. Dziewczyna coraz bardziej czuje, że zakochuje się w aktorze. Jest to dla niej niezbyt komfortowa sytuacja. Nie wyobrażalne dla niej było zakochiwanie się w aktorze. Dziewczyna nie chce być kolejnym jego trofeum. Jednak to, że muszą ze sobą codziennie przebywać, nie ułatwia im sprawy.
Jednak chemia między nimi jest bardzo silna. Czy uczucie zwycięży?
Czy uda im się zawalczyć o to uczucie? Może jednak zrezygnują?
Książka napisana bardzo lekko, łatwo i przyjemnie. Zatem jeśli lubisz czasami poczytać, coś lekkiego, polecam. Czyta się szybko i bardzo, bardzo przyjemnie.
Polecam.







czwartek, 20 września 2018

Żelazny kruk. Wyprawa Rafał Dębski - recenzja

Żelazny kruk. Wyprawa Rafał Dębski - recenzja

Żelazny Kruk to I tom średniowiecznej fantasy dedykowanej nastoletnim czytelnikom.




Głównym bohaterem jest 14-letni syn myśliwego Evah, żyjący wraz z rodziną w wiosce Zarzecze.Pewnego dnia na wioskę napada banda Żelaznego Kruk, porywając mieszkańców i zabijając tych, którzy się próbowali bronić. Masakrę przezywa tylko Evah z siostrą Arnillką, ukryty w tajemniczej skrytce. Pochowawszy ojca Krunnaha, wbrew namowom innych wyrusza w niebezpieczną podróż, aby uratować swoją porwana matkę Marunne i przyjaciółkę Verille.Evah przemierza po drodze królestwa Valdesse, Berven, spotykając na swojej drodze wielu ludzi. Są to bardzo odważni i dzielni ludzie, którzy pomagają chłopcu pokonać niebezpieczne strony.Książka napisana fajny językiem, dzięki temu czyta się ją z zapartym tchem. Ciekawa fabuła i dynamiczna akcja nie pozwalają się czytelnikowi nudzić. Nie można przecież zostawić ciekawych i zajmujących przygód, które są tak wciągające, że ciężko się oderwać, choć na chwilkę.Myślę, że młody czytelnik chętnie zajrzy do kolejnego tomu trylogii, żeby dowiedzieć się, jak potoczą się dalsze losy Evaha i jego przyjaciół.



wtorek, 18 września 2018

Obserwuję cię Teresa Driscoll

 Obserwuję cię Teresa Driscoll
Nie macie czasem wrażenia, że ktoś was obserwuje? Na pewno każdemu z nas zdarza się coś takiego, że skóra cierpnie, bo nie wiemy kto, ale wiemy, że na nas patrzy.
Czy zdarza się wam wtedy jakoś panikować, może zastanawiacie się, czy to prawda, a może po prostu się tym nie przejmujecie?






Ella, podczas jazdy pociągiem zaczyna przysłuchiwać się rozmowie dwóch nastolatek, które wdają się w dyskusję z dwoma dopiero co poznanymi mężczyznami. Okazuje się, że faceci dopiero co wyszli z więzienia. Nasza bohatera, czuje pewien niepokój, zastanawia się, co ma z tym zrobić. Jej myśli szaleją, może z wrócić uwagę dziewczynom, może jakoś zdobyć numer do ich rodziców i zadzwonić. Koniec końcem nie robi jednak nic. Kobieta dowiaduje się z telewizji, że jedna z dziewczyn z pociągu zaginęła, to doprowadza do strasznych wyrzutów sumienia.
Kobieta zgłasza się jako świadek. Po jakimś czasie zaczynają do niej przychodzić anonimy z groźbami. Ktoś zaczyna ją obserwować.
Kto obserwuje Elle? Czy to morderca? A może to przypadkowy hejter? Kogo podejrzewa kobieta?
Bardzo podoba mi się, że całą historię zaginięcia możemy poznać z różnych punktów widzenia. Każdy z bohaterów, ma wiele do powiedzenia i wiele do ukrycia.
Kolejne rozdziały to kolejne niespodzianki i niedomówienia, które zmuszają nas do jeszcze intensywniejszego wysiłku i myślenia. W zasadzie do końca książki nie wiadomo czy dziewczyna żyje, czy może została tylko porwana? Okazuje się bowiem, że każdy z bohaterów, no może prawie każdy jest podejrzany. Wielu bowiem ma takie sekrety, które niekoniecznie chce ujawnić.
Koszmar rodziny Anny trwa, nie wiedzą oni bowiem czy dziewczyna żyje, nie odnaleziono jej ciała, nikt nie wiem, co się z nią stało. No kamień w wodę.
Nie ma tu drastycznych scen, krwi, morderstw itp., autorka raczej stara się nam pokazać, jak takie zginiecie, odbija się na najbliższych. Jak czasami jednoczy ludzi i jak rozdziela.
Rewelacyjnie napisany thriller, od którego nie można się oderwać, pozwala nam na chwilę zaczytać się i zapomnieć o wszystkim. Lekki styl pisania wielkim atutem, nie ma tu zbyt długich opisów, jakiś niepotrzebnych wywodów. Dzięki temu akcja toczy się dynamicznie, nie ma tu miejsca na niepotrzebne elementy. Wszystko jest tu po coś, każdy element jest przemyślany i potrzebny. Mega mi się podobała.
Idealna pozycja na jesienne wieczory.








poniedziałek, 17 września 2018

Naturalista Andrew Mayne -recenzja

 Naturalista Andrew Mayne -recenzja

Co powiedzielibyście na to, że zostajecie oskarżeni o brutalne zamordowanie, kogoś, kogo znaliście kiedyś?

Wydawca zapewniał, że moje życie zmieni się po przeczytaniu tej książki, a na pewno moje podejście, do tak ulubionych przeze mnie spacerów po lesie. Jak myślicie, czy faktycznie, mam teraz stracha przed wejściem do lasu?
Hmmm powiem tak, mam bardzo dziwne i bardzo mieszane uczucia, kiedy widzę drzewa, ciemność i mam tam wejść. Oglądam się na wszystkie strony, jakoś nigdy nie należałam do odważnych, ale dopóki nie zapomnę treści, lekka obawa pewnie pozostanie.






No dobra wracamy do powieści, a wywody na temat moich leków zostawmy na później. Profesor Theo Racy, uznany biolog, zostaje oskarżony o zamordowanie swojej studentki. Na szczęście podejrzenia okazują się bezpodstawne i zostaje on szybko wypuszczony z aresztu. Policja bowiem dochodzi do wniosku, że dziewczyna została zaatakowana przez grizzly. Theo jednak ma większe doświadczenie, a może widzi więcej niż policja i zaczyna swoje śledztwo. Okazuje się to jednak niełatwym zadaniem, ponieważ ciało dziewczyny nie jest jedyne. Nasz biolog odkrywa kolejne i kolejne. Okazuje się bowiem, że w okolicy grasuje już od 30 lat seryjny morderca. Czy policja uwierzy biologowi? Czy nasz bohater jest bezpieczny?



Akcja toczy się błyskawicznie, a dzięki temu, że jest naprawdę fascynująca i bardzo pochłaniająca nie pozwala nam ani na chwilę oderwać się od książki. Jesteśmy ciekawi co było dalej.  Zastosowanie, krótkich rozdziałów, szybkiego tempa akcji, zaskakujących zwrotów akcji, ciekawych rozwiązań w śledztwie, książkę się po prostu czyta w tempie ekspresowym.
Śledztwo i mnie pochłonęło bez reszty, starałam się razem z Theo rozwiązać zagadkę, człowieka – bestii, który morduje.
Na korzyść książki, wpływa również bardzo lekki styl i łatwość pisania autora.
Jeśli zatem masz ochotę na dobry kryminał, który trzyma w napięciu i pozwoli ci się trochę bać, zachęcam do sięgnięcia po Naturalistę. Jest to naprawdę kawał dobrego kryminału, który warto przeczytać.





sobota, 15 września 2018

Ostatnia wyrocznia Rollins James - recenzja

Ostatnia wyrocznia  Rollins James - recenzja

Ostatnia wyrocznia to kolejna część cyklu Sigma.

Mamy znowu okazję odwiedzić niesamowity świat pełen przygód i akcji, którą mamy przyjemność odbyć z bohaterami powieści. Sensacja to chyba drugi gatunek po thrillerach, który bardzo lubię. Uwielbiam, kiedy jest mnóstwo zagadek, wiele ciekawych tajemnic, które trzeba rozszyfrować.




W tej powieści jest też to, co lubię kilka równoległych wątków, które są bardzo zgrabnie ze sobą połączone. Idealnie prowadzona intryga, którą autor wyprowadza nas na manowce, czasami balansując na krawędzi, która ma nas doprowadzić do prawdy, a może jednak kłamstwo, które wyprowadzi nas na manowce?
Świetnym pisarskim zabiegiem jest również odwoływanie się do legend i faktów, które mają pobudzić naszą wyobraźnię, może nawet wywołać strach czy lekki niepokój.
Powieść wypełniona jest wieloma podróżami, przygodami, oraz wieloma wyzwaniami, które muszą wykonać bohaterowie, bo od tego zależy los świata. Oczywiste jest, że czas nie jest sprzymierzeńcem, a walka ze złem nie jest łatwa.
Ludzie jednak mają pewne zdolności, które mogą przezwyciężyć wszystkie przeciwności losu to spryt, kreatywność. Jednak czy da się wygrać z odwiecznymi wrogami, jakim są ludzkie słabości: ambicja czasami wygórowana i nieosiągalna oraz wybujałe aspiracje. Dzięki tym wszystkim zabiegom książkę czyta się błyskawicznie.
Kim byli Agenci Sigma Force? To żołnierze elitarnej jednostki, którzy byli specjalistami, z różnych dziedzin wiedzy, którzy zmuszani byli do walki na różnych frontach. Była to walka polegająca na walce o wolność dla świata od politycznych szaleńców i dyktatorów. Innym ich zadaniem jest zapobieganie katastrofie, która mogłaby całkowicie zmienić nasze naturalne środowisko.





Przygodę zaczynamy od zamachu na profesora neurologii, który bada biologiczne podstawy instynktów i intuicji. Wkrótce po tym do Sigmy zostaje doprowadzona i otrzymuje tam schronienie dziewczynka. Wydawać by się mogło, że jest to normalna dziewczyna, okazuje się jednak, że nie jest ona taka zupełnie zwyczajna. Jakie zdolności posiada dziewczyna. Do koga zaprowadzą nas tropy, podczas rozwiązywania tej zagadki?
Dzięki tym tropom odwiedzimy Indie, poznamy ciemne strony czarnożylskiej katastrofy, miastem, które nie jest zbyt gościnne. Do tego wszystkiego mamy jeszcze grecką przepowiednię. Mamy tu świetne połączenie powieści sensacyjnej z przygodową, Akcja toczy siew tak zaskakujący tempie, że nie chcemy się od tego odrywać choćby nawet na chwilę. Polecam.





czwartek, 13 września 2018

Show Vi Keeland - recenzja

 Show Vi Keeland - recenzja
To już kolejna książka z Wydawnictwa Kobiecego, która idealnie sprawdzi się jako literatura kobieca, odprężająca, lekka. Idealna na lato, na leżaczek i spokojny relaks. Idealna również jesienią z herbatką, pod kocykiem z przyjemną lekturą.
Nie jest to książka dla tych, którzy lubią literaturą ambitną, tego tu raczej nie znajdziecie, ale sięgając po tego typu książki, szukamy raczej czegoś innego, prawda?




Cooper to dwudziestodziewięcioletni facet, który odziedziczył po swoim ojcu firmę, która zajmuje się produkcją filmów. Firma została podzielona miedzy dwóch braci. Miles bowiem chciał iść w stronę realisty show, a Cooper dalej chciał robić w filmy. Niestety jak na razie wszystkie pomysły Milesa były porażką. Chłopak jakoś nie miał szczęścia do swoich produkcji. Natomiast drugi z braci prężnie rozwijał swoją firmę, zarabiając sporo.
Jednak Miles nie rezygnuje i postanawia rozkręcić kolejny show, tym razem nosi on tytuł Plus. Polega on na tym, że na bezludnej wyspie znajduje się 20 dziewczyn i jeden chłopak- wschodząca gwiazda rocka. Chce on, żeby brat wspierał go w tym przedsięwzięciu. Ten na początku patrzy na to niezbyt chętnie, ale okazuje się, że w reality gra nowo poznana dziewczyna, która bardzo go intryguje. Jak myślicie, czy pomoże bratu?
Kate ma dwadzieścia pięć lat, jest krupierką, która studiuje fizjoterapię. Kiedy pewnego dnia postanawia zagrać w pokera w hangarze ze swoimi starymi znajomymi, jej życie robi zwrot o 180 stopni.
Ponieważ bierze udział w show, podpisał kontrakt, który ja zobowiązuje do wielu rzeczy, których nie może robić.
Jest ona bardzo skromna i naturalna, bardzo zależy jej na wygranej. W takim programie wiadomo, walczysz o względy faceta, żeby wygrać. Jednak co jeśli ty masz na oku innego przystojniaka, a nie możesz się z nim spotykać?
Czy dziewczyna wygra konkurs? Czy Cooper odpuści? Może jednak uda się obejść kontrakt tak, żeby schwytać dwie sroki za ogon? A może ona wcale nie chce być z Cooperem? Może podoba jej się ktoś inny?

W powieści możemy również zobaczyć, jak wygląda takie reality show, jak wszystko jest sztuczne i wyreżyserowane. Jednak jak wiadomo miłość to takie uczucie, że rządzi się swoimi prawami. Podoba mi się to, że możemy tu poznać zdania obojga bohaterów. Nie zawsze są one spójne i jednakowe.
Fabuła tez ciekawie pomyślana daje nam trochę dreszczyk emocji. Akcja toczy się bardzo dynamicznie i szybko, co oczywiście nie pozwala nam na nudę, fajne jest też to, że nic nie jest tu takie oczywiste i jednoznaczne.
Polecam serdecznie.





wtorek, 11 września 2018

Trust Again Mona Kasten - recenzja

Trust Again Mona Kasten - recenzja

Chyba polubiłam gatunek w literaturze pod hasłem New Adult. Podoba mi się, że w zasadzie wiem, czego mogę się tu spodziewać. Lektury w zasadzie łatwej, ale tez z drugiej strony takiej, która nie będzie zbyt cukierkowa i przesłodzona. Zawiera ona element, który zmusi nas do zastanowienia, przedstawia jakiś problem, czy to uzależnienie, gwałt, zdradę, czy tak po prostu trudna przeszłość. To gatunek młodzieżowy, który w zasadzie skupia się, na wstępowaniu młodych w dorosłość, które czasami nie bywa dla nich łatwe.W tej części poznajemy bliżej Dawn i Spencera, których mieliśmy już przyjemność poznać przy okazji pierwszej części. Są oni najlepszymi przyjaciółmi, tworzą zgraną paczkę z bohaterami Begin Again. Na szczęście powieść jest tak skonstruowana i napisania, że nie musimy znać pierwszej części, żeby przeczytać drugą. Bardzo lubię takie książki, które niby się ze sobą łączą, ale jak przeczytamy je niekoniecznie po kolei to też się nic nie stanie. Relacja między Dawn i Spencerem nie jest tak do końca tylko przyjacielska, widać od początku, że między ta dwójka jest chemia.







Chłopak stara się zdobyć uwagę Dawn, jednak ta non stop go odrzuca. Ten jednak jest uparty i stara się za wszelką cenę pokazać jej, że ta nie ma racji i że idealnie do siebie pasują. Dlaczego dziewczyna tak bardzo broni się przed związkiem i miłością? Co wydarzyło się w jej życiu, że tak boi się zaufać facetowi?

Bohaterowie powieści są bardzo dobrze wykreowani, ich zachowania i relacje między nimi są bardzo realistyczne. Myślę, że cała ta historia mogłaby wydarzyć się naprawdę. Według mnie takie realistyczne podejście jest bardzo fajnym sposobem na zdobycie serc młodych ludzi, bo mogą oni świetnie utożsamiać się z głównymi bohaterami. Razem z nimi przeżywać ich radości i smutki. Razem z nimi rozwiązywać problemy. Mnie podoba się również to, że w książce nie ma wulgaryzmów, nie jest to też typ powieści, w której młodzież na pierwszej randce od razu wskakuje sobie do łóżka. To dla mnie jest olbrzymi plus, niestety dzisiaj jest bardzo dużo książek, gdzie przekleństwa są na każdej niemal stronie, a seks jest jedyną rozrywką młodych ludzi.
Polecam serdecznie i zabieram się za czytanie trzeciej części.




piątek, 7 września 2018

Tajemniczy czarny kot. Legendy i przesądy Semenuik Nathalie -recenzja

Tajemniczy czarny kot. Legendy i przesądy   Semenuik Nathalie -recenzja
Koty to dla mnie dość dziwne i trochę magiczne stworzenia. Powiem szczerze, że ja zdecydowanie wole psy, choć kot też jest przecież bardzo miłym stworzeniem.
To, że jestem raczej psiarą, nie może być przeszkoda do czytania książek o kotach.





Książka ta jest zbiorem magicznych i czasami dość niesamowitych historii, które przypisuje się czarnym kotom. Mamy tu legendy i poezję, opowieści oraz ogólnie miejsce kotów w literaturze. Nie można przecież zaprzeczyć faktom, że kot to bohater wielu opowiadań, legend i magicznych historii. Możemy tu poznać wiele przesądów związanych z kotami, odnaleźć wiele cytatów, ciekawostek związanych z tymi czarnymi istotami. Nie można przecież zaprzeczyć, że czarne koty to zwierzęta magiczne, działają one bardzo na ludzką wyobraźnię, która czasami podsuwa nam rozmaite obrazy i pomysły. Niestety są tu także te mniej przyjemne i niehumanitarne przesądy z kotami, z które te biedne stworzenia były palone na stosie.
Książka jest bardzo refleksyjna, czasami zabawna, pozwala nam poznać różnorodną naturę kotów. Bardzo podobała mi się również szata graficzna książki. Piękne wydanie w czarno, zielonych kolorach, bardzo fajny format, idealny do czytania w podróży.
Myślę, że każdy znajdzie tu coś ciekawego dla siebie, nie tylko miłośnicy kotów.

poniedziałek, 3 września 2018

Stroicielka dusz Aldona Bognar - recenzja

Stroicielka dusz Aldona Bognar - recenzja
Najpierw urzekła mnie okładka. Pięknie dobrane kolory, pastele. Bardzo w moim guście. Lubię literaturę obyczajową, zatem kolejny plus będzie mi się podobała.
No i co miałam rację, a może nie?



Cztery kobiety, jak wiadomo kobieta to dziwna istota, jest jak żywioł, nigdy nie wiadomo, czego możemy się spodziewać. Czy tym razem tez możemy tego doświadczyć?
Nasze bohaterki to cztery różne kobiety, każda na innym etapie swojego życia, po różnych przeżyciach doświadczeniach. Łucja, wdowa, która jeszcze nie pogodziła się ze śmiercią męża, Dagmara panikara przewrażliwiona na temat swojej osoby, Julita bardzo utalentowana tancerka, która niestety nie radzi sobie ze złością, która jest spowodowana odejściem jej życiowego i tanecznego partnera, Eliza nauczycielka surowa i niedostępna, nie dopuszcza do siebie dobra, bo boi się zostać zraniona.
Prawdziwy miszmasz. Tak pomyśleć na zdrowy rozsądek to, co takiego te kobiety mają ze sobą wspólnego? Co może połączyć cztery tak różne osoby?
A może tak po prostu takie zwykłe poszukiwanie samego siebie. Szukanie prawdy, szukanie wyjścia z sytuacji, może wydawać się tylko, że to różne sytuacje przecież, ale przecież ich rozwiązanie może być podobne.
Co zatem połączyło tancerkę, która marzy o światowej karierze, ale nie ma szczęścia do partnerów, Łucję wdowę, Dagmarę, która kocha swoją rodzinę, ale straciła z nią kontakt, niestety straciła ona również poczucie własnej wartości. Elizę nauczycielkę, która pragnie stabilizacji, rodziny, dzieci, ale nie potrafi spojrzeć na świat przychylnym okiem, wszystkich ocenia przez pryzmat własnych doświadczeń.
Zastanawiacie się, co w takim razie je połączyło?
Połączyła je tytułowa stroicielka dusz. Reklama ukazał się na forach internetowych. Czy połączenie tych czterech żywiołów okaże się oczyszczające? A może przyniesie odwrotny skutek?
Czy poznanie prawdy o sobie nie jest zbyt bolesne? Czy kobiety będą gotowe na to, żeby przejść przez tak bolesny zabieg, jak zmierzenie się z własnymi słabościami i prawdą? Czy na pewno będzie to oczyszczające?
Na te i wiele innych pytań otrzymacie odpowiedź po przeczytaniu Stroicielki dusz.
Jedno wam tylko powiem, warto pokochać i zrozumieć siebie, to naprawdę ułatwia życie.
Miłego czytania moi drodzy.





wtorek, 28 sierpnia 2018

Milena Wójtowicz Wrota - recenzja

Milena Wójtowicz Wrota  - recenzja
Jak trudno być księżniczką szczególnie, wtedy kiedy jest się też czarownicą. I to nie byle jaką czarownicą, tylko taką wypasioną, która posiada w swojej głowie „wrota”, a są one przejściem do piekła.





„Wrota” Mileny Wojtowicz, to książka – bajka – nie bajka. Autorka rozprawia się ze schematem zwykle występującym w baśniach i tworzy swoją własną ciut zwariowaną powieść. Obok księżniczek – czarownic z Twierdzy Salianki pojawiaj się Książę z Doliny Gawarek, który zostaje zamieniony przez Wrota w Ulka oraz banda łupieżców.
Akcja książki toczy się w dobrym tempie. Książka napisana z lekką nutką humoru i ironii. Pomieszanie różnych bajek sprawia, że czasami wynikają z tego zabawne historie. No bo jak spojrzeć na księżniczkę, która ma wrota piekieł w głowie, a ratuje ja zadufany w sobie książę. No jak wy na to się zapatrujecie?
Moim zdanie książka jest spoko, choć ja bym jej tak nie rozwlekała. Szybsze tempo akcji dodałoby tej książce jeszcze kolejnego plusa. Niektóre watki były ciekawsze, inne trochę mnie nudziły. Jednak ogólne wrażenie jest na plus. Polecam.






środa, 22 sierpnia 2018

Dietoland Sarai Walker -recenzja

Dietoland Sarai Walker -recenzja

Świat pełen diet, cudownych preparatów na odchudzanie, idealny. Czy jednak na pewno będziemy czuć się lepiej, kiedy będziemy szczupłe?

Czy to nie jest tak, że to my same doprowadzamy do absurdu, jeśli chodzi o nasz sylwetki, kilogramy itp.?





Czy ludzie widzą nas tak jak my same siebie? Powiem szczerze, że ja sama wpadłam kiedyś w taki absurd dietowy. Stosowałam diety, które uwalniały mnie od zbędnych kilogramów na chwilę, żeby potem ze zdwojona siłą powrócić. Pomyślałam, więc że ta książka to coś dla mnie. Na szczęście nie stosuję już diet, staram się racjonalnie odżywiać i przede wszystkim akceptować swój wygląd. „Dietoland” to książka pokazująca nam jak nasze kompleksy są nieadekwatne do tego, co rzeczywiste.
Bo przecież nie wszyscy musimy być szczupli, a medialna nagonka na osoby to tylko czcze gadanie, którego nie musimy słuchać.
Wiadomo, że w obecnych czasach kult ciała jest bardzo silny, więc wszyscy (szczególnie kobiety) chcą wyglądać szczupło i mega dobrze. Co za tym idzie mamy taki swój prywatny dietoland, którym się katujemy. Chcemy akceptacji, ze strony otoczenia, co czasami doprowadza do tego, że działamy wbrew sobie.
Plum główna bohaterka książki, żeby uzyskać, akceptacje ze strony innych wierzy, że kiedy podda się operacji zmniejszenia żołądka, stanie się lepszą wersją siebie – szczupłą. Plum ma niestety bardzo duży problem z samoakceptacją, jej marzeniem jest bycie szczupłą. Czy jednak tak drastyczny krok, jak operacja jest konieczny? Może warto zaakceptować swoje  ciało? Zadbać o siebie tu i teraz? Żyć w zgodzie z samym sobą?
Druga postać, która odgrywa w książce bardzo ważną rolę to Jennifer, tajemnicza kobieta, która mści się na facetach, których ominęła kara za gwałt. Nie wiadomo w zasadzie czy to jedna osoba, czy organizacja, ale jest bardzo skuteczna. To książka, w której jest bardzo dużo elementów feministycznych, krytykujących kult szczupłego, pięknego ciała, który często jest postrzegany jak ten prawidłowy. Ten watek, jest potraktowany przez autorkę dość specyficznie i wręcz groteskowo,  ale pod tym czarnym humorem możemy odnaleźć wiele prawdy, która zmusi nas do refleksji, czasami niezbyt pozytywnych.
Nie mniej jednak jest to bardzo dobra terapia dla nas kobiet. Autorka w dość dosadny sposób pokazuje nam, jak  mamy mało pewności siebie. Zmusza nas do tego, żeby spojrzeć na siebie bardziej optymistycznie, uwolnić swoje ukryte pokłady pewności siebie, otworzyć się na świat. No i przede wszystkim polubić siebie!!!
Jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich kobiet, zarówno tych, które są pewne siebie i swojego wyglądu, a przede wszystkim, dla tych które choć trochę w siebie wątpią. Dziewczyny wszystkie jesteśmy super. I tego się trzymajmy.
A teraz marsz do czytania Dietolandu!



poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Wczoraj Felicia Yap - recenzja

Wczoraj Felicia Yap - recenzja

Jak myślicie, co jest najważniejsze w rozwiązaniu zagadki związanej z morderstwem? Jednym z czynników jest na pewno ludzka pamięć, czyli to, co zapamiętali świadkowie, obserwatorzy. A co jeśli nasi świadkowie pamiętają tylko to, co zdarzyło się wczoraj, a tylko wybrani to, co zdarzyło się wczoraj i przedwczoraj. No właśnie, a jeśli denata znaleziono po trzech dniach, jak rozwikłać zagadkę, jak dowiedzieć się kto zabił? Kiedy morderca też nie pamięta, co zrobił, bo jego pamięć krótkotrwała nie istnieje.





Szok prawda? Taka właśnie fabułę wymyśliła sobie Felicja Yap. Mamy tu dwa typy ludzi monosi – czyli ci, którzy pamiętają, co zdarzyło się wczoraj i duosi, czyli ich pamięć obejmuje dwa dni wstecz. W Tm właśnie społeczeństwie ambitny nadkomisarz będzie musiał odnaleźć mordercę wytopionej z rzeki dziewczyny. Trop wiedzie do pewnego pisarza Marka, który jest duosem i jego żony Claire – monowski. Takie małżeństwa w zasadzie nie są normalne, bo nie są zawierane, jednak tu mam do czynienia z takim właśnie związkiem. Nasi bohaterowie prowadzą tzw. dzienniki, w których zapisują wszystko, co według nich ważnego wydarzyło się danego dnia, później, kiedy chcą coś sprawdzić, otwierają dany dzień i już wszystko wiadomo. Czy jednak na pewno wszystko? Czy zawsze wszystko wpisujemy do swoich pamiętników? Co odkryje Claire na temat swojego męża? Czy Nadkomisarz odnajdzie mordercę? Czy uda się odkryć prawdę, skoro nasi podejrzani mało pamiętają i nie wiadomo czy w swoim dzienniku wszystko dokładnie opisali? A może nie wszystko nam mówią?
Tyle pytań i zagadek, a to tylko jedna książka.
Tak to prawda, ale wiecie co, tę książkę można tylko chwalić. Nie jestem fanka powieści fantastycznych, a tę możemy zdecydowanie do takich trochę zaliczyć. Wiem, jest to thriller psychologiczny, ale fabuła jest tak niesamowicie wymyślona, że można to zdecydowanie nazwać też fantastyką. Książka napisana jest jakby widziana przez cztery osoby. Nasze małżeństwo, porucznika i denatkę, której dziennik jest przytaczany. Każda z osób wprowadza w fabułę, jakby swój własny punkcik, który niekoniecznie zgadza się z innymi. Czasami więc mamy naprawdę dylemat co tak naprawdę się tam działo. Powiem szczerze, że sięgnęłam po książkę, z lekkimi wątpliwościami. Nie miałam pojęcia, że tak mnie, wciągnie. Na początku akcja toczy się powoli i lekko, jednak po chwili nabiera takiego tempa, że człowiek się nie obejrzy, a już przeczytał 200 stron i ciekawy jest, co będzie dalej. Bardzo przypadł mi do gustu klimat powieści, jest taki jakby to powiedzieć… Intrygujący i tajemniczy. W zasadzie do końca powieści nie wiemy, który z bohaterów może być winny. Kiedy intryga robi się już bardzo gęsta i mamy wrażenie, że już nie ma czym oddychać, nadal nie wiemy, kto, bo każda z postaci ma coś na swoim sumieniu. Uwielbiam taki zabieg, kiedy zmieniana jest perspektywa i punkt widzenia poszczególnych osób. Tu ten zabieg jest jeszcze bardziej wyraźny, bo i bohaterowie bardzo wyraziści. Tu taka czteroosobowa perspektywa okazał się strzałem w dziesiątkę i bardzo uatrakcyjniła fabułę.
„Wczoraj” to genialny kryminał- thriller, który polecam gorąco. Genialnie rozwinięta intryga, która nie pozwala nam na rozwikłanie zagadki do samego końca. Tekst napisany bardzo dobrze, dlatego czyta się go z wielką przyjemnością. Bardzo dobrze wykreowani bohaterowie, genialna intryga. No powiedzcie czego chcieć więcej od dobrego kryminału? No chyba niczego.
Ja polecam !!!




Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger