11:32

Ścieżki nadziei R.Evans _ recenzja

Ścieżki nadziei R.Evans _ recenzja


Po śmierci ukochanej, utracie domu i pracy Alan wyruszył w pieszą podróż przez całą Amerykę. Sam. Z jednym plecakiem. Z mnóstwem pytań o sens życia i cierpienia.

Podczas swej niezwykłej wędrówki doświadczył dobra i ciepła, otrzymał pomoc i przekonał się o sile, jaką dać może tylko przyjaźń. Spotkał ludzi, którzy na zawsze odmienili jego życie. 
Powoli odzyskiwał nadzieję.

Ale nigdy nie wiemy, co czeka nas za zakrętem drogi. Los znów kazał Alanowi przerwać podróż i poddał go kolejnej ciężkiej próbie. Teraz jednak Alan ma coś, czego mu brakowało, zanim wyruszył – bagaż doświadczeń i mądrość zdobyte podczas wędrówki.

Czy to wystarczy, aby dokończyć podróż? Czy Alan zostawi za sobą przeszłość i znajdzie siłę, by żyć na nowo? Czy odzyska szanse na miłość i zwykłe ludzkie szczęście?

***

Ścieżki nadziei zamykają bestsellerową serię Dzienniki pisane w drodze Richarda Paula Evansa. Autor Kolorów tamtego lata i Stokrotek w śniegu zabiera nas w podróż, która odmienia życie i pozwala odzyskać nadzieję.

źródło: Znak Literanova
premiera: 01.02.2017





„Ścieżki nadziei” to ostatni tom serii Dzienniki pisane w drodze. Kiedy otrzymałam propozycję, przeczytania tej książki, powiem szczerze, że trochę się zawahałam. Nie czytałam wcześniejszych części, więc bałam się, że nie do końca zrozumiem sens. Okazało się jednak, że nie potrzebnie się martwiłam.
Książka okazała się wspaniała. Była to jedna z tych książek, po których długo jeszcze nie mogłam wrócić do rzeczywistości. Zmuszała do myślenia o niej jeszcze długo po zakończeniu czytania.
Alan główny bohater zaczyna wędrówkę po stanach, która ma mu pomóc zrozumieć i przemyśleć swoje dalsze życie. Jest załamany i zdruzgotany po śmierci swojej ukochanej żony.
Alan jest już prawie u kresu swojej podróży, życie jednak czasami inaczej układa swój scenariusz, musi wrócić do rodzinnego domu. Jego ukochany ojciec ma ciężki zawał serca. Przy okazji tej wizyty Alan będzie musiał wyjaśnić i zmierzyć się z nierozwiązanymi wcześniej sprawami. Sprawy te powinny zostać  rozwiązane, aby wędrówka miała sens i zakończyła się pomyślnie.  
Podczas pobytu w rodzinnym domu nasz bohater odnajduje  pewien dziennik.






Jest to historia jego rodziny spisana przez ojca. Dzięki temu poznaje on nieznaną mu  do tej pory historię swojej rodziny.
„Ścieżki nadziei” to przepięknie napisana relacja z ostatniej części podróży i pożegnanie się z wędrówką.
W książce mamy narrację pierwszoosobową, Alan opowiada, nam dokładnie, co robił, podczas wędrówki. Jest to relacja jakby krok po kroku, która powodowała, że można było się wczuć w rolę bohatera książki. Podobało mi się również to, że relacja ta była sucha, nie było w niej emocji, uczuć. Miało to jednak sens, bo zmuszało czytelnika do pokazania swoich emocji. Poza tym jest to dziennik z podróży, to taka forma, w której raczej opisujemy wydarzenia, relacjonujemy je, a nie rozwodzimy się nad swoimi uczuciami czy emocjami. Taka forma narracji ma również to do siebie, że czytelnik wtapia się w książkę i ma wrażenie, że uczestniczy w autentycznej podróży, że historia jest prawdziwa. Powiem szczerze, że dałam się nabrać i ciężko było mi się do końca, pogodzić z faktem, że to tylko fikcja literacka. Jest to piękna książka o miłości i smutku po stracie ukochanych osób oraz próbie poskładania swojego życia
 od nowa.








 Pokazana jest tu również rola przyjaźni, jak wielkie znaczenie ma ona dla nas, kiedy wydaje nam się, że nie mamy już nikogo. Książka bardzo mądra zmusza nas do refleksji nad własnym życiem. Pozwala zrozumieć, że można się podźwignąć nawet po największej tragedii, trzeba tylko na to znaleźć swój własny sposób.
Alana spotkało w życiu wiele tragedii, najpierw śmierć matki, potem żony, utrata firmy, potem śmierć ojca. To wszystko niejednego z nas doprowadziłoby do skrajnego załamania czy depresji. Tu mamy jednak podane inne rozwiązanie, że nie należy się poddawać, nawet jeśli wydaje nam się, że sytuacja jest beznadziejna, mamy poszukać takiego rozwiązania, które pozwoli nam ukoić ból i dalej żyć.





„To nie wiedza pomaga nam w naszej podróży, ale nadzieja i wiara: nadzieja, że wędrówka będzie warta naszych kroków; wiara, że dokądś zmierzamy. I dopiero gdy dotrzemy do celu wędrówki, zrozumiemy, że każdy jej krok stawialiśmy na wodzie”.


Oprawa miękka

Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2017

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak

http://www.znak.com.pl/

16:59

#instaserial o miłości Nicole Sochacki- Wójcicka _ recenzja

#instaserial o miłości Nicole Sochacki- Wójcicka _ recenzja

Książka o miłości.....
#instaserial o miłości Nicole Sochacki- Wójcicka.
Książkę podsunęła mi do przeczytania jedna z moich klubowiczek (prowadzę Dyskusyjny Klub Książki w szkole podstawowej). Któregoś razu podczas rozmowy o książkach jedna z dziewczyn zapytała, czy czytałam książkę #instaserial. Nigdy nie słyszałam o takiej, więc zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że nie. Hmmm to pani pożyczę, to książka napisana przez moją ciocię. Stwierdziłam, że w takim razie chętnie przeczytam.


Książka odleżała swoje, ale się doczekała, są ferie, więc czas na lekkie książki pomyślałam. Kiedy okazało się, że autorka prowadzi bloga, zaczęłam go przeglądać, spodobał mi się, potem obserwowałam Instagram i super relacje na żywo, gdzie dowiedziałam się kilku fajnych i przydatnych rzeczy-autorka jest, ginekologiem. No dobrze, ale my tu przecież o książce rozmawiamy. Pochłonęłam ją, w zasadzie w jeden dzień.
Jest  to w zasadzie opowieść o miłości. Historia Nicole i Jakuba, ich perypetie, wzloty i upadki. Powaliła mnie na łopatki wytrwałość autorki. Tyle zachodu ile kosztowało ja, żeby wziąć ślub, z tym jednym jedynym, nie wiem, czy ja bym nie wymiękła w połowie drogi.;)
Czasami jej poczynania mnie denerwowały, bo jak można tak dać się traktować przez faceta, ale cóż mówiłam sobie, taka jest miłość, ona nie wybiera i jest ślepa..




Akcja książki początkowo dzieje się w Działdowie to moje rodzinne miasto. Mieszkam tu od urodzenia. Powiem Wam, super się czytało o miejscach, które się zna. Malinowo-leśniczówka, rynek, internat w Malinowie. Od razu wiadomo, gdzie się jest. Potem pojawiają się postacie, które znasz, Zuzia, którą znam osobiście (chodziła do szkoły, w której pracuję) - i rzeczywiście była bardzo grzeczną dziewczynką😊. Hmmm Jakuba też powinnam znać, chociaż w sumie go za bardzo nie pamiętam (może Zuzia częściej przychodziła do biblioteki niż Jakub😊😊😊), mama i tata Jakuba też są mi dobrze znani. Pierwszy raz zdarzyło mi się czytać książkę, w której głównych bohaterów znam osobiście. I powiem szczerze, fajnie się czyta taką książkę.



Polecam lektura z gatunku łatwa, lekka i przyjemna, taka na odstresowanie i odreagowanie.



I tu dla przypomnienia kilka zdjęć z mojego Działdowa
Fot; Beata Gołębiewska





10:49

Janda siła nici kosmetycznych - krem pod oczy

Janda siła nici kosmetycznych - krem pod oczy
Janda Siła nici kosmetycznych Krem pod oczy 50+ na dzień dobry i na dobranoc - naturalny zapach użytych składników minimalizuje ryzyko podrażnień wrażliwych okolic oczu. Zmniejsza widoczność zmarszczek, poprawia jędrność i napięcie i gęstość skóry wokół oczu, natychmiast wygładza i doskonale zmiękcza, odżywia i nawilża naskórek, wpływa na zmniejszenie cieni i „worków” pod oczami.
Został nasycony składnikami aktywnymi:
- Wzmacniającymi, spłycającymi zmarszczki, zagęszczającymi skórę i liftingującymi - jak nieinwazyjne nici zagęszczające i napinające oraz aktywne peptydy uelastyczniające skórę
- Zmniejszającymi cienie i „worki” - jak hesperydyna i aktywny dipeptyd
- Odżywczymi i naprawczymi - jak masło Shea i biozgodny z naskórkiem skwalan
- Całość formuły dopełnia przeciwstarzeniowy i wygładzający ekstrakt z czarnej róży. 





Skład:


Aqua/Water, Propylene Glycol, Decyl Cocoate, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Cyclopentasiloxane, Squalane, Dimethicone, Stearoxy Dimethicone, Glyceryl Stearate,  PEG-100 Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Glycerin, Rosa Hybrid Flower Extract, Hesperidin Methyl Chalcone, Pistacia Lentiscus (Mastic) Gum, Dipeptide-2, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Alteromonas Ferment Extract, Ceteareth-20, Pentaerythrityl Distearate, Sodium Polyacrylate, Cetearyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Cyclohexasiloxane, Silica, Xanthan Gum, Diethylhexyl Syringylidene Malonate, Steareth-20, PEG-8,  Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid,  Citric Acid, Caprylhydroxamic Acid, Phenoxyethanol, Methylpropanediol.



Moja opinia:
Krem jest super!!!! Po dwóch tygodniach stosowania widać zdecydowanie  różnicę. Skóra bardziej napięta, zmarszczki wygładzone. jak na razie mój najlepszy krem.







21:12

Tajemnica bzów - M. Kordel _ recenzja

Tajemnica bzów - M. Kordel _ recenzja
Ostat­nio mia­łam przy­jem­ność recen­zo­wać dla Wydaw­nic­twa Znak książkę M. Kor­del Sezon na cuda. Powiem szcze­rze, że bar­dzo mi się spodo­bała, więc pobie­głam do biblio­teki i udało mi się wypo­ży­czyć Tajem­nicę bzów tej samej autorki.


Tajem­nica bzów to trze­cia część powie­ści o Malow­ni­czym mia­steczku. Nie oba­wiaj­cie się jed­nak, że nie zna­cie wcze­śniej­szych, ponie­waż książka ta sta­nowi odrębną całość i można ją spo­koj­nie czy­tać oddziel­nie. Akcja książki dzieje nie na dwóch płasz­czy­znach: teraź­niej­sza – Malow­ni­cze, prze­szłość – Lwów. Magda – Główna boha­terka otwiera w mia­steczku księ­gar­nie, pew­nego dnia po odbiór zamó­wio­nych ksią­żek przy­cho­dzi pani Leon­tyna (znana mi już z Sezonu na cuda – prze­sym­pa­tyczna star­sza pani, która ma sklep ze sta­ro­ciami). Magda zauważa, że coś jest nie tak, że z jej klientką coś się dzieje.


Mag­dzie jako upar­tej i wni­kli­wej oso­bie udaję się namó­wić panią Leon­tynę na zwie­rze­nia. I tu zaczyna się opo­wieść, w któ­rej pozna­jemy rodzinę star­szej pani, jej wuj­ków, dziad­ków i rodzi­ców oraz ich dzieje. I co naj­cie­kaw­sze opo­wiada ona histo­rię swo­jej wiel­kiej miło­ści w cza­sach wojny. Tak pro­wa­dzona fabuła pozwa­lał prze­no­sić się do Malow­ni­czego, pięk­nego uro­kli­wego mia­steczka. Powiem szcze­rze, że czy­ta­jąc o tym, z fili­żanką her­baty ręku i pod cie­płym kocem nie chciało się wra­cać do teraź­niej­szo­ści. Podróże w prze­szłość na Kresy Wschod­nie i do pięk­nego Lwowa tez miały swój urok. Tym bar­dziej że tu wkrada nam się mały watek o zdol­no­ściach nad­na­tu­ral­nych pew­nego pier­ścionka zarę­czy­no­wego i jego obecnej właścicielki - Leontyny. Książka uświa­da­mia nam jak, wielką war­tość mają nasze wspo­mnie­nia, nie tylko dla nas, ale rów­nież dla innych ludzi. Jakie są one war­to­ściowe, gdy jeste­śmy już sta­rzy i w zasa­dzie zostają nam tylko te wspo­mnie­nia.


Jak zwy­kle w książ­kach tej autorki spotkamy wspa­niale posta­cie, wraż­liwe, cie­płe i kocha­jące. Takie, które na pewno chcie­li­by­śmy spo­tkać na swo­jej dro­dze. Wątek, który zro­bił na mnie naj­więk­sze wra­że­nie to wojna – powsta­nie war­szaw­skie. Wia­domo, czy­ta­łam wiele na temat powsta­nia, oglą­da­łam filmy, ale czas wojny i powsta­nia zawsze mnie prze­raża. Nie mogę pogo­dzić się, że tak wielu ludzi musiało zgi­nąć. Książka wyzwala w nas wiele wzru­szeń, rado­ści, ale rów­nież smutku, współ­czu­cia, a nawet łez. Jest to książka, z gatunku oby­cza­jo­wych jed­nak zakoń­cze­nie może tro­chę zasko­czyć czy­tel­nika. Cie­szę się, że posta­nowiłam po raz drugi zaj­rzeć do mia­steczka Malow­ni­cze. Już czeka na mnie w biblio­tece kolejna książka tej autorki. 


Myślę, że każdy chęt­nie wybie­rze się we wspa­niałą podróż po małym mia­steczku w Sude­tach i prze­cudną podróż w cza­sie.
 Zapraszam do przeczytania.






09:19

Chrząszcz i jego chłopiec M.G. Leonard recenzja

Chrząszcz i jego chłopiec M.G. Leonard recenzja

Chrząszcz i jego chłopiec M.G. Leonard 


Głównym bohaterem książki jest  Darcus. Chłopiec mieszka ze swoim ojcem Bartym, który jest naukowcem. Pracuje w Muzeum Historii Naturalnej. I tutaj właśnie zaczyna się nasza przygoda. Pewnego dnia Barty nie wraca z pracy do domu. Darcus, któremu 5 lat wcześniej zmarła mama trafia do domu dziecka. Na szczęście po kilku tygodniach chłopca odnajduje wujek Max zapalony podróżnik i archeolog – brat taty.
Max mieszka sam, nie ma dzieci, więc początkowo opieka nad chłopcem przychodzi z mu z trudem. Na początek Darcus dostaje pokój, który kiedyś pełnił funkcję archiwum i chłopiec znajduje tam np. zęby Nefretete.
Darcus zaczyna naukę w nowej szkole, tam poznaje dwoje kolegów, którzy potem pomogą mu w bardzo ważnym przedsięwzięciu: Bertolta Robertsa i Virginię Wallach.
Darcus cały czas zastanawia się, co mogło stać się z jego tatą. Pierwszym krokiem do rozwikłania zagadki są odwiedziny w muzeum. W wyprawie do muzeum pomaga mu wujek Max. Nie otrzymują niestety oficjalnego pozwolenia na wstęp do pomieszczeń muzeum, które nie należą do zwiedzania, na szczęście z pomocą przychodzi im sekretarka Margaret oraz strażnik Eddi. Policja przeszukała oczywiście muzeum, jednak nic tam  nie znaleziono. 



Teraz powinnam przedstawić wam Bextera. Kim jest Baxter? to tytułowy bohater, czyli chrząszcz. Bardzo duży i bardzo inteligentny owad, który zostaje przyjacielem Darcusa i pomaga mu w rozwiązaniu zagadki - zniknięcia taty.
Baxter znajduje w pomieszczeniu, w którym ostatnio widziano Bartego jego okulary.
Wszystkim wydaje się to bardzo dziwne, podejrzane. Niestety dalsza część śledztwa musi poczekać, bo do muzeum wkracza Lucretia Cutter – czarny charakter naszej książki.




Naszym bohaterom udaje się umknąć i nikt nie dowiaduje się o ich odkryciu.
Po powrocie do domu chłopiec bawi się ze swoim chrząszczem w ogrodzie i tam słyszy kłótnie swoich sąsiadów. Kłótnia dotyczy chrząszczy. I tu Darcus zaczyna się zastanawiać co jeśli tam jest więcej takich inteligentnych owadów jak Baxter?
Jak łatwo się domyślić sąsiedzi chłopca to niezbyt przyjazne typy. Jeden to zbieracz starych mebli – antyków jak twierdzi, drugi to bałaganiarz i brudas, który nie sprząta po sobie.
Chłopiec oczywiście zakrada się do sąsiadów i odkrywa, że w pokoju w stercie brudnych naczyń żyją tysiące chrząszczy. Niestety zostaje złapany przez naszych opryszków. Jednak przyjazd Lucretii Cutter ratuje go z opresji i chłopcu udaje się uciec.
Okazało się, że owady z sąsiedztwa są równie inteligentne ja Baxter.
Następnego dnia chłopiec opowiada o wszystkim swoim przyjaciołom w szkole.
Cała trójka po szkole udaje się do domu wuja Maxa, żeby zobaczyć na własne oczy kolonię chrząszczy.
Postanawiają zrobić sobie w ogrodzie kryjówkę, bazę, z której będą obserwować dom sąsiadów.




Chcą również wyciągnąć od wujka Maxa informacje, kim właściwie jest Lucretia Cutter i jaki może mieć związek z zaginięciem ojca Darcusa.
Wujek wymiguje się jednak od odpowiedzi. Teraz już dzieciaki wiedzą, że coś tu jest nie tak. Próbują rozwiązać zagadkę zaginięcia na własną rękę.
Czy uda im się ją rozwikłać?
Czy tata Darcusa się odnajdzie?
Jakie jeszcze niesamowite przygody czekają naszych bohaterów?

Tego dowiecie się oczywiście po przeczytaniu książki.
Zachęcam, książka  trzyma w napięciu i chce się ją czytać i czytać, żeby jak najszybciej rozwiązała się zagadka zaginięcia. Powiem szczerza, że ja jakoś nie przepadam za owadami, jednak autor przedstawia je w książce w tak sympatyczny sposób, że nawet w pewnym sensie je polubiłam. Do książki podeszłam bardzo sceptycznie, niepotrzebnie. Jest to cudowna opowieść o przyjaźni i miłości, o tym, że należy szanować każde stworzenie na Ziemi, bo jest on potrzebne, żeby życie na naszej planecie funkcjonowało poprawnie.





Na uwagę zasługuje również to, że na końcu książki mamy słowniczek entomologa a w nim wszystko, co powinien wiedzieć mały badacz owadów. Dalej mamy wykaz nazw wszystkich chrząszczy, które pojawiły się w książce.
Polecam.


M.G. Leonard
przeł. Rafał Lisowski
wyd. Wilga
wiek: 9+

Dziękuję wydawnictwu Wilga za możliwość przeczytania książki



09:48

Cytrynowy sad - Luanne Rice, recenzja

Cytrynowy sad - Luanne Rice, recenzja
Zjawiskowa opowieść o potędze wiary w moc budowania wszystkiego od nowa, osadzona w pięknej scenerii gór Santa Monica. Historia miłosna przesycona zapachem morza i cytrynowego sadu.


Pierwszy raz spotykam się z książką tej autorki. Zanim sięgnęłam oczywiście, poczytałam troszkę o niej. Ponieważ miała wiele pozytywnych komentarzy i opinii, zdecydowałam, że ja przeczytam.

I okazało się, że te wszystkie opinie były słuszne. Książkę pochłonęłam w zasadzie w jeden dzień. W zimny styczniowy dzień miło było się przenieść w Góry Santa Monica. Ciepło, drzewa cytrynowe, ocean, plaża to, to czego potrzeba, gdy za oknem śnieg, mróz i zimno.




Główna bohaterka Julia to kobieta bardzo spokojna i wyważona, kobieta smutna, ponieważ pięć lat wcześniej w wypadku samochodowym ginie jej ukochana córka i mąż. Nie może pogodzić się ze śmiercią córki, chciałaby zamienić się miejscami z córką, niestety w życiu to tak nie działa. Julia musi funkcjonować, mimo że niekoniecznie jest to dla niej najważniejsze. Postanawia wyjechać do Malibu, aby tam przemyśleć i poukładać sobie dalsze życie.
Tu nasza bohaterka spotyka Roberto. Jest on meksykańskim imigrantem, którego w życiu spotkało coś okropnego. Roberto pracuje w sadzie wujka Julii. Kobieta zauważa, że mężczyzna jest bardzo smutny. Na twarzy ma wypisany ból i smutek. Okazuje się, że  wiele ich łączy, oboje utracili córki.

Codzienne rozmowy bardzo zbliżają ich do siebie, zaczynają tęsknić za sobą, ich wspólne rozmowy koja  ból i zaczynają być lekarstwem na wiele problemów.

Córka Julii zginęła w wypadku, a córka Roberto  zaginęła na pustyni i w zasadzie nie wiadomo czy dziewczynka żyje, czy zmarła na pustyni podczas wędrówki z ojcem, mieli nielegalnie przekroczyć granice.

Julia zaczyna na własną rękę poszukiwania Rose. Odkrywa kilka ciekawych faktów, które mogły doprowadzić do prawdy, czy Rose żyje.

Czy Julii i Roberto uda się odnaleźć Rose? Czy nasi bohaterowie będą razem? Tego dowiedziecie się po przeczytaniu tej cudownej książki.

Książka porusza bardzo trudny dla wszystkich nas temat. Temat śmierci i temat naszych emocji i radzenia sobie po śmierci najbliższej osoby. Książka jednak jest warta przeczytania, od początku wciąga i nie pozwala się od siebie oderwać. Z niecierpliwością czekamy na dalszy rozwój sytuacji. Piękna okładka na pewno zachęca do sięgnięcia po nią i zagłębienie się w jej treść.

Książka "Cytrynowy sad" zmusza nas do zadumy i przemyśleń związanych z naszym życiem. Czasami warto się zatrzymać, zastanowić się nad naszym życiem, może nie zawsze układa się ono tak jakbyśmy, chcieli, ale są też przecież czasami takie zdarzenia, które odwracają wszystko do góry nogami. Nagle okazuje się, że wszystko zaczyna się układać. Książka pozwala zatrzymać się na chwilkę, przemyśleć, popatrzeć na wszystko inaczej, może lepiej...





Tytuł: "Cytrynowy sad"
Autor: Luanne Rice
Liczba stron: 384
Data wydania: 25.11.2016rok
Wydawnictwo: Kobiec

10:19

Mincer Pharma, VitaClnfusion, nawilżająca mikrodermabrazja

Mincer Pharma, VitaClnfusion, nawilżająca mikrodermabrazja

Mincer Pharma, VitaClnfusion, nawilżająca mikrodermabrazja

VITAC INFUSION – nawilżająca mikrodermabrazja – zastrzyk energii dla skóry.
Oczyszcza i tonizuje; stymuluje odnowę naskórka; przywraca piękną skórę. Przeznaczona do wszystkich typów cery. Na dzień i noc.
Składniki aktywne: ekstrakt Camu-Camu, olej z rokitnika, micro-kryształki złuszczające.
Rezultat: delikatnie złuszczona, odświeżona, dotleniona, wygładzona, promienna skóra. Koloryt ujednolicony.
Wskazówki: sprawdza się idealnie jako orzeźwiający element porannej toalety.
Przebadana dermatologicznie.



SKŁADNIKI

Aqua/Water, Aluminium Oxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Glycerin Sodium Polyacrylate, Urea, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Propanediol, Myrciaria Dubia Fruit Extract, Hippophae Rhamnoides Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Propylene Glycol, Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate, Panthenol, Sodium Hyaluronate, Lactic Acid, Disodium EDTA, Citrus Limon Peel Oil, Citral, Limonene, Linalool, Parfum, Benzyl Salicylate.


PRZYGOTOWANIE I STOSOWANIE

Stosować 2-3 razy w tygodniu. Masować szybko przez około 1-2 minuty, zwłaszcza w miejscach gdzie występują przebarwienia. Uważać, aby ziarenka nie dostały się do oczu. Po masażu mikrodermabrazję obficie spłukać wodą. Wzbogacać codzienną pielęgnację o pozostałe produkty z gamy VITAC INFUSION.



Miałam coś jeszcze napisać o tym cudzie, ale to wszystko co jest napisane od producenta to wszystko prawda, więc nie będę się tu bez sensu rozpisywała. 
Mikrodermoabrazja to  moje odkrycie tegoroczne, jestem zachwycona tym produktem. Polecam jak najbardziej, nawet osobom ze skórą suchą czy naczynkową, jest to produkt bardzo delikatny i na pewno nikomu nie zrobi krzywdy.

09:43

Sezon na cuda - M.Kordel recenzja

Sezon na cuda - M.Kordel recenzja
Gdzieś u podnóża Sudetów, w Malowniczem, jest pensjonat Uroczysko. Jego nowa właścicielka Majka na dobre zadomowiła się w miasteczku. To miejsce ma dla niej magiczny, niepowtarzalny klimat, tu można rozwinąć skrzydła i na dobre zapomnieć o przeszłości.
Majka szybko dostrzega jednak, że jej sąsiedzi i przyjaciele mają problemy, o których czasem boją się mówić. Czuje, że powinna wziąć sprawy w swoje ręce i ruszyć z pomocą. Lecz aby pomagać, potrzeba czasem nie lada sprytu i umiejętności. Majka nie spodziewa się nawet, jakie przeszkody przyjdzie jej pokonać.

Może wesprze ją pewien anioł, który ponoć czuwa nad Malowniczem, a może znajdą się też ziemscy ochotnicy?
Czy w Uroczysku naprawdę mogą zdarzyć się cuda?

Sięgnijcie po tę niezwykłą, mądrą i przezabawną opowieść, a ona z pewnością rozgrzeje Wasze serca nawet w bardzo mroźny dzień.
Magdalena Kordel jest autorką bestsellerowych serii „Uroczysko” i „Malownicze”, które sprzedały się już w ponad 100 000 egzemplarzy. Pisać zaczęła, by poradzić sobie z trudną przeszłością, ale szybko okazało się, że jej książki stały się balsamem dla duszy tysięcy czytelników.

    
"Sezon na cuda" rozpoczął się, kiedy wzięłam do ręki książkę. Po pierwsze urzekła mnie okładka. Piękna kolorowa, czapka i rękawiczki zrobione na drutach ooo to coś dla mnie maniaczki robótek na drutach. Uwielbiam robić i nosić takie czapki, rękawiczki i szaliki. Z książki dowiedziała się, że nosi to piękną nazwę "konflikt pokoleń", bardzo mi się to spodobało. Moje serce skradła oczywiście pani Leontyna, właścicielka sklepu ze starociami i własnoręcznie robionymi czapkami i szalikami.

Leontyna to przemiła starsza pni, która myśli ciepło o innych mieszkańcach Malowniczego.

Postanawia zrobić w pensjonacie Uroczysko prowadzonym przez główna bohaterkę Majkę, wigilię dla samotnych i starszych mieszkańców miasteczka.



Podczas przygotowań do Wigilii, Majka odkrywa jak wiele problemów łączy i dzieli mieszkańców. Niektóre z nich udaje się na szczęście rozwiązać.

Podczas przygotowań Majce dane, jest poznać, co znaczy samotność, rozczarowanie, ale również przyjaźń, chęć pomocy bliźniemu... miłość.


Fabuła książki, nie jest może bardzo wyszukana, ale wierzcie mi, że książka wciąga bez reszty jak, tylko zaczyna się ją czytać.

Przesympatyczni bohaterowie, mający codzienne problemy, codzienne radości są dla nas znajomymi z sąsiedztwa.

Bohaterowie książki to według mnie jej największy atut. Magia książki to właśnie oni ciepli, życzliwi, mili i dobrzy. Dzięki nim autorka podkreśla jak ważna, jest w naszym życiu przyjaźń i miłość, wzajemne miłe relacje z innymi ludźmi są dla nas bardzo cenne.

Książka jest też magiczna ze względu na czas, w który rozgrywa się akcja czas około Bożego Narodzenia. To czas magii i wyciszenia. Myślę, jednak że można ją spokojnie czytać o każdej innej porze roku.

Jest to idealna książka na prezent.

Polecam.






08:54

Krem do rąk konfitura z płatków róz

Krem do rąk konfitura z płatków róz
Krem do rąk konfitura z płatków róż zakupiłam w Biedronce cena około 8 zł.
Zastanawiałam się czy to będzie kolejny biedronkowy hit czy może tym razem kit?

Pachnie przepięknie ,  a  ja uwielbiam zapach różany.
 Skład:
* masło pomarańczowe -  odżywia i zapobiega wysuszaniu naskórka
* ekstrakt z kwiatów Tiare -który ma działanie łagodzące i ochronne
* olej kokosowy  -odżywia, wygładza i zmiękcza
* olej z ziaren zielonej kawy -  działa ochronnie i regeneracyjnie 

Sposób użycia : 
Cienką warstwę nałożyć na umyte i osuszone ręce i paznokcie. Stosować kilka razy dziennie, szczególnie po umyciu rąk. Produkt przebadany dermatologicznie. 
Skusiła mnie ta konfitura różana.
I bardzo dobrze, że mnie skusiła. Krem jest jak dla mnie idealny.
*pięknie pachnie 
*bardzo dobrze nawilża
*idealnie się wchłania
*ma pompkę,  nie muszę go odkręcać tyko pyk i już mam kremik na ręku.
Dla mnie super. 


A  jakie są wasze opinie o tym kremie. Czekam na wasze komentarze
Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger