niedziela, 12 sierpnia 2018

Na polanie wisielców Robert Dugoni - recenzja


Banalny początek. Mężczyzna zastrzelony, przez własną żonę. Przynajmniej tak twierdzi sama zainteresowana. Wydawać by się mogło, że sprawa rozwiązana, od razu na początku książki. No nie przecież to nierealne. I tu macie rację. Po czasie bowiem wychodzą kwestie, które już nie są w oczywisty sposób tak jednoznaczne co do mordercy.





Śledztwo wydaje się jednak bardzo proste i mamy wrażenie, że szybko się rozwiąże.
I tu wchodzi do gry kolejny gracz. Tracy – główna bohaterka, policjantka – zostaje poproszona przez koleżankę ze studiów, o przywrócenie i sprawdzenie pewnej sprawy, którą prowadził czterdzieści lat temu jej zmarły niedawno ojciec. Sprawa dotyczyła młodej Indianki, która rzekomo popełniła samobójstwo. Prowadzący śledztwo policjant ma jednak co do tego wątpliwości. Czy Tracy uda się rozwikłać zagadkę? Czy dziewczyna faktycznie popełniła samobójstwo?
Podobał mi się zabieg z dwiema sprawami kryminalnymi. Super było również to, że autor wprowadza dwie ramy czasowe. Śledztwo Tracy i śledztwo Buzza. Widać tu świetnie jak bardzo posunęła się technika w prowadzeniu policyjnego śledztwa. Jaki postęp mamy w sprawdzaniu dowodów. Niestety nie można było wykorzystać tu wszystkich sztuczek policyjnych, ale i tak jest widoczny ogromny progres w pracy policji.
Powiem szczerze, że bardzo wciągnęła mnie ta zagadka sprzed lat. Ciekawa byłam bardzo, czy naszej bohaterce uda się ją rozwiązać.
Zastanawiałam się tylko, po co autor wymyślił to morderstwo męża, które mamy na początku. Jakoś nie było ona tu dla mnie potrzebne. Trochę zawiodło mnie również zakończenie tej historii, po genialnie poprowadzonej intrydze, która bardzo profesjonalnie oddala nas od rozwiązania zagadki, po ciekawej i wciągającej fabule zakończenie rzekłabym średnie. Dobrze, że cała powieść jest napisana bardzo dobrze, bo możemy przymknąć oko na to zakończenie. Nie pomyślcie sobie oczywiście, że zakończenie jest zupełnie do d… Nie tego nie powiedziałam. Tylko wiecie, jak się czyta z wypiekami na twarzy, człowiek nie może się oderwać, rodzina nie ma obiadu, bo ciekawe co będzie dalej. To chciałoby się, żeby zakończenie wbiło w fotel, a nie tylko tak trochę nas zaskoczyło.
Jest to jedna z części przygód detektyw Tracy, jednak możecie ją bez obaw czytać bez znajomości poprzednich części.
Kolejny dobrze napisany kryminał, który warto przeczytać.






1 komentarz:

Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger