15:40

Przeczucie, Tetsuya Honda - rozdanie z okazji premiery

Przeczucie, Tetsuya Honda - rozdanie z okazji premiery




Z okazji dzisiejszej premiery mam dla Was egzemplarz książki Przeczucie 
 Wystarczy zostawić komentarz pod postem  z odpowiedzią na pytanie Dlaczego lubisz kryminały?
Na odpowiedzi czekam do 30 sierpnia. 

21:03

"SEXY BASTARD. HARD" - EVE JAGGER

"SEXY BASTARD. HARD" - EVE JAGGER

Erotyk - (greckie erôtikós – miłosny, od eros – miłość zmysłowa). Pięknie przetłumaczone z greckiego. Bardzo zmysłowo i lirycznie. Czy książka Eve Jagger również zachwyci nas zmysłowością i pięknem miłości?
Zobaczymy.

Główna bohaterka to Cassie, która wraca z Anglii, a właściwie ucieka od swojego męża – brutala. Pragnie jedynie spokoju i zapomnieć o swoim nieudanym małżeństwie. Niestety już pierwsza noc w domu  okazuje się niezbyt spokojna. W środku nocy do domu wpada facet – bardzo przystojny zresztą i seksowny- poszukuje jej brata, który pożyczył pieniądze, nie mam niestety z czego oddać. Dziewczyna, chcąc go  ratować , decyduje się na pracę księgowej u Rydera – bo tak ma imię intruz. Jak myślicie, czy ta decyzja jest spowodowana jedynie chęcią pomocy bratu? Może jednak są jakie inne przesłanki?

Ryder to silny, idealnie zbudowany facet. Właściciel kilku dobrze prosperujących legalnie barów , w których organizuje  nielegalne walki, za przyzwoleniem policji. Kiedy go poznajemy, mamy wrażenie, że to typowy mięśniak. Jednak reszta fabuły pokazuje nam prawdziwe oblicze tego przystojniaka. Wydawać by się mogło, że to on jest tym panem i władca, który owija sobie panienki wokół palca. Czy i tym razem tak będzie? Czy tajemnicza Cassie okaże się tą, z którą będzie chciał zbudować związek? Czy tajemnica Cassie pozwoli im na to?




Myślę, że jest to bardzo dobra propozycja dla wielbicieli erotyków. Silny i mega przystojny facet, piękna i seksowna kobieta to musi zaiskrzyć.
Mamy tu taki klasyczny rodzaj bajki o miłości i namiętności. Fabuła może nie jest zbyt zaskakująca, ale elementy sensacji ratują książkę, przed nudą. Sceny erotyczne są bardzo ładnie opisane. Nie są wulgarne co, jest dla mnie plusem, są opisane tak, że czyta się je bardzo przyjemnie.
Mamy tu przykład narracji z punktu widzenia obu bohaterów, co pozwala nam, na spojrzenie zarówno od strony męskiej, jak i żeńskiej, na niektóre sytuacje.
Książka z gatunku lekka, łatwa i przyjemna. Idealna, żeby przeczytać coś przyjemnego. Czyta się w zasadzie jednym podejściem, mnie zajęło kilka godzin. I tu minusik malutki, jak dla mnie książka mogłaby być dłuższa. Można było rozwinąć kilka wątków, żeby czytelnikowi, dać jeszcze chwile więcej z przyjemności czytania.
Powieść idealnie pozwala oderwać się od szarej rzeczywistości i choć przez chwilę poczuć zmysłową magię miłości.




10:11

Kathryn Ormsbee "Milion odsłon Tash"- recenzja

Kathryn Ormsbee "Milion odsłon Tash"- recenzja

Czy wyobrażacie sobie życie bez Internetu, komputera czy telefony? W dzisiejszych czasach jest to raczej niemożliwe. Telefon to przecież nasz podręczny kalendarz, notes, książka telefoniczna, e-mail, blog, vlog itp.

Mamy tam wszystko. Internet, bez tego już nie wyobrażamy sobie funkcjonowania. Wiem, wiem powiecie pewnie nie skąd damy radę, na pewno dzień, dwa może trzy, max. tydzień i będzie nas kusiło, żeby tam zajrzeć, pobuszować w sieci. I wiecie co, to nie jest nic złego, przecież wszystko jest dla ludzi, ale jak to mówią z umiarem.





Przynudzam , jakieś gatki moralistyczne uskuteczniam, a my przecież o książce mamy rozmawiać.
Natasha nazywana jest przez przyjaciół i rodzinę Tash, to sympatyczna młoda dziewczyna, która uwielbiam czytać książki. Jej ukochanym pisarzem jest Lew Tołstoj.
Drugą jej pasją jest youtube. Prowadzi vloga, a wraz z przyjaciółmi nagrywa serial internetowy na youtube Nieszczęśliwe rodziny. Jest to opowieść na podstawie książki oczywiście, że Tołstoja – Anna Karenina.
Pewnego dnia bardzo znana youtuberka wspomina o ich serialu i się zaczyna. W kilka dni maja liczba subskrybentów winduje w tysiące, serial staje się sławny. Liczba wyświetleń rośnie, komentarze, pytania…





Istne szaleństwo. Jak Tash i jej przyjaciele poradzą sobie z tą nieoczekiwaną sławą?
Czy woda sodowa uderzy im do głowy? Znacie mnie, nic więcej nie powiem, bo nie lubię psuć przyjemności.

Książka skierowana do młodzieży, choć nie powiem, mnie też czytało się ją bardzo dobrze. Lekki język, bardzo dobrze wykreowani bohaterowie, to wszystko sprawia, że czytanie to sama przyjemność.
Podoba mi się, że w książce oprócz typowych problemów nastolatków, poruszane są też inne ważne rzeczy, choroba, rodzina, odpowiedzialność. Świetnie, że autorka stara się uświadomić młodym ludziom, że życie nie składa się z samych przyjemności, że czasami trzeba z czegoś zrezygnować dla dobra innych.






Jeśli chcecie dowiedzieć się, czy Tash i jej ekipa stała się w końcu sławna? Czy zmienia się ich życie? Jak potoczą się dalej ich losy?

Tego wszystkiego dowiecie się, kiedy sięgniecie po książkę Kathryn Ormsbee „Milion odsłon Tash


Za możliwość przeczytania dziękuje







21:14

Musso Guillaume- Dziewczyna z Brooklynu- recenzja

 Musso   Guillaume- Dziewczyna z Brooklynu- recenzja

Uwielbiam książki Musso, kiedy otrzymałam przesyłkę od Wydawnictwa Albatros, aż podskoczyłam radości. Nowa powieść jupi.

Zaczyna się bardzo tajemniczo, zdjęcie, o którym nic nie wiemy, tyle tylko, że przeraziło głównego bohatera. Pokazał mu je narzeczona, która ukrywa przed nim…




No właśnie, każdy z nas ma chyba jakąś tajemnicę, która nie koniecznie musi ujrzeć światło dzienne, bo może to wywołać lawinę zdarzeń, nikomu niepotrzebnych cierpień czy przykrości. Lepiej zatem, żeby nie otwierać Puszki Pandory.

Niestety w tym przypadku stało się, puszka została otwarta. Jakie będą tego konsekwencje? Czy warto było naciskać? Czy poznanie czyjejś skrywanej głęboko tajemnicy było potrzebne?
Raphaël, pisarz, ojciec malutkiego jeszcze Teo, narzeczony Anny, szczęśliwy wydawać by się mogło człowiek. 


Pisze kryminały, są jego odskocznią od codziennego życia, aż do momentu, kiedy poznaje Annę, uroczą lekarkę, w której zakochuje się na zabój. Pewnego dnia postanawia jednak niestety zadać to jedno niepotrzebne pytanie: "Czy masz przede mną jakieś sekrety?. To, co zobaczył – zdjęcie – i odpowiedź dziewczyny „Ja to zrobiłam”, przeraziło go na tyle, że ucieka z mieszkania. Kiedy pierwszy szok, otumanienie mija, wraca, żeby wyjaśnić, to co było , niestety Anny już tam nie ma. Co zobaczył? Dlaczego go to tak przeraziło? 




Kobieta znika bez śladu. Dokąd poszła? Dlaczego nie daje znaku życia? Te i wiele innych pytań pozostaje bez odpowiedzi.

Mężczyzna zrobi wszystko, żeby odnaleźć narzeczoną.
W poszukiwaniach pomaga mu jego kumpel Marc Caradec – emerytowany policjant, to czego się dowiedzą, będzie przerażające.
Raphaël ma jednak nadzieję, że odnajdzie ukochana, że nie jest jeszcze za późno.
Jakie tajemnice odkrywają? Kim tak naprawdę jest Anna? Czy uda się ją odnaleźć? Wnikliwe śledztwo przynosi zaskakujące efekty.. Ciii nikomu nie wolno o tym mówić.




Po raz kolejny i mam nadzieje nie ostatni uświadomiłam sobie, że uwielbiam tego autora. Odpowiada mi jego lekki, barwny język. Jego opisy są genialne, człowiek czuje, że uczestniczy w wydarzeniach, które przeżywa właśnie  bohater. Lubię, jak w książce cały czas coś się dziej. Tu nie można narzekać na brak wrażeń. Akcja jest wartka i bardzo emocjonująca. Czytając kolejne strony, ma się ciarki i czasami gęsią skórkę z emocji. Podoba mi się, że tym razem autor postawił bardziej na wątek kryminalny niż miłosny. Nie znałam go z tej strony i było to bardzo miłe zaskoczenie. Tajemnica, którą trzeba szybko rozwiązać, wyścig z czasem, sprawa sprzed lata, która do tej pory nie została rozwiązana. Wow to jest to. Historia niesamowicie wciąga i angażuje czytelnika już od pierwszych stron, aż do ostatniej.



Musso zastosował tu bardzo fajny manewr różnorakiej narracji. Podnosi to bardzo efekt historii, jej atrakcyjność. Mamy tu narrację pierwszoosobową, trzecioosobową i retrospekcję, która pozwala na spojrzenie w przeszłość z niebywałą starannością o szczegóły. Taki zabieg nie pozwala na pewno się nudzić czytelnikowi.
Bohaterowie powieści jak zawsze w książkach tego autora są perfekcyjnie dopracowani. Różnorodność ich charakterów i ciekawe osobowości pozwalają na stworzenie ciekawych postaci.




Bardzo podoba mi się to, że Musso konsekwentnie w każdej książce na początku rozdziałów umieszcza ciekawe myśli, sentencje innych twórców.
Wszystkie są bardzo wymowne i ciekawe:

„Każdy człowiek ma trzy życia. Jedno publiczne, drugie prywatne, a trzecie sekretne”

Cytaty te oczywiście łączą się w jakimś stopniu z treścią danego rozdziału. To nie lada sztuka.
Książka jak zwykle w wykonaniu tego autora. Ja polecam serdecznie.



14:12

YOPE Naturalny Krem do rąk

YOPE Naturalny Krem do rąk

Dziś mało czytelniczy post, ale postanowiłam się z wami podzielić moim ostatnim odkryciem.

Mianowicie genialny krem do rąk Yope.  Właśnie kończę opakowanie kremu o zapachu szałwii. Kupiłam kolejne dwa jeden o tym samym zapachu drugi o zapachu mięty i herbaty. Zakupiłam go TU


 

Naturalne kremy do rąk Yope składają się w 98% ze składników pochodzenia naturalnego i o niskim stopniu przetworzenia. Nawilżający i łagodzący podrażnienia krem do codziennej pielęgnacji skóry dłoni.   Zapach: ziołowy, orzeźwiający, chłodzący.  

Najważniejszymi składnikami kremu są naturalne i organiczne olejki roślinne, masło shea oraz witamina E.
  • Olejki arganowy, kokosowy oraz z oliwek wzmacniają i odżywiają skórę.
  • Ekstrakt z zielonej herbaty zwalcza wolne rodniki i wspomaga produkcję włókien kolagenu.
  • Ekstrakt z mięty łagodzi podrażnienia i wspomaga naturalną regenerację komórek, a witamina E opóźnia starzenie się skóry.
  • Masło shea powstrzymuje zbyt szybkie parowanie wody z naskórka.  

Czego nie ma krem do rąk : nie zawiera olei mineralnych, parabenów, peg-ów, silikonów, sztucznych barwników.  



Mam wrażenie, że często zapominamy o dłoniach, a one przecież są naszą wizytówką, widać je przecież wszędzie i zawsze, no chyba, że mamy rękawiczki.:)
Ręce myjemy przecież częściej niż resztę ciała, bo kilkanaście razy dziennie ( no przynajmniej ja tak mam, ale ja mam manię mycia rąk). Skóra zatem jest bardziej wysuszona i podrażniona na rękach, dlatego bardzo ważna jest ich pielęgnacja. 

Osobiście używałam już wielu kremów do rok, jednak do tej pory żaden, nie zachwycił mnie tak bardzo ja ten.




Przede wszystkim pierwsze co rzuca się w oczy to piękne opakowanie. Takie delikatne, kobiece kolory. Krem zapakowany jest w 100 ml aluminiową tubkę, a której bardzo łatwo wycisnąć krem do ostatniej kropelki.

Po drugie przepięknie pachnie, orzeźwiający ziołowy zapach rozchodzi się zaraz po otwarciu tubki, utrzymuje się bardzo długo na dłoniach. Jest piękny po prostu. Podoba mi się zarówno szałwia, jak i herbata z miętą.

Po trzecie kremy mają bardzo lekką formulę, wchłania się super, pozostawia fajny nietłusty filtr na dłoniach ( nie lubię tłustych od kremu rąk).

* szałwia i zielony kavior , łagodzi podrażnienia, działa bakteriobójczo i przeciw zapalnie, jest w nim tajemniczy składnik o nazwie zielony kavior, jest on na tyle inteligentny, że wchłania wilgoć, a gdy skóra jej potrzebuje, oddaje jej swoje zasoby.

* mięta i herbata  ma działanie regeneracyjne i przeciwzapalne, spowalnia proces starzenia się skóry. Bardzo dobrze regeneruje skórę suchą i szorstką.




Dla mnie idealne kremy do rąk. Ciekawa jestem waszych opinii i waszych ulubieńców jeśli chodzi o kremy do rąk. dajcie znać w komentarzach.

20:24

Melodia zapomnianych miłości Dorota Gąsiorowska -recenzja

Melodia zapomnianych miłości Dorota Gąsiorowska -recenzja

W piątek podczas kolacji zadałam mężowi pytanie. A może pojedziemy do Kazimierza Dolnego, nigdy tam nie byłam.
Słyszałam, że tam jest cudownie. Rozmowa w zasadzie stanęła na niczym, bo teraz na pewno tłumy, bo daleko, a przecież dopiero co wróciliśmy. Jechać znowu 400 km.
Ok stwierdziłam, że chyba jednak w tym roku nie daruję i pojadę.



Jakież było moje zdziwienie, kiedy sięgnęłam po książkę, która czekała grzecznie na swoją kolej do czytania Melodia zapomnianych miłości Doroty Gąsiorowskiej, której akcja toczy się w Kazimierzu.
Po pierwsze urzekła mnie okładka, w pięknych pastelowo – żółtych kolorach. Cudowna.

Jest to idealna propozycja na lato, lenistwo na hamaku, na jesienną szarugę i na zimowe wieczory pod kocem z ciepłą herbatką i ciasteczkiem.
Miłość, skrzypce, muzyka i odrobina tajemnicy, urokliwy Kazimierz, to idealny zestaw. Takie cudowności serwuje nam pani Dorota. Pierwszy raz miałam przyjemność czytać książkę tej autorki i wiecie co, muszę zdobyć jej wcześniejsze książki, bo bardzo przypadł mi do gustu jej styl pisania. Taka obyczajówka z delikatną nutką kryminalną to jak dla mnie idealne połączenie. Rozwiązywanie rodzinnych tajemnic i zagadek – uwielbiam.

Wystarczy tych moich ochów i achów, przechodzimy do rzeczy.



Bianka utalentowana skrzypaczka, nauczycielka w szkole muzycznej. Dziewczyna mieszka z ojcem w Poznaniu. Ze względu na trudną sytuację finansową,  decyduje się przyjąć bardzo nietypowe zlecenie. Opuszcza ona Poznań podczas wakacji i wyrusza do Kazimierza Dolnego. Tam mieszka u Klary zgorzkniałej i wiecznie niezadowolonej wdowy. Jej zadanie polega na opiece nad Samuelem niewidomym synem Klary. Na szczęście Bianka spotyka na swojej drodze życzliwych ludzi, którzy bardzo jej pomagają przetrwać u niemiłej pracodawczyni. Marta gospodyni, Rysio – miejscowy amator trunków wysokoprocentowych, jego babka Serafina, urocza staruszka i Małgosia, córka Marty.
Dziewczyna ma przy sobie swoje ukochane skrzypce, to instrument jej babki Walentyny. Okazuje się, że zadanie, którego podjęła się Bianka, jest trudniejsze, niż myślała. Podczas pobytu wychodzą na jaw sekrety, które…





Ciii. Nic nie powiem.
Przeczytajcie, a nie pożałujecie. Zapewniam.
W powieści jest tak wiele niewiadomych, tajemnic i intryg, że wciąga ona niczym najlepszy kryminał. Czyta się ją jednym tchem, Aż do ostatniej strony.
Czy Biance uda się wykonać zlecone zadanie?
Jakie tajemnice kryje w sobie Kazimierz?




Melodia zapomnianych miłości to powieść fascynująca, intrygująca, napisana pięknym językiem. Dopracowana w każdym calu. Piękna okładka, która od razu zachęca do przeczytania, cudne opisy, które sprawiają, że mamy wrażenie spacerowania z bohaterką po urokliwych zakątkach miasteczka. Po przeczytaniu książki już wiem na pewno, że muszę w końcu pojechać do Kazimierza postanowione.




11:53

Gotując dla Picassa – C.A. Belmond – recenzja

Gotując dla Picassa – C.A. Belmond – recenzja
Lato, Prowansja, zapach lawendy i rodzinnych sekretów.
To wszystko dostaniecie w najnowszej, książce Camille Aubray Gotując dla Picassa.
Autorka zapewnia nam wspaniała podróż do malowniczej Francji, żeby rozwikłać rodzinną zagadkę.
Główna bohaterka Celine na co dzień charakteryzatorka przylatuje na świętado swojej matki. Tam poznaje historie babci Ondine, która rzekomo ukryła gdzieś w restauracji obraz Picassa.



Tajemnica ta wychodzi na jaw przy okazji tego, co postanowił ojciec dziewczyny. Uważał on, że pieniędzmi najlepiej zarządzają mężczyźni, dlatego cały swój majątek przepisał na synów. Ci mieli oczywiście podzielić się nimi z dziewczyną. Jednak czy tak się stanie? Oczywiście życie płata figle.
Celine i jej matka zostają odcięte od pokaźnego majątku Arthura. Muszą radzić sobie same.
Teraz tajemnica babki Celine wychodzi na światło dzienne i wydaje się bardzo ważna, czy jest ona prawdziwa?




Dlatego dziewczyna wyrusza do Francji, żeby zbadać sprawę, potwierdzić wszystko dokładnie. A nóż plotki okażą się prawdziwe.
Ondine gotowała dla Picassa, tak tego właśnie.  Jest to pięknie opisana historia malarza, którego dzisiaj tak doceniamy, czego nie można powiedzieć o czasach mu współczesnych.
W powieści wymieszane są prawdziwe i fikcyjne wydarzenia. Czytając ją mamy jednak wrażenie, że mogło to mieć miejsce naprawdę.






Jaką tajemnice odkrywa nasza bohaterka?
Otóż jej babka ukryła podobno w jednej z restauracji prowansalskich obraz. Tak dobrze się domyślacie obraz Picassa.
Celine wyrusza w podróż. Czy uda jej się odnaleźć zaginione dzieło? Czego się do wie przy okazji swojej podróży?





Powieść pisana jest dwubiegunowo, współczesność przeplatana jest z latami 30. XX wieku.
Wybuchowa mieszanka przecudownej Prowansji i temperamentnego malarza dostarczy nam wielu niezapomnianych emocji.
To obowiązkowa lektura dla tych wszystkich, którzy lubią Francję.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu W.A.B.




Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger