Schronisko -Sam Lloyd - zaskakuje i trzyma w napieciu

 
Rok 2021 zapowiada się całkiem ciekawie. Do tej pory przeczytała 14 książek i nie wśród nich złej książki.  Z tych złych zrezygnowałam na szczęście po pierwszych kilku rozdziałach.

 


Dziś przychodzę do was z genialnym  thrillerem. „Schronisko”, bo o tej powieści mowa wciska w fotel, zadziwia, jest tak zaskakująca i nieprzewidywalna, że ciężko się od niej oderwać.

Początek, trochę powolny i bajtowy, zaczyna raptownie przyspieszać. Jednak mimo tej wydawałoby się powolnej akcji, książka wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Nastrój w niej wyzwala ogromne emocje strachu, niepewności i grozy. Po ostatnio czytanych i szumnie nazwanych thrillerach ten powoduje dreszcze i gęsią skórkę na karku.

Powieść to jakby dwie części. Jednak skupiona na porwaniu i przetrzymywaniu młodej szachistki, jej relacja z Elijahem, który wkrada się od czasu do czasu do jej „więzienia”. To wydaje się jej jedyny kontakt ze światem zewnętrznym.

Druga część to śledztwo prowadzone w sprawie zaginionych dzieci.

Żeby nie psuć wam przyjemności z czytania, nie mogę  za dużo zdradzić. Bo co to byłby za thriller, bez tego wow zaskoczenia i zakończenia, które tu jest kurczę,  nawet nie wiem jak powiedzieć, zaskakująca, zajebista, robi duże wrażenie.

Genialnie wykreowane postacie. Postać Elissy, porwanej dziewczynki pokazuje świetnie spektrum zachować ofiary. Od buntu przez szukanie pomocy do walki o przetrwanie. Elijah to bardzo ważna postać, odgrywa ogromną rolę w fabule powieści. Do końca nie wiemy, jaką pełni rolę, pojawienie się go jednak za każdym razem wzbudzało u mnie niepokój.

Schronisko to bardzo przemyślana fabuła, akcja zaskakuje, a jej dynamika nie pozwala na nudę, sprawiając, że powieść trzyma w mega napięciu w zasadzie do samego końca.

Jest to książka, która nie pozwoli żebyście o niej zapomnieli, nie da wam odetchnąć do ostatniej strony.

Komentarze