Mediatorka Ewa Zdunek - recenzja


„Mediator jest osobą, która usprawnia komunikację między stronami i pomaga uczestnikom mediacji w wypracowaniu satysfakcjonującego obie strony rozwiązania. Mediator nie jest sędzią ani arbitrem – jego rolą nie jest rozstrzyganie zaistniałego między stronami sporu. Musi zachować neutralność i bezstronność”.


Poruszająca, choć też życiowo zabawna historia mediatorki sądowej, która musi nie tylko pomagać innym w rozwiązywaniu problemów, ale przede wszystkim stawić czoło własnym…



Mediacja to często jedyna okazja, by rozwiązać problemy, które dotykają wielu rodzin. Praca, która jest prawdziwym powołaniem. Czy jednak pomoże głównej bohaterce poradzić sobie z własnymi kłopotami?

Nękanie ze strony byłego męża, jego groźby pod adresem dzieci, wymagająca praca, brak wsparcia ze strony rodziców, to tylko niektóre wyzwania bohaterki. Musi ona jednak nie tylko stawiać im czoło, ale także pomagać w rozwiązaniu zawikłanych sytuacji rodzinnych w sądzie. Wszak od mediatorów oczekujemy cudów…

Pasjonująca powieść o przedstawicielce tak mało znanego zawodu, pełna przejmujących historii z sal sądowych, oparta na zawodowych doświadczeniach autorki.


Mediatorka to książka o losach kobiety, trzydziestoletniej, która zmaga się z trudnym i bardzo odpowiedzialnym zajęciem – mediacji. Wydawać by się mogło, że to taki zawód mało potrzebny, nieważny. Okazuje się jednak, że nie umiemy ze sobą rozmawiać, dogadujemy się już w zasadzie tylko, wtedy gdy postawimy na swoim. Inni ludzie są, dla nas mało ważni. Poza tym powieść świetnie pokazuje, jak wygląda polski wymiar sprawiedliwości. Mediator sądowy to ciężki kawałek chleba, ludzie, zamiast rozmawiać wolą się nawzajem oskarżać i oczerniać.
Nasza główna bohaterka nie tylko w pracy ma pod górę, w życiu prywatnym też nie układa jej się najlepiej. Mąż, który notorycznie ja zdradza i oszukuje. Nie chce jej dać rozwodu, bo jest mu to na rękę, rodzice, którzy obwiniają ja za wszystkie zło tego świata. Nie ma lekko kobieta. Na szczęście ma dwójkę przyjaciół, na których może zawsze liczyć.
Książka napisana bardzo ciekawie. Poznajemy dzięki niej pracę mediatorów (nie sądziłam, że tak to wygląda, że jest aż tak ciężko), nie brakowało tu również humoru. Ciekawe przygody kominiarza Zbyszka, poprawiają humor i można się nieźle pośmiać. Nie jest to powieść pesymistyczna, mimo trudnego zawodu i trudnej sytuacji, bohaterka jest raczej optymistką, to jest tu najfajniejsze. Nie ma smęcenia, nie ma narzekania. Czytało mi się bardzo dobrze, jest super lekturą na weekend. Nie ukrywam jednak, że liczyłam na rozwiązanie niektórych wątków. Będę musiał poczekać, bo zaplanowana jest kolejna część.




2 komentarze:

  1. Nie słyszałam o tej książce ale mnie zachęciłaś do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam ją jakiś czas temu i nawet mi się podobała. Nie było to nic wybitnego, ale na pewno lekka i niezobowiązująca powieść, przedstawiająca tak mało znany zawód.

    Pozdrawiam cieplutko,
    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Janielka czyta , Blogger