07:42

Sexy Bastard. Cash Eve Jagger- recenzja

Sexy Bastard. Cash Eve Jagger- recenzja


Kolejna seksowna okładka, która przyciąga kobiecy wzrok. Kolejny seksowny i przystojny chłopak i do tego barman. Czego chcieć więcej?
No właśnie to zabójcze połączenie mamy w kolejnej części „Sexy Bastard”.
Nie czytałam co prawda pierwszej części, ale nie przeszkadzało mi to w niczym. .

Ponieważ to moje pierwsze zetkniecie z tą autorką, to nie bardzo wiedziałam, czego mogę się spodziewać.
No i wiecie co….?
Książka mi się podobała. Powiem Wam, że jeśli chcecie się odstresować, poczytać o seksownych facetach, to znaleźliście książkę dla siebie.
Cash to przystojny barman, który uwielbia flirtować z pięknymi kobietami. Jest on znany w Atlancie jako ten, który serwuje najlepsze drinki i najgorętszy seks.
Ona to młoda, piękna prawniczka Savannah, szuka prawdziwej miłości. Czy znajdzie ją w Altitude, barze, w którym wpada w oko naszemu barmanowi?
Zaczynają niewinny flirt. Jak on się zakończy? Czy uda im się być razem?

Powiecie nuda, romans. Nie, nie kochane, to nie wszystko, okazuje się bowiem, ze Cash ma swoje sekrety. Ciekawe jakie? No oczywiście.
Żeby nie psuć wam zabawy, nie powiem.:) A co.
Fabuła, bohaterowie tej części, relacje są przedstawione w bardzo ciekawy sposób. Powiem szczerze, że sięgając po tę książkę, bałam się, że to kolejny erotyk, z dużą ilością łóżkowych scen. To jest jednak coś innego. To ładnie napisany romans.
Cash to w sumie miły chłopak, który stara się być dobrym człowiekiem, człowiekiem, który chce żyć w zgodzie ze swoim sumieniem.
Książka jest genialną lekturą na wieczór dla oderwania się od rzeczywistości. Napisana bardzo ładnym językiem, pięknie opisane sceny miłosne. I co najważniejsze nie ma tu wulgaryzmów. Jest to idealna propozycja dla kobiet, które mają ochotę na lekką lekturę na pograniczu romansu i erotyku.

08:16

Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta W. Bruce Cameron - recenzja

Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta W. Bruce Cameron - recenzja
Mój syn ostatni ciągle mówi o psie. Jego marzeniem jest mieć psa i koniec. Tylko jest mały problem, on ma uczulenie na sierść psa, a jego siostra, ma uczulenie chyba na wszystkie istniejące zwierzęta. Ja będą dzieckiem, miałam psa, ale do dziś pamiętam, że nie chcieliśmy z braćmi chodzić z nim na spacery, nie miał go kto wyprowadzać i rodzice oddali psa do znajomych na wsi.





Po przeczytaniu tej książki zastanawiam się jednak, czy my na pewno słusznie robimy, że nasze dzieci nie mają zwierzątka?
Powieść zaczyna się miłą sąsiedzką wizytą, w której to sąsiad Josha prosi go o przysługę, zaopiekowanie się psem. Ten niechętnie, ale w końcu zgadza się na to. Okazuje się, że Lucy od razu skrada serce naszego bohatera, a po chwili okazuje się również, że jest ona w ciąży. Josh, który nigdy w życiu, nie miał psa, jest spanikowany i zestresowany. Postanawia szukać pomocy w schronisku.




 
 Nie, nie oddaje psa do schroniska, ale ma nadzieję, że tam pomogą mu jak, ma się opiekować suką, która spodziewa się szczeniąt. Pomaga mKerri, opiekunka ze schroniska.
Czy Jose poradzi sobie z psami? Co się stanie ze szczeniętami? Czy Lucy zostanie z Joshem?
Tu oczywiście nic więcej nie powiem.
Co jest istotne i zasługuje na to, żeby o tym napisać to przecudowna więź, jaka łączy naszego bohatera z psiakami. Jak one wpływają na niego jako człowieka, jaka przemiana się w nim dokonuje. Przepięknie napisane. Myślę, że każdy miłośnik psów znajdzie tu dla siebie przecudną opowieść. 





Trzecioosobowa narracja pomaga nam w poznaniu emocji, jakie towarzyszą naszemu bohaterowi. Jednak powieść to nie tylko psy, to również Josh i jego życie przed tym, jak został szczęśliwym posiadaczem psiaków. Jego problemy rodzinne i miłosne. O, jeśli chodzi o miłość, nie zabraknie jej i tutaj. O, tym ciii. Miałam nic przecież nie mówić.




 
Akcja książki nie jest zbyt skomplikowana i porywająca, ale o to w tym chodzi. O to, żeby się zatrzymać, pomyśleć, przemyśleć pewne sprawy. Klimat około świąteczny wp
rowadza nas w nastrój i bożonarodzeniową atmosferę. Jest to idealna książka na zimowe czy świąteczne wieczory. Zatem idealna na prezent świąteczny. Ja serdecznie polecam.













08:46

Rowan Coleman, Cara Delevingne , Mirror, Mirror _ recenzja

Rowan Coleman, Cara Delevingne , Mirror, Mirror _ recenzja

Kiedy przeczytałam, że książka jest o zespole muzycznym, od razu stwierdziłam, że muszę ją przeczytać. Dlaczego, może dlatego, że moja córka jako nastolatka też grała w zespole muzycznym, była w nim perkusistką. Fakt, że jej zespół był pankowy, ale co to ma do rzeczy.



Tytułowy Mirror, Mirror to zespół muzyczny, w jego skład wchodzą: Red, Loe, Rose i Naomi. Są oni sobie bardzo bliscy, tworzą czwórkę zgranych przyjaciół. Wszyscy kochają muzykę, każde z nich boryka się również z problemami życia codziennego, w których w razie potrzeby pomagają inni. Zespół to swego rodzaju odskocznia od tych problemów.
Pewnego dnia Naomi znika. Nie jest to zaskoczeniem dla nikogo, ponieważ wcześniej się jej już to zdarzało. Mimo wszystko przyjaciele postanawiają ją odszukać. Dziewczyny jednak nigdzie nie ma. Kilka tygodni później zostaje ona wyciągnięta z Tamizy, żyje, ale lekarze utrzymują ją w śpiączce farmakologicznej. Policja utrzymuje, że była to próba samobójcza. Jednak czy na pewno? Przyjaciele i siostra Naomię nie zgadzają się  z policją. Postanawiają rozwiązać zagadkę na własną rękę. Czy im się to uda? Czy prawda okaże się bardziej bolesna niż myślą?
Każde z przyjaciół na swój sposób zmaga się z tą sytuacją. Czy uda im się jednak wygrać? Czy zespół dalej będzie istniał? Może jednak problemy ich przerosną?




Dużo pytań, bez odpowiedzi. Wiem, ale jeśli przeczytacie książkę, znajdziecie na wszystkie odpowiedzi.
Jest to naprawdę bardzo dobra powieść dla młodzieży (z jednym małym wyjątkiem, nie podobało mi się, że jest w niej tak dużo wulgaryzmów). Publikacja pokazuje nam jak wiele w życiu młodego człowieka, może zdziałać pasja, tu pasja do muzyki. Jak bardzo potrzebujemy drugiego człowieka, przyjaciela, żeby nasze życie było łatwiejsze, nasze dylematy i rozterki nie przerastały nas.




Wszystkie postacie w książce są bardzo dopracowane, każda na swój sposób inna, jednak bardzo realna i zdawać by się mogło, że wręcz prawdziwa. Swoim zachowaniem, pokazują nam dorosłym, jak młodzi ludzie odbierają świat, jak radzą sobie lub nie ze swoimi problemami. Jest to pewnego rodzaju wskazówka jak im pomóc, jak postępować w podobnych sytuacjach.
Bardzo podobał mi się wątek rozwiązywania zagadki z Naomi. Miała wrażenie, że może to taki trochę thriller. Wszystko to było bardzo intrygujące i zaskakujące.
Zaleta dla mnie jest również to, wiecie, że ja to uwielbiam, że mamy tu rozdziały, które przenoszą nas kilka miesięcy wcześnie, co pozwala nam na lepsze poznanie bohaterów.




Książka jest dobrze napisana, myślę, że przypadnie do gustu wielu nastolatkom. Fajnym motywem, jest wizualne przedstawienie wiadomości tekstowych wysyłanym przez głównych bohaterów do siebie. Wiem, również, że przekleństwa wstawione tu przez autorkę miały dać autentyczność książce. Wiadomo przecież, że młodzież tak ze sobą rozmawia.




09:08

Krystyna Mirek Światło w Cichą Noc _ recenzja

Krystyna Mirek Światło w Cichą Noc _ recenzja
Z twórczością Krystyny Mirek miałam już przyjemność się polubić. Kiedy dostałam książkę, Światło w Cichą Noc, przede wszystkim zachwyciła mnie cudowna okładka. Patrzyła z niej piękna dziewczyna, otoczona magicznym obrazem świąt. Okładka mieni się drobinkami brokatu, co jeszcze bardziej przyciąga wzrok.





Miałam nadzieję, że książka okaże się równie cudowna. Mówią, że nie ocenia się książki po okładce jednak…
Znajdujemy się w Krakowie, osiedla domków jednorodzinnych, grudzień, zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Cała dzielnica błyszczy światełkami i ozdobami, są jednak dwa domy, które są szare i ciemne.
Tu poznajemy Antka Milewskiego, który po latach postanawia za namową matki odwiedzić babcię Kalinę. Dlaczego po latach? Bo nieporozumienia rodzinne, doprowadziły do tego, że Antek obraził się na swoją babcię. Gdy wchodzi do domu, zostaje przyjęty jak kochany i wyczekiwany wnuczek, niestety wszystkie wspomnienia z dzieciństwa wracają. Czy  Antkowi uda się przezwyciężyć swój upór? Zrozumie i postara się żyć w zgodzie ze swoją rodziną? Może historia opowiedziana przez jedną stronę konfliktu nie jest tak do końca obiektywna?





Drugi dom zanurzony w ciemności to dom trójki rodzeństwa Michała, Bartka i Magdy. Ich rodzice zginęli w wypadku samochodowym, kiedy byli dziećmi, zdarzyło się to w wigilię. Od tego czasu rodzeństwo nie obchodzi świat. Wyjeżdżają do ciepłych krajów, żeby trauma nie wracała.
Tego roku jednak sytuacja się zmienia. Magda zakochała się koledze z pracy i postanawia zrobić kolację wigilijną dla niego i jego rodziny.
Czy uda jej się to wszystko przygotować? Czy wspomnienia z dzieciństwa nie wrócą? Czy wszystko uda się tak, jak zaplanowali?






Jest to bardzo ciepła, rodzinna opowieść. Historia , w której miłość potrafi zwyciężać. Gdzie rodzina stanowi największy skarb w życiu.
Idealna książka na prezent gwiazdkowy, na pewno spodoba się każdej kobiecie.
Piękna ciepła, pozytywna książka. Klimatyczna fabuła, cudowny styl autorki, wprowadza nas idealnie w świąteczny nastrój i świąteczną atmosferę.
„Światło w cichą noc” to cudownie opowiedziana historia o sile i magii miłości i przyjaźnie. Książka, która daj nadzieję, na to, że wszystko może się zdarzyć, że warto marzyć, bo, marzenia czasami się spełniają.





Polecam zatem nastroić się świątecznie, z kubkiem gorącej herbaty z imbirem i cytryną, pod ciepłym kocykiem i z książką Krystyny Mirek.
Miłego zaczytania.






07:14

Éric-Emmanuel Schmitt _Człowiek, który widział więcej _recenzja

Éric-Emmanuel Schmitt _Człowiek, który widział więcej _recenzja
Éric-Emmanuel Schmidt myślę, że tego autora nie trzeba nikomu przedstawiać. Jego przepiękną opowieść o Oskarze zna chyba każdy, kto lubi literaturę. Wiadomo również, że książki tego autora nie należą do najłatwiejszych. Tym razem nie jest inaczej.






Główny bohater to Augustin. Dwudziestopięcioletni chłopak, który nie ma pracy (znaczy ma, ale nie dostaje za nią wynagrodzenia), nie ma domu, nie ma przyjaciół. Jego natura i uroda sprawiają, że ludzie go ignorują, nie zauważają, a jeśli już to tylko po to, żeby się z niego pośmiać. Jego życie ulega zmianie, kiedy staje się on świadkiem zamachu terrorystycznego. Na jego oczach młody człowiek odpala ładunek wybuchowy w kościele podczas uroczystości pogrzebowych. Augustin jako świadek staje się w ciągu kilku chwil bardzo popularny. 
On jednak cieszy się najbardziej z tego, że będzie kilka dni w szpitalu, tam dadzą mu jeść i będzie miał dach nad głową. Nie myślcie sobie, że to koniec złej passy. Kłopoty niestety zaczynają się, kiedy chłopak  opowiada o zamachowcach. Widział on bowiem dwóch mężczyzn, jeden z nich po sporządzeniu rysopisu okazuje się nieżyjącym od dziesięciu lat ojcem  terrorysty. To doprowadza do tego, że staje się on podejrzanym. Jedyną osoba, którą wierzy chłopakowi, jest pani prokurator, która odkrywa, że chłopak ma pewne zdolności, inaczej postrzega świat, prosi go, by przeprowadził wywiad z Bogiem.




„Człowiek, który widział więcej” to pewnego rodzaju rozważania na temat wiary, Boga i człowieka. Zmusza do zastanowienia się nad obecnym światem, nad tematem wiary. Jak bumerang powraca do nas pytanie, dlaczego?. Dlaczego ludzie zabijają w imię Boga? Czy Bóg to dla nich wymówka? Czy to nasza wina, bo jesteśmy źli, a on jest dla nas swego rodzaju usprawiedliwieniem? A może jednak to Bóg jest zły, a my ludzie to tylko pionki, które on przestawia? Może to on patrzy i wykorzystuje nas dla sobie znanych celów? Myślę, że każdy z nas odpowie na te pytania inaczej.





Na uwagę zasługuje tu bardzo ważny problem poruszany przez autora,
terroryzm, który dotyka wiele krajów. Wiadomo, że w ówczesnym świecie każdy może się znaleźć w niewłaściwym czasie, w niewłaściwym miejscu. Temat dżihadu jest tu bardzo szczegółowo roztrząsany. To nad czym autor się zastanawia, daje nam wiele do myślenia. Jest jednak i druga strona medalu. To jak Bóg widzi ludzi, te rozważania są bardzo ciekawe i bardzo trafne.
Książka nie jest lekturą łatwą, nie można powiedzieć, że czyta się ją lekko. Filozoficzne rozważania na pewno nie wszystkim przypadną do gustu (mnie bardzo się podobały). Jeszcze jedna rzecz, która może nie wszystkim się spodoba. Jest to temat wiary, wiadomo, nie wszyscy lubią, na ten temat rozmawiać.




Jak widzicie, nie jest to książka dla każdego, jak chyba większość książek tego autora. Bardzo podobała mi się, próba zrozumienia fanatyzmu religijnego terrorystów. Choć mnie to nie przekonuje. Autor nikogo tu nie obwinia, to zadanie pozostawia czytelnikowi, żeby sam znalazł tę odpowiedź.
Ja jestem jak zwykle na tak. Uwielbiam książki tego autora. Uwielbiam jego styl pisania. Tu dodatkowym atutem są dla mnie wątki filozoficzne. Myślę, że jest to wspaniała książka, która otwiera nam szeroko oczy na wiele spraw dotyczących nas, naszego świata, naszej wiary…

12:11

Wróżka mimo woli Ewa Zdunek - recenzja

Wróżka mimo woli Ewa Zdunek - recenzja

Wierzycie we wróżby, wróżki, przepowiadanie przyszłości? Podejrzewam, że każdy z nas trochę w to wierzy, choć nie zawsze się przyznaje do tego. Prawda!?
Emilia to wróżka, która nie jedno już w życiu przeszło. Złamane serce, rodzina z problemami, brak przyjaciół i w końcu brak wiary we własne siły. Roksana najlepsza koleżanka wyjeżdża do Australii i nie daje znaku życia, kłopoty to specjalność naszej bohaterki.
Książka jest naszpikowana zagadkowymi i pełnymi humoru zagadkami. Umierający młody człowiek, po którym zostaje pies i but, trupy, które giną, potem się pojawia, Diabeł, który wynajmuje sąsiednie mieszkanie, podejrzany mag. Pomieszanie z poplątaniem.
Książka jest tak zabawna, że czytając ją, śmiałam się kilkukrotnie w głos.
Jest to rodzaj pamiętnika pisanego przez Emilię, nie opisuje ona jednak każdego dnia. Często możemy przeczytać tu o innych bohaterach, równie zakręconych i zabawnych jak nasza wróżka.



Książka „Wróżka mimo woli” to prawdziwa czarna komedia, w której główną role odgrywają dialogi. Prosty i czasami nawet dość dosadny język sprawia, że śmiejemy się w głos. Nie jest to w zasadzie opowieść o Emilii, a o zagadkowej śmierci niejakiego pana Ryszarda. Autorka świetnie połączyła wszystkie postacie, wszystkie one doprowadzają nas do rozwiązania tajemniczej zagadki.
Postacie są świetnie wykreowane przez autorkę. Każda z nich ma swoje dziwactwa i każda jest na swój sposób inna.
Uwielbiam takie książki, są idealne po tygodniu pełny pracy i stresów, są idealne do rozładowania napięcia.
Już dawno się tak nie ubawiłam, jak czytając Wróżkę mimo woli.
Jeśli lubisz się śmiać, lubisz czarne komedie, to mam coś dla Ciebie.
Polecam.



18:10

Serce z piernika Magdalena Kordel- recenzja

Serce z piernika Magdalena Kordel- recenzja
Zawsze uwielbiałam pierniki. Co roku piekę je z moimi dziećmi w listopadzie, żeby były dobre na święta. Dzieciaki ozdabiają je, jak potrafią najładniej. Potem pierniki lądują w pudełku. Jeszcze nigdy nie doczekały świąt. Zapach tak kusi, że nie możemy się oprzeć i co roku wyjadamy je tak, że w grudniu trzeba najczęściej robić kolejną partię. Tylko że ja miałam pisać o książce, a nie o naszych corocznych przebojach z piernikami. 



No właśnie, ta książka cudownie pachnie piernikami, wyzwala w nas magię świąt, nastraja świątecznie. W ubiegłym roku zaczytywałam się w Aniele do wynajęcia, w tym roku dostałam od M. Kordel kolejny prezent, tym razem piernikowe serce. Jest to jak zwykle opowieść ciepła, magiczna i wzruszająca. Nie pomyślcie jednak, że jest słodka, cukierkowa i nijaka. Co to, to nie. Jest bardzo optymistyczna, a jednocześnie poruszane w niej problemy rozwiązywane są z rozsądkiem, miłością i oddaniem. Klementyna, główna bohaterka mieszka z córką Dobrusią i babką Agatą, o której mówią, że jest pogubiona. Kobieta samotnie wychowuje córkę i do tego wszystkiego musi ciągle pilnować swojej babci. Agata po wojennej traumie ma dziwną przypadłość, pakuje walizki i ucieka, nasza bohaterka dzielnie jej towarzyszy w tych podróżach. Jednak przychodzi czas, kiedy ma tego dość. Jak potoczą się dalej ich losy? Czy Klementyna przeciwstawi się swojej babci?






Dziewczyna pracuje w domu, piecze i ozdabia pierniki. Są one tak cudne i pyszne, że zamówienia na nie trzeba składać dużo wcześniej. Pewnego dnia podczas pracy tworzy się piernikowa chatka, która przypomina do złudzenia kamienicę, którą dziewczyna otrzymała w spadku po swojej cioci. Czy to jakiś znak? Może trzeba się nad tym zastanowić? Może warto odwiedzić dawne miasteczko, gdzie mieszkała babcia?






Jaką decyzje podejmie Klementyna.? Więcej nie napiszę, nie chcę zdradzać, jaką decyzje podjęła nasza bohaterka. Nie chce zabierać Wam przyjemności z czytania.

Mogę tylko powiedzieć, że to kolejna książka Magdaleny Kordel, która jest pełna miłości, ciepła rodzinnego. Jest to książka o życiu, o codziennych troskach i zmartwieniach, ale również o tym, że można te wszystkie niedogodności losu przezwyciężyć.






Powieść idealnie wprowadzi Was w świąteczny nastrój. Zróbcie sobie gorącej herbaty z cytryną, zawińcie się w ciepły koc i oddajcie się we władanie magii ukrytej w piernikowych sercach.





Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger