14:29

Witkiewicz Magdalena - Ballada o ciotce Matyldzie - recenzja

Wszystko zaczęło się od tego, że ciotka Matylda postanowiła umrzeć. Joance trudno się pogodzić z tą stratą. Do tego los postawił przed nią jednocześnie tyle wyzwań: macierzyństwo, kłopoty małżeńskie i tajemniczą firmę
w spadku. Na szczęście Joanka nie jest sama, ma Olusia i Przemcia, dwóch osiłków o gołębich sercach, i ukochaną ciotkę, która śledzi z nieba poczynania siostrzenicy.
Ciepła i pełna humoru książka o sile kobiet, które potrafią walczyć o swoje szczęście. Opowieść o tym, że marzenia się spełniają (nawet jeśli trzeba przez nie wozić się dużym czarnym samochodem z przyciemnianymi szybami) i o tym, że dobro wraca jak bumerang... a zimno zostaje na Spitzbergenie




To kolejna książka M. Witkiewicz, która mnie zachwyciła. Jak zwykle ciepła i taka fajna książka na weekend.

Ciotka Matylda to życiowa i bardzo mądra kobieta, która pewnego dnia stwierdza, że czas jej umierać. Joanna to główna bohaterka, w której życiu bardzo ważną rolę odgrywa ciotka Matylda. 
Kiedy zaczynamy czytanie Joanna, jest właśnie w ciążya właściwie tuż przed porodem, w tym właśnie czasie jej ukochana ciotka stwierdza, że nadszedł na nią czas i czuje, że niedługo umrze. Prosi Joannę, żeby ta nazwała swoją jeszcze nienarodzoną córkę Matylda. Joanna zgadza się, bo przecież wszyscy jej mówią, że będzie chłopiec.

Kiedy mała Matylda się rodzi, ciotka umiera.
Joanna zostaje sama, tak jej się przynajmniej wydaje, mąż nie wraca gdzieś zza oceanu, ciotka no cóż, wiadomo. Jak się jednak okazuje, Joanka wcale nie jest taka sama, w najmniej oczekiwanym momencie zjawiają się Przemcio i Olcio. To bracia bliźniacy, którzy jak się później okazuje, zostaną przy niej na dobre i na złe.
Przemcio i Olcio prowadzą firmę-nazywają ją piekarnią (ale nie zdradzę Wam, jaka to naprawdę firma). Przemcio ma żonę i dzieci, Olo c
zeka na swoją Rusałkę.

 
Ciotka Matylda jak zdążyliście się zorientować, nie była zwykłą sterotypową staruszką. Korzystała z życia pełną gębą, była szczera do bólu i chodziła własnymi ścieżkami. Była bardzo pozytywną osobą i bardzo mądrą. Joannie brakuje bardzo tych życiowych mądrości ciotki.



Magdalena Witkiewicz przedstawia tu bardzo ważną kwestię. Kwestia tatusia, który pracuje za granicą, nie interesuje się dzieckiem, udaje, że nie ma zasięgu i internetu, gdy żona dzwoni.
Jest to też książka o miłości, przyjaźni, radzeniu sobie w trudnej sytuacji.
Pokazuje nam, że dobro powraca, że warto dawać, żeby potem dostać od życia tez coś dobrego.

Książka po prostu idealna na weekend. Przeczytana jednego dnia więc nie planuj sobie żadnego sprzątania, bo i tak tego nie zrobisz. Książka wciąga bez reszty.

6 komentarzy:

  1. "Kiedy mała Matylda się rodzi, ciotka umiera."
    W mojej rodzinie była taka sytuacja - i to idealnie co do minuty. W jednej chwili nowe życie - i śmierć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda na całkiem miłą lekturę weekendową. Zapisuję sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytalam tylko "Pierwsza na liscie" autorstwa Magdaleny. Bardzo mnie zaciekaiwła, ale niestety nie potrafię pisac recenzji książek w takim gatunku. Głównie poczytuję psychologiczne i coachingowe, ale na takie równiez znajduję czas. Pierwsza na liście mnie wyjątkowo wciągnęła, więc z całą pewnościa ja przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger