Nastolatki, dają sygnały że potrzebują pomocy! Tylko czy my dorośli je dostrzegamy?


        Przeczytaj! To bardzo ważny dla mnie wpis! 
Historia zdarzyła się kilkanaście miesięcy temu, wreszcie odważyłam się żeby go opublikować. Myślę, że w obecnej sytuacji, kiedy dzieciaki zostały posadzone w domach coraz częściej dopada ich depresja i niemoc. Może ten post wam pomoże zauważyć, że coś się dzieje, że może wasze dziecko woła o pomoc.  Jest długi, ale proszę przeczytaj.
13-letnia dziewczynka rzuciła się pod pociąg. Nie mam zamiaru deliberować tu nad przyczynami, bo tego już nikt nie rozwiąże, chyba. Jednak jest mi się ciężko pogodzić z faktem, że młodzi ludzie często pozostawieni sami sobie, na taki krok się decydują. Cała sytuacje jest dla mnie tym bardziej ciężka, bo to koleżanka mojego syna (razem chodzili do klasy 4-6), to nasza uczennica, chodziła do szkoły, w której pracuje 6 lat (w tym roku przeniosła się do innej szkoły), to również to, że mam dziecko w tym samym wieku.
Ciężko mi bardzo pogodzić się z tym wszystkim. Po pogrzebie przyszedł czas na refleksje. Tak sobie pomyślałam, że jeśli to wszystko napisze, może choć kilka osób się nad tym pochyli, może kilka przeczyta i weźmie sobie to do serca. A może dzięki temu i ja poczuje się lepiej.
 
 

 

**********
     Kiedy dochodziły do mnie różne wersje i dywagacje, na temat tego, co się stało, szukanie winnych przyczyn itd., starałam się od tego odciąć całkowicie, nie analizowałam, bo uznałam, że to nie tędy droga. Skupiłam się na tym, żeby wytłumaczyć moim uczniom, że ważne są ich emocje, ich potrzeby, nie nas dorosłych nie szukanie sensacji. To był czas na rozmowy z moimi uczniami. Nie były to rozmowy łatwe, bo to ich koleżanka – może już nie taka bliska, bo z innej szkoły, może więzi się rozluźniły nieco – nie mniej jednak koleżanka.
 
     Po tym całym tygodniu, kiedy usiadłam dzisiaj, moja refleksja skupiła się tak ogólnie na otaczającym nas świecie.
Świecie gdzie rządzi pieniądz, chroniczny brak czasu i znieczulica.
To przecież my dorośli jesteśmy odpowiedzialni za przyszłe pokolenia, to my je wychowujemy. My wychowujemy komputerowe zombi, bez przyjaciół, bez miłości, bez empatii. Bo to przecież nie ma czasu na rozmowy, po co się przed kimś wygadać, jeszcze nas wyśmieje. Tak takie rzeczy słyszą nasze dzieci. Wiecznie tylko złe wiadomości, obgadywania, złośliwości.
Przecież to, co daje nam poczucie bezpieczeństwa, to nasza troska, nasza miłość i przyjaźń. Nie wieczne narzekania, obgadywania i zawiść.
My w dzieciach zabijamy to, co najlepsze, co ważne swoimi słowami i swoją postawą:
- pobaw się sam
- pograj w gry –
 no sam lub z jakimś wirtualnym kolegą
- daj mi spokój
- nie mam czasu
- muszę popracować.

Takie słowa słyszą najczęściej nasze dzieci
 
A gdzie:
- kocham cię
- jesteś dla mnie najważniejsza/y

- chodź ze mną na spacer
- porozmawiajmy.
 
No właśnie rozmowa to najtrudniejsze wyzwanie w obecnych czasach, dla nas dorosłych. Najczęściej nasza rozmowa to „Jak było w szkole?” „Co dostałeś?” „Dlaczego tylko ...”
Ewentualnie rozmawiamy o pracy o innych najczęściej z nienawiścią lub obśmiewaniem.
Gdzie w tym wszystkim są nasze dzieci, gdzie rozmowy o ich uczuciach, emocjach, frustracjach, problemach. Zauważyłam, że dzieci mają w sobie bardzo mało radości. Bombardujemy je – roztrząsając wszystkie problem, rozmawiając o wszystkim przy nich- przez cały dzień złością, nienawiścią, smutkiem i agresją. Zamiast pokazać im radość życia, empatię. Młodzież, dzieci boi się zwracać o pomoc, bo boi się obśmiania, że to błahostka, że mięczak itd. Kto ma im zatem pomóc? Rówieśnicy? Oni mają swoje problemy, których nie potrafią rozwiązać, co wrażliwsi biorą na swoje barki, jeszcze problemy kolegów.
 
     NIE! Nie zostawiajmy ich samych sobie. Nauczmy ich rozmawiać, pokażmy, że jesteśmy fajnymi partnerami do rozmowy, że warto się do nas odezwać. Nie moralizujmy, nie komentujmy – słuchajmy.
Pokażmy tym młodym ludziom, że nam na nich zależy, że są dla nas ważni. Nie bagatelizujmy ich problemów. Czasami dla nas to błahostka, dla nich to góra nie do przeskoczenia.
Wierzcie mi, że dzieciaki, które mają problemy, wysyłają do nas sygnały. Nie zawsze są one jawne i oczywiste, to naszym zadaniem jest je wychwycić. Nie bagatelizujmy tego, nie bójmy się ich zauważać. Nie bójmy się prosić o pomoc specjalistów. Szukajmy pomocy u innych, pedagogów, psychologów itp. Jeśli zauważymy, że dzieje się coś niedobrego z dzieckiem naszych znajomych nie bójmy się reagować, rozmawiajmy. Jeśli dalej nas coś niepokoi zgłośmy to do szkoły. Wierzcie ci można i warto pomóc, nie zostawiajcie niczego takiego na potem, na może mi się wydaje, to się samo nie rozwiąże, no chyba, ze w sposób najmniej nas zadowalający. Reagujmy, szukajmy pomocy.
Szczera rozmowa, traktowanie dziecka jak partnera bardzo wiele ułatwia, traktujmy nasze dzieci jak ludzi, nie jak roboty, które mają nas słuchać i koniec.
To jest naprawdę proste, szczera rozmowa, empatia, pomoc przy rozwiązywaniu problemów. No właśnie pomoc, nierozwiązywanie problemów za dziecko.
To nie tak działa, my jesteśmy od tego, żeby naprowadzać, dawać kilka rozwiązań, nie załatwiamy niczego za dziecko, ono musi się nauczyć rozwiązywać samo swoje problemy (przy naszej dyskretnej pomocy). Nauczmy ich tego, że każdy problem da się rozwiązać, czasami jest to bardzo proste, czasami nie. Na wszystko jest rada, a jeśli nie radzisz sobie sam, poproś o pomoc kogoś, kto ma większe doświadczenie, kto ma większą wiedzę, nie bój się tego. Bądźby dla dzieci autorytetem, pokażmy, że też czasami mamy swoje słabości, ale rozwiązujemy je. Bądźmy tą osobą, której warto zaufać i zwrócić się, wtedy gdy sami nie znajdujemy klucza do rozwiązania naszego problemu.
My jako dorośli patrzmy i zauważajmy. Nie udawajmy, że czegoś nie widzimy, bo za chwile może być już za późno. Reagujmy, gdy dziecko wysyła do nas sygnały. Nie zawsze będą one jawnie wypowiadane, czasami będziemy musieli je sami wychwycić.
To kilka przykładów, na jakie zachowania dzieciaków powinniśmy zwrócić uwagę:
- dziecko do tej pory bardzo towarzyskie, zaczyna unikać rówieśników, zamyka się, w sobie
- dziecko przestaje uczęszczać na zajęcia, które do tej pory sprawiały mu przyjemność
- jest smutne
- odsuwa się od swoich znajomych
- nie chce z nami rozmawiać,
 zamyka się w swoim świecie
- czyta książki o śmierci,
 słucha muzyki w której jest mowa o śmierci
-samookaleczanie  swoje ciało.

Postarajmy się zauważać te sygnały. Czasami lepiej zareagować bez potrzeby, niż raz nie zareagować, gdy wydarza się tragedia!
  

Komentarze