Zostanę babcią – hura! Zostanę babcią – o nie!


Jaka byłaby wasza reakcja na:

- Cześć mamo. Chcielibyśmy ci coś powiedzieć, … zostaniesz babcią.
 
 

 

Prawilnym i prawidłowym według norm „tak powinnaś”, moja  odpowiedź zapewne byłaby:

- Cudownie córeczko, tak się cieszę.

A jaka byłaby wasza reakcja?

Ja obecnie jestem na takim etapie, że moja reakcja byłaby zapewne taka:

- No fajnie, będziecie mieli dziecko, cieszę się razem z wami.

Czy byłabym dobrą babcią? Pewnie tak. Jednak obecnie nie śpieszy mi się do tego zaszczytnego tytułu.

Ostatnio podczas rozmowy w pracy, gdzie koleżanki chwaliły się swoimi wnukami, na pytanie, kiedy zostanę babcią, bo mam już przecież dorosłą córkę odpowiedziałam

- Mam nadzieję, że nie prędko.

O matko jedyna, jakie było oburzenie, że jak to przecież bycie babcią to fajne jest. Może i tak, ale ja nie chce być babcią.

Nie wiem, z czego to wynika. Może z tego, że mój syn ma dopiero 16 lat i czuje się jeszcze na tyle młodą mamą. Może to jednak fakt, że mnie małe dzieci, wiecznie tylko płaczą i trzeba się nimi ciągle zajmować? Zdecydowanie wolę już funkcjonować z dziećmi starszymi. A może dlatego, że moje wspomnienia z tego, jak moje dzieci były małe, są wiecznym lękiem. Lękiem przed tym, że zachorują, że coś im się stanie, że nie zdążę dotrzeć do lekarza, że … Wymyślałam mnóstwo rzeczy, które napawały mnie ciągłym lękiem. Teraz już wiem, że to było dla mnie mega złe, odbiło się na moim zdrowiu i psychice. Nie wiem, jaka jest przyczyna mojej niechęci do posiadania wnucząt, ale otwarcie o tym mówię -niejednokrotnie zostaję za to skrytykowana - nie chcę jak na razie być babcią.

Czy mi się to zmieni? Nie wiem. Fakt, że moja córka nie bardzo chce mieć dzieci, bardzo ułatwia, moją niechęć do babciowania.

Młody jeszcze trochę, zanim zostanie tatusiem – mam taką nadzieję – więc jeszcze mam kilka lat, żeby się oswoić z byciem babcią.

Z drugiej strony myślę sobie, że bycie rodzicem w obecnym świecie, w Polsce jest mega wyzwaniem.

Niby mamy te 500 + i co z tego, kiedy w obecnej sytuacji to tak w zasadzie 200 zł. Kupno mieszkania teraz to istne szaleństwo  i zamach na własny portfel. Zostaje mieszkanie jak we włoskich rodzinach, pokoleniowe. Czy jednak jesteśmy na to gotowi?

Chyba nie. Nasz polski temperament i mieszkanie z teściową zrobiłby więcej złego niż dobrego. Co zatem pozostaje? Życie z tym jedynym / jedyną w wynajętym mieszkaniu, a dzieci, no cóż, myślę, że jak tak dalej pójdzie młodzi ludzie zaczną się zastanawiać czy stać ich na dzieci, bo może jednak lepiej kupić psa?





Komentarze