Miłość, czy można ją odkładać na później ? - Miłóść na później

          Nie wiem dlaczego, po przeczytaniu i wysłuchaniu tych wszystkich ochów i achów nad tą książką spodziewałam się lekkiej, łatwej i przyjemnej, romantycznej powieści podszytej lekkim humorem. Może po prostu chciałam tak myśleć?

 

 


 

 

 To według mnie powieść obyczajowa z ogromną dawką melancholii, może nawet smutku i wielu ciekawych sprawach, które potem zmusiły mnie do intensywnych przemyśleń i refleksji. O związkach ogólnie, o relacjach damsko- męskich i relacjach w pracy tak ogólnie. Cała historia powieści wydaje się być dość banalna. On- po kilkunastu latach związku postanawia odejść , ona – bardzo przeżywa to rozstanie. Kiedy wydaje się, że nic już nie będzie takie samo, że zmarnowało swoje najlepsze lata, że … pojawia się ON. Jasnoniebieska koszula, elegancka, ale delikatnie rozchylona, ten błysk w oku, wdzięk i powab na każdym kroku. I to właśnie on, proponuje jej dziwny układ, a może epizod? Czy on będzie dla niej tym bohaterem, który wyrwie ją z dramatu, który przeżywa? Czy ona będzie tylko jednym z licznych trofeów w jego niezliczonych podbojach? Może warto się przekonać? Dla mnie ta powieść jest fenomenem. Autorka świetnie przedstawia świat biurowych romansów, plotek, manipulowania rzeczywistością. Jak można się spodziewać, nie jest to zbyt przyjemna wiedza, jednak to było dla mnie bardzo cenne doświadczenie. Świetnie wykreowani bohaterowie, cięte riposty, zabawne dialogi. Powieść bardzo współczesna i bardzo wymowna. Skłoniła mnie do wielu refleksji na temat współczesnych związków, relacji. To naprawdę bardzo mądra książka. Cenne jest również to, że nie jest zbyt polukrowana, raczej do bólu szczera i prawdziwa. Polecam. Wasza Janielka.

Komentarze

Prześlij komentarz