*****
 
To już ostatnie spotkanie z bohaterami serii, bardzo polubiłam wszystkich bohaterów i powiem szczerze, że ciężko  się z nimi rozstać.
„Cisza Białego miasta” była cudowna, poznaliśmy się tu ze wszystkimi bohaterami, fabuła, akcja bardzo dobra. „Rytuał wody”, dobry, choć powiem szczerze, że po petardzie, jaką był pierwszy tom, tu miałam mieszane uczucia, aczkolwiek książka podobała mi się.
Myślę sobie teraz, że autorka dała nam troszkę odpocząć tą drugą częścią, żeby zaserwować nam literackie cudo , jakim jest część trzecia. Tu mamy geniusz, petardę, majstersztyk. Nie wiadomo, czym to jest spowodowane, może tym, że autorka to zaplanowała czy może trochę bardziej przyłożyła się do ostatniej części, żeby nie zostawiać czytelnika z mieszanymi uczuciami, które mogły mieć miejsce po drugiej części.
Tego nie wiemy i może dobrze, w końcu mamy świetną książkę i czegóż nam więcej trzeba.




Fabuła:

Wracamy do naszych bohaterów po dwóch latach. Krakenowi udało się przezwyciężyć afazję, ułożył sobie życie z Alba i ich córeczką. Dalej przyjaźni się z Estibaliz. Mieszkańcy Victorii są zadowoleni, żyją sobie szczęśliwie.
W Hiszpanii tymczasem bestsellerem staje się powieść „Władcy czasu” napisana przez anonimowego człowieka. Dlaczego anonimowego, bo nie widział się z nim nawet wydawca. Powieść przyszła na e-mail, wszystkie rzeczy związane z wydaniem również załatwiane są tą drogą. Początkowo czytelnicy myśl, że to taki chwyt marketingowy, nieznany autor, to wzmaga ciekawość. No tak wszystko wydaje się spoko, obrazek sielankowy, no cóż, tak by mogło być , gdyby nie pewne tajemnicze śledztwo nazwane roboczo "Frozen". Dotyczy ono dwóch dziewczynek, które zaginęły. Wszystko byłoby super, gdyby nie kolejne nie wyjaśnione sytuacje , które wydaje się, że są ściśle związane z wydana właśnie książką  autora, który używa tylko  pseudonimu.
Skoro już wiadomo, że wszystko, co dzieje się ma związek z powieścią, to wydawać by się mogło, że zagadka, jest łatwa do rozwiązania. Nie moi drodzy, nie jest łatwo. Droga, która wiedzie, do rozwikłania tego wszystkiego nie jest niestety łatwa ani przyjemna. Intryga jest tak sprytnie uknuta, że naprawdę ciężko się domyślić kto zabija. Czytałam z taką ciekawością i uwaga, żeby wszystko zapamiętać i zakodować, bałam się, żeby nic mi nie umknęło. Świetnie wpleciono tu wątki miłosne, które są tylko tłem do całej historii, podoba mi się to bardzo, bo powiem szczerze, że akurat tu bardziej interesowały mi watki kryminalne. Dzięki temu, że skutki uboczne prowadzonego śledztwa uderzają również w śledczych, można zauważyć, że powieść nabiera realizmu, który lubimy przecież w czytanych książkach.
Jednak najlepsze w tej części uważam przeplatanie teraźniejszości z wydarzeniami mającymi miejsce w XII wieku. Dlaczego taka odległa przeszłość? Dlatego, że jest ona ściśle związana z wydarzeniami, które mają miejsce we współczesnym czasie akcji. To wydarzenia z tamtego okresu bardzo inspirują naszego mordercę. Powiem szczerze, że przytaczana powieść jest również bardzo fascynująca i sama z niecierpliwością czekałam na jej fragmenty. Oczywiście nie jest tu przytaczane jakieś znane dzieło literackie, a powieść powstała jako urozmaicenie w i tak już bardzo dobrej fabuły. Czytając, miałam wrażenie, jakby autorka napisała, dwie odrębne książki, a potem zgrabnie połączyła je w jedną całość.
Powieść była dla mnie fascynująca, prawdę mówiąc, nawet nie próbowałam, domyślać się kto jest mordercą. Dlaczego, żeby nie zepsuć sobie finału. Miałam nadzieję, na bombę na zakończenie i dostałam, to czego chciałam.






Podsumowanie:
Jestem zauroczona, zachwycona i pełna ochów i achów. Kiedy przeczytałam dwie pierwsze części, czekałam z niecierpliwością na kolejną. Pisałam już na początku, że druga część była minimalnie słabsza, jednak również godna polecania. Tak część trzecia, jak dla mnie przebiła wszystko. Osobiście uwielbiam retrospekcję w powieściach, tu dostałam to w najlepszym wydaniu. Miałam wrażenie, że czytam dwie świetne powieści, które zazębiają się, mają wspólny mianownik, tyle tylko, że jego część wspólna jest odkrywana powoli, element po elemencie. Genialnie rozpisana fabuła, która wciąga tak, że człowiek chciałby czytać do upadłego.
Była to dla mnie książka z tych, co to już chcesz czytać, żeby się dowiedzieć rozwiązania, ale z drugiej strony chciałbyś czytać wolniej, żeby jeszcze jak najdłużej być razem z bohaterami, brać udział w akcji, rozwikłać intrygę uknutą przez autora. Żałowałam bardzo, że muszę się rozstać z Krakenem i Albą.
Według mnie to jedna z najlepszych książek, które do tej pory przeczytałam.
Ostatnio dowiedziałam się, że na Netflix już niedługo będzie dostępny film na podstawie pierwszej części. Już się nie mogę doczekać Mam, tylko nadzieję, że będzie równie dobry, jak książka.
Nie zostaje mi nić więcej, jak tylko zachęcić Was do jak najszybszego przeczytania całej trylogii. Wierzcie mi, nie będziecie tego żałować.

Brak komentarzy: