środa, 31 stycznia 2018

Fonoholizm, cóż to takiego?

Fonoholizm to nic innego jak uzależnienie od telefonu komórkowego.
Badania dowodzą, że coraz więcej młodych ludzi jest uzależnionych od swoich smartfonów.
Coraz więcej młodzieży i dzieci nadużywa telefonów.
Posłużę się tu przykładem  szkoły, w której pracuję.




Pracuję tu już 17 lat, na początku problem telefonów był w zasadzie żaden, dzieci go miały, ale faktycznie używały go po to, żeby zadzwonić do mamy czy taty. Potem chodziły już telefonami podczas przerw, wysyłały sobie coś na messenger czy inne media. Kiedy już każdy uczeń miał smartfona, zaczęła się walka z wiatrakami.

Po pierwsze ciągle siedzieli na przerwach z nosami w telefonach, na prośby, żeby schowali telefony i poszli na boisko, odpowiadali z amokiem w oczach, a po co.

Niestety dyrekcja, która wówczas była w szkole jakoś tego problemu nie zauważała, jedyna opcja, która została wprowadzona do szkoły to, zakaz używania telefonów na lekcji.

Na szczęście przyszła nowa dyrekcja i nowe zarządzenie, dieta komórkowa". Mamy teraz jedną przerwę, podczas której uczniowie mogą korzystać z telefonów (jest to najcichsza przerwa, bo wszyscy siedzą z nosami w telefonach. Reszta przerw dzieciaki grają w gry planszowe, na korytarzach, rozmawiają, czytają. Dają radę. Na początku oczywiście się buntowali, że jak to, dlaczego nam się zabrania. Teraz (po dwóch latach) już się przyzwyczaili, na przerwy nie zabierają nawet ze sobą telefonów (no, chyba że to przerwa komórkowa).

Można, no można.

Zapytacie, jak na to zapatrują się rodzice. Propozycję diety" przyjęli z entuzjazmem, poparli nas w naszym projekcie.




Wiadome jest oczywiście, że w dzisiejszych czasach, nie ma mowy o tym, żeby całkowicie zabronić używania telefonów. One są potrzebne, ale najważniejsze jest to, aby tak pokierować młodym człowiekiem, żeby rozsądnie korzystał z tego dobrodziejstwa. Ważne jest również to by nie przegapić tego, że młody (-a) jest już uzależniony.

Jakie są sygnały, które powinny nas zaniepokoić:

* stałe trzymanie komórki przy sobie i ciągłe z niej korzystanie, które staje się najczęściej wykonywaną w ciągu dnia czynnością i coraz częściej również w nocy.

* agresja i rozgoryczenie, kiedy prosimy, żeby odłożyło telefon.

* później dochodzą bóle głowy.

* kłopoty ze snem

* kłopoty z koncentracją

* agresywne reakcje, przekleństwa, rzucanie przedmiotami.




Jakie mogą być skutki fonoholizmu:

Materiały

- izolacja, odosobnienie lub osłabienie tradycyjnych więzi społecznych (relacji rodzinnych i towarzyskich),

- w skrajnych sytuacjach alienacja prowadząca do depresji,

- trudności w nawiązywaniu relacji bezpośrednich z innymi ludźmi,

- zaburzenie języka komunikacji (zubożenie języka, błędy językowe, techniczny slang przez używanie języka skrótowego lub obrazkowego).

- zaburzenie funkcji biologicznych (zaniedbywanie snu, wypoczynku, odżywiania)

- utrata kontroli nad własnym zachowaniem (zaniedbywanie obowiązków rodzinnych i zawodowych),

- trudności z koncentracją i uwagą poza „kontrolowaniem telefonu”,

- zanik zainteresowań i pasji.

Nie chciałbym Was oczywiście straszyć, tylko uświadomić, że taki problem istnieje, jest niestety coraz bardziej powszechny. Uważam, że my rodzice mamy tu bardzo dużo do zrobienia. Zastanówmy się, czy nasze dziecko musi jeść, oglądając bajki na tablecie? Czy komórka to najlepsza zabawka dla naszego cztero, czy pięciolatka? Czy dziecko w klasie pierwszej musi już mieć najnowszy model iPhone? Czyto, nie jest tak, że to my sami wciskamy im te komórki do ręki? To potem nie dziwmy się, że zamiast iść na podwórko pograć w piłkę, idą na podwórko, grać z kolegą w telefonie.

Mnie osobiście przeraża brak dzieci na placach zabaw. Kiedyś w wakacje place zabaw były pełne dzieciaków, moi sąsiedzi narzekali na hałas. Teraz jest cisza, nie ma dzieci, wszystkie siedzą w domach przed ekranami komputera czy telefonami.

Ciekawa jestem, jakie jest wasze podejście do tematu komórki u dziecka? Czy pozwalacie swoim dzieciom bez ograniczeń korzystać z tego urządzenia, czy może macie jakieś ustalone godziny, czy jakiś inny sposób, na to, żeby komórka była używana przez dziecko jak najrozsądniej?

11 komentarzy:

  1. To jeszcze przede mną, ale widzę po znajomych dzieciach, że faktycznie często mają głowę w małym ekranie... Ja sama mogłabym żyć bez telefonu, nawet w tej chwili leży gdzieś tam chyba rozładowany :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobiście bardzo podoba mi się pomysł z Twojej szkoły. Faktycznie we wszystkim trzeba mieć umiar i trzeba tego uczyć nasze dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta 'Dieta' to genialny pomysł , powinni wszędzie takie wprowadzić .
    Ja lubię telefon ,ale na szczęście jestem uzależniona od szydełkowania , a ze obu rzeczy nie można robić na raz, telefon poszedł w odstawkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać wokół, że młodsza / starsza młodzież (choć nie tylko ona) ma z tym problem. W internecie widzę, że jest już sporo ośrodków leczenia tego typu uzależnienia. Wydaje mi się jednak, że to problem szerszy, bo kulturowy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety, to jest prawda i dramat cywilizacji. Nie chcę myśleć, co będzie za dziesięć lat!

    OdpowiedzUsuń
  6. To fakt że wiele osób jest uzależnionych, aż ręce opadają bo jeździmy na rowerach i trzeba na nich uważać, włażą na ścieżki rowerowe...

    OdpowiedzUsuń
  7. Masakra z tymi uzaleznieniami. Z drugiej strony, to sa realia tego pokolenia. Czasem tez internet jest jedynym oknem na swiat.
    Pozrawiam
    NiuJorkMama

    OdpowiedzUsuń
  8. Teraz już coraz młodszych dzieci się uzależniają. Moja córka ma dwa latka i uzalezniona jest od rysowania i oglądania książek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny pomysł w tej szkole z dietą. Moje dzieci korzystają czasem z telefonów, oglądają bajki edukacyjne lub puszczamy z niego słuchowiska, ale na podwórko uwielbiają wychodzić. I ku mojej radości wcale nie widzę, żeby place zabaw świeciły pustkami. Latem ciężko było dzieci stamtąd ściągnąć (i nie tylko moje), więc jest balans ;)
    Pozdrawiam,
    Szufladopółka

    OdpowiedzUsuń
  10. No to super. Moj syn na 12 lat i niestety chłopcy w gm weku wolą telefon i komputer niż podwórko. Dlatego pewnie latem to my z mężem musimy otrzymywać synow towarzystwa na rowerze czy spacerach A nie koledzy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety to prawda :(
    Na szczęście istnieją miejsca w których nie ma zasięgu ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Janielka czyta , Blogger