poniedziałek, 28 października 2019

ℑ𝔩𝔬𝔫𝔞 𝔊𝔬łę𝔟𝔦𝔢𝔴𝔰𝔨𝔞 𝔓𝔬𝔷𝔴ó𝔩 𝔪𝔦 𝔨𝔬𝔠𝔥𝔞ć- 𝔯𝔢𝔠𝔢𝔫𝔷𝔧𝔞

Ilona Gołębiewska, o ile mnie pamięć nie myli to moje drugie spotkanie z tą pisarką. Pierwsze było średnio udane, jednak postanowiłam zrobić drugie podejście.





Jesteście ciekawi, co z tego wynikło? Zapraszam do przeczytania recenzji.
Postacie:
Sabina – główna bohaterka
Leszek – jeden z gości dworku
Emil – zarządca dworu
Aniela – matka Sabiny
Klara – córka Sabiny
Znachor – zielarz

Fabuła:
Sabina Horczyńska profesor chemii, naukowiec, zostaje oskarżona na konferencji prasowej dotyczącej jej badań na temat składu leków, o współpracę z  jednym z koncernów farmaceutycznych oraz o przyjęcie łapówki. Sprawa trafia oczywiście do prokuratora, Sabina z depresją do psychoterapeuty.
Kiedy kobieta jest już na skraju wyczerpania nerwowego, jej córka Klara wpada na pomysł, żeby ta pod nieobecność Anieli – swojej matki, babki Klary, pojechała na Lipowe Wzgórze.
Sabina jest skłócona ze swoją matką, jednak kiedy dowiaduje się, że ta wyjeżdża w podróż, po namyśle postanawia zamieszkać w dworku i tam odpocząć od wszystkich złych ludzi i wydarzeń, które są dla niej traumatyczne.
Po przyjeździe Sabina próbuje poukładać swoje sprawy i uporać się z przeszłością. Czekaj ją jeszcze kilka spraw w sądzie, ale kobieta ma nadzieję, że pobyt w tak cudownym miejscu ukoi nerwy i pozwoli jakoś przetrwać te dni do rozprawy.
O dziwo, pobyt okazuje się bardzo udanym pomysłem. Kobieta powoli dochodzi do siebie, zaczyna też interesować się zielarstwem i odkrywać dary, które szykuje dla nas natura.
To nie wszystkie niespodzianki, jakie przygotowała dla nas czytelników autorka.
Jednak nie będę wam psuła przyjemności i … oczywiście nic nie powiem.
Jest to powieść w zasadzie poświęcona losom Sabiny, jej dziadka i matki. Jednak jest to też opowieść o tym, jak trudne czasami bywają relacje rodzinne. Tu ciągłe napięcie między kobietami doprowadza do kłótni i niepotrzebnych scysji. Wynika to z ich bardzo silnych osobowości, obie są uparte, obie uważają, że mają rację. Żadna nie chce odpuścić.
Ilona Gołębiewska przypomina nam tu również bardzo ważną rzecz, mianowicie przewrotność losu. Dziś masz wszystko, jutro nie masz nic, dlatego warto, doceniać to, co mamy. To, co najważniejsze pielęgnować.
Zauroczyły mnie również piękne opisy, przez chwilę poczułam się jakbym była w dworku, poczułam zapach lip i ciepłe promienie słońca.
Jest to książka przepełniona uczuciami zarówno tymi dobrymi, jak i tymi trochę gorszymi. Na szczęście te dobre jak zawsze okazują się silniejsze.
Ciekawostką są dołączone przepisy na ziołowe mieszanki, które pomogą nam zadbać o urodę.




Podsumowanie:
Tym razem moja przygoda z książką Ilony Gołębiewskiej okazała się bardzo ciekawa i satysfakcjonująca. Polecam serdecznie. Jeśli nie macie pomysłu na prezent dla przyjaciółki, to już wiecie co kupić.
Zachęcam i polecam serdecznie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz