środa, 9 października 2019

𝔎𝔱𝔬 𝔰𝔦ę ś𝔪𝔦𝔢𝔧𝔢 𝔬𝔰𝔱𝔞𝔱𝔫𝔦 𝔄𝔪𝔶 𝔊𝔢𝔫𝔱𝔯𝔶 - 𝔯𝔢𝔠𝔢𝔫𝔷𝔧𝔞

𝔎𝔱𝔬 𝔰𝔦ę ś𝔪𝔦𝔢𝔧𝔢 𝔬𝔰𝔱𝔞𝔱𝔫𝔦 𝔄𝔪𝔶 𝔊𝔢𝔫𝔱𝔯𝔶 - 𝔯𝔢𝔠𝔢𝔫𝔷𝔧𝔞
Stend-up, to coś uwielbiam. Lubię kabarety, ale zdecydowanie wolę rozmowy z komikami na żywo. W zasadzie wszystko się może wtedy zdarzyć. Nigdy nie wiemy, co nas czeka. Dlatego bardzo zainteresowała mnie ta książka.









Postacie:

Dana – Głowna bohaterka
Amanda – kobieta, psychopatka?, programistka



Fabuła:
Dana to początkująca stend-uperka, której jest na początku swojej drogi do wielkiej sceny i splendoru. Jest ona Mało znana w branży, nikt w zasadzie nie kojarzy ją z tym zawodem. Wszystko się jednak zmienia, kiedy Dana spotyka na swojej drodze Amandę. To wydawałoby się miła dziewczyna, która …no właśnie, zawsze jest jakieś, ale. Nasza bohaterka nie ma jak do tej pory szczęścia. Jej szanse na sukces są znikome. Wybijają się raczej faceci, kobiety no cóż, są zazwyczaj obiektem molestowania. Kiedy kobieta postanawia wziąć udział w konkursie, korty może rozwinąć jej karierkę, okazuje się, że w jury zasiada jej dawny oprawca. Komik wysoko postawiony, który molestował dziewczynę, zresztą nie tylko ją, ale wszystkie jakoś bały się zareagować. Kiedy któregoś dnia po kolejnym nieudanym występie w barze, kobieta zaczyna się zwierzać przypadkowo poznanej dziewczynie, jej życie zaczyna się zmieniać.
Nieoczekiwanie jest druga w konkursie, po którym kariera rozwija się w zastraszającym tempie.
Nasza komiczka nie jest może najlepsza, ale wiadomo jak mamy dobrą osobę, która nas pokieruje, poprowadzi za rękę, pokombinuje za nas, mamy szansę na wybicie się. I to właśnie spotyka naszą bohaterkę. Z jednej strony jej wybawienie napędza karierę, z drugiej okazuje się psychopatką i stalkerką.
Niestety więcej nie mogę napisać, bo za dużo musiałabym.



Podsumowanie:
„Kto się śmieje ostatni” to doskonały przykład jak my kobiety jesteśmy traktowane przez mężczyzn, jak niektóre zawody są faworyzowane przez płeć.
Mamy tu przedstawiony doskonały schemat ofiara – oprawca. Gdzie oprawca to facet a ofiara to kobieta. Amanda – choć jest tu czarnym charakterem – ma słuszne przesłanki, żeby wymierzyć karę oprawcom. Książka jest interesującym i nieprzewidywalnym thrillerem psychologicznym. Muszę przyznać, że początkowo trochę się nudziła, może dlatego, że spodziewałam się czegoś innego. Jednak powoli, powoli akcja się rozkręca i nabiera tempa.

poniedziałek, 7 października 2019

𝔈𝔤𝔷𝔢𝔨𝔲𝔱𝔬𝔯 ℭ𝔥𝔯𝔦𝔰 ℭ𝔞𝔯𝔱𝔢𝔯 -𝔠𝔷𝔶 𝔧𝔢𝔰𝔱𝔢ś 𝔫𝔞 𝔱𝔬 𝔤𝔬𝔱𝔬𝔴𝔶?

𝔈𝔤𝔷𝔢𝔨𝔲𝔱𝔬𝔯 ℭ𝔥𝔯𝔦𝔰 ℭ𝔞𝔯𝔱𝔢𝔯 -𝔠𝔷𝔶 𝔧𝔢𝔰𝔱𝔢ś 𝔫𝔞 𝔱𝔬 𝔤𝔬𝔱𝔬𝔴𝔶?
Chris Carter, kto czytał, chociażby jedną z jego książek ten wie, czego może się spodziewać. Kto nie czytała, no cóż, zaczyna czytać na własną odpowiedzialność. To moja trzecia przeczytana książka tego autora. Niby wiedziałam czego się spodziewać, a jednak autor mnie zaskoczył. Wiedziałam, że to będzie brutalne, wiedziałam, że krew itd. ale to co, dostałam, zryło mi mózg doszczętnie. Teraz chwila odpoczynku i następna czeka już w kolejce.





Fabuła:

Policja Los Angeles znajduje w kościele ciało księdza. Widok jest przerażający. Każdy, kto wchodzi z ekipy śledczej, uważa, że tak bestialskiego morderstwa nie widział świat. Ksiądz ma odciętą głowę a na jej miejscu zatknięty łeb psa. Wokół ofiary jest krew, jednak nie jest to krew księdza, jak się później okazuje. Detektyw Robert Hunter uważa, że to morderstwo rytualne, jednak kiedy ciał przybywa i nie mają one nic wspólnego z kościołem, detektywi szukają innego powiązania między zamordowanymi. Okazuje się, że łączy je jedno ich lęki. Zostają zabicie w sposób, którego najbardziej się boją, ich nocne koszmary i lęki stają się rzeczywistością.
Czy jednak tylko to łączy nasze ofiary? Czy na pewno nie miały ze sobą nic wspólnego?
Powieść czyta się błyskawicznie. Ponieważ znałam już inne książki tego autora, wiedziałam, że trzeba je czytać w weekend, bo wiadomo, że już nic innego się nie będzie liczyć. I oczywiście miałam racje, zaczęłam w sobotę późnym popołudniem, a w niedzielę już była przeczytana.
Język, kreacje bohaterów mistrzostwo świata. Zwroty akcji tak zaskakujące, że niejednokrotnie wbijały w fotel. Bardzo podobał mi się motyw wprowadzenia nowej postaci pani Kapitan, która jest bystra, stanowcza i nie daje się facetom.
Opis poszczególnych zdarzeń jest taki realistyczny, że niemal czujemy ból ofiar i wywraca nam się w żołądku, kiedy czytamy, jak wygląda miejsce zbrodni.
Fabuła jest dopieszczona i idealnie poprowadzona, żeby wyprowadzić w pole czytelnika.
Już mi się wydawało, że wiem, kto zabija, ale nie to niemożliwe. Zakończenie jak zawsze mistrzostwo świata, brak tchu i zaskoczenie.


Podsumowanie:

 
Miłośnicy thrillerów zapewne znają już to nazwisko, jeśli nie to czas to szybko nadrobić.
Natomiast ci, którzy nie są przekonani co do gatunku lub mają wrażliwe żołądki i dusze hmm, czytacie to na własną odpowiedzialność.
Ja po krótkim odpoczynku zabieram się za kolejną książkę Chrisa Cartera.

środa, 2 października 2019

🎀𝔖𝔷𝔠𝔷ęś𝔠𝔦𝔢 𝔫𝔦𝔟𝔶 𝔱𝔞𝔨 𝔪𝔞ł𝔬, 𝔞 𝔱𝔞𝔨 𝔡𝔲ż𝔬. 🎀

 🎀𝔖𝔷𝔠𝔷ęś𝔠𝔦𝔢 𝔫𝔦𝔟𝔶 𝔱𝔞𝔨 𝔪𝔞ł𝔬, 𝔞 𝔱𝔞𝔨 𝔡𝔲ż𝔬. 🎀
Często mówimy, nie mam szczęścia, tamci czy ten to ma szczęście. A czy przypadkiem to nie jest tak, że sami to szczęście w jakiś sposób przyciągamy lub odpychamy od siebie.
Myślę, że zmiany trzeba zacząć od siebie.







• Pozbywam się ludzi, którzy mogą być dla nas toksyczni.

 
Ja mówię o nich „LUDZIE BLUSZCZE” to tacy, którzy robią wszystko, są bardzo kreatywni, ale robią to kosztem i rekami innych. Potem najczęściej jest tak, że są za to jeszcze nagradzani. Wierzcie mi, że od kiedy pozbyłam się takich „przyjaciół”, mam więcej czasu dla siebie, jestem częściej zauważana i nagradzana przez szefa.
Kiedyś wyglądało to w ten sposób, że siedziałam, pracowała, a na koniec okazywało się, że osoba, która powinna mi pomóc, nie robiła nic, ale to ona została zauważona nie ja.
Byłam typem mróweczki, która siedzi cicho i pracuje za dwóch, a ktoś inny zbiera plony.
Od jakiegoś czasu powiedziałam NIE! DOŚĆ! Tak wiem kilka, osób się obraziło, kilka rozpowiada plotki, jaka to jestem wredna, że nie chce pomóc. No cóż, trudno, pozbyłam się kilku bluszczy i jest mi z tym dobrze.


Dbam, o prawdziwych przyjaciół

 
Prawdziwa przyjaźń jest potrzebna. Jest nam na pewno łatwiej, jeśli mamy świadomość, że możemy na kogoś liczyć. Takie znajomości należy bardzo pielęgnować i bardzo o nie dbać. Jednak pamiętajcie, że przyjaźń nie polega też na wykorzystywaniu. Przyjaciel zrozumie, jeśli powiemy nie, nie strzeli foch, nie obrazi się – zrozumie.
Prawdziwa przyjaźń to tez kompromisy, nie uległość.
• Nie obchodzi mnie „Co inni powiedzą”
Powiem tylko tyle, że już dawno nie interesuje się tym, co inni powiedzą. Ubieram się ta,k jak mnie się podoba. Robię to, co uważam za słuszne. Nie jest dla mnie ważne, żeby ludzie mnie lubili, nie muszę się nikomu podobać, najważniejsze, że czuje się dobrze sama ze sobą.


• Pielęgnuję to, co jest dla mnie w życiu ważne

 
Co to oznacza .
Doceniam to, co mam najlepszego w życiu. Zdrowe i mądre dzieci. Męża, który dba o nas. Mam pracę, która sprawia mi wiele radości. Staram się po prostu żyć jak najlepiej. Nie odkładać niczego na potem, bo to potem może nigdy nie nastąpić. Jestem już w dojrzałym wieku i cieszę się, że udało mi się w życiu tyle osiągnąć. Jestem mega dumna z moich dzieci, są oboje cudownymi ludźmi.

Wiadomo zdarzają się, również gorsze dni, też mam doła czasami i jest mi mega źle. Mam wrażenie, że nic mi w życiu nie wychodzi i jest najgorzej. Jednak ważne jest, żeby nie poddawać się złym nastrojom, walczyć z nimi z całych sił, iść na spacer, na siłownie, wywalić to z siebie i dalej pracować i walczyć o swoje szczęście.

Szczęśliwego dnia moi drodzy.