Olga Rudnicka jest mi znana od dawna. Uwielbiam jej książki, są one pełne humoru, zabawne.
Nowa książka „Oddaj albo giń”, szczególnie mnie zainteresowała, bo akcja dzieje się w bibliotece. To przecież, że nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Ja bibliotekarka, muszę się przecież dowiedzieć, co się tam  zdarzyło. 




Fabuła:

Matylda pracuje w bibliotece, takiej malutkiej osiedlowej, ma również męża Romana, prowadzi zatem normalne, choć według niej dość nudne życie. Jest to kobieta, która nie lubi nudy, nie usiedzi na miejscu, będzie szukała dziury w całym, wtykała nos w nie swoje sprawy. Uwielbia podglądactwo, oczywiście nigdy się do tego nie przyznała, ale.. Męża uważa za wyjątkowego nudziarza, który coraz częściej działa jej na nerwy.
Matylda lubi swoją pracę, jednak nie za bardzo przepada za swoim dyrektorem, który uważa, że czyha ona na jego posadę i chce go wygryźć ze stanowiska. Może dlatego ich relacje nie są zbyt przyjazne. Kobieta jak każda bibliotekarka, nie lubi tych, co to trzymają książki zbyt długo. Dlatego też pewnego dnia wymyśla program „Oddaj albo giń” - to niby nic, zakładki do książek, które w ten oto zabawny sposób mają przypomnieć o oddaniu książki w terminie. Pomysł jednak nie podoba się dyrektorowi, jak można się jednak spodziewać ,Matylda musi jednak wyjść przed szereg. Jej zakładki stają się bardzo ważnym dowodem morderstwa.
No to się zaczyna. Matylda, która marzy o zostaniu detektywem, postanawia jak zwykle wściubić swój nos w sprawę, która się toczy. Nie będzie przecież siedziała grzecznie i czekała aż policja to załatwi. Ona pomoże.
Jeśli jesteście ciekawi, co z tego wszystkiego wyniknie. Odsyłam was do książki.




Podsumowanie:
Uwielbiam książki Olgi Rudnickiej. Przeczytała ich już sporo, jednak każda następna mnie zaskakuje i śmieszy. Autorka ma naprawdę niesamowite pomysły. Przezabawne dialogi, które powodowały wybuchy śmiechu ,są tu najlepszą rekomendacją. Dla mnie dodatkowym atutem jest oczywiście biblioteka, to przecież jak większości się wydaje takie nudne miejsce. Co tam może się wydarzyć. Ja jako bibliotekarz, wiem, że w bibliotece dzieją się różne rzeczy, a takich, którzy przetrzymują w nieskończoność książki, też nie lubię. Hmm może skorzystam z pomysłu Matyldy na jakieś zakładki – przypominajki.
Wyobraziłam sobie takiego trupa u mnie w bibliotece, uff odetchnęłam z ulgą, u mnie nie ma archiwum.;). Bardzo przypadła mi do gustu postać głównej bohaterki, taka swojska kobitka. Trochę nadpobudliwa, ale taka prawdziwa. Myślę, że mogłabym się z nią dogadać, ja też jestem taka trochę roztrzepana, choć plotki i wściubianie nosa, to nie moja bajka.
Książkę czyta się bardzo szybko, jest pełna zabawnych sytuacji, humoru i zbiegów okoliczności, które są mega zabawne.
Prowadzenie rozmów z podejrzanymi prowadzone przez Tomczyka to dla mnie majstersztyk. Śmiałam się z nich tak głośno, że aż mój syn pytał, co mnie tak śmieszy.
Jest to moi drodzy idealna lektura na odstresowanie. Pełno tu zabawnych sytuacji, które na pewno wywołają uśmiech na waszych buziach.
Miłej lektury moi drodzy.

Brak komentarzy: