Gra singli Lauren Weisberger - recenzja

Gra singli Lauren Weisberger - recenzja

Lauren Weisberger to pisarka dobrze nam znana z powieści „Diabeł ubiera się u Prady”. Ponieważ czytałam i bardzo mi się podobała, chętnie sięgnęłam po jej kolejną książkę „Gra singli”. Może trochę się obawiałam, bo to nie świat mody a sportu. Tenis ziemny, za którym nie przepadam. Stwierdziłam jednak, że przeczytam.
Zaczęłam i czytać i wiecie co? Książka wciągnęła mnie bez reszty od początku, aż do ostatniej strony. Od razu pochłonęła mnie historia Charlie, która jest tu główną bohaterką, dziewczyną, która kocha tenis i chce zając się tym zawodowo. Od praktycznie pierwszej strony pochłania nas wir rozgrywek. Bałam się, że może nie będę za bardzo w temacie, jeśli chodzi o tenis, na szczęście okazało się, że bez problemu poradziłam sobie z tym problemem. Autorka nie używa zbyt wielu fachowych sformułowań związanych z tym sportem. A te używane tak wplata w kontekst zdania, że bez problemu domyślamy się, o co chodzi.



Miejsc, które odwiedzamy, jest wiele, ponieważ turnieje tenisowe rozgrywają się w wielu miejscach. My latamy razem z bohaterką z Wimbledonu na Australian Open. Czytając książkę, możemy zorientować się jak, to wszystko wygląda z punktu widzenia zawodnika. Jak wygląda Zycie takiego tenisisty. Imprezy, spotkania, sesje zdjęciowe, i godziny morderczych treningów na korcie, na siłowni. To, co my widzimy to tylko fajne stroje zawodniczek i zawodników, reklama itp. Niestety to morderczy wysiłek, czasami ponad siły, że dojść do postawionego sobie wcześniej celu.
To walka nie tylko z przeciwnikiem, ale z samym sobą i swoimi słabościami.
Bardzo podoba mi się to, że autorka wykreowała tak różnorodnych bohaterów. Każda postać jest dopracowana i bardzo charakterystyczna. Charlotte to bardzo mądra, dążąca do wyznaczonego celu dziewczyna. Czy zmiana wizerunku na bardziej z pazurem wyszył jej na dobre? A może grzeczna dziewczynka bardziej do niej pasuje?
Czy uda jej się dość do postawionych sobie celów ? Co a może kogo trzeba poświecić, żeby zdobyć sławę i być jedną z najlepszych tenisistek?
Ta książka to wspaniale opowiedziana historia o pasji, o zaangażowaniu o miłości do tego, co lubimy. Autorka opisuje również te złe strony tenisa. Po pierwsze i chyba najważniejsze, prawie cały rok poza domem. Brak czasu na spotkania z przyjaciółmi, rodziną, brak czasu na odpoczynek.
Zastanawiałam się, czy ja dałbym radę tak żyć. Odpowiedź jest jednoznaczna: NIE.
W książce nie brakuje też wątków miłosnych, jednak są one tylko dodatkiem do treści. Choć nie przeczę, poruszane są tu różne wątki: miłość na pokaz, taka dla mediów, homoseksualizm, zasada fair play, przyjaźń. Jeśli interesuje Was, jak wygląda życie sportowca od kuchni, myślę, że z powodzeniem jest to książka dla Was. Nie jest to żadna biografia, ot tylko świetnie napisana książka obyczajowa, historia pewnej tenisistki. Są tu momenty bardzo wesołe, ale są też smutne, takie, które zmuszają nas do refleksji i takie, które wywołują uśmiech na twarzy.

Pozwolicie się zabrać na przygodę związaną ze sportem?




Mediatorka Ewa Zdunek - recenzja

Mediatorka Ewa Zdunek - recenzja


„Mediator jest osobą, która usprawnia komunikację między stronami i pomaga uczestnikom mediacji w wypracowaniu satysfakcjonującego obie strony rozwiązania. Mediator nie jest sędzią ani arbitrem – jego rolą nie jest rozstrzyganie zaistniałego między stronami sporu. Musi zachować neutralność i bezstronność”.


Poruszająca, choć też życiowo zabawna historia mediatorki sądowej, która musi nie tylko pomagać innym w rozwiązywaniu problemów, ale przede wszystkim stawić czoło własnym…



Mediacja to często jedyna okazja, by rozwiązać problemy, które dotykają wielu rodzin. Praca, która jest prawdziwym powołaniem. Czy jednak pomoże głównej bohaterce poradzić sobie z własnymi kłopotami?

Nękanie ze strony byłego męża, jego groźby pod adresem dzieci, wymagająca praca, brak wsparcia ze strony rodziców, to tylko niektóre wyzwania bohaterki. Musi ona jednak nie tylko stawiać im czoło, ale także pomagać w rozwiązaniu zawikłanych sytuacji rodzinnych w sądzie. Wszak od mediatorów oczekujemy cudów…

Pasjonująca powieść o przedstawicielce tak mało znanego zawodu, pełna przejmujących historii z sal sądowych, oparta na zawodowych doświadczeniach autorki.


Mediatorka to książka o losach kobiety, trzydziestoletniej, która zmaga się z trudnym i bardzo odpowiedzialnym zajęciem – mediacji. Wydawać by się mogło, że to taki zawód mało potrzebny, nieważny. Okazuje się jednak, że nie umiemy ze sobą rozmawiać, dogadujemy się już w zasadzie tylko, wtedy gdy postawimy na swoim. Inni ludzie są, dla nas mało ważni. Poza tym powieść świetnie pokazuje, jak wygląda polski wymiar sprawiedliwości. Mediator sądowy to ciężki kawałek chleba, ludzie, zamiast rozmawiać wolą się nawzajem oskarżać i oczerniać.
Nasza główna bohaterka nie tylko w pracy ma pod górę, w życiu prywatnym też nie układa jej się najlepiej. Mąż, który notorycznie ja zdradza i oszukuje. Nie chce jej dać rozwodu, bo jest mu to na rękę, rodzice, którzy obwiniają ja za wszystkie zło tego świata. Nie ma lekko kobieta. Na szczęście ma dwójkę przyjaciół, na których może zawsze liczyć.
Książka napisana bardzo ciekawie. Poznajemy dzięki niej pracę mediatorów (nie sądziłam, że tak to wygląda, że jest aż tak ciężko), nie brakowało tu również humoru. Ciekawe przygody kominiarza Zbyszka, poprawiają humor i można się nieźle pośmiać. Nie jest to powieść pesymistyczna, mimo trudnego zawodu i trudnej sytuacji, bohaterka jest raczej optymistką, to jest tu najfajniejsze. Nie ma smęcenia, nie ma narzekania. Czytało mi się bardzo dobrze, jest super lekturą na weekend. Nie ukrywam jednak, że liczyłam na rozwiązanie niektórych wątków. Będę musiał poczekać, bo zaplanowana jest kolejna część.




Intryga L.J. Shen -recenzja

Intryga L.J. Shen -recenzja

Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale ta urzekł mnie od razu. Piękna, w zasadzie subtelna, przystojniak z papierosem. Minimalistyczna bez zbędnych kolorów czerń i róż. Co jak się później sięokazuje, ma swoją symbolikę i znaczenia -"Intryga L.J. Shen.
Książka sama w sobie nie jest może wybitnym dziełem, ale jako weekendowy umilacz sprawdza się w 100%.





Brutal główny bohater, który stara się jak tylko może, uprzykrzać życie Emily. Jego zachowanie jest dla nas w zasadzie niezrozumiałe, bo z jednej strony mamy super faceta, który swoim mrocznym charakterem, a zarazem idealnym wyglądem wydaje się ideałem. Z drugiej strony delikatna, bardzo uczuciowa dziewczyna, która dla dobra swojej rodziny zrobiłaby wszystko, łącznie z podpisaniem cyrografu.

W dzieciństwie Emilia i Brutal mieszkają w jednej posiadłości. On jest synem bogatych rodziców, ona córką „służących” pracujących u nich w domu. Chłopak zachowuje się dość dziwnie w stosunku do dziewczyny, jest bardzo oschły, niekulturalny i bardzo zaborczy. Emily dzielnie znosi swojego „oprawcę”, stara się nie przejmować, żyj zgodnie z własnym sumieniem.
Jednak los postanawia połączyć ich ścieżki ponownie. Tym razem są już dorośli. Emily właśnie traci pracę, na której bardzo jej zależy, Brutal wyciąga do niepomocna dłoń. Czy jednak ta dłoń jest na pewno pomocna? Wszystko ma swoją cenę. Co będzie musiała zrobić dziewczyna, żeby odwdzięczyć się swojemu wybawicielowi?

Okazuje się bowiem, że jej dawny znajomy Brutal, Baron Spencer to typowy zły chłopak. To facet, który lubi rządzić i nie podoba mu się, kiedy ktoś nie wykonuje jego poleceń. Czyżby ciąg dalszy upokorzeń?
Czy początkowy brutal, władczy facet, może przejść na dobrą stronę mocy?
Może Emily uda się dokonać u niego przemianę?
Jeśli szukacie odpowiedzi na te wszystkie pytania, tu ich nie znajdziecie. Gwarantuję wam jednak, że na wszystkie odpowie wam książka „Intryga”.
Książkę przeczytałam w zasadzie w jeden dzień. Była to super odskocznia od codziennych spraw, bieganiny i stresu, z super wykreowanymi postaciami. Super opowieść, w której emocje czasami doprowadzą was do szaleństwa, a czasami do łez. Polecam.






Domniemanie Niewiności. Niewinna Whitney Gracia Williams -recenzja

Domniemanie Niewiności. Niewinna Whitney Gracia Williams -recenzja


Czy tylko Aubrey okazała się kłamczuchą? A może Andrew tez ma coś na sumieniu. Kiedy pojawia się jego była żona, okazuje się, że nie jest ona znowu taki święty.

Okazuje się jednak, że żona, to jego koszmar z przeszłości. Nie darzy jej żadnym miłym uczuciem, wręcz przeciwnie nienawidzi jej za całego serca. Początkowo Aubrey jest na niego wściekła, że nie powiedział jej prawdy, jednak daje się jakoś uspokoić.
Mężczyzna jednak dalej nie dopuszcza jej do swoich skrywanych tajemnic.
W książce mam tajemnicę, namiętność i nienawiść. Czy trzeba więcej by dobrze się bawić?
Myślę, że nie. Jedynym minusem tej serii jest chyba tylko to, że poszczególne części są krótkie, mają zaledwie 120 stron. A to przecież lektura na dwie godziny.




Ta część jest równie fascynująca, jak pierwsza. Tym razem to Aubrey chce się więcej dowiedzieć na temat swojego szefa. Okazuje się jednak, że nie jest to wcale takie poste. Czy można być niewidocznym w świecie, gdzie facebook i google wie wszystko? Okazuje się, że można. Jednak czy na pewno?
Drugi tom to ścisłą kontynuacją pierwszego (więc jeśli zdecydujecie się na czytanie, radze jednak zacząć od pierwszej części). Jest tak samo mocno intrygująca ja część pierwsza, nie brakuje tu scen seksu, ale nie zdominowały one całej książki. Pozostawia, nam również trochę, wolnej przestrzeni, na inne wątki. Nie będziecie się jednak nudzić podczas czytania. Ze względu na objętość, nie ma tu zbędnych opisów i rozciągaczy. Znajdziecie tu same konkrety, które mam nadzieję, doprowadzą nas w końcu do rozwiązania wszystkich tajemnic i zagadek w trzeciej części.





Domniemanie Niewinności. Oskarżyciel Whitney Gracia Williams -recenzja

Domniemanie Niewinności. Oskarżyciel Whitney Gracia Williams -recenzja


Andrew Hamilton prawnik, który prowadzi bardzo rozwiązłe życie. Sypia z wieloma kobietami, które poznaje na portalach randkowych. Z żadną z nich nie spotyka się jednak drugi raz. Okazuje się, że ani jedna nie zasługuje na to, żeby z nim zostać.


Pewnego razu poznaje w Internecie Alyssę – początkującą prawniczkę, która szuka pomocy doświadczonych kolegów z branży. Okazuje się, że ich rozmowy staja się coraz bardziej przyjacielskie, coraz częstsze. Kobieta jednak nie chce się z nim spotkać w realu. Dziewczyna jest bardzo otwarta i bezkompromisowa, ich rozmowy są czasami bardzo zabawne.



Jest jednak jedna rzecz, której Andrew nie jest w stanie zaakceptować. To kłamstwo brzydzi się nim i nie jest w stanie zaufać nikomu, kto go kiedyś okłamał.

W kancelarii, której właścicielem jest nasz bohater, trwa nabór na stażystów. Poznaje on podczas rozmowy kwalifikacyjnej długonogą blondynkę, jej odpowiedzi są bardzo podobne do tych, które sugerował Alysse. Mężczyzna łączy fakty i okazuje się, że znowu został oszukany. Okazuje się, że dziewczyna nie ma na imię Allysa tylko Aubrey, i ma 22, a nie 27 lat. To już dla niego za dużo. Okazuje się, że dziewczyna jest kłamczuchą. Nie będę już więcej opowiadać, bo książka ma zaledwie 120 stron. Czyta się ja zatem w dwie godziny. Wiemy, że Andrew to zraniony w przeszłości facet, który pragnie zrozumienia. Aubrey to dziewczyna, która pragnie miłości i zrozumienia.




Czy ich związek ma jakąkolwiek przyszłość? Czy uda im się dogadać? Coś jednak ciągnie ich do siebie.

Książkę czyta się bardzo szybko, styl autorki jest bardzo prosty i łatwy. Przez to, że mamy tu zaledwie 100 stron, nie ma nudnych i długich opisów. Nieodzownym elementem są tu oczywiście sceny seksu. Jednak nie są one zbyt wulgarne, więc czyta się to bardzo przyjemnie. Nie jest przesadne, ale takie akurat.



Pretty Happy.  Kate Hudson

Pretty Happy. Kate Hudson

My Polacy mamy skłonności do narzekania i marudzenia. Taka już chyba nasza natura.

To jak tak z innej beczki: Jak często jesteście szczęśliwi? Jak często zdarza Wam się powiedzieć, ale jestem happy?

Znając życie, pewnie niezbyt często mówimy o naszym szczęściu. Sama narzekam, na wszystko na pracę, na dzieci, na ludzi. A może warto być jak Pollyanna czy Ania z zielonego Wzgórza i cieszyć się tym, co mamy?





Kiedy otrzymałam książkę Kate Hudson Pretty Happy. Przepis na pokochanie siebie, pierwsze co pomyślałam, ale piękna okładka. Cudowne wydanie, gęba mi się śmiała, uwielbiam pięknie wydane książki.

Tu niemożliwe staje się możliwe, wszystko da się zrobić, nie ma, że jest za trudne, czy nie do zrobienia.

Musimy sobie uświadomić, że najważniejsze to „body smart”, czyli intuicyjne odczuwanie potrzeb własnego organizmu, kontakt z ciałem i okazywanie mu szacunku. Poznanie potrzeb własnego ciała jest podstawą do zmiany naszego postępowania, do zmiany na lepsze, szczęśliwsze życie.

Pomogą nam w tym cztery filary:

1. Intuicyjne potrzymanie związku z organizmem.

2. Zdrowe odżywianie.

3. Obudzenie ciała za pomocą ruchu.

4. Cud uważności. Walka ze stresem.

Dalej mamy kilka fajnych metod oczyszczania. Między innym oczyszczanie z cukru, to coś dla mnie, bo niestety jestem od niego uzależniona. Mam zamiar wprowadzić w życie rytuały oczyszczania. Na pewno nie uda mi się tego robić, przez kilka dni, ale takie weekendowe może być super.

Podoba mi się filozofia życia zgodnie z inteligencją naszego organizmu, uważam, że nasze ciało samo potrafi się upomnieć, o to, co dla niego ważne. Mój na przykład ostatnio domaga się, żebym zrzuciła ciężar z jego kolan. Przytyłam jakieś 10 kg i od razu bolą mnie kolana.

Podoba mi się idea zeszytu myśli. To fajny sposób na poznanie własnych myśli, przemyślenie wielu spraw, które normalnie nas nie interesują, lub po prostu nie zwracamy na nie uwagi.

Świetne ilustracje i zdjęcia zachęcają do czytania. Prosta i bardzo przystępnie napisana zachęca do czytania i wprowadzania w życie filozofii bycia szczęśliwym.

Dajmy zatem szansę swojemu ciału i swoim myślom, pozwólmy, żeby nasz organizm powiedział nam, co jest dla niego ważne. To takie proste, a jednocześnie takie skomplikowane. Jednak damy radę, nie ma przecież rzeczy niemożliwych. Wszystko dzieje się w naszej głowie.

Zatem powodzenia w odnajdywaniu szczęścia i zrozumienia samych siebie.a




Dom w Riverton Kate Morton - recenzja

Dom w Riverton Kate Morton - recenzja

Grace Reevers nie bardzo chce wracać do wydarzeń ze swoich młodych lat. Pewnego dnia jednak zostaje do tego zmuszona. Twierdzi, że poradziła sobie już z duchami przeszłości. Czy na pewno?







Młoda Grace jest służącą w domu rodu Ashburych w Riverton. Praca bardzo jej się podoba. Jest traktowana przez swoich pracodawców bardzo dobrze. Jest zafascynowana czternastolatką, którą fascynuje tajemniczy zamek i jej mieszkańcy.
Wszystko zaczyna się robić jeszcze bardziej interesujące, kiedy poznaje rodzeństwo-Davida, Hannah i Emmeline. Dzieciaki są w wieku służącej, więc ta zazdrośnie patrzy w ich stronę, chętnie tez pobawiłaby się razem z nimi.
Sielankowe życie w zamku przerywa wojna 1914 r., jak wiadomo, ta zmienia życie całkowicie. Zamek zmienia właściciela, rodzeństwo zostaje rozdzielone. Jak to mówią nieszczęście goni nieszczęście. Pewnego dnia na przyjęciu dochodzi do ogromnej tragedii, młody poeta, przyjaciel domu Robbie odbiera sobie życie, Hannah i Emmeline są świadkami tej tragedii.
Czy na tym koniec tragedii?







Grace jako wierna służąca zostaje z Hannah, splatając swój los z losem panienki. Tym samym strzeże jej tajemnic.
Historia opowiadana jest przez Grace, która jest już w podeszłym wieku. Stwierdza ona, że czas najwyższy rozprawić się z przeszłością, postanawia, że historia domu w Riverton ujrzy światło dzienne. Czy uda jej się rozprawić z duchami przeszłości?
Książka fascynuje opisami i wydarzeniami. Jest to historia arystokratycznej rodziny, widziana oczami służącej, możemy przenieść się do przepięknych wnętrz, poznawać zwyczaje mieszkańców. 







 Świetnie napisana, czyta się ją bardzo dobrze mimo 500 stron w zasadzie nie wiadomo kiedy mamy koniec książki. Lubię książki, z czasu pierwszej wojny, widzimy, jak duże panowały jeszcze wtedy różnice klasowe. Służące jako niewidzialni 
ludzie, niemające prawa się odezwać, ale żyje jej się tak lepiej niż u matki. W książce nie brakuje tajemnic i sekretów, ale mam troszkę wrażenie, że cała historia jest za bardzo rozciągnięta. Nie mogłam doczekać się rozwiązania zagadki Hannah, musiałam na nie poczekać do końca książki. Jednak warto było, bo zakończenie jest super.





Żona wyklęta Anna Maria Śnieżko - recenzja

Żona wyklęta Anna Maria Śnieżko - recenzja

Żołnierze wyklęci, żołnierze niezłomni, polskie powojenne podziemie niepodległościowe i antykomunistyczne – antykomunistyczny, niepodległościowy ruch partyzancki, stawiający opór sowietyzacji Polski i podporządkowaniu jej ZSRR, toczący walkę ze służbami bezpieczeństwa ZSRR i podporządkowanymi im służbami w Polsce.
Liczbę członków wszystkich organizacji i grup konspiracyjnych szacuje się na 120–180 tysięcy osób. W ostatnich dniach II wojny światowej na terenie Polski działało 80 tysięcy partyzantów antykomunistycznych. Ostatni członek ruchu oporu – Józef Franczak ps. „Lalek” z oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” – zginął w obławie w Majdanie Kozic Górnych pod Piaskami (woj. lubelskie) osiemnaście lat po wojnie – 21 października 1963 roku. W praktyce jednak większość organizacji zbrojnych upadła na skutek braku reakcji USA i Wielkiej Brytanii, gwarantów postanowień konferencji jałtańskiej, na sfałszowanie przez PPR wyborów do Sejmu Ustawodawczego w styczniu 1947 i w konsekwencji ostateczne uznanie w ten sposób przez mocarstwa anglosaskie narzuconej przez ZSRR władzy w Polsce. Po masowych ujawnieniach (76 774 osoby) w trakcie powyborczej amnestii, w związku z załamaniem się oczekiwań na interwencję mocarstw, antykomunistyczne, niepodległościowe podziemie zbrojne liczyło po 1947 nie więcej niż dwa tysiące osób.









Ostatnio pod zdjęciem tej książki na Facebook dostałam dziwne komentarze. Kochani ja nie oceniam historii, nie oceniam ludzi, to już każdy z nas powinien sam zrobić. Nie mówię też nikomu, kto był dobry a kto zły, to niestety również musicie sami ocenić. Jedyne co  mogę zrobić to napisać recenzję książki.
I to z wielką przyjemnością czynię. „Kochała niezłomnego. Aby ocalić tę miłość, sama musiała stać się niezłomna. Gdy jego walka się skończyła, ona rozpoczęła swoją”. Kiedy dowiedziałam się, że będę mogła przeczytać tę książkę, bardzo się ucieszyłam. Po pierwsze to historia oparta na faktach a takie lubię, no i temat ostatnio bardzo popularny. Czytając książkę ,od razu postanowiłam, że nie będę tu nikogo oceniała, postanowiłam, że odniosę się tylko i wyłącznie do książki.










Anna Śnieżko napisała genialną książkę. Jej styl bardzo przypadł mi do gustu. Napisana jest w taki sposób, że każdy tam znajdzie coś dla siebie. Jest kawałek historii Polski, jest trochę miłości. Nie można jednoznacznie określić gatunku tej powieści. Nie chcę tu pisać o tym, czy działania żołnierzy wyklętych miały sens, nie byłam tam, nie wiem, jak sama bym postąpiła. Czasy powojenne, jak wiadomo były, bardzo trudne, zarówno politycznie, jak i życiowo ogólnie. Nie chcę zatem zagłębiać się w historyczne aspekty, żeby Wam jeszcze bardziej nie zagmatwać w głowach.










Wspaniałe jest jednak to, że jest miłość, która nie zważając na czasy, ani na historię potrafi wybuchać wszędzie i zawsze. Może niekoniecznie w odpowiednim momencie, ale przecież nikt z nas nie wybiera, kiedy ma się zakochać. Wzruszyłam się, czytając historie młodego żołnierza pseudonim „Pilot” i jego ukochanej Anastazji. Jej walka o to, żeby uchronić swoje dziecko, żeby mogły obie przeżyć, była bardzo poruszająca. Jestem szczęśliwa i zaszczycona, że miałam przyjemność recenzować tę książkę. I niech to będzie rekomendacja dla tej książki.
Nie oceniajcie, po prostu przeczytajcie i pozwólcie Waszym emocjo zadziałać.
Ta dziewczyna Michelle Frances - recenzja

Ta dziewczyna Michelle Frances - recenzja

To już kolejna dziewczyna w tytule książki, którą przeczytałam w tym roku. I znowu jest to thriller. Ciekawa byłam czy to kolejny hit, czy może jednak kit.
A Wy jak sądzicie?




Oczywiście, że hit. Kiedy zaczęłam czytać, wiedziałam, że nie będę mogła się oderwać. Super poprowadzona akacja, która rozwija się powoli, myślę jednak, że był to celowy zabieg, który miał na celu zainteresować i zaintrygować czytelnika.




Akcja książki to dwa równorzędne wątki, które toczą się w zasadzie wokół jednej osoby. Daniel, bo o niego właśnie chodzi, ma wokół siebie dwie kochające go kobiety, matkę i dziewczynę. Dwie bardzo silne kobiety, które będą walczyły w zasadzie do upadłego, żeby udowodnić swoje racje. Możemy tu zauważyć pewien paradoks, relacje, które powinny dążyć do wzajemnego zrozumienia, akceptacji, za sprawą błahostki i nieporozumienia zmieniają się w walkę i niezrozumienie. Gdy dodamy do tego mroczne tajemnice, sekrety, powstaje super książka.
Mamy tu świetnie przedstawioną sytuacje, jak różnie odbieramy niektóre rzeczy. Pozornie drobna sytuacja może być spirala, która nakręci machinę pomyłek, niedomówień.




Do czego może doprowadzić taka sytuacja? Czy Daniel będzie musiał wybierać? W zasadzie do końca nie wiemy, kto jest tym złym. Dlaczego to robi?
Dlaczego kobieta, która była uznaną producentka filmową, której niestety,niezbyt układa się w małżeństwie, jest zmuszona do walki o własnego syna. Czy była nadopiekuńcza? Może jednak jej miłość była zbyt zaborcza? Dlaczego Cherry młoda, piękna agentka nieruchomości, staje na drodze Laury? Jakie są jej zamiary wobec Daniela? Czy na pewno dziewczyna jest w nim zakochana?
Mam nadzieję, że to Wam wystarczy, żeby sięgnąć po książkę. W zasadzie mogłabym tu więcej napisać, tylko zastanawiam się po co. Jeszcze mogłabym niechcący coś
zdradzić, a tego przecież nie chcecie. Musicie się zatem zadowolić tym, krótkim opisem, który mam nadzieję i tak zaintrygował Was do tego stopnia, że sięgniecie po książkę i będzie wam się ona podobał równie mocno, jak mnie.







Anti-stepbrother. Antybrat Tijan Meyer

Anti-stepbrother. Antybrat Tijan Meyer


Ponieważ zmogło mnie ostatnio okropne grypsko, potrzebowałam książki, która będzie lekka, łatwa i przyjemna. Taki umilacz podczas chorowania. Wydawnictwo Kobiece idealnie się wstrzeliło z książką Anti-stepbrotherAntybrat, w ten niezbyt przyjemny dla mnie okres.




Sammer idzie do colleg’u, wybiera ten sam, w którym studiuje jej przyrodni bart, ponieważ jest w nim szaleńczo zakochana. Niestety okazuje się, że uczucie nie jest obopólne. Kevin ma dziewczynę. Początkowe załamanie na szczęście szybko przechodzi, dziewczyna wkręca się w życie akademickie i zaczyna dostrzegać, że istnieją inny fajni faceci, oprócz jej przyrodniego brata.
Sammer to typowa nastolatka, która ulokowała swoje uczucia, nie tam, gdzie trzeba, Kevin niegrzeczny chłopak, który rozkochuje w sobie dziewczyny, a potem je rzuca. Nie obchodzą go uczucia innych, jest na tyle perfidny, że potrafi spotykać się z kilkoma dziewczynami naraz.



Na szczęście Sammer poznaje Codena, z który się zaprzyjaźnia, to pozwala jej zapomnieć o tym, jakim draniem jest Kelvin.
Czy między Codenem a Sammer zrodzi się jakieś uczucie? A może zostaną tylko przyjaciółmi?



Coden chyba najbardziej przypadł mi do gustu jako bohater powieści. Jest najbardziej dojrzały ze wszystkich, inteligentny i wrażliwy.
Oczywiście, żeby czytelnik się nie nudził, tylko miłostkami, jest tu również kilka tajemnic dotyczących głównych bohaterów, które w miarę rozwijania się akcji są powoli odkrywane. To powoduje, że akcja jest dynamiczna i nie pozwala nam na nudę. Książka może nie wywołuje w nas bardzo silnych i skrajnych emocji, ale chyba nie o to tu chodziło. Miała to być według mnie historia trochę zagmatwanej miłości nastolatków. Uważam, że autorka super sprostała temu zadaniu.



Copyright © 2014 Janielka czyta , Blogger