Zbyt wiele - Bartłomiej Bartoszyński

Mam szczęście do poznawania świetnych ludzi  na Instagramie. Jakiś czas temu dzięki @prostymislowami zajrzałam do Bartka. I zostałam ( czasami męczę go rozmową na priv, ale trudno, chce się być sławnym influencerem trzeba się poświęcić i rozmawiać z fanami.;)), a jeśli wy jeszcze nie trafiliście i nie obserwujecie tego gościa, to szybciutko klik obserwuję.

Zdaje się, że nie to jest jednak tematem mojego dzisiejszego wpisu, tylko książka. 

 


 

Oczywiście mowa tu o książce Bartka „Zbyt wiele”. Jest to teoretycznie druga część, "Szukając siebie", ale mam dla Was świetną informację, że tu znajdziecie obie części. To świetna wiadomość, bo wierzcie mi, że mnie ciężko było czekać na drugą część, bo oczywiście autor pierwszą część tak zakończył, że … ech nie będę nic mówić ile mnie ta cierpliwość do ukazania się Zbyt wiele czekała (zresztą możecie zapytać Bratka, ile razy smęciłam, że trzeba tak długo czekać).

Nie będę się tu rozpisywała na temat pierwszej części, bo o niej powstał osobny post, więc zapraszam https://www.instagram.com/p/CLHYm1gBFhB/.

              "Zbyt wiele" to historia pełna emocji. To kolejne zmagania Aleksa z życiem, które co i raz rzuca mu kłody pod nogi. Czy uda mu się jednak stanąć w końcu za nogi? Czy los będzie dla niego łaskawszy?

Jeśli spodziewacie się słodkiej historii, to nie ten adres, mamy tu bowiem walkę z przeciwnościami losu, walkę ze sobą, która zazwyczaj bywa najtrudniejszym wyzwaniem. Aleks jednak stara się odmienić swój los, walczyć o siebie i ….o kogoś, kto stanie się bardzo ważny dla niego. Przyjaźń i miłość to uczucia, które pełnią tu ogromną rolę. One bowiem pomagają Aleksowi wtedy kiedy jest mu źle, kiedy wszystko przestaje mieć sens. Przyjaciele, którzy nie opuszczają w trudnych momentach, miłość do Naomi ( której już nie ma, ale uczucie do nie niej zostało), jest tym, co daje nadzieję na lepsze jutro. Powieść pełna emocji, która sprawi, że zakręci się łza w oku.


                      "Zbyt wiele" to powieść o stracie, o upadku 

i powolnym pogodzeniu się ze swoim losem oraz o nadziei, że zawsze jest szansa na to, że wszystko będzie dobrze, że wiele zależy od nas samych i od tego jak my pokierujemy swoim życiem.


Mam nadzieję, ja nawet wiem, że to nie jest ostatnia książka Bartka, którą przeczytałam. Czekam z niecierpliwością na kolejną.


Komentarze