Planowanie, postanowienia noworoczne i inne bzdety.

 


                    Czy jesteście team planowanie, czy raczej team na żywioł? Z moim planowaniem to różnie bywało. Kiedyś nie wyobrażałam sobie, żeby coś planować, wszystko szło raczej na żywioł. Bo kto by planował w wieku 20 czy 30 lat (no nie przepraszam, dzieci zaplanowałam, chociaż i tak z tym drugim niekoniecznie wyszło jak chciałam, miało być 5 lat różnicy, a wyszło 10). Nie szkodzi, jest ok.


               Czas leciał i moje się zrobi, powolutku zaczynało irytować, bo jak to tak się samo nie zrobi, trzeba wszystko przygotować, zaplanować co i jak. I tak moi drodzy, teraz nie wyobrażam sobie iść tak na maksa na Żywioł ( choć czasami mi się zdarza tak w 20 maks 40 %). Jednak teraz wolę mieć zaplanowany choćby zarys tego co robię. Jakiś plan, szkic, cokolwiek, żeby o czymś nie zapomnieć, czegoś nie przeoczyć. 

 

            Czy mam zatem jakieś plany (nie robię już żadnych postanowień, bo to nie ma sensu, wiadomo, że i tak ich nie zrealizujemy)? 

 

                Niektóre już zaczęłam realizować w 2020, ale jakby punkt kulminacyjny będzie mam, nadzieję w 2021 roku, inne to jeszcze plany, na razie w mojej głowie, ale może niedługo będą mogły ujrzeć światło dzienne.

Mam zamiar ten rok wykorzystać na swój rozwój, na rozwijanie swoich zainteresowań i pasji. To będzie rok dla mnie. 

 

           A wy jak widzicie rok 2021? Macie na niego jakiś plan?

Ale wiecie, nic na siłę. Nie ma przecież obowiązku, że trzeba, że tak robią wszyscy. I co z tego, że wszyscy tak robią! My musimy robić tak, żeby nam to pasowało. Musimy być dla siebie dobrzy, to nam ma pasować, nie koleżance, koledze, i innym ludkom. My mamy zadbać o siebie, o swój komfort psychiczny. Nie chcesz planować – nie planuj, idź na żywioł, skoro tak czujesz się lepiej, to spoko. Lubisz postanowienia noworoczne – to je zrób – a kto ci zabroni, skoro sprawia ci to przyjemność, to je rób, jednak jeśli jest, chodź malutkie prawdopodobieństwo, że pod koniec roku będziesz miała stres, że ich nie zrealizowałaś – to zastanów się, czy warto?

 

                  A może popatrz wnikliwiej w siebie, zacznij dostrzegać swoje potrzeby, zacznij żyć dla siebie, nie dla innych. To ty jesteś ważna! Może zamiast górnolotnych i nic nieznaczących postanowień, postaraj się zadbać o siebie, o swoje zdrowie nie tylko to fizyczne, ale przede wszystkim o swój komfort psychiczny. Jeśli to zrobisz – to wiedz, że będzie to dobry rok. I za 365 dni będziesz mogła z uśmiechem powitać kolejny dobry rok.;)

Komentarze

  1. Nie planuję... ogólny zarys może, albo tak bardziej w stronę życzeń i marzeń... Ale żeby taki ścisły plan od a do z to nie moja bajka..

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza