Srebrny łabędź - Amo Jones - recenzja


Lubicie książki z mroczną historią w tle? Niegrzeczni chłopcy, zaskakujące tajemnice?
Kto by tego nie lubił.
Kiedy przeszłość okazuje się dla nas koszmarem. Nie da się z nią zerwać, nie można się od niej odciąć, nie mamy innego wyjść jak się z nią pogodzić?




Nie jest to niestety łatwe, nie pomaga nawet to, że mamy kupę pieniędzy.
Medison to młoda dziewczyna, której życie przewraca się do góry nogami, kiedy jej matka popełnia samobójstwo, po tym, jak wcześnie zabija inną osobę.
Dziewczyna jest silna, przynajmniej tak to wszystko wygląda, jednak z ulgą przenosi się do innego miasta, w którym mieszkać będzie z ojcem i jego nową żoną. Ma cichą nadzieję, że będzie tu jej lepiej, że nikt tu nie będzie wiedział o jej przeszłości. Niestety życie ma dla niej inny scenariusz.
Okazuje się bowiem, że macocha ma syna, a ten należy do niebezpiecznej grupy, którą trzęsie całym miasteczkiem. Przywódca grupy jest Bishop, tajemniczy i intrygujący chłopak. Każdy w szkole czuje przed nim respekt.
Dlaczego tak jest?
Elite Kings Club to elitarny klub, do którego należy kilku chłopaków. O co chodzi, dlaczego są tak bardzo niebezpieczni. Jedna plotka na temat klubu jest gorsza od
drugiej. Jednak nikt tak do końca nic na temat zagadkowej grupy nie może powiedzieć. Rzeczywistość jest jeszcze bardziej zagmatwana, niż wszystkim się to wydaje. Chłopcy prowadza swego rodzaju grę, niebezpieczną i mroczną.
Czy naszej bohaterce uda się wygrać? Czy ta gra będzie dla niej bardzo niebezpieczna?


Medison to bohaterka, która powiem szczerze trochę działała mi na nerwy. Z jednej strony waleczna, umiała pokazać pazurki, a z drugie rozlazła i naiwna.
W zasadzie całą młodzież, którą tu spotykamy, ma jeden cel, trwonić pieniądze bogatych rodziców na picie, zabawę itp, takie przynajmniej odnosiłam wrażenie.
Jednak autorka tak zgrabnie stworzyła fabułę, że w zasadzie to akurat nam nie przeszkadza. Tajemnice, mroczne sekrety tak pochłaniają czytelnika bez reszty, że o tym zapominamy.
Dzieje się tu bardzo dużo, nie mamy w zasadzie czasu, żeby odpocząć. Sytuacje skomplikowane i mroczne gładko przechodzą w pozorną stabilizację, by po chwili znowu wybuchnąć. Autorka zgrabnie przeplata wszystkie wątki.
Bardzo podobało mi się to, że w zasadzie okładka nic nam nie zdradzała. Nie wiadomo, czego można spodziewać się po takiej okładce i po takim tytule. Łabędzie kojarzą mi się z baśniami,  jednak obstawiałam, że jest to raczej romans niż bajka. Czy miałam rację? Ocenicie już sami.





Jest jeden malutki minusie, uważam, że książkę czytałoby się lepiej, gdyby autorka dała trochę więcej lat głównym bohaterom. Kiedy czytałam ze świadomością, że Medison jest jeszcze nastolatką, to niektóre jej wypowiedzi czy wulgarne zachowanie przyprawiało mnie o dreszcze niepokoju.
Jednak sama fabuła i zamysł autorki bardzo mi się podobał. Ta mroczna, duszna i nieprzewidywalna atmosfera potrafiła mnie bardzo zaintrygować i zainteresować. Nie jest to jednak książka dla wszystkich. Nie znajdziecie tu bowiem delikatnej i romantycznej miłości.
Jeśli jednak szukacie odrobiny mrocznej przygody z dość mocnym i zaskakującym wątkiem miłosnym. Ta książka jest dla Was.



3 komentarze:

  1. Recenzja raczej krótka, ale na temat. Faktycznie okładka i tytuł maskuje zawartość książki. Osobiście po takim tytule, siadając do czytania twojej recenzji spodziewałem się, że powieść będzie miała coś wspólnego z baletem, a tu takie zaskoczenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Krótko i na temat. Brawo. Jednak na książkę się nie skuszę, bo jestem osobą, która nie lubi takich historii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie krótkie i treściwe recenzje, bo przy dłuższych zwykle boję sie spoilerów

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Janielka czyta , Blogger