czwartek, 24 stycznia 2019

O psie, który wrócił do domu W. Bruce Cameron -RECENZJA


Pies jest jedynym stworzeniem na ziemi, które kocha cię więcej niż siebie samego". Josh Billings. Od kiedy mamy psiaka coraz bardziej utwierdzam się w tym, że to prawda. Nasz Wafel cieszy się, jak nas zobaczy, jakby nas nie widział kawał czasu, a to zaledwie kilka godzin, czasami kilka minut.

Kiedy otrzymałam do recenzji książkę „O psie, który wrócił do domu”, byłam jej bardzo ciekawa. Niestety nie czytałam wcześniejszych książek tego autora, ale słyszałam bardzo pozytywne recenzje na ich temat.





Po pierwsze przepiękna okładka, a to lubię, przesłodki szczeniak na okładce, obok którego nie można przejść obojętnie. Na szczęście nie tylko okładka jest cudna, bo w środku również znajdziemy przecudowną historię Belli i Lukasa, jej pana. Książka , która opowiada o cudownej miłości psa i człowieka. Bellę poznajemy jako malutkiego szczeniaka, który ukrywa się ze swoją rodziną w piwnicy pewnego opuszczonego domu, mieszka tam również stado dzikich kotów. Lukas to mężczyzna, który dokarmia te zwierzaki, żeby nie umarły z głodu. Niestety okazuje się, że developer, który kupił to miejsce, chce wyburzyć dom, żeby postawić tam nowy. I tu powstaje problem. Co zrobić ze zwierzętami, które tu zamieszkały. Niestety prawo stoi po stronie ludzi, Lukas próbuje w jakiś sposób zapobiec tragedii, rozpoczyna się walka o bezbronne zwierzaki. Podczas wyłapywania zwierzaków, okazuje się, że jest wśród nich pies. Tak oto Bella trafia do Lukasa. Od pierwszego pogłaskania rodzi się miłość. Bella obdarza swojego człowieka miłością bezgraniczną, on też kocha swoją sunię nad życie. Niestety los nie jest łaskawy, po kilku bataliach z developerem, Lukas zostaje rozdzielony z psem. Jest to spowodowane tym, że w kamienicy, w  której mieszkają, nie wolno trzymać psów. A developer, który nienawidzi chłopaka, uprzejmie doniósł, że ten trzyma psa w domu. Bella zostaje rozdzielona z Lukasem, trafia do domu tymczasowego. Psina nie może znaleźć sobie tam miejsc, tęskni za swoim człowiekiem.

I tu rozpoczyna się niemal dwuletnia tułaczka i podróż Bella do swojego pana. Podczas swojej wędrówki, psina pokonuje ponad 600 mil. Niejednokrotnie głodna, zziębnięta i przerażona wędruje za zapachem „Do domu”.

Bardzo piękna i pouczająca historia. Bardzo ciekawe zwroty akcji, nie pozwalają czytelnikowi na nudę. Pies jako narrator jest super zabiegiem autora. Możemy wczuć się w emocje, które odczuwa Bella. Bez trudu możemy wczuć się w jej psychikę, poznać sposób rozumowania oraz postrzegania ludzi.
Fajnym zabiegiem, jest również to, że autor pokazuje tu również życie kotów, jako tych bardziej niezależnych, tych, które nie bratają się tak łatwo z ludźmi, jak psy. Opowieść bardzo przypadła mi do gustu. Trzyma czytelnika w napięciu, jest przepełniona emocjami, nie tylko tymi pozytywnymi, ale również tymi złymi i nieprzyjemnymi.
Przepiękna opowieść, którą polecam zarówno dorosłym, jak i młodzież. Myślę, że każdy człowiek ma w sobie choć odrobinę, iskierkę miłości do zwierząt i chętnie potowarzyszy Belli w jej wędrówce. Miłego czytania.












1 komentarz:

  1. Bardzo interesująca recenzja.
    W sobotę idę na film, więc książki już nie zdążę przeczytać. Ale na pewno kiedyś po nią sięgnę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger