sobota, 25 maja 2019

Seksowny przystojniak z tatuażem - Śmiały podryw - Scarlett Cole

Seksowny przystojniak z tatuażem - Śmiały podryw - Scarlett Cole
Śmiały podryw to trzecia część serii Tatuaże.
Pixie młoda dziewczyna po wielu życiowych niepowodzeniach i przejściach, zostaje znaleziona przez dwóch olbrzymów pracujących w studio tatuażu.



Dziewczyna bardzo wiele przeszła w swoim życiu, trauma i lęki, które zostały, nie pozwalają zapomnieć o dawnym życiu. Właściciele studia wyciągnęli do niej pomocną dłoń. Kobieta, którą znaleźli na schodach, była naćpana i wyczerpana. Pomogli jej zerwać z nałogiem, zatrudnili ją w swoim studio, zaopiekowali się nią. Są to jedyni mężczyźni, którym ona ufa, traktuje ich jak braci.
Los jednak ma dla niej kolejne wyzwanie. Dred to muzyk, wokalista znanego zespołu, jest sławny i bardzo przystojny. Mężczyzna przychodzi do studia robić sobie tatuaże, kilka razy próbuje umówić się z Pixe, jednak ta ciągle odmawia.
Boi się, że to co spotkało ją w przeszłości, nie pozwoli jej na szczęście. Musiałby wyznać prawdę, która według niej nie może ujrzeć światłą dziennego.
Może jednak prawda nie jest taka straszna? Czy uda jej się pokonać demony, które ją prześladują? Jaka jest jej tajemnica, tak pieczołowicie przez nią skrywana? Może jednak warto zawalczyć o swoje szczęście?
Mamy tu dwoje zranionych i doświadczonych przez życie bohaterów. Los postanawia ich jednak połączyć. Czyżby uważał, że są dla siebie stworzeni? Bardzo polubiłam oboje bohaterów. Trochę narwany Dred, miła i troszkę wystraszona Pixe. Powiem szczerze, że bardzo im kibicowałam. Akcja jest dość dynamiczna, co powoduje, że nie nudzimy, się czytając. Jest to idealna książka na weekend. Pozwala się odprężyć i odstresować. Mamy tu wątek obyczajowe, ale jest też wątek społeczno – kryminalny, który nakręca fabułę. Autorka manipuluje naszymi emocjami, raz pozwala nam się śmiać i cieszyć, żeby za chwilę poczuć strach i smutek. Bardzo podoba mi się to, że nie ma tu zbyt wielu wulgaryzmów, a sceny łóżkowe są bardzo subtelne, a to sami przyznacie rzadkość ostatnio.
Jest to idealna propozycja na weekend czy na zbliżające się wakacje.

środa, 15 maja 2019

Ty Caroline Kepnes - dzisiejsza premiera

Ty Caroline Kepnes  - dzisiejsza premiera
„TY” pewnego dnia młoda dziewczyna – początkująca pisarka- odwiedza księgarnię. No właśnie i wtedy zaczyna się fascynacja jej osoba, pracującego tam mężczyzny. Czy jego zamiary są bezpieczne? Czy to tylko zwyczajny mężczyzna zafascynowany kobietą? A może, to tylko przypadek, że ich spotkanie wyzwala mechanizm dziwnych zdarzeń?







Joe jest zauroczony Beck, postanawia dowiedzieć się więcej o kobiecie. Ponieważ ta płaciła karta w jego księgarni na podstawie jej danych „sprawdza” ją w Internecie.
Znajduje jej konto na Facebook i Twitterze. Okazuje się, że kobieta kocha twittować, pokazując, co robi i gdzie jest. Czy to na pewno dobry pomysł? Każdy jej krok jest teraz obserwowany przez Joe.
Jak wiadomo Ineternet to skarbnica wiedzy, dlatego mężczyzna w zasadzie dowiaduje się wszystkiego, co jest mu potrzebne o dziewczynie. Dlatego bez trudu może doprowadzić do przypadkowego spotkania. Takie zaplanowane przypadki doprowadzają do kolejnego spotkania. Czy jednak można tak do końca zaplanować życie?
Mężczyzna powoli krok po kroku zaczyna przejmować kontrolę nad życiem Beck. Dziewczyna powoli wpada w jego sidła. Ten usuwa przeszkody stojące na drodze do ich szczęścia ", nawet jeśli musi posunąć się do morderstwa.
Fabuła tak skonstruowana, że trzyma w napięciu. Zaskakujące zwroty akcji budują napięcie.
Jedyna rzecz, która była dla mnie mało komfortowa to pierwszoosobowa narracja, która pozwalała na ocenę sytuacji tylko z jednego punktu widzenia, jako bezpośredniego wykonawcy, nie jako obserwatora.
Reszta super. Teraz jestem ciekawa filmu. Zaczynam oglądać na Netflix.

czwartek, 9 maja 2019

Tak cię straciłam Jenny Blackhurst - recenzja

Tak cię straciłam Jenny Blackhurst  - recenzja
Kobieta zostaje oskarżona o zabicie synka. Czy jest w stanie o tym zapomnieć? Czy jest w stanie sama sobie wybaczyć?







Prawda, czy zawsze jest jednoznaczna i oczywista. Chyba każdy z nas przekonał się już, nie raz, że nie. Czasami wydaje nam się, przecież, że jesteśmy pewni tego, co zobaczyliśmy lub tego, co przeżyliśmy, jednak nie zawsze jest tak, jakby nam się wydawało. A co jeśli kobieta, która straciła pamięć na skutek traumatycznych wydarzeń i jest skazana na relacje swoich bliskich czy przyjaciół. Czy możemy im zaufać i na podstawie ich opowieści przyjąć taką, czy inną wersję wydarzeń? Może nawet na ich podstawie budować poczucie winy? Jak zbudować swoje nowe życie? Czy zmiana tożsamości i miejsca zamieszkania wystarczy?

Emma zostaje skazana za nieświadome zabicie swojego synka, odsiaduje karę, kiedy może wyjść na wolność. Próbuje ułożyć sobie życie od nowa. Postanawia całkowicie zerwać z przeszłością. Zmienia nazwisko, miejsce zamieszkania. Jest jednak ktoś, kto nie pozwala jej zapomnieć, o tym, co zrobiła. Kobieta zaczyna dostawać przesyłki, które w taki czy inny sposób przypominają jej synka. Emma postanawia rozwikłać zagadkę swojego prześladowcy. Pomagają jej w tym, nowa przyjaciółka oraz dziennikarz. Powoli układają te porozrzucane puzzle. Czy uda im się rozwikłać zagadkę?

Powiem szczerze, że na początku książka średnio mi się podobała. Może dlatego zabierałam się do niej tak długo. Jednak okazało się, że było warto przetrwać te kilkanaście stron, bo w dalszej części akcja nabiera zdecydowanie tempa. Ciekawa intryga i zaskakujące zwroty akcji spowodowały, że książkę czytało się już bardzo dobrze i z wielkim zainteresowaniem.

Jest tu oczywiście kilka niuansów, które można by dopracować, ale nie czepiajmy się szczegółów. To takie drobnostki, że można t na nie przymknąć oko.
Budowanie napięcia, kumulowanie akcji w odpowiednio dobranych momentach bardzo dynamizuje akcję.

sobota, 4 maja 2019

Dogonić miłość Anna Sakowicz - recenzja

Dogonić miłość Anna Sakowicz - recenzja
Czy to jest na pewno dobra książka na wakacje, czy długi weekend? Zastanówmy się?

Agata nasza główna bohaterka prowadzi bloga, pracuje w gazecie, bardzo chce schudnąć, znaleźć męża, a potem urodzić dziecko. 







Hmm myślicie, że da się tak zaplanować życie i będzie, ono szło tak jak, my chcemy?
No oczywiście, że nie!
Poznajemy tu losy Agaty, która dowiaduje się, że jest w … ciąży tak, tak więc jeden punkt już zrealizowała.
Zaraz, ale to miał być ostatni punkt, a nie pierwszy. Gdzie mąż, gdzie figura modelki? No właśnie gdzie?
Kręci się koło niej  nawet kilku mężczyzn, tylko czy któryś z nich to ten jedyny. Nie no przecież los nie może być aż tak obłudny, któryś z nich na pewno nada się na męża.

Pola niepełnosprawna siostra Agaty okazuje się niezłym ziółkiem, ale to akurat wyjdzie jej na dobre. Kobieta zostaje aresztowana, kiedy w ramach rewanżu na byłym przyjaciółki, przebijają mu opony w jego wypasionej bryce . To jednak było dobrym posunięciem, z jej strony, bo dało początek, do odcięcia przez jej matkę pępowiny. Która z racji tego, że dziewczyna jeździła na wózku, nie chciała puścić.

Jak łatwo się domyślić siostry są niezłymi aparatkami, więc często wpadają w tarapaty. Dużo humoru, ciekawe zwroty akcji, świetni bohaterowie.

Zatem cóż tu więcej pisać. JEST TO IDEALNA KSIĄŻKA NA WAKACJE I DŁUGIE WEEKENDOWE LENIUCHOWANIE.
Polecam !!!


środa, 24 kwietnia 2019

Piękna miłość Wioletta Sawicka -recenzja

Piękna miłość Wioletta Sawicka -recenzja
Miałam ostatnio szczęście, otrzymałam super książkę do recenzji. Urzekła m nie ona w zasadzie od pierwszej strony. Nie miałam wcześniej okazji przeczytać żadnej książki tej autorki, jednak po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji zdecydowałam, że chyba czas najwyższy zapoznać się z jej twórczością. I to było moi drodzy strzał w dziesiątkę. Bardzo piękna, mądra i przemyślana w każdym calu książka.








 Autorka doskonale manipuluje naszymi uczuciami i emocjami. Powiem szczerze, że już dawno nie zdarzyło mi się płakać przy książce. Jednak pani Wioletta postarała się tu bardzo mocno i udało jej się. Moje emocje zostały postawione na baczność. Wiele tu tych pozytywnych emocji miłości przyjaźni, ale zdarzają się również te mniej przyjemne smutek i żal. Wszystkie postacie są genialnie dopracowane, każda z nich pełni tu swoją funkcję i jest potrzebna dla dalszego rozwoju fabuły. Ta jest tak ułożona, że nie pozwala czytelnikowi na to, żeby się nudzić. Akcja jest bardzo dynamiczna i zaskakująca. Autorka dawkuje nam powoli kolejne kawałki układanki.
Kilka słów o fabule. Ona Basia i on Michał pasują do siebie jak dwie połówki pomarańczy, nie mogą bez siebie żyć. Mają wszystko poukładane, kochają się i są bardzo szczęśliwi. Ona prowadzi firmę sprzedaży nieruchomości, on jest żołnierzem.
Ich życie to bajka przepiękna i …. Czy jednak los nie postanowi im popsuć tej idylli?
Czy wszystko ułoży się po ich myśli?
Nie chciałbym za dużo zdradzać, bo każdy szczegół jest tu ważny, wszystko jest tu po coś.
Powiem tylko tak, jeśli sięgniecie po tę książkę, na pewno nie będziecie żałować. Jest to cudowna i bardzo w gruncie rzeczy mimo kilku zawirowań optymistyczna książka, którą warto przeczytać.





niedziela, 7 kwietnia 2019

Prosty układ K.A. Figaro - recenzja

Prosty układ K.A. Figaro - recenzja

Łucja studentka, właśnie szykuje się do egzaminów końcowych. Ma za sobą złe doświadczenia z mężczyznami nie jest jednak wyjaśnione jakie, a szkoda), które są powodem tego, że nie chce nawiązywać żadnych kontaktów z płcią przeciwną.


Tu jednak los jak zwykle płata jej figla i na jej drodze pojawia się Dymitr, młody, przystojny, bogaty i bardzo pewny siebie facet. Jego pewność siebie można nazwać wręcz chamstwem. Wywołuje on w Łucji bardzo sprzeczne uczucia. Z jednej strony przyciąga ją jak magnes, z drugiej strony jego gburowatość wkurza ją strasznie.
Dla niego jest ona również wyzwanie, ponieważ to pierwsza kobieta, która opiera się jego urokowi. Dziewczyna zgrywa niedostępną, jednak w środku aż się gotuje, ciało bowiem wysyła jej sprzeczne sygnały z mózgiem.
Kiedy jednak Dymitr proponuje jej układ, dziewczyna jest zupełnie zniesmaczona?
Czy dziewczyna skusi się na propozycję?
Powiem szczerze, książka jest taka zwyczajna. Bohaterowie nijacy. Łucja, która sama nie wie, czego chce, Dymitr, który ma za zadanie być skurwielem i nic poza tym. Jedyna posta, która wzbudziła moją sympatię to Marcin i Igor.
Fabuła ok, choć brakuje tu jak dla mnie „pazura”. Nie wiem, może z racji tego, że czyta, bardzo dużo romansów-erotyków jest mnie w stanie zaskoczyć. Mogę tylko powiedzieć, że przeczytałam, a to już jest duży plus, bywają bowiem erotyki, które odkładam, bo nie da się ich czytać.
Myślę, że jest to idealna książka na wakacje lub coś w rodzaju odstresowywacz, który się przeczyta, odłoży i zapomni.

środa, 3 kwietnia 2019

Ta druga Michelle Frances - recenzja

Ta druga Michelle Frances - recenzja
Nawet nie wiesz jak łatwo stracić ustabilizowane życie, pracę. Carrie to producentka filmowa, szczęśliwa żona, która jest uwielbiana przez męża, dobra praca, która jest jej pasją. Wszystko to nasza bohaterka posiada. Jednak życie nie zawsze jest łatwe, okazuje się, że kobieta jest w ciąży. 





Powiedzielibyście zaraz przecież ciąża to coś super. No tak tyle, że jeśli ta ciąża nie jest planowana, a rodzice nie bardzo chcą mieć dzieci, to zaczyna się robić nieciekawie. Całe życie wywraca się do góry nogami, wszystko jest nie tak. Kiedy Carrie odchodzi na urlop macierzyński, na jej miejsce w pracy zostaje zatrudniona Emma. Okazuje się, że dziewczyna świetnie sobie radzi, jest bardzo pracowita, ma ciekawe pomysły, jednak jest w niej coś, co nas niepokoi, kiedy okazuje się, że ma ona plan, który chce zrealizować, robi się dość nieprzyjemnie. Dziewczyna jest zdolna do wszystkiego, więc nie bardzo wiemy czego się spodziewać. Powiem szczerze, że książka wciągnęła mnie od samego początku i bardzo dobrze mi się ja czytało. Nie wiem, jednak czy umieściłabym ją w gatunku thriller. Dla mnie to raczej obyczajówka z lekkim dreszczykiem. Akcja powieści jest dość dynamiczna, choć zdarzają się momenty trochę słabsze. Bohaterowie są ciekawi i dobrze wykreowani. Podoba mi się Emma, która od samego początku jest tajemnicza i skryta. Nie wiemy tak do końca, czego możemy się po niej spodziewać. Domyślamy się jednak, że jest wytrwała i będzie dążyła do zrealizowania swoich celów.
Carrie to już kobieta, która ma ukształtowane cele, jednak nagłe macierzyństwo trochę ją przerasta. Do tego wszystkiego młoda dziewczyna, która może ja wygryźć ze stanowiska. Jednak czy na pewno Emma ma taki cel?
Zaskakujące zakończenie przemawia bardzo na plus. Ciekawa fabuła, dość dynamicznie rozwijająca się akcja, daje czytelnikowi wiele wrażeń.
Książkę czyta się bardzo dobrze. Nie polubiliśmy się z Adrianem – mąż Carrie, no ale wiecie, musi być chyba taka postać, która nie przypadnie nam do gustu. Na początku cukierkowy i grzeczny, w trakcie okazuje się, że ukrywa kilka istotnych faktów. To nielubienie wynika z faktu, że denerwują mnie tacy ludzie, jednak sama postać jest tu bardzo dobrze wykreowana i dodaje powieści wiele ciekawych zwrotów akcji.

Bardzo przyjemna lektura. Polecam.

wtorek, 19 marca 2019

Olszany. Droga do domu Agnieszka Litorowicz Siegert - recenzja

Olszany. Droga do domu Agnieszka Litorowicz Siegert - recenzja
Jeśli chcecie się spotkać w świecie, gdzie ludzie są dla siebie mili, uśmiechnięci, gdzie konkurencja spotyka się ze sobą na kawkę i pogaduchy, na ulicy można spotkać życzliwe osoby.
Jeśli marzy ci się taka podróż, to zapraszam do Olszan.







Olszany to magiczne miejsce, gdzie historia przeplata się z rzeczywistością. Wszyscy się tam znają, są dla siebie mili i pomocni. Jeśli zdarzy się, że ktoś kogoś niezbyt lubi, to stara się, choć go tolerować, żeby nie zakłócać idyllicznego krajobrazu.
Do miasteczka pewnego dnia przyjeżdża Julia. Julia jest dekoratorka wnętrz, ma dobra pracę, mieszka w Warszawie. Po co zatem przyjechała na prowincję?
Kobieta właśnie rozstała się z narzeczonym. Nie jest to dla niej komfortowa sytuacja, do tego dochodzi mieszkanie, które kupili wspólnie i to ona tam została. Postanawia zatem, że to wspaniałą okazją, żeby uporządkować rodzinne sprawy. Wyjeżdża do Olszan, na Pomorzu, żeby sprzedać do po dziadku, który jakimś cudem wszyscy kupcy omijają z daleko. Dlaczego tak się dzieje? Co jest nie tak z domem? Kobieta jest początkowo bardzo ostrożna i nieufna w stosunku do wszystkich mieszkańców. Jednak przyjazd okazuje się dla niej doskonałą terapią. Powoli zaczyna się otwierać i rozkwitać, życzliwość i przyjaźń, jaką otrzymuje od mieszkańców, pozwala jej na spojrzenie na swoje życie pod innym kątem. Rodzinna tajemnica tak zaczyna ją wciągać, że dziewczyna powolutku zaczyna rozumieć, czego chce i jak powinno potoczyć się jej dalsze życie. Czy Julia odnajdzie w rodzinnym domu, to, czego szuka?
Książka jest pełna przesympatycznych postaci. Ksiądz Artur, Klara, Wiktor, Stella to cudowni ludzie, których chciałoby się mieć wokół siebie. Każdy bohater ma tu swoją rolę do odegrania, każdy jest do czegoś potrzebny.
To idealna książka, żeby przenieść się w bardzo ciekawe miejsce. Przeczytałam ją przez sobotę i kawałek niedzieli ( ma ponad 440 s.), fabuła nie pozwala się nudzić, a chęć poznania dalszych losów bohaterki nie pozwala się od niej oderwać.


środa, 13 marca 2019

Idealny mężczyzna Kristen Ashley -recenzja

Idealny mężczyzna Kristen Ashley  -recenzja
Mara to świetna dziewczyna, która doskonale sobie radzi w życiu. Ma dobrą pracę, jest lubiana, ale… No właśnie jest oczywiście jakieś, ale. Mara jest strasznie zakompleksiona. Ma swój dziwaczny kokon, w którym się zamyka. Jest lubiana przez koleżanki w pracy, ma świetny kontakt z ludźmi, jednak ona uważa, że jest inaczej. Dlaczego? Stworzyła sobie dziwaczny sposób na klasyfikowanie ludzi. Są to punkty od 1 do 10. Ona sama uważa, że jest 2,5, a to bardzo mało według jej punktacji.












Jej sąsiadem jest bardzo przystojny i mega seksowny detektyw Mitch, którego dziewczyna klasyfikuje jako 10, więc teoretycznie może sobie o nim pomarzyć.
Los chyba jednak uważa inaczej i pewnego dnia mężczyzna puka do jej drzwi i proponuje pomoc.
Dlaczego ma ona tak niską samoocenę? Powodem jest oczywiście jej przeszłość. Coś, o czym chciałby zapomnieć się odciąć. Do jej mrocznej przeszłości zalicza się także jej kuzyn Bill i jego dwójka dzieci, którymi Mary czasami się zajmuje.
Jej życie zmienia się gdy, przystojny sąsiad, puka do jej drzwi, z chęcią pomocy przy cieknącym kranie.
Mara jest tak przejęta wizytą przystojniaka, że ledwo może rozmawiać. Oczywiście nie pozwala sobie nawet w snach marzyć o tym, że mogłoby coś między nimi się zdarzyć.
Na szczęście nie da się wszystkiego zaplanować, życie pisze swoje scenariusze. Dziewczyna wplątuje się w niesamowitą historię, poturbuje pomocy, a jej sąsiad – detektyw bardzo jej w tym pomoże.
Czy Mitchowi uda się przekonać dziewczyn, że jest wartościowym człowiekiem?
Czy poradzą sobie, że wszystkimi problemami?
Jaki scenariusz napisze dla nich los?
Więcej nie powiem, bo książka jest naprawdę dobra i szkoda, żebym wam tu spoilery wstawiała

czwartek, 7 marca 2019

Pielęgniarki, Watson Christie - recenzja

Pielęgniarki, Watson Christie - recenzja
Ostatnio bardzo często  możemy znaleźć w księgarniach książki, o tematyce medycznej. I nie są to moi drodzy książki, które pokazują nam jak leczyć wszelakie dolegliwości, od tego są lekarze. Było już o lekarzach, to teraz czas na pielęgniarki. Jak chyba wszystkim wiadomo pielęgniarka, to jeden z najbardziej niedocenianych zawodów. Czytając książkę „Pielęgniarki”, możemy na chwilę założyć niebieski czy biały fartuch pielęgniarski i przenieść się na szpitalne korytarze i sale chorych, żeby poznać, jak wygląda i na czym polega praca ich praca. Poznajemy codzienne obowiązki, widzimy ile trudu i siły wymagają te wszystkie prace.




Zawsze bardzo szanowałam kobiety- pielęgniarki (niestety należałam się ze swoim dzieckiem w szpitalu, jak było małe, bo często chorowało), widziałam wiele, jedna pielęgniarka na cały oddział. Christie pracowała jako pielęgniarka dwadzieścia lat, mamy tu bardzo osobiste i wzruszające opowieści i tajemnice dotyczące tej pracy.
Odwiedzamy z nią różne oddziały szpitalne, poznajemy niesamowite historie związane z pacjentami.
Odwiedzamy min. oddział wcześniaków, które  często walczą o swoje malutkie życie, które podtrzymywane jest dzięki rurkom i aparaturom. Dowiemy się tu również, jak czują się w szpitalu pacjenci onkologiczni.
Zawitamy również na salę operacyjną, żeby popatrzeć, jak bardzo potrzebna jest instrumentariuszka, która dobrze współpracuje z lekarzem, szczególnie przy tych najbardziej skomplikowanych operacjach.
I chyba dla mnie najgorszy oddział, SOR, gdzie non stop przewija się masa pacjentów, nie zawsze trzeźwych i nie zawsze grzecznych i kulturalnych. Dla osób, które nie doceniają tego zawodu, to świetna okazja, żeby zobaczyć, jak bardzo jest on potrzebny. „Pielęgniarki”, to bardzo prawdziwa i szczera historia, jej autorka to doświadczona pielęgniarka, która pracuje w zawodzie. Jej dwudziestoletnie doświadczenie pozwala na to, żeby mogła podzielić się z nami swoimi przemyśleniami, przeżyciami. Są to bardzo ważne kwestie dotyczące ludzi chorych, starych, wrażliwości, oraz tego, jak my zdrowi powinniśmy się zachowywać wobec chorych ludzi, wobec ich potrzeb. Uświadamia nam, jak ważna jest wrażliwość, szacunek i empatia.
Książka jest super napisana, wszystkie medyczne zawiłości opisane są w tak przystępny sposób, że każdy jest w stanie to wszystko zrozumieć. Dzięki, świetnemu wyczuciu autorki, jesteśmy poddawani wielu emocjom, od wzruszenia,  płaczu, po śmiech. Fajne jest również to, że autorka przeplata życie na oddziale z życiem prywatnym. Mamy tu taki rodzaj odskoczni od pracy.
Moim zdanie mogę wam z całego serca polecić tę książkę, na pewno nie będziecie się przy mniej nudzić. Mam nadzieję, też, że sięgną po nią osoby sceptycznie nastawione do tego zawodu i zrozumieją, że to bardzo potrzebny zawód, który my powinniśmy bardzo doceniać.

poniedziałek, 4 marca 2019

Anna Ciarkowska Pestki - recenzja

Anna Ciarkowska Pestki - recenzja
Słowa, to niby tak niewiele, a jednak czasami tak dużo. Słowa potrafią pocieszyć, ukoić, ale potrafią też zranić. Pozostawić ślad na całe życie.
„Nie garb się”, „Kto by chciał takie dziecko”, „Jesteś niegrzeczna”, zapewne niejednemu rodzicowi wymknęło się kiedyś coś podobnego. To przecież nic takiego. Często jest niestety tak, że to nam dorosłym wydaje się, że to błahostka, a w naszym dziecku kiełkuje to jako poczucie wstydu, coś złego, odrzucenie, zaniżoną samoocenę. My dorośli w zasadzie nie zwracamy już uwagi na takie rzeczy, jesteśmy na takie gadanie uodpornieni, tak nam się przynajmniej wydaje. Jednak czy aby na pewno?
Przecież boli nas, kiedy usłyszymy, że źle wyglądamy, że coś źle zrobiliśmy, kiedy szef powie, że się nie postaraliśmy.







Jesteśmy ludźmi, a to jest jednoznaczne, z tym że żyjemy w stadzie. Życie w społeczeństwie zmusza nas do pewnych zachowań. Takich prawidłowych zachowań uczymy się od urodzenia. Co się dzieje, gdy w naszym otoczeniu są osoby, które sam średnio są przystosowane to tych odpowiednich zachowań. Często zdarza się, że żyjemy z toksycznymi ludźmi, jesteśmy przez nich wychowywaniu w poczuciu wstydu i beznadziejności. Takie osoby ranią nasze uczucia bardzo często, nie zawsze jest to świadome zadawanie takich ran, ale zostawia to ślad na naszej osobowości i w naszych sercach. Najczęściej są to drobnostki, ale jest ich taki ogrom, że urastają do wielkich krzywd. O takich właśnie „drobnostkach” pisze Anna Ciarkowska w „Pestkach”.
Świetny tytuł prawda, pestka, czyli nic istotnego drobnostka, ale z takiej maleńkiej pestki wyrasta wielkie drzewo, czyli rodzi się problem.
„Pestki”, to zbiór bardzo krótkich opowiadań, których główny wątek stanowi bohaterka. Jest ona wychowywana przez matkę i babcię. Tematem opowiadań są codzienne sytuacje, które zdarzają się w życiu każdego człowieka. Jednak to jak takie codzienne drobnostki wpłyną i ukształtują człowieka, duży wpływ mają słowa. Mamy tu pokazaną siłę, jaką mają słowa, które wydają się nam nieistotne, a mają ogromną moc na psychikę człowieka.
Nasza bohaterka ciągle słyszy sformułowania, które podważają jej poczucie wartości, powodują, że dziewczyna czuje się bardzo niekomfortowo.
Przekaz jest bardzo wymowny i zmusza nas do myślenia. Czytając te opowiadania, zastanawiałam się ile razy, mnie zdarzyło się zranić inną osobę, ale również o tym ile razy mnie zraniono. Musiałam jednak się zatrzymać i pomyśleć, czy moje działania i działania innych były świadome, a może jednak zrobiliśmy to przypadkowo, nieświadomie.? Czy jest to jednak wytłumaczenie? Czy można się tak tłumaczyć?
Jest to świetna książka o sile słów. Jest to też bardzo dobra książka, o tym, jak czasami schematycznie działamy, jak powielamy wyuczone i powtarzane od pokoleń schematy wychowawcze. Autorka pokazuje tu, jak działamy według utartych schematów, nie zastanawiając się nad swoimi słowami i czynami. Mam jednak wrażenie albo może nadzieję, że obecnie podejście do dzieci trochę się zmienia. Dzieci mają teraz więcej do powiedzenia, mam tylko nadzieję, że nie pójdzie o w druga stronę, że niedługo to my dorośli nie będziemy mieli nic do powiedzenia.
Fajne dla mnie było to, że autorka pozwoliła mi na chwilę wrócić do lat, kiedy moje dzieci były małe, kiedy kupowałam im segregatory i karteczki an wymianę.
Moje dzieciństwo przypada raczej na lata siedemdziesiąte, ale z tego, co pamiętam, to niektóre problemy dotyczą każdego pokolenia np. problem rozbierania się na wychowanie fizyczne.
Uważam, że książka jest napisana naprawdę bardzo dobrze, warto się nad nią pochylić, żeby się zatrzymać, pomyśleć i może zmienić swoje słowa na lepsze, mniej bolesne.




wtorek, 26 lutego 2019

Kobiety z odzysku Izabella Frączyk - recenzja

Kobiety z odzysku Izabella Frączyk  - recenzja
"Kobiety z odzysku" to, przezabawna opowieść o przygodach trzech przyjaciółek. Każda z kobiet jest singielką. Stan ten wynika z różnych względów. Jedna jest byłą żoną bigamisty, druga jest byłą żoną maminsynka, tak ślepo zapatrzonego w matkę, że aż boli. Trzecia natomiast to wdowa, która bardzo kochała swojego męża, ale niestety, życie pisze dla niej inny scenariusz.






Jednak każda z kobiet – oczywiście nie przyznają się do tego – podświadomie pragnie miłości i szczęścia. Chętnie widziałyby u swego boku kogoś. No właśnie tylko jak go znaleźć. Jak mu zaufać, po tak różnych przejściach? Kobiety postanawiają wyjechać na urlop do Egiptu. Plany są takie, że chcą one odpocząć, nabrać sił i dystansu do dalszego funkcjonowania. Kobietom powiodło się w kwestiach zawodowych, każda z nich nieźle sobie radzi.
Jednak czy ich plany żadnych mężczyzn, tylko plaża, odpoczynek itd., będzie łatwy do zrealizowania. Ha, ha, ha tak łatwo nie będzie, nie no odpoczynek był, cisza też, ale na nudę to dziewczyny nie mogły narzekać.
Niestety nie mogę zdradzić dlaczego, bo zdradziłabym to, co najzabawniejsze. Powiem wam tylko jedno taki team jak Gośka, Zuza i Felicja to ja chyba chciałabym sama mieć pod ręką. Z nimi nie można się nudzić, bo zawsze coś niechcący się zdarzy. Bohaterki są świetnie wykreowane przez autorkę. Każda inna, każda jedyna w swoim rodzaju. Poza tym czytając, ma się wrażenie, że są bardzo realne i prawdziwe, chciałoby się, mieć takie przyjaciółki. W zasadzie wszystkie postacie są tu świetnie dopracowane, za co olbrzymi plus dla autorki.
No i największy plus to poczucie humoru. Powiem szczerze, że już dawno tak się nie uśmiałam podczas czytania. I nie był to taki śmiech półgębkiem, ale takie wiecie wybuchy śmiechu, że aż domownicy dopytywali się, co mnie tak rozśmieszyło (pomysł z trawą, popłakałam się ze śmiechu- a Wy musicie doczytać, o co chodzi- powiem tylko, że już do końca życie kosiarka będzie mi się kojarzyła z perskim dywanem).
„Kobiety z odzysku” to genialna książka, która świetnie sprawdzi się jako poprawiacz humoru. Nie porusza ona jakichś wzniosłych i trudnych tematów, ale czy zawsze musimy czytać coś poważnego i pouczającego. To lekkie czytadło, którego każda z nas od czasu do czasu potrzebuje.
Polecam !

Za egzemplarz recenzencki dziękuję  



poniedziałek, 25 lutego 2019

(Nie)miłość. Z tobą i bez ciebie Natasza Socha - recenzja

(Nie)miłość. Z tobą i bez ciebie Natasza Socha  - recenzja
Cecylia i Wiktor to małżeństwo z kilkunastoletnim stażem. Jak można się domyślać, po tylu latach nie jest łatwo. W związek wkrada się rutyna, nuda i niezrozumienie. Tak też dzieje się u naszych bohaterów. Od pewnego czasu zaczynają się dusić i tłamsić w związku. Każde z nich zaczyna na swój sposób sobie z tym radzić. Ona łasa na komplementy i pochwały zaczyna szukać pocieszenia w internetowych randkach, on zakochuje się w dużo młodszej od siebie studentce, odkrywając na nowo, jak ekscytujący może być seks. Kiedy małżeństwo zaczyna im już coraz bardziej, doskwierać postanawiają się rozwieść. Cecylia pewnego dnia podejmuje decyzję, o rozmowie z mężem na temat rozstania. Do rozmowy jednak nie dochodzi, ponieważ kobieta ma wypadek samochodowy, trafia do szpitala. Po długiej i skomplikowanej, operacji okazuje się, że czeka ją bardzo uciążliwa rehabilitacja. Jest jednak nadzieją na to, że kobieta będzie chodziła.











Po takim rozwoju sytuacji nie może być mowy o zakończeniu małżeństwa. Ona boi się, że nie da sobie sama rady, on ma poczucie obowiązku i pomocy żonie.
A może wypadek to zrządzenie losu? A może to przysłowiowy gwóźdź do trumny, który całkowicie poróżni małżonków?
Czytając powieść Nataszy Sochy, nasuwa się pytanie. Czy takie wypalenie czeka każde małżeństwo? Czy w małżeństwie z kilkunastoletnim stażem może jeszcze być fajnie? Czy jest na to rada, żeby uczucie nie wygasło?
Z racji mojego już długiego stażu małżeńskiego powiem szczerze, że ja wcale nie uważam, że każde małżeństwo jest skazane na nudę. Najważniejszy według mnie w małżeństwie jest kompromis i zdrowy rozsądek i to jest chyba klucz do tego, żeby było dobrze.
Mamy tu pokazane jakie uczucia towarzyszą małżonkom na różnych etapach związku. Bohaterowie są dobrze wykreowani i dość realistyczni. Można powiedzieć, że z powodzeniem mogliby to być nasi znajomi, sąsiedzi czy my. Mamy tu bardzo dobrze przedstawione problemy małżeńskie, wnikliwie i dogłębnie przedstawione problemy, które mogą nękać wiele małżeństw. Bardzo fajne jest przedstawienie książki z punktu widzenia obu małżonków. Zarówno Cecylia, jak i Wiktor przedstawiają swoje racje i swój ogląd na dany temat. Bardzo zaskoczyło mnie zakończenie. Powieść nie jest może bardzo optymistyczna, ale czyta się ją bardzo dobrze i jednym tchem, czekając na to, co będzie dalej.






Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger