Katarzyna Puzyńska - Śreżoga- recenzja





 

                  Lipowo- Brodnica mówi wam to coś? Mnie jak najbardziej. Po pierwsze mieszkam 60 km od Brodnicy, a mówienie “jo” to dla mnie chleb powszedni.

Jeśli wspominam o tych miejscowościach, to oczywiście przychodzę z kolejną częścią i kolejnym śledztwem, a właściwie śledztwami, które prowadzą Emilia Strzałkowska i Daniel Podgórski.

Jak to, przecież Emilia nie żyje, została zastrzelona przez kolegę z komisariatu.

To prawda, ale Katarzyna Puzyńska nie chce nas zostawić z nierozwiązana zagadka, dlatego akcja książki rozgrywa się w 2018 roku i współcześnie, czyli 2020. 

***

Mamy tu zatem jakby dwie powieści. I ja to tak potraktowałam. Pierwsza to historia zamordowania Julii, która chce rozwikłać Emilia, druga to morderstwa, bo jest ich kilka ( trupów tu pod dostatkiem), które musi rozwikłać Daniel.

Teoretycznie obie te sprawy są ze sobą powiązane. Ich wspólny mianownik to Julia. Są na tyle spójne, że rozwiązanie, do którego musi dojść Daniel, będzie jednocześnie rozwikłaniem tej pierwszej? Trochę to skomplikowane?

Tak, bo tym razem fabuła jest dość zawiała, a akcja niby dynamiczna, ale nie do końca. 

 

***

Jeśli chodzi o rok 2018 tu widać ogromny potencjał Kasi Puzyńskiej. To jest to czego się od jej książek oczekuje. Jest fajna fabuła, super intryga, akcja błyskawiczna. Bohaterowie bardzo dobrze wykreowani. Czyli te 400 stron przeczytałam błyskawicznie.

Później było już trochę gorzej. Przechodzimy bowiem do roku 2020, a tu trup za trupem, bohaterów tylu, że niestety czasami nie mogłam się połapać, kto jest kto. Może gdyby oni reprezentowali (bo wszyscy to przedsiębiorcy) różne branże, miałabym mniejszy problem. Niestety wszyscy oni działają w jednej branży, wszyscy robią to samo, więc miała lekki problem. Czasami łapałam się na tym, że nie wiedziałam ,z którym z nich teraz mam do czynienia.

Fabuła dość skomplikowana, intryga skonstruowana tak, że nie zgadłam, kto mordował, to duży plus.

Akcja tej drugiej części – 2020 – powiem szczerze, trochę mnie rozczarowała. Dłużyło mi się to wszystko .  Pod koniec już się nawet  nudziłam. 

 

***

Podsumowując, książka jest naprawdę spoko. Przeczytałam, a wiecie, że ja nie tracę czasu na czytanie książek, które mi się nie podobają. Tę mimo tego, że ma ponad 800 stron przeczytałam, podobała mi się w ogólnym rozrachunku. A te kilka malutkich niedogodności, no cóż, to jest tylko moje zdanie, żeby wyrobić sobie swoje, musicie przeczytać.

Polecam
Wasza Janielka

Komentarze