Aleksandra Pakuła - Lekcja hiszpańskiego - życie jak zwykle pisze swój własny scenariusz.

 

Cześć Kochani.

      Jak Wam mija dzień. Ja uświadomiłam sobie właśnie, że miesiąc wakacji za mną. Zostały jeszcze jakieś dwa tygodnie i trzeba będzie ruszyć do roboty.

Co czytacie? A może macie czytelniczy kryzys i aktualnie książki Was odrzucają? 

 


 

        Przychodzę do Was z propozycją wakacyjną, bo akcja książki dzieje się w piękne, słonecznej Hiszpanii,choć książka jest pełna skrajnych emocji warto do niej zajrzeć.

         Ada przyjeżdża do swojego wujka do Hiszpanii, bo musi spłacić długi, które nagromadziły jej się w Polsce. Skąd te długi? To poniekąd wina jej byłego męża, któremu musi płacić horrendalnie wysokie alimenty. Tak dobrze czytacie alimenty. Jej były mąż okazał się bowiem dupkiem i doskonałym manipulantem, wykorzystał ją, upokorzył i dalej stara się mieć nad nią psychiczną władzę. Jedyny plusem z tego małżeństwa jest Klara, córeczka, która jest oczkiem w głowie Ady.

        Kobieta jest w strasznym stanie psychicznym, stara się jednak jak może dość do normalności. Pomagają jej w tym przyjaciółki, mama i wujkowie (bracia mamy). Wujkowie proponują jej wsparcie finansowe, jednak ona nie chce przyjąć pieniędzy. W końcu jednak postanawia przystać na propozycję jednego z nich i zaczyna pracę w jego restauracji. Restauracja okazuje się przytulna z dobrym jedzeniem, świetną ekipą i humorzastym i bardzo przystojnym szefem kuchni Maksem.

       Wszystko zaczyna się powoli układać. Czy Jakub były mąż Adrianny odpuści? Czy da jej w końcu spokój? Czy los okaże się łaskawy? A może Maks okaże się tym, który ją uleczy, ukoi jej lęki? 

***

   Autorka porusza w powieści dość istotny problem, mianowicie przemoc, nie tylko tę fizyczną, ale i psychiczną. Mamy tu przedstawiony świetny przykładnej rodziny, kiedy czar pryska i nasz książę okazuje się katem, zaczyna się cierpienie tej drugiej strony. Mózg płata nam figle, zaczynamy bronić oprawcę, myślimy, że nie możemy wydostać się z tego piekła, że musimy w nim tkwić.

    Na szczęście często (tak jak w przypadku naszej bohaterki) przychodzi opamiętanie i decyzja – odchodzę.

Nie, to nie jest takie proste, bo kat się z tym nie zgadza. Kogo będzie gnębił, prześladował i bił? Przecież on żyje strachem swojej ofiary, to go napędza do działania. To krzyk i ból ofiary jest dla niego adrenaliną. Autorka w doskonały sposób pokazuje nam spektrum takiej osoby. Dla otoczenia miły, kulturalny człowiek, dla żony potwór.

Rozwód, wyjazd, nadzieja na lepsze jutro. Z drugiej strony rozstanie z córką, tęsknota, z tym musi się zmierzyć nasza bohaterka.

    Bohaterowie, są świetnie wykreowani i przesympatyczni (no oprócz Janusza). Akcja jak na książkę obyczajową dynamiczna ze zwrotami akcji. Czytało mi się ja błyskawicznie. Mnóstwo emocji, czasami nawet skrajnych. Miałam takie momenty, że byłam wściekła, a za chwilę płakałam. Oj istny rollercoaster.

Bardzo kibicowałam głównej bohaterce, licząc na happy end. Czy on nastąpił? Wiem, ale nie powiem.

Z mojej strony nie pozostaje nic innego jak tylko polecić to cudo

Pozdrawiam

Wasza Janielka

Komentarze