Zabójcza przyjaźń , Alice Feeney - recenzja.

 

          Dobry thriller powinien przede wszystkim zaskakiwać, mieć fabułę, która nie doprowadzi nas od razu do rozwiązania zagadki, a będziemy kluczyć, autor będzie nas doprowadzał, do już wydaje się nam rozwiązania, a tu masz znowu ślepy zaułek.

 


 

Czy zatem „Zabójcza przyjaźń” okaże się na tyle dobra, że ją wam polecę ? Zobaczymy.

Małe miasteczko, morderstwa, śledztwo, tajemnice z przeszłości. To opowiedziana z kilku punktów widzenia historia, osoby, które ją opowiadają, oskarżają się wzajemnie, przez co czytelnik czuje się cały czas jak w potrzasku, nie wiedząc, która z nich mówi prawdę, która relacja jest bardziej wiarygodna. Okazuje się bowiem, że w małym miasteczku można ukryć wiele przed wścibskimi – wydawałoby się – sąsiadami.

Alice Andrews – to reporterka telewizyjna, zostaje skierowana do nakręcenia materiału z małego miasta. Kiedy okazuje się, że kobieta musi się zmierzyć przy okazji z demonami z przeszłości, ze wspomnieniami, do których nie chciałby wracać, robi się naprawdę ciekawie. Sprawa dotyczy morderstwa kobiet. Śledztwo w tej sprawie prowadzi … były mąż Alice. Do tego wszystkiego dodać jeszcze trzeba to, ze zamordowana kobieta to ich wspólna znajoma.

Kiedy dodamy do tego relacje tej dwójki, które są sprzeczne i polegają na wzajemnym oskarżaniu się, a nas czytelników wyprowadzają nieźle w pole, już wiadomo, że to będzie bardzo dobre połączenie. Czytamy i z niecierpliwością czekamy na zakończenie, bo do końca nie wiadomo kto zabił. A koniec, no cóż, wbija w fotel.


Pozostaje mi tylko napisać, że to był świetnie napisany thriller. Świetnie wykreowani bohaterowie, zagmatwana fabuła, która nie pozwala na odgadnięcie do końca zagadki, zwroty akcji, psychologiczne pułapki, nie pozwalają odpocząć, gnają nas, do ciągłego myślenia i zastanawiania się kto tu kłamie, a kto mówi prawdę.

Chcecie się dowiedzieć, kto jest kłamcą?

Komentarze