Tak jestem mamą nastolatka!
Wcześniej, bo dziesięć lat temu byłam mamą nastolatki. I wiecie co, cały czas mnie to przeraża.








Jakoś te dziesięć lat temu chyba było mi łatwiej. Nie wiem, czy byłam młodsza, czy może młoda była grzeczniejsza. A może jedno i drugie.

Tylko żebyście sobie nie pomyśleli, że młody jest jakoś bardzo niegrzeczny. Nie nic z tych rzeczy. Jest po prostu zupełnie inny!



I od razu mamy pierwsza i bardzo ważną zasadę:

* NIE PORÓWNUJ DZIECI!!!
Nie porównujemy ani ze starszym rodzeństwem, ani broń boże z kolegami, dziećmi sąsiadów czy znajomych.

Dobra to najważniejsze już wiemy. Nie porównywać, nie porównywać, nie porównywać....powtarzajcie sobie to codziennie rano przed lustrem (oczywiście zaraz po jestem najlepszy,;)).

Każdy nastolatek na swój własny sposób stara się sobie radzić z burzą hormonów, zmianami w organizmie.


U jednych bunt będzie się objawiał na zewnątrz, to taka moja teoria. Co to oznacza. A to nic innego jak bunt wyrażany ubiorem. Taki właśnie rodzaj buntu przechodziła moja córka. W gimnazjum nosiła niebieskie włosy, które z czasem przyjęły formę irokeza, glany, podarte rajstopy, spodnie i oczywiście słuchała punk rocka. Ponieważ nie zaniedbywała nauki, nie było skarg na jej zachowanie w szkole, postawiłam na przeczekanie. Opłaciło się, w liceum młoda miała już normalny kolor włosów, chodziła ubrana „jak człowiek”, teraz pracuje w "korpo" tak, że tak.


 Tu przemiana. Koniec liceum włosy już normalne, perkusja została do dziś.:)



A tu moja córka sprzed roku. Pracuje w korpo, je zdrowo ( jest wegetarianką). 
Jest jednak kilka rzeczy które z nią zostały:  
1.Glany, które wyciąga jak jedzie na koncerty.:) 
2.No i dalej gra na perkusji.;)




Znam jednak bardziej nieprzyjemne sposoby radzenia sobie z dojrzewaniem. Znałam kilka przypadków, gdzie dzieciaki dla rozładowania napięcia ćwiczyły. I nie byłoby w tym oczywiście nic złego, ale one ćwiczyły, aż do utarty przytomności.


Kolejna grupa to oczywiście i tacy, którzy uważają, że są już bardzo dorośli, pozjadali wszystkie rozumy, mogą pić, palić, przeklinać itd.







Tu niestety jest problem, ponieważ nie zawsze udaje się z takim porozmawiać i cokolwiek wytłumaczyć. Ja jednak wychodzę z założenia, że warto próbować, warto zdobyć zaufanie takiego delikwenta i wytłumaczyć co robi źle. I przede wszystkim słuchać czasami również tego między wierszami

Wytłumaczyć, rozmawiać, nie krzyczeć!


I tu mamy kolejną zasadę:


*SŁUCHAMY I ROZMAWIAMY!

Jednak o tym, jak rozmawiać z nastolatkami z nastolatkiem to temat na kolejny artykuł.
I ostatnia grupa to gracze (do tej należy mój nastolatek). Tu wiadomo, komp, gry i nic innego się nie liczy. Jeszcze chodzą do szkoły, ale kto wie co, będzie w szkole średniej. Najlepiej jedliby przy kompie, spali przy kompie itd. Dobrze, że muszą chodzić do toalety, bo tyłki by im przyrosły do krzeseł.


I tu olbrzymia rola rodzica, odciągnąć ich od kompa. Tak ja wie, że, to czasami jest niemożliwe, ale damy radę, musimy się tylko troszkę postarać.


Tu oczywiście temat rzeka, więc mamy temat na kolejny artykuł.



Dlaczego zatem taki, a nie inny tytuł ma mój artykuł?


No właśnie ? Uważam, że na początku my sami musimy sobie pomóc w przetrwaniu. Znaleźć odpowiednie dla naszego dziecka i dla nas rozwiązanie.  Poszukać,  wprowadzić w życie i pomóc temu biednemu nastolatkowi.

Napiszcie proszę w komentarzach jakim typem buntownika jest lub był wasz nastolatek?
- buntownik zewnętrzny
- buntownik wewnętrzny
- buntownik na dorosłego ( wie wszystko najlepiej, pije, pali..)
- gracz.

Moja córka jak zauważyliście to buntownik zewnętrzny, mój syn to gracz.
Jak sobie radziliśmy i radzimy? O tym opowiem wam już niedługo.


14 komentarzy:

  1. Ja byłam, tak jak Twoja córka, buntownikiem zewnętrznym. Czarny ubiór, fioletowa szminka, krzyże, łańcuchy, te sprawy. Zawsze uważałam, że byłam kłopotliwa jako nastolatka, ale Twój artykuł uświadomił mi, że nie koniecznie. Owszem, rzucałam się w oczy, ale tak na prawdę, poza ubiorem nie sprawiałam większych problemów. Teraz myślę, że to chyba jednak najłagodniejsza, choć najłatwiejsza do zauważenia forma buntu i mam nadzieję, że moje dzieci pójdą w tą stronę, niż "buntowania się na dorosłego". Ta forma najbardziej mnie przeraża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ja też uważam ze to najłagodniejsza forma. Dla innych faktycznie moze to wyglądać źle, bo jak to dziecko sie ubiera, ale dla rodzica to nie jest takie złe. Wystarczy to zaakceptować i trochę przymknąć oczy. Wtedy jest łatwiej.:)

      Usuń
  2. Córcia się wspaniale zapowiada ;)

    MilGor

    OdpowiedzUsuń
  3. Porównań chyba nikt nie lubi, a szczególnie jeśli mają pokazać jakieś braki czy niedociągnięcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Prawdą jest również to, ze lubimy porównywać. A twoja siostra w twoim wieku to...

      Usuń
  4. A ja się cieszę, że moje już dawno dorosły,
    mimo wszystko w dzisiejszych czasach chyba jest trudniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak. Mnie jakoś łatwiej było to wszystko ogarnac te dziesięc lat temu.

      Usuń
  5. Okres nastoletni to bardzo ciężki i trudny okres...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda zarówno dla dzieciaków jak i dla rodziców

      Usuń
  6. Mam właśnie w domu dwójkę nastolatków, w kobiecym i męskim wydaniu, oj sporo się dzieje. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. UUU to dzieje sie, dzieje. mam nadzieję, ze jednak dajesz radę?

      Usuń
  7. Dobrze napisane! Ale jeszcze trochę przede mną by mieć nastolatka w domu 🙈

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .:) tez mi sie wydawało że jescze wszytsko przede mna a teraz myślę jak to szybko zleciało

      Usuń