środa, 22 sierpnia 2018

Dietoland Sarai Walker -recenzja


Świat pełen diet, cudownych preparatów na odchudzanie, idealny. Czy jednak na pewno będziemy czuć się lepiej, kiedy będziemy szczupłe?

Czy to nie jest tak, że to my same doprowadzamy do absurdu, jeśli chodzi o nasz sylwetki, kilogramy itp.?





Czy ludzie widzą nas tak jak my same siebie? Powiem szczerze, że ja sama wpadłam kiedyś w taki absurd dietowy. Stosowałam diety, które uwalniały mnie od zbędnych kilogramów na chwilę, żeby potem ze zdwojona siłą powrócić. Pomyślałam, więc że ta książka to coś dla mnie. Na szczęście nie stosuję już diet, staram się racjonalnie odżywiać i przede wszystkim akceptować swój wygląd. „Dietoland” to książka pokazująca nam jak nasze kompleksy są nieadekwatne do tego, co rzeczywiste.
Bo przecież nie wszyscy musimy być szczupli, a medialna nagonka na osoby to tylko czcze gadanie, którego nie musimy słuchać.
Wiadomo, że w obecnych czasach kult ciała jest bardzo silny, więc wszyscy (szczególnie kobiety) chcą wyglądać szczupło i mega dobrze. Co za tym idzie mamy taki swój prywatny dietoland, którym się katujemy. Chcemy akceptacji, ze strony otoczenia, co czasami doprowadza do tego, że działamy wbrew sobie.
Plum główna bohaterka książki, żeby uzyskać, akceptacje ze strony innych wierzy, że kiedy podda się operacji zmniejszenia żołądka, stanie się lepszą wersją siebie – szczupłą. Plum ma niestety bardzo duży problem z samoakceptacją, jej marzeniem jest bycie szczupłą. Czy jednak tak drastyczny krok, jak operacja jest konieczny? Może warto zaakceptować swoje  ciało? Zadbać o siebie tu i teraz? Żyć w zgodzie z samym sobą?
Druga postać, która odgrywa w książce bardzo ważną rolę to Jennifer, tajemnicza kobieta, która mści się na facetach, których ominęła kara za gwałt. Nie wiadomo w zasadzie czy to jedna osoba, czy organizacja, ale jest bardzo skuteczna. To książka, w której jest bardzo dużo elementów feministycznych, krytykujących kult szczupłego, pięknego ciała, który często jest postrzegany jak ten prawidłowy. Ten watek, jest potraktowany przez autorkę dość specyficznie i wręcz groteskowo,  ale pod tym czarnym humorem możemy odnaleźć wiele prawdy, która zmusi nas do refleksji, czasami niezbyt pozytywnych.
Nie mniej jednak jest to bardzo dobra terapia dla nas kobiet. Autorka w dość dosadny sposób pokazuje nam, jak  mamy mało pewności siebie. Zmusza nas do tego, żeby spojrzeć na siebie bardziej optymistycznie, uwolnić swoje ukryte pokłady pewności siebie, otworzyć się na świat. No i przede wszystkim polubić siebie!!!
Jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich kobiet, zarówno tych, które są pewne siebie i swojego wyglądu, a przede wszystkim, dla tych które choć trochę w siebie wątpią. Dziewczyny wszystkie jesteśmy super. I tego się trzymajmy.
A teraz marsz do czytania Dietolandu!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger