środa, 2 maja 2018

Alice i Oliver Charles Bock - recenzja


Ostatnio trafiła w moje ręce książka „Alce i Olivier”, sięgnęłam po nią z dwóch powodów. Po pierwsze rak, choroba, która uczy pokory, pokazuje realizm i pozwala na wnikliwą analizę, tego, do czego człowiek jest zdolny, gdy walczy o swoje zdrowie lub zdrowie najbliższych.

Alice artystka, kochająca zona i matka, szczęśliwa kobieta, która idzie do lekarza, bo źle się czuje. Niestety los nie okazuje się w jej przypadku łaskawy. Wyniki są jednoznaczne i bezlitosne – białaczka.






Życie dziewczyny zmienia się diametralnie, na szczęście ma kochającego męża, który trwa przy niej. Historia oparta jest na faktach, więc tym bardziej człowiek wczuwa się w tę opowieść bez reszty.
Na kartach książki niemal wyczuwamy ból, jaki towarzyszy Olivierowi, jest to związane z bolesnymi wspomnieniami autora, kiedy to jego ukochana walczyła z chorobą.







Dzięki tym autentycznym wątkom powieść nabiera realizmu i szczerości. Wiadomo, że nie wszystko jest realistyczne, ale szczerość autora jest tak autentyczna i wyczuwalna, że od razu wiadomo, że tak mogło się zdarzyć. To są uczucia, które towarzyszą podczas choroby zarówno tym chorym, jak i tym zdrowym, którzy muszą patrzeć na cierpienie najbliższych.
Książka pozwala nam poczuć te wszystkie emocje, poddać się refleksjom, przemyśleć wiele spraw.



Nie jest to powieść, którą czyta się jednym tchem. Ciężki temat sprawią, że czytanie jej nie jest łatwe. Nie ma tu zawrotnej akcji, zakończenie nie jest dla nas najważniejsze. Nie zaskakuje jak w powieściach sensacyjnych czy kryminalnych. Tu musimy sobie dawkować emocje, czytać powoli, przemyśleć, odłożyć na chwilę. Musimy poświęcić swój czas, żeby poznać całą historię.
Jednak jest ona tego warta. Może bohaterowie nie są zbyt atrakcyjnie, może nie polubimy ich od pierwszego spotkania. Jednak dajmy im szansę. Niektóre ich decyzje mogą nas zaskoczyć, niektóre zirytować, jednak nie potępiajmy ich tak szybko, bo przecież większość z nas (na szczęście) nie musi podejmować takich decyzji. Nie oceniajmy, przeczytajmy.






Jest to powieść smutna i trudna, nie nadaje się na weekendzie czy na wakacyjny odpoczynek. Nie mniej jednak warto ją przeczytać, pomyśleć, zastanowić się, jakie mamy szczęście, że jesteśmy zdrowi, a może pomoże nam ona zrozumieć chorobę, jeśli się z nią borykamy my lub nasza bliska osoba.
Książka naprawdę robi wrażenie, jest emocjonalna i szczera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger