Mastertona czytałam dawno i pamiętam, że byłam zachwycona jego powieściami.
Potem jakoś tak nie złożyło się, żeby po niego sięgać.
Przypomniała sobie o nim chyba dwa lata temu, kiedy to okazało się, że będzie na targach książki w Warszawie. Postanowiłam wtedy zdobyć jego autograf i kupić książkę.
Niestety dalej nie było mi po drodze. Książkę odłożyłam na półkę, czekała na swoją kolej.
Kilka miesięcy temu jednak dostałam od Wydawnictwa Albatros jego Tańczące martwe dziewczynki i spodobały mi się. Dlatego dziś przychodzę do was z kolejną propozycją jego powieści.





Fabuła.
„Świst umarłych” to kolejna odsłona serii z Katie Maguire, młodą panią nadkomisarz. Kobieta boryka się z wieloma problemami, narkotyki, korupcja, morderstwa, kłopoty z narzeczonym.
Historia rozpoczyna się od razu mocno, mamy morderstwo, makabryczne, a ciało odnajdują na cmentarzu.
Kim jest ofiara? To sierżant Kierana O’Regana, który miał być kluczowym świadkiem w sprawie korupcji w policji. Zabójstwo jest makabryczne, mężczyzna ma obciętą głowę a w gardło wsadzony flet. Czy to przesłanie dla innych? Czy może ostrzeżenie?
Pani nadkomisarz jest zdeterminowana, jej priorytetem jest rozwikłanie tej sprawy. Trup ścieli się tu gęsto, a nasza bohaterka, też wpada w tarapaty.
Czy uda jej się rozwikłać zagadkę? Czy odnajdzie morderców? Czy jej prywatne kłopoty dadzą się rozwiązać?
Książkę czyta się bardzo dobrze. Akcja toczy się dobrym rytmie. Fabuła zaskakuje czytelnika, zwroty akcji nie pozwalają na oddech i odpoczynek.
Mamy tu jednak też trochę z dawnego Mastertona, a mianowicie makabryczność i brutalność morderstw. Jeśli zatem jesteście wrażliwcami, to może was to trochę przerazić.
 

Podsumowanie:
Książkę czyta się bardzo dobrze. Mnie osobiście nie przeszkadzają te sceny dość mocne i czasami aż przeraża. Polecam.

Brak komentarzy: