Otyłość u dzieci - czy nas to też dotyczy?

Ostatnio zauważyłam, że problem otyłości dzieci coraz bardziej widoczny na ulicach. Ten problem dotyczy w zasadzie nas wszystkich, a jeśli jeszcze nie dotyczy, to bardzo prawdopodobne, że możemy być następni.

Coraz więcej dzieci otyłych czy z nadwagą widzimy na ulicy, nie to jest jednak złe. Najgorsze jest to, że my dorośli nie widzimy w tym żadnego problemu.






Bo przecież dziecko z tego wyrośnie, wyciągnie się. Grrrr jak wyrośnie, zaraz mnie szlag trafia ,jak to słyszę. My również borykamy się z tym problemem, od dłuższego czasu , słysząc mojego tatę: - daj spokój, on z tego wyrośnie, mam ochotę krzyczeć.

Nie kochani nie wyrośnie!!!! Tkanka tłuszczowa, którą sobie wyhodujemy, pozostanie!

Trzeba również zauważyć, że coraz więcej ludzi dorosłych ma również problemy z nadwagą. Nie mówię tu o nadwadze spowodowanej chorobą, ale takie, która wynika ze złych nawyków.

Jak takie złe nawyki dorosłych wpływają na dzieci.



Błędy żywieniowe:

Zbyt duża ilość słodzonych soków,
Więcej niż 5 posiłków dziennie
Nieregularne posiłki
Podjadanie wysokokalorycznych przekąsek
Wszechobecny cukier
Wszechobecny olej palmowy, który niestety ma bardzo zły wpływ na nasze zdrowie (napiszę o tym może w kolejnym artykule)
Fast food zamiast normalnego obiadu.

Predyspozycje rodzinne

Otyłość w rodzinie
Stwierdzenie, że przecież u nas wszyscy tacy byli i nie da się z tym nic zrobić.





Niedostateczna aktywność ruchowa.

Niećwiczenie na lekcjach wychowania fizycznego
Brak ruchu po lekcjach – dzieci najczęściej przychodzą do domu i siadają do komputera albo leżą i bawią się telefonem.

Czynniki psychosomatyczne.

Niepowodzenia w szkole
Brak akceptacji
Konflikty  w domu


Możemy wyróżnić dwa stopnie otyłości:
Otyłość prosta – to zaburzenie w odżywieniu będące wynikiem długotrwałego przekarmiania, czyli zwiększonej podaży energetycznej. U podstaw leży zachwianie równowagi pomiędzy energią uzyskaną z pożywienia a wydatkowaną przez organizm dziecka, co w konsekwencji prowadzi do przyrostu masy ciała, wyrażającego się przede wszystkim nadmiernym rozwojem tkanki tłuszczowej. Otyłość uwarunkowana jest wieloczynnikowo.

90% otyłości jest właśnie spowodowana przekarmianiem.

Jak z tym walczyć?
Nie jest to niestety łatwe zadanie.





Regularne posiłki
Zamień słone i słodkie przekąski na warzywa i owoce
Jedz 5 posiłków dziennie
Pij dużo wody
Ćwicz!!!!! , lub chociaż chodż na spacery, zapisz się z dzieckiem na basen, może uprawiaj nordic walking, idź na łyżwy, na narty czy na rower.
Nie objadaj się.
Słodycze to zły pocieszasz, lody czy czekolada na pocieszenie nieeeeeeee.
Żeby nie było, że dziecko nie je w ogóle słodyczy, zrób na przykład niedzielę dniem ze słodyczami. Tego dni dziecko może zjeść batonika czy czekoladkę.





Dlaczego piszę w drugiej osobie? No niestety to ty rodzicu musisz być przykładem dla swojego dziecka. Jeśli ty będziesz objadał się słodyczami to Twoje dziecko też, jeśli Ty lubisz chipsy, to wiedz, że Twoje dziecko nie sięgnie po marchewkę.

Jeśli ty będziesz siedział wiecznie przed komputerem, czy telewizorem dziecko nie będzie widziało sensu, by iść samo na spacer.

Nie zostaje nam wiec nic innego jak ruszyć dupę i pomóc sobie i swojemu dziecku wygrać z tłuszczykiem.

Skutki otyłości:
Zaburzenia układów

- krążenia (choroba niedokrwienna serca, nadciśnienie tętnicze, miażdżyca),
-pokarmowego (kamica pęcherzyka żółciowego, insulinooporność, cukrzyca typu 2, hiperlipidemia, nowotwory jelita grubego i odbytnicy),
-płciowego (zespół torbielowatości jajników, upośledzenie płodności, nieprawidłowości płodu, nowotwory piersi i trzonu macicy),
- moczowego (hiperurikemia i dna),
- kostnego (choroba zwyrodnieniowa stawów, bóle krzyża).

Skutki psychospołeczne 

wstyd związany z wyglądem
negatywne opinie i oceny innych
poczucie winy, małej wartości, krzywdy i rozżaleniazmiany w relacjach z innymi ludźmi
obsesyjne myślenie o jedzeniu i kaloriach.




Pomyślicie pewnie  dlaczego o tym piszę? Pisze kochani ponieważ mnie też to dotyczy. Walczymy z otyłością już drugi rok.  Walka jest bardzo nierówna, ale o tym napiszę już za tydzień. Jest to dobry materiał na kolejny artykuł. Pomyślałam jednak, że jak o tym napisze, to zmobilizuje nas to do dalszego działania.

10 komentarzy:

  1. Fast food i chipsy - po te produkty niestety dzieci, za przyzwoleniem niektórych rodziców, często sięgają. A potem robi się poważny problem,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jest problem z chipsami, fast food raczej nie, nie ma u nas McDonalds, a na pizze rzadko chodzimy.

      Usuń
  2. Zastanawiam się, czy większym problemem jest za duża ilość posiłków, czy za mała. Dietetycy zalecają więcej, a mniej. No i oczywiście kwestia ich jakości. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej zjeśc kilka mniejszych posiłków niż dwa duze, bo wtedy organizm sobie odkłada, bo nie wie kiedy dostanie następny posiłek.;) No oczywiście, ze jakośc jest najważniejsza.

      Usuń
  3. Otyłość dotyczy nas wszystkich, czy to małych czy to dużych. Póki co najbardziej otyłych ludzi spotkałam w czasie naszych podróży w Australii. W Wietnamie gdzie mieszkam ten problem dopiero się zaczyna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że trudno jest o tak smaczne i zdrowe warzywa i owoce jak kiedyś, były dostępne na każdy kroku, a teraz trzeba mieć zaprzyjaźnione gospodarstwa, inaczej wszystko pod linijkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Same konkrety - przejrzyste, bez owijania w bawełnę. Dobry wpis.

    OdpowiedzUsuń
  6. Asiu- jak ja cie dobrze rozumiem, jeszcze rok temu ominelabym ten post bo przeciez nas to nie dotyczy- zdrowo sie odzywiamy, uprawiamy sport. A tu nagle, w ciagu roku syn mi sie rozrosl i to niestety nie tylko wzyz... nie mam pojecia jak mu pomoc, duzo sie rusza, w domu nie mamy przegryzek oprocz owocow, nie pijemy slodzonych napoi, na to co w stolowce je nie mam niestety wplywu, ale przestalam mu dawac kieszonkowe, zeby na slodycze nie wydawal... niestety tylko na sklonnosci rodzinne i zmiany hormonalne zwiazane z dojzewaniem moge to zrzucic... no i staramy sie jeszcze bardziej do sportu motywowac i uwazac na to co jemy....

    OdpowiedzUsuń
  7. mam nadzieję, że w Polsce otyłość wśród dzieci nie będzie taką plagą jak w stanach... I rzeczywiście masz rację - bardzo dużo zależy od rodziców - oni są pierwszymi wzorcami dla dzieci.Ale także od ich NIE na kolejnego batonika i paczkę chipsów też będzie dużo zależało. plus zrozumienie u babć....

    OdpowiedzUsuń
  8. Otyłość u dzieci to ogromny problem, którego wielu niestety zdaje się nie zauważać. Rodzicom i dziadkom się wydaje, że skoro dziecko teraz nie jest otyłe to oznacza, że słodycze lub fast foody nie szkodzą. Brak myślenia przyszłościowego to wielki problem w tej kwestii.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Janielka czyta , Blogger