niedziela, 28 stycznia 2018

„GRAFFITI MOON” CATH CROWLEY – RECENZJA przedpremierowa

Graffiti – nazwa zbiorcza dla różniących się tematem i przeznaczeniem elementów wizualnych, np. obrazów, podpisów lub rysunków, które są umieszczane w przestrzeni publicznej lub prywatnej za pomocą różnych technik. Zazwyczaj tworzone jest anonimowo i bez odpowiednich zezwoleń lub – rzadziej – za zgodą albo na zamówienie właściciela pomalowanego obiektu, jak np. graffiti „Łobez – plan miasta” wykonany przez miejscowych twórców.  Graffiti, szczególnie nielegalnie umieszczane w przestrzeni publicznej, przez jednych traktowane jest jako akt wandalizmu, przez innych – jako forma sztuki.


Uwielbiam graffiti dla mnie to super sztuka taki swego rodzaju sreet art  (Street art – dziedzina sztuki tworzona w miejscu publicznym, najczęściej "na ulicy" w formie bezprawnej ingerencji. Termin zawiera w sobie tradycyjne graffiti, lecz często jest użyty dla odróżnienia aktywności artystycznej w przestrzeni miejskiej od wandalizmu.
Określenia street art najprawdopodobniej po raz pierwszy użył Allan Schwartzman w 1985. Street art nie posiada ściśle określonych reguł działania, struktur dzieła, ani innych wyznaczników. Każdy tworzy jak chce i gdzie chce, przy czym w opinii odbiorców niekoniecznie jest to uznawane za działalność artystyczną).




To jakoś mi bardziej pasuje do tego rodzaju sztuki, tak dla mnie to sztuka. Oczywiście nie mylić tego z wandalizmem i głupimi malunkami, ale z przepięknymi rysunkami, które czasami malowane w biegu i stresie, a wyglądają jak arcydzieła.
Kiedy otrzymałam od Wydawnictwa Jaguar książkę „Graffiti Moon”, miałam nadzieję, że będzie to bardzo dobra książka.
Shadow, nikt nie jest w stanie go namierzyć. Nie wiadomo skąd się pojawia, nie wiadomo kiedy. Rano można podziwiać jego dzieła na kolejnym murze. Nie jest, legalne to, co robi, ale to dodaje adrenaliny. Nie jest wandalem, lecz artystą. Graffiti to jego recepta na to, żeby jakoś przeżyć w otaczającej go rzeczywistości. To swego rodzaju bunt przeciwko przeciwnościom losu.




Ona dziewczyna, która kocha sztukę, pracuje u szklarza. Uczy się obróbki i artystycznego wykonywania przedmiotów ze szkła. Jest zachwycona jego rysunkami. Niestety nigdy go nie widział, nie może go spotkać. On zawsze jest szybszy. Staje się to jej obsesją i marzeniem. Tymczasem na jej drodze staje Ed, którego już raz spotkała. Nawet połamała mu nos. Ed to bardzo skryty i tajemniczy gość. Mało kto zna jego tajemnice. Podczas jednej nocy świat naszych bohaterów wywróci się do góry nogami.





Książka jest bardzo fajnie napisana, czyta się ja lekko, nie brakuje w niej jednak rzeczywistości, która czasami bywa dość bolesna. Młodzież, która musi walczyć ze swoimi lękami, z życiowymi porażkami, z rzeczywistością, która stawia nam coraz wyżej poprzeczkę.
Jest to naprawdę bardzo dobra literatura młodzieżowa.






17 komentarzy:

  1. Ciekawa pozycja ! Dzięki za inspiracje - przeczytam !

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wrażenie, że książka inspirowana jest historią prawdziwą nijakiem Banksy'ego ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. lubię ładne grafitti, ale uwazam ze powinny byc na nie wydzielone miejsca. Murale to czasami dzieła sztuki, ale nie mazanie sprayem po murach.
    Książka wydaje się być interesująca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle że murale często są na zamówienie, a i tych ktoś gdzieś musiał się uczyć.

      Usuń
    2. często murale malują ludzie, którzy wcześniej mazali sprayem po murach. Gdzies trzeba zacząć, oni najczęściej zaczynają od graffiti.;)

      Usuń
  4. Zawsze lubiłam oglądać dobre graffiti, tak samo jak czytać dobre książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to się zgadzamy ze sobą, bo ja tez lubię odkrywac miejsca gdzie jest fajne graffiti i lubię dobre książki, a ta niewątpliwie do takich należy

      Usuń
  5. Strasznie podoba mi się okładka tej książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się bardzo ciekawie :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się interesująco! Chyba się skuszę;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba jednak nie moja bajka, ale recenzja bardzo dobra.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawie jest przeczytać inną recenzję książki, którą sama niedawno zrecenzowałam:) Zdjęcia są świetne! pozdrawiam moja recenzja tutaj http://apetyczneksiazki.blogspot.com/2018/01/przedpremierowo-recenzja-graffiti-moon.html :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajna pozycja. Dopisuję do listy ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie graffiti to też sztuka , oczywiście jeśli spray w ręku trzyma artysta , a nie kibic drużyny piłkarskiej ;P chociaż i tym zdarza się stworzyć coś artystycznego

    OdpowiedzUsuń
  12. Ze względu na tematykę streetartową bardzo mnie tet tytuł zaciekawił. Mam jednak pewne wątpliwości i stad moje pytanie: czy czasem problematyka sercowa nie wysuwa się tutaj na pierwszy plan? Bo to akurat mnie najmniej interesuje.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger