poniedziałek, 7 października 2019

𝔈𝔤𝔷𝔢𝔨𝔲𝔱𝔬𝔯 ℭ𝔥𝔯𝔦𝔰 ℭ𝔞𝔯𝔱𝔢𝔯 -𝔠𝔷𝔶 𝔧𝔢𝔰𝔱𝔢ś 𝔫𝔞 𝔱𝔬 𝔤𝔬𝔱𝔬𝔴𝔶?

Chris Carter, kto czytał, chociażby jedną z jego książek ten wie, czego może się spodziewać. Kto nie czytała, no cóż, zaczyna czytać na własną odpowiedzialność. To moja trzecia przeczytana książka tego autora. Niby wiedziałam czego się spodziewać, a jednak autor mnie zaskoczył. Wiedziałam, że to będzie brutalne, wiedziałam, że krew itd. ale to co, dostałam, zryło mi mózg doszczętnie. Teraz chwila odpoczynku i następna czeka już w kolejce.





Fabuła:

Policja Los Angeles znajduje w kościele ciało księdza. Widok jest przerażający. Każdy, kto wchodzi z ekipy śledczej, uważa, że tak bestialskiego morderstwa nie widział świat. Ksiądz ma odciętą głowę a na jej miejscu zatknięty łeb psa. Wokół ofiary jest krew, jednak nie jest to krew księdza, jak się później okazuje. Detektyw Robert Hunter uważa, że to morderstwo rytualne, jednak kiedy ciał przybywa i nie mają one nic wspólnego z kościołem, detektywi szukają innego powiązania między zamordowanymi. Okazuje się, że łączy je jedno ich lęki. Zostają zabicie w sposób, którego najbardziej się boją, ich nocne koszmary i lęki stają się rzeczywistością.
Czy jednak tylko to łączy nasze ofiary? Czy na pewno nie miały ze sobą nic wspólnego?
Powieść czyta się błyskawicznie. Ponieważ znałam już inne książki tego autora, wiedziałam, że trzeba je czytać w weekend, bo wiadomo, że już nic innego się nie będzie liczyć. I oczywiście miałam racje, zaczęłam w sobotę późnym popołudniem, a w niedzielę już była przeczytana.
Język, kreacje bohaterów mistrzostwo świata. Zwroty akcji tak zaskakujące, że niejednokrotnie wbijały w fotel. Bardzo podobał mi się motyw wprowadzenia nowej postaci pani Kapitan, która jest bystra, stanowcza i nie daje się facetom.
Opis poszczególnych zdarzeń jest taki realistyczny, że niemal czujemy ból ofiar i wywraca nam się w żołądku, kiedy czytamy, jak wygląda miejsce zbrodni.
Fabuła jest dopieszczona i idealnie poprowadzona, żeby wyprowadzić w pole czytelnika.
Już mi się wydawało, że wiem, kto zabija, ale nie to niemożliwe. Zakończenie jak zawsze mistrzostwo świata, brak tchu i zaskoczenie.


Podsumowanie:

 
Miłośnicy thrillerów zapewne znają już to nazwisko, jeśli nie to czas to szybko nadrobić.
Natomiast ci, którzy nie są przekonani co do gatunku lub mają wrażliwe żołądki i dusze hmm, czytacie to na własną odpowiedzialność.
Ja po krótkim odpoczynku zabieram się za kolejną książkę Chrisa Cartera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz