Pretty Happy. Kate Hudson

My Polacy mamy skłonności do narzekania i marudzenia. Taka już chyba nasza natura.

To jak tak z innej beczki: Jak często jesteście szczęśliwi? Jak często zdarza Wam się powiedzieć, ale jestem happy?

Znając życie, pewnie niezbyt często mówimy o naszym szczęściu. Sama narzekam, na wszystko na pracę, na dzieci, na ludzi. A może warto być jak Pollyanna czy Ania z zielonego Wzgórza i cieszyć się tym, co mamy?





Kiedy otrzymałam książkę Kate Hudson Pretty Happy. Przepis na pokochanie siebie, pierwsze co pomyślałam, ale piękna okładka. Cudowne wydanie, gęba mi się śmiała, uwielbiam pięknie wydane książki.

Tu niemożliwe staje się możliwe, wszystko da się zrobić, nie ma, że jest za trudne, czy nie do zrobienia.

Musimy sobie uświadomić, że najważniejsze to „body smart”, czyli intuicyjne odczuwanie potrzeb własnego organizmu, kontakt z ciałem i okazywanie mu szacunku. Poznanie potrzeb własnego ciała jest podstawą do zmiany naszego postępowania, do zmiany na lepsze, szczęśliwsze życie.

Pomogą nam w tym cztery filary:

1. Intuicyjne potrzymanie związku z organizmem.

2. Zdrowe odżywianie.

3. Obudzenie ciała za pomocą ruchu.

4. Cud uważności. Walka ze stresem.

Dalej mamy kilka fajnych metod oczyszczania. Między innym oczyszczanie z cukru, to coś dla mnie, bo niestety jestem od niego uzależniona. Mam zamiar wprowadzić w życie rytuały oczyszczania. Na pewno nie uda mi się tego robić, przez kilka dni, ale takie weekendowe może być super.

Podoba mi się filozofia życia zgodnie z inteligencją naszego organizmu, uważam, że nasze ciało samo potrafi się upomnieć, o to, co dla niego ważne. Mój na przykład ostatnio domaga się, żebym zrzuciła ciężar z jego kolan. Przytyłam jakieś 10 kg i od razu bolą mnie kolana.

Podoba mi się idea zeszytu myśli. To fajny sposób na poznanie własnych myśli, przemyślenie wielu spraw, które normalnie nas nie interesują, lub po prostu nie zwracamy na nie uwagi.

Świetne ilustracje i zdjęcia zachęcają do czytania. Prosta i bardzo przystępnie napisana zachęca do czytania i wprowadzania w życie filozofii bycia szczęśliwym.

Dajmy zatem szansę swojemu ciału i swoim myślom, pozwólmy, żeby nasz organizm powiedział nam, co jest dla niego ważne. To takie proste, a jednocześnie takie skomplikowane. Jednak damy radę, nie ma przecież rzeczy niemożliwych. Wszystko dzieje się w naszej głowie.

Zatem powodzenia w odnajdywaniu szczęścia i zrozumienia samych siebie.a




7 komentarzy:

  1. Ja też często narzekam, ale koniec końców powtarzam, że jestem szczęśliwa. Jestem zdrowa, mam cudowną kochającą rodzine i z nimi jest pięknie ♥️��

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie narzekam. Zawsze powtarzam, że będzie dobrze. I najczęściej jest dobrze😀

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam wcześniej o tej książce :) Chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Interesujący, pozytywny wpis - oby więcej takich w internecie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z reguły nie czytam książek sławnych, pieknych i bogatych:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Narzekanie jest okropne. Hamuje nasze działania i pozytywne myśli :) Książkę chętnie przeczytam, bo lubię takie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Od kilkudziesięciu lat zapytana o szczęście udzielam pozytywnej odpowiedzi, nawet jeśli po drodze trafiały się problemy zdrowotne czy mega trudne problemy do rozwiązania, to jednak zapracowałam na uszczęśliwianie siebie. :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Janielka czyta , Blogger